Dodaj do ulubionych

Studia za granicą: Przygoda życia z pracą w tle

26.01.10, 13:59
Mam dla was mlodzi jedna przestroge, jak zobaczycie jak sie studiuje
na zachodnich uczelniach to nie bedzie chcieli wracac do tych
spruchnialych polskich uczelni... I mam tez jedna rade
wykorzystajcie ten czas na maxa i nie wracajcie, zakrecie sie w
nowych krajach zrobcie tam mgr i caly swiat bedzie dla was stal
otworem... Nie przejmujcie sie pie...mi w stylu ale z ciebie
patriota pracujesz zagranica a pastwo polskie cie wyksztacilo.
Jezeli korporacje moga legalnie przenosic fabryki z kraju do kraju
ze wzgledu na warunki ekonomiczne itp. to wy jako obywatele UE macie
takie samo prawo, pracowac i rozwijac sie tam gdzie was beda chcieli
i zapewnia wam przyzwoite warunki i pensje... A jak jeszcze beda
szczekac z polski to niech sami zaloza rodzine i utrzymaja sie za
1500 zl...

pozdro z St Andrews
Obserwuj wątek
    • paszczax Re: Studia za granicą: Przygoda życia z pracą w t 26.01.10, 14:44
      i po co ten flejmłor?
      pzdro z dandi
      • swiniopas6 Re: Studia za granicą: Przygoda życia z pracą w t 26.01.10, 14:54
        Moja pasierbica skonczyla jakis licencjat z angielskiego w W-wie.
        No coz, orlem nie byla ale fajne dziecko i polecilbym ja kazdemu na
        meza. Pod moim dozorem zrobila BA w Kingston University w Surrey,
        caly czas pracujac w M&S. No a teraz podobno przyjeta do Westminster
        University i bedzie robic Masters. Kobitka calkiem sobie dobrze radzi
        w Londynie. Nie sku...la sie, nie pali i nie pije jak Anglicy.
        No ale tego St Andrews to gratuluje. Od czasow Ksiecia Williama ma
        ten uniwerek wysoki status. Prosze napisac jak sie Pan/Pani? tam
        dostal.
        • gwamoniak Re: Studia za granicą: Przygoda życia z pracą w t 26.01.10, 15:27
          Nie chce opisywac proby robienie dokoratu na naszej kochanej uczelni
          medycznej w Bydzi bo musialby byc same bluzgi nie mowiac o
          opisywaniu kretactw, nepotyzmu, lenistwa itp.. Po 3 latach pracy na
          powyzszej uczelni, wyjechalem za "chlebem" przy pozegnalnych
          komentarzach szefa w stylu: niewdziecznik, cynik itp - coz stracil
          niewolnika do przygotowawyania zajec i robienia badan, ktore bardzo
          ochoczo podkradal. Na poczatek zachaczylem sie jak kazdy, jakas
          fabryka by zarobic na utrzymanie plus zrobic potrzebne papiery NIN
          czy Home Office. Potem zmiana pracy nalepsza (customer assistant) i
          lepsza (junior scientist), zaliczenie certyfikatu z angielskiego
          IELTS (choc nie byl wymagany) az po wyslanie kilku cv na doktoraty w
          szkocji Edynburgh, Glasgow i St. Andrews...To wszystko wciagu 2 lat.
          W Edi bylem na liscie rezerwowej a w St. Andrews po rozmowie i
          przetlumaczeniu indeksu sie dostalem. Musialem tez dostarczyc
          referencje ale znajomi mlodzi doktorzy z polski nie mieli oporow by
          napisac kilka zyczliwych slow po angielsku, moj szef nawet nie
          odpisal na meila... I tak o to jestem, na chemii gdzie jestem na
          drugim roku PhD, jest nas ponad 20 glownie PhD i postdock'ow,
          studentow mniej gdyz utrzymanie w St. Andrews jest bardzo drogie,
          widomo najstarsze pole golfowe itd. Z roku na rok latwiej sie dostac
          na doktorat tutaj(wielu polakow trafia bezposrednio po polskim Uni,
          wczesniej trzeba bylo tutaj chwile pobyc) bo przekonali sie do nas i
          nie boja sie nas zatrudniac... Roznice w studiowaniu opisze tak-
          tutaj jest normalnie tak jak powinno byc, polska to patologia-
          przyklad jak sie nie powinno uczyc, studiowac czy zarzadzac
          uczelnia... Na koniec dodam ze wszyscy ktorzy zrobili doktorat u
          mojego bylego szefa w polszy, uciekli od niego, a teraz kaze sobie
          podpisywac lojalki przed zrobieniem doktoratu u mlodych ktorzy
          zostali...Za komuny intelignetow zwalczano bo byli wrogiem klasy
          pracujacej, a teraz sie zwalcza bo by chcieli wprowadzic zbyt duze
          standardy etyczne czy zawodowe i tak stajemy sie krajem bez
          przyszlosci....
          • porshe Re: Studia za granicą: Przygoda życia z pracą w t 26.01.10, 15:48
            no takie studiowanie to ja rozumiem.
            Jednak moi znajomi mają nieco inne doświadczenia z wyjazdów na
            erazmusa - otóż, pomimo bardzo dobrych wyników przywiezionych w
            indeksie, poziom ich wiedzy był tragiczny. Bardzo sobie chwalą te
            wyjazdy, jeśli chodzi o podszkolenie języka czy też obcowanie z
            kulturą danego kraju. Natomiast jak mówię, z punktu naukowego,
            nastąpił u nich regres w porównaniu z kolegami z Polski.

            Dlatego dobra rada dla wyjeżdżająch - oprócz tradycyjnego podejścia
            na rok wakacjji :), przywieźcie ze sobą język i naprawdę wiedzę, bo
            potem może być bardzo za późno, aby to nadrobić.

            Życzę wam wspaniałego orgazmusa.
            • 8y Re: Studia za granicą: Przygoda życia z pracą w t 26.01.10, 16:03
              Erasmus to wielkie go.wno a nie studia.
            • gwamoniak Re: Studia za granicą: Przygoda życia z pracą w t 26.01.10, 16:28
              Czesciowo sie z toba zgadzam, gdzyz poziom jest dostosowany do
              studenta nie na odwrot(mowie ciagle o St. Andrews). Mam troche
              doswiadczenia z uczeniem na tej uczelni, co prawda jest to glownie
              pomoc glownemu nauczycielowi (prof lub bardzo doswiadczony dr):
              odpowiadanie na pytania studenta, pomoc przy cwiczeniu itp.
              Dodatkowo platna czyli oprocz co miesiecznego stypedium ok 1100
              funtow ( zwolnione z podatku- jest cos takiego w polsce by zachecic
              mlodych do dalszej edukacji?-pytanie retoryczne) masz kilkanascie
              godzin w semestrze pracy ze studentami, jak sprawdzasz sprawozdania
              dodatkowa kasa,oprocz godzin spedzonych na zajeciach. Dla
              niedoswiadczonego doktoranta jak ja jest to ok 11 funtow
              nagodzine !!! Powrocmy jednak do glownego watku, czyli poziom jest
              dostosowany do studenta. Jest jakies minimum oczywiscie, ktore
              student musi spelnic, rozne na roznych uni. Wiadomo na oxfordzie
              minimum bedzie bardzo wysokie, nie porownywalne z Uni w Inverness.
              Takze trzeba pamietac i chyba glownie sie tym kierowac ze rozne
              wydzialy na roznych uni maja rozne poziomy i tak np: Economy na St.
              Andrews jest dosc slabe, albo informatyka na uni w Edynburgh'u w UK
              jest w czolowce ale geologia np. juz lepsza jest w Aberdeen itd.
              Dodatkowo z moich doswiadczen wynika jeszcze inna rzecz, mianowicie
              ze kazda grupa ktora mialem przyjemnosc uczyc byla inna (podobnie
              jak w polsce): do jednej musialem sie dodatkowo przygotowywac bo
              studenci zadawali szczegolowe i trudne pytania (widac bylo ze zalezy
              im na zdobyciu wiedzy) a w innej grupie studenci nie potrafili
              przeczytac zadania ze zrozumieniem. Moja szefowa zalila mi sie takze
              ze z roku na rok pisza gorzej po angielsku i to rodowici
              brytyjczycy... Wydaje mi sie ze problem poziomu zalezy glownie od
              studentow ktorzy studiuja, a Ci na calym swiecie sa coraz gorsi,
              albo lepsi w umiejetnosciach ktore na razie nie dostrzegamy (latwosc
              zawierania kontakow prze facebook'a, informatyzacja zycia itp), a w
              przyszlosci beda niezbedne. Mozliwy jest jeszcze inny powod,
              beztresowe wychowanie i nie mowie tu o bicu dzieci ale o braku
              zakreslonych granic, lub wymagan i mlodzi ludzie nie potrafia ich
              samookreslic co wiarze sie z niskimi oczekiwaniami wobec siebie...
              Natura nie lubi prozni wiec wypelni ta pustke czyms, nie lepszym czy
              gorszym ale innym....
              • 8y Re: Studia za granicą: Przygoda życia z pracą w t 26.01.10, 16:59
                Ciekawe to co piszesz.

                Mam kontakt z ludzmi mlodszymi, ktorzy dopiero zaczeli studia i tak wygladala
                jedna z naszych rozmow:

                Ja: Powiedz prosze, czy X juz zaliczyl ten przedmiot?
                Student: Nieeee....X pojechal na Erasmusa do Hiszpani.
                Ja: Nie wiedzialem, ze X zna dobrze ten jezyk.
                Student: Nie zna, ale kiedys na wakacjach do ojca do Niemiec jezdzil i troche po
                niemiecku umie.

          • swiniopas6 Re: Studia za granicą: Przygoda życia z pracą w t 26.01.10, 17:29
            Dziekuje Koledze za szczere zwierzenia. Sam jestem juz w wieku wczesnym emerytalnym i zamiast o honory walczyc to walczylem o przezycie. Mowie jednak do Mondrusi, mojej zony- jednej rzeczy ci nigdy nie wybacze ,zes mnie nie odszukala 10 lat wczesniej, wtedy bysmy pewnie zrobili sobie jakiegos przyszlego Nobliste.

            Rzecz w tym, ze ja w tym zwiazku wygralem a ona przegrala zycie pozostajac w Polsce. Ja wyjezdzam na swiatowe zjazdy, biegam za kierowce i goryla, muzea zwiedzam sobie. Zona pozostala w Polsce, tlumaczac ze inaczej jej Profesor ukradlby jej caly naukowy dorobek.
            Nie chce mojego nazwiska: kto ty jestes? - pyta. Pogugluj a znajdziesz kilka stron przeklenstw na emigranckiej sciepie. Postukaj a i mnie znajdziesz- 25 stron pelnych. Niezly impact factor ale gowno z tego w Polsce wynika. Kobitka podchodzila do habilitacji w centralnej w-skiej instytucji. Bezczelna!- zapytal jakis Guru z Gdanska specjalnie na owo kolokwium przyjechany o cos, a ona ze nie wie. Nie wiesz? Takie slowo w nauce polskiej nie istnieje. Tu wszyscy wszystko wiedza. No i owa dintojra Mondrusie zalatwila. Niby wiekszosc glosowe ZA ale to nie byla tzw wiekszosc kwalifikowana.
            Biedna, dalej tam kweka, jade za 3 tygodnie ja pocieszyc.

            Gratuluje Koledze smialej decyzji w wyjezdzie z Pomrocznej. Na pewno nie bedzie Kolega zalowal.
            • gwamoniak Re: Studia za granicą: Przygoda życia z pracą w t 26.01.10, 17:43
              Dzieki za wpis, lubie czytac powazne komentaze z ironia. Wiem ze nie
              bede zalowal bo juz tego nie zaluje, w listopadzie mielismy wyklad z
              prawdziwym Noblista (fizyka) pierwszy raz na oczy Nobliste
              widzialem, w pomrocznej oczywiscie nie mozliwe by to uswiadczyc.
              Teraz ucze sie japonskiego i po PhD jade na posdcocka do Japonii,
              potem nastepnego posdocka moze Kanada, Nowa Zelandia mzoe USA-
              zobaczymy, a potem powrot do Europy, ale od Polski jak najdalej
              czemu zapytacie-moja dziewczyna wrocila z posdcoka do Polski
              pierwsza pensja 2100 zl netto dziekuje postoje plus klotnie na
              katedrze miedzy sympatykami PiS i PO ( i to na fizyce, jak by nie
              mili czego robic), 25 lutego wraca do Szkocji :) i tyle z pobytu w
              ojczyznie. Tak wiec prawdopodobnie powrot bedzie do Niemiec albo
              Danii czy Szwecji bo jednak poziom spoleczenstwa wyzszy niz Brytyjski
              ( no i chyba najwazniejsze maja lepsze jedzenie niz w UK)...
              Pozdro z St. Andrews...
              • swiniopas6 Re: Studia za granicą: Przygoda życia z pracą w t 26.01.10, 17:56
                Dziekuje, co do jedzenia to sie nie zgodze. Wlasnie wrocilem
                z tesco gdzie kupilem caly wozek przecenionych polskich bigosow i kulek
                miesnych, po jedne 99p za sloik. Dopieprzyc albo dodac curry i bedzie z tego swietna potrawa. A juz szczegolnie jesli wsadzic taki bigos w ciezkie srebra stolowe i nadymac sie mowiac, ze sie to samemu zrobilo.
                Z czego plynie oczywisty wniosek: Polska nie jest zla a nawet moze byc piekna, byle z daleka. Kilka mies. temu bedac na kongresie naukowym w Chicago(jako przynies-podaj-pozamiataj) trafilem do sklepu jakiegos Joe& Frank, w rzeczywistosci jaskini kulinarnej kuchni polskiej. Boze, jakie tam byly balerony, jakie ogorki kiszone i sto innych rzeczy. Tylko siasc w progu i plakac: chamstwo takie rzeczy zazera gdy ludzie w Pomrocznej musza sie meczyc. Pozdrawiam.
                • gwamoniak Re: Studia za granicą: Przygoda życia z pracą w t 26.01.10, 19:23
                  Poskie jedzenie czy tak zwane nie tutejsze jest super to prawda, ale
                  mi bardziej brakuje pojscia do restauracji gdzie maja dobre narodowe
                  jedzenie, nie tylko Hagisa z ziemniakami, co prawda czasami taka sie
                  znajdzie ale ich jak na lekarstwo plus strasznie drogie :) Fish and
                  chips tez mi nie smakuje, choc ryby wedzone sa tu super... Wkurza
                  mnie ze za dobrymi slodyczami musze isc do Lidla...
                  Moze sie spotkamy na jakiejs konferencji jak jest pan z Science
                  pan napisze na pictureofme@o2.pl (smieciowy meil stamtad przesle
                  inny oficjalny)
                  pozdro
                  • swiniopas6 Re: Studia za granicą: Przygoda życia z pracą w t 26.01.10, 19:39
                    Kolego, mieszkam w Londynie, nieopodal slynnego palacu Hampton Court.
                    Sam biegam tam jako (land)Lord of the Manor- ale to juz zupelnie inna
                    sprawa. Co do spotkania to powiem tylko, ze gora z gora...itp.
                    Najwazniejsze, i co przyjemnie jest czytac, ze nie schodze z tego
                    swiata sfrustrowany. Przyjemnie jest czytac posty takie, jak Kolegi,
                    a to z tej prostej przyczyny ,ze widze ze nie zmarnowalem tak
                    zupelnie zycia. Nasze miasto- Bydzia- otwiera sie na swiat.
                    I ja mam osobiscie w tym czastke zaslugi mimo ze zarobiony medal
                    czlonka zalozyciela "S"- ki w Bydzi jej szefunio jakos mi
                    zapie...l. Niewazne, minela juz generacja i do steru dochodza
                    mlodzi. Chcialbym widziec nasze miasto rodzinne jako Heidelberg
                    Wschodu. Miasto gdzie sie szlifuje diamenty i wypuszcza w swiat
                    dalej, aby osiagaly sukcesy.
                    Czemu Koledze z calego serca zycze.
            • micro5 Re: Studia za granicą: Przygoda życia z pracą w t 26.01.10, 18:00
              Faktycznie trzymając się zasad na uczelniach światowych to jedną się
              kończy na drugiej pisze doktorat, a na trzeciej pracuje i robi
              badania. Polska to feudalizm komunizmu z zapyziałymi belwederskimi
              profesorami, habiliacjami i genetycznie przekazywanymi
              umiejętnoościami naukowymi szczególnie w gminnych uczelniach o
              wielkich ambicjach na rodzinnych katedrach czy wydziałach. Studenci
              powinni miec możliwośc porównania wiedzy przekazywanej, poziomu
              etyki wykładowców, w stosunku do tego co się dzieje się na zachodzie
              jak i wschodzie. Skończyły sie czasy zamknietej kurtyny gdzie
              kapusie tak tak kapusie SB otrzymywali stypendia i możliwości
              wyjazdów na konferencje a teraz się puszą belwederskimi tytułami
              nienaruszalnych. Na renomowanych uczelniach wszędzie są konkursy
              otwarte dla wszystkich a nie sterowane jak w Polsce a o rozwój
              uczelni dba fundusz powierniczy a nie wyciąga się łap do
              społeczeństwa bardzo ubogiego o finansowanie wymyślonych badań dla
              społeczeństwa zbędnych a uczelnie państwowe traktuje się jak
              prywatny folwark.
    • 0ffka Studia za granicą: Przygoda życia z pracą w tle 26.01.10, 15:06
      Teraz byle przygłup idzie na studia.
      dzisiejsze mgr = matura wczorajsza
      • xanaxy Re: Studia za granicą: Przygoda życia z pracą w t 26.01.10, 19:21
        A matura wczorajsza jest "pikus" wobec malej, przedwojennej matury.I co? Wiesz
        wiecej, niz wiedziales? A przeciez jestes taaaaki madry, bo : "matura wvzrajsza
        ...itd". prawo kopernikanskie sobie przeczytaj.
        • 0ffka Re: Studia za granicą: Przygoda życia z pracą w t 26.01.10, 20:12
          xanaxy napisała:

          > A matura wczorajsza jest "pikus" wobec malej, przedwojennej matury.

          Nie odkryłaś Ameryki przede mną.
          Teraz w PL kształci się idiotów.
    • tms82 I ani myślcie wracac. 26.01.10, 15:49
      Niespodzianka! :)
      To nie komentarz zakompleksionego pana z wąsem, który chwali co
      Polskie, więc dobre, a wyjazd uważa za zdradę ojczyzny.

      Mam za sobą naukę na czołowych uczelniach (pierwsza piątka w rankingu
      światowym) światowych i praktykę w pracy za polską granicą (nie na
      zmywaku). Zachciało mi się wrócić do Polandii w październiku i nie
      polecam wracać. Praca raczej po znajomości, zbyt dobrych nie
      przyjmują, gdyż boją się o własne tyłki. Na czołowych pozycjach
      zdolni absolwenci uczelni polskich tacy jak np. Monika Jaruzelska...
      Dlaczego więc tu jeszcze jestem? Poza pracą wszystko jest wporzo. Mentalność przechodnia zmieniła się przez ostatnie 5 lat na plus, na
      mieście masa wydarzeń kulturalnych za darmo. Rozumiem, że młode
      pokolenie jest nastawione bardziej 'karierowo', więc nie polecam wracać, bo w większości przypadków kariera w pl to takie coś:
      www.pracuj.pl/praca/Przedstawiciel%20Handlowy;jt/%C5%81%C3%B3d
      %C5%BA;wp/oferta,1603149 (polecam linka).

      Gdy jednak w pewnym momencie poczujecie, że macie już dosyć
      kosmopolityzmu wróćcie na urlop i zobaczcie...a nuż coś się zmieni,
      ktoś prześle szlaki.

      Pozdrawiam,
      Pe
      • 8y Re: I ani myślcie wracac. 26.01.10, 16:04
        Moze nawet przetrze te szlaki.
        • tms82 Re: I ani myślcie wracac. 26.01.10, 16:13
          8y napisał:

          > Moze nawet przetrze te szlaki.
          Spoko, tez przecieram...staram sie, ale to troche jak rzezbienie w
          kupie. W odwodzie mam wyjazd na Pehadke, czyli dodatkowe lata 'w
          zawieszeniu' :)
          • 8y Re: I ani myślcie wracac. 26.01.10, 16:26
            Niestety ja musze wrocic do PL. Chce zmienic zawod a studia, ktore mam w planie
            nie sa dostepne part-time w Irlandii/UK.
            Na dzienne nie moge sobie pozwolic z wielu powodow.
      • italique1 Re: I ani myślcie wracac. 26.01.10, 20:12
        W pełni popieram przedmówczynię. Im lepsza, młoda, wykształcona,
        obyta międzynarodowa jesteś w Polsce, tym szybciej "stara kadra"
        będzie Cię usiłowała stłamsić... Smutne, ale prawdziwe.
        Dopóki pokolenie PRL nie pójdzie wnuków bawić, to niewiele się tu
        zmieni..
        • tms82 Re: I ani myślcie wracac. 26.01.10, 23:50
          Przedmówcę :)
    • clover.80 Z bydgoskich uniwersytetów??? 26.01.10, 16:08
      A ile jest uniwersytetow w Bydgoszczy?
      Swoja droga wyjazd za granice na stypendium zmienia perspektywy, jak nic
      innego. Polecam Erasmusa, polecam studia za granica. Nie zgadzam sie co do
      poziomu uczelni, bo jest powod, dla ktorego polskie uczelnie nie zalapuja sie
      w miedzynarodowych rankingach. Za granica (w innym kraju niz Erasmus) zrobilam
      tez doktorat, na moim "rodzimym" wydziale na UW wykluczalam taka mozliwosc juz
      na trzecim roku.
    • palec1 [...] 26.01.10, 16:35
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • l005 Studia w USA to #1 26.01.10, 16:36
      Jeśli marzy wam się doktorat w naukach ścisłych to jedźcie do USA. W tym
      wypadku nie musicie czekać aż polska uczelnia czy jakaś organizacja
      zaakceptuje was na stypendium. Najlepszy sposób to indywidualne aplikacje na
      uniwersytety do programów w wydziałach was interesujących. Możecie wysłać
      jednocześnie podania do każdej ilości szkół w USA włączając top 10. Potrzebny
      jest test angielskiego i parę innych plus dobre stopnie i dobre rekomendacje
      od wybranych profesorów z waszych uniwersytetów w Polsce. Na stronach
      internetowych uczelni dowiecie się wszystkich szczegółów.
      Nigdzie nie ma lepszych warunków i lepszego poziomu studiów niż w USA ale
      przygotujcie się na 12-godzinny dzień pracy i nauki przez 5 lat wliczjąc
      weekendy. Po tym jednak macie drzwi otwarte na cały świat.
    • spieniona Studia za granicą: Przygoda życia z pracą w tle 26.01.10, 16:48
      Znam osoby, które na Sokratesie mocno podszkoliły język i rozwijały się
      naukowo, zdobywając kontakty, poznając pisarzy itp, znam też takie, które
      przeimprezowały cały semestr z innymi "Sokratesami" w akademiku, chodziły na
      jedyny dostępny wykład po angielsku (rodzimego języka nie znały) i zaliczały
      wszystkie przedmioty zaocznie na rodzimej uczelni, bo tak było łatwiej.

      Najważniejsze to wiedzieć po co się jedzie i czego się oczekuje od takiego
      stypendium. Nawet jeśli chce się tylko poimprezować.

      Piana reklamowa
    • l005 Welcome St Andrews 26.01.10, 17:12
      Moja córka spędziła w St. Andrews rok w programie tzw "a year abroad". To było już bardzo dawno ale miło wspomina. Jak tylko tam przyjechała zadzwoniła zaszokowana poradami w Student Guide na temat alkoholu. Napisano że alkohol jest zdrowy w umiarkowanych ilościach i zalecali wstrzymanie się od picia 2 dni w tygodniu. Wówczas była dużo pniżej 21 roku życia tak że to był to dla niej szok że może w ogóle pić i że powinna aż tyle. W sumie alkoholiczką nie została i w ogóle fajnie było.
      • l005 Re: To miała być odpowiedż dla "gwamoniak" 26.01.10, 17:14
      • gwamoniak Re: Welcome St Andrews 26.01.10, 17:27
        Uni w St Andrewsjest bardzo specificzne i eksluzywne zarazem. Male
        miasto bardzo bogate najstarszy uniwersytet w szkocji do tego
        najstarsze pole golfowe na swiecie. Bardzo duzo amerykanow tu
        zaczelo studiowac,a zeczelo sie to rozpoczecia studiow przez
        przyszlego Krola Ksiecia Wiliama. I tak mlode amerykanki z nadzieja
        ze ktoras bedzie mogla go upolowac i zostac krolowo zaczely
        emigrowac do St. Andrews :). Ksiecia juz dawno nie ma ale amerykanie
        nadal tu przyjezdzaja... Ciekawym przezyciem bylo tez spotkanie z
        prezydentem RP (Kaczynskim),jego zona bardzo mila sympatyczna a on
        taki jak w tv-gbur i burczymucha. Do tego co roku turnieje golfowe,
        wiec duzo celebrutow przyjezdza i nie mowie to o Mroczkach czy
        Dodzie :) ale o Samuelu Jacksonie, Bill Muray jest czesto albo Robin
        Wiliams (ten komik i aktor), mozna ich zagadac na ulicy bardzo mili
        ludzie... Wiec jest co wspominac :)
        • l005 Re: Welcome St Andrews 26.01.10, 17:32
          ....I tak mlode amerykanki z nadzieja
          > ze ktoras bedzie mogla go upolowac i zostac krolowo zaczely
          > emigrowac do St. Andrews :). Ksiecia juz dawno nie ma ale amerykanie
          > nadal tu przyjezdzaja...
          ------------
          Studiowała wcześniej niż książe.
          • gwamoniak Re: Welcome St Andrews 26.01.10, 17:48
            Ja zaczalem w tym roku co On skonczyl :) Jeszcze rok tutaj potem 1.5
            w Aberdeen nauka przy drugim opiekunie PhD a potem jak sie uda to
            Japonia :)
            • l005 Re: Welcome St Andrews 26.01.10, 18:07


              Powodzenia !!!!
            • nokian1 Aberdeen... 26.01.10, 20:35
              Aberdeen to dosc kiepski uni... np. pod wzgledem ekonomii.
              • gwamoniak Re: Aberdeen... 26.01.10, 22:19
                Ja tam jade tylko do mojego opiekuna dyplom bede mial z St.
                Andrews... W Aberdeen dobra jest geologia, bilogia morska, czy
                chemia ropy wiadomo oil rings...
            • kukimonster-online no to sobie pogadailscie... 26.01.10, 23:26
              I co juz koniec wymyslania swojej kariery uniwersyteckiej? Czy cos jeszcze
              dopiszesz:)
    • patrze_i_mysle W sumie lepiej tam płacić niż w Polsce 26.01.10, 22:27
      Będzie to ekonomiczne, jeżeli będzie poparcie dla idiotycznego pomysłu
      rektorów ->
      Ile
      złotych warte są studia
      .
    • matt7893 USA torturami zmusza PhD do Polskiej nostryfikacji 27.01.10, 05:38
      US kradnie wlasnosc prywatna i intelektualna powyzej 1 mln wykorzystujac
      bliskosc objektu stanowego kolo autostrady I-15 wiadacej do Kanady. Torturami
      zmusza amerykanski doktorat PhD do Polskiej nostryfikacji, wywozi mnie w
      kajdanach z lozka w Utah na Okecie aby promowac aliancka sowiecka kadre
      naukowa na amerykanskich uczelniach: mkk.blox.pl
    • matt7893 USA torturami zmusza PhD do Polskiej nostryfikacji 27.01.10, 05:41
      US kradnie wlasnosc prywatna i intelektualna powyzej 1 mln wykorzystujac
      bliskosc objektu stanowego kolo autostrady I-15 wiadacej do Kanady. Torturami
      zmusza amerykanski doktorat PhD do Polskiej nostryfikacji, wywozi mnie w
      kajdanach z lozka w Utah na Okecie aby promowac aliancka sowiecka kadre
      naukowa na amerykanskich uczelniach: mkk.blox.pl
    • matt7893 USA torturami zmusza PhD do Polskiej nostryfikacji 27.01.10, 05:44
      US kradnie wlasnosc prywatna i intelektualna powyzej 1 mln wykorzystujac
      bliskosc objektu stanowego kolo autostrady I-15 wiadacej do Kanady. Torturami
      zmusza amerykanski doktorat PhD do Polskiej nostryfikacji, wywozi mnie w
      kajdanach z lozka w Utah na Okecie aby promowac aliancka sowiecka kadre
      naukowa na amerykanskich uczelniach: mkk.blox.pl
    • matt7893 USA torturami zmusza PhD do Polskiej nostryfikacji 27.01.10, 05:47
      US kradnie wlasnosc prywatna i intelektualna powyzej 1 mln wykorzystujac
      bliskosc objektu stanowego kolo autostrady I-15 wiadacej do Kanady. Torturami
      zmusza amerykanski doktorat PhD do Polskiej nostryfikacji, wywozi mnie w
      kajdanach z lozka w Utah na Okecie aby promowac aliancka sowiecka kadre
      naukowa na amerykanskich uczelniach: mkk.blox.pl
      • swiniopas6 Re: USA torturami zmusza PhD do Polskiej nostryfi 27.01.10, 11:31
        Nu i ladno. Ale nikt torturami ciebie nie zmuszal Jasiu Wedrowniczku
        bys zamiast rezydowac w zakladzie zamknietym w Swieciu, zyl sobie w
        heimacie czy tez wsrod mormonow w Utah? Bylo sie ozenic z 6-ciu
        najbrzydszymi amerykankami w tym stanie naraz, one by ciebie
        wybronily przed deportacja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka