marek_ogarek
27.02.08, 05:23
Ten watek jest juz trudny do ogarniecia a jest tam sporo
niescislosci, wic postanowilem zalozyc nowy.
Kolega Marek Boa powoluje sie tam na przyklady spotkan LGU kitty
hawk z okretami podwodnymi chin i rosji. Jak zwykle podana jest
tylko czesc prawdy ktora pasuje do teorii ze rosjanom latwo byloby
zniszczyc LGU. Ale do rzeczy.
Pierwszy z wymienionych incydentow, czyli kolizja lotniskowca kitty
hawk z OP typu victor, miala miejsce w 1984r. Z relacji technika z
dywizjonu VS-38 (S-3, relacje mozna znalezc gdzies na necie), wynika
ze rusek byl wykryty i sledzony gdzies tak od 24 godzin przed
kolizja. Caly czas wisialy nad nim S-3 lub H-3. Oczywiscie otwarcie
ognia nie wchodzilo w rachube nawet gdy rosjanin byl juz bardzo
blisko lotniskowca. A przy rozmiarach i bezwladnosci tych okretow o
kolizje nie trudno.
Druga sytuacja to zblizenie chinskiego op typu han i lotniskowca
kitty hawk. Chinczyk zostal wykryty z odleglosci kilkudziesieciu mil
po czym uciekl przed S-3. Ani przez chwile nie stanowil zagrozenia
dla LGU.
Trzeci przypadek to OP typu song. Okret znalazl sie w samym centrum
amerykanskiej grupy bojowej. Jednak, podobnie jak w przypadku z
iranskim kilo, nie ma tu mowy o zadnym poscigu czy podejsciu LGU
przez OP. LGU najzwyklej wlazly na czajace sie pod woda OP idace na
malej predkosci na akumulatorach. Takie jednostki sa bardo trudne do
wykrycia, jednak prawdopodobienstwo wejscia LGU na taki okret jest
tez stosunkowo niewielkie. Nie mniej jednak faktycznie
konwencjonalne OP byly przez niektorych uwazane za nawet wieksze
zagrozenie niz okrety rakietowe typu Oscar.