Dodaj do ulubionych

Senator Rulewski znowu w łapach milicjantów

20.03.10, 09:20
A czy w kłapacz dostał tak samo jak wtedy?
Obserwuj wątek
    • swiniopas6 Re: Senator Rulewski znowu w łapach milicjantów 20.03.10, 09:32
      Jachu, to juz zaczyna byc zenujace, to podbijanie wlasnego bembenka.
      Pozwol, ze ci przypomne moje wspomnienie na twoj konkurs dwa lata temu, ktore ty wrzuciles do kosza. A szkoda, mialem nadzieje, ze za wysilek ponizszego dostane kufel piwa i kielbase bydgoska w bydgoskiej knajpie.
      Oto czesc No 1:

      Odpowiedz

      Dr Christopher R Robak

      10 February 2008

      Moj bydgoski Marzec 1981r (wypowiedz na konkurs)

      Rozmawialem kiedys z glownym protagonista pamietnych wydarzen w Bydgoszczy.
      Sprawa obrosla juz ponoc w piorka, sesje naukowe sie odbywaja a teraz nawet
      ktos sie doktoryzowal z "Zeba Rulewskiego". Prosze, prosze- odparlem
      ironicznie- a ty, czy tez byles na rozprawie doktorskiej? Bylem- dostaje
      odpowiedz- i nawet profesor jakis czepial sie doktoranta, ze powiela stare
      komunistyczne teksty z gazet, nie wnosi nic nowego.- Aha, rozumiem, no ale tez
      co nowego mozna do tej sprawy wniesc dzisiaj, po tylu latach? No, chyba gdybym
      ja byl na tej sali pelnej medrcow i specjalistow od dzielenia wlosa na czworo.
      -zapalilem sie do tematu- Bylbym wstal i zapytal, ot tak zwyczajnie: Panie
      Doktorze in spe,
      a co Pan wiesz o reprezentacji bydgoskiej Solidarnosci za granica?- Chociaz
      nie, nie bylbym az tak okrutny, nie zadalbym takiego pytania bo bylby to
      koniec pracy doktorskiej. Jestem przekonany, ze facet nie ma o tym zadnego
      pojecia.- Rulewski wyraznie zmieszany zbodiczkowal dyskusje na boczny tor. On
      juz sobie zbudowal wokol siebie mur legend i z faktami zapewne nie zawsze mu
      po drodze.

      A przeciez jest niewatpliwym faktem, ze ja w tej wlasnie chwili i czasie
      trzymam w reku fotokopie dokumentu. I ze jest tam pieczec bydgoskiej "S"-ki,
      podpisy Rulewskiego, Tokarczuka, Gotowskiego. I ze dokument ow upowaznia mnie
      do wystepowania na terenie Wielkiej Brytanii jako ich rzecznik prasowy. Co
      robilem w miare sil i posiadanych srodkow,
      az do zlozenia tej honorowej funkcji przezd I Zjazdem Solidarnosci.

      Nie jest tu moim celem sieganie do starych szpargalow- a mam ich cala teczke.
      Byl czas walki gdy trzeba sie bylo samemu okreslic i ja to zrobilem.
      Wygralismy, ja w tym zwyciestwie w swoim malutkim zakresie pomoglem i to jest
      wazne. Mamil mnie przed laty wspomniany wyzej Rulewski suta nagroda: otoz
      mialem byc wpisany na liste Czlonkow Zalozycieli Bydgoskiej "S"-ki i z tej
      racji obdarzony jakims medalem. Przyjemnie by bylo zawiesic ten medal obok
      pamiatek rodzinnych, siegajacych Sybiru i Powstania W-skiego.
      No, ale coz,w latach walki przyszla rewizja i ubecy podobno zabrali. Podobno
      pudelko po takim medalu ktos sprzedawal dla korzysci majatkowej na lokalnym
      pchlim targu., niewazne.
      "In silentio pro Patria laborem" to ponoc motto mojej rodziny. Pracuj w
      milczeniu dla Ojczyzny- powiada. Teraz pewnie moj tatus, czlonek starej
      szlachty kresowej, zza grobu mnie przeklnie. Co do mamuski, to sam nie wiem bo
      sprawa jest rozwojowa. To znaczy ja wystapilem dwa i pol roku temu o dostep do
      jej papierow w bydgoskim oddziale IPN.
      Otrzymalem jakas belkotliwa odpowiedz z ktorej wynika co jedynie, ze beda sie
      ze mna kontaktowac inni ludzie, z Warszawy. Nie musze dodawac chyba, ze tego
      do tej pory nikt nie uczynil.

      Rozumiem klopot tych ludzi: mamy nowego Bohatera Narodowego, Pana Senatora,
      Przyczynek bydgoski do Historii Polski a dokumenty krzycza zapewne, ze to
      Cudowne Dziecko Kiszczaka a tow.Anna Robak z Listy Wildsteina(akta oznaczone
      klauzula najwyzszego zaszeregowania) to jego przybrana mamuska! Pamietam, ze
      Marek, przyjaciel obu domow, zakrztusil sie swoim papierosem gdy ja mu teorie
      moja wyluszczylem pol roku temu, siedzac w domu podejrzanego, w bydgoskiej
      Zatoce Czerwonych Swin. Marek pracowal kiedys dla Gazety Pomorskiej, juz
      pewnie liczyl "w rozumie" ile zarobi za wierszowke. Niestety,drogi Marku,
      teoria jest nieco "far fetched" jak sie mowi w jezyku Barda a po polsku
      zwyczajnie bunkum. Chyba ze sie da dowod na to, ze jest inaczej.

      Moj dowod? Janek byl niewatpliwie diamentem, twardy i nieociosany. Mial
      wlasnych rodzicow, niepismiennego murarza i chlopke. Musial byc jednak w
      zasiegu uwagi Organow MSW od czasu gdysmy obaj opuscili gomulkowskie
      wiezienie. I tutaj wkracza moja wlasna mamuska, eminence grise w miescie nad
      Brda, nominalnie radca prawny tutejszej Delegatury Najwyzszej Izby Kontroli.
      Sprawujac nadzor nad obu podejrzanymi ptaszkami, synem i przyjacielem syna,
      prowadzi z nami calonocne dysputy. Szlifuje ten nieociosany diament. Brylant
      wlasnorecznie buduje. Piszac zapewne za naszymi plecami raporty. Nie trzeba
      wcale wielkiej wyobrazni by sobie wyobrazic polskiego odpowiednika owego
      genialnego policmajstra epoki napoleonskiej, Jozefa Fouche, jak taki raport
      czyta i podejmuje decyzje: obserwowac, promowac, prowadzic na dlugiej smyczy,
      tak by sie figurant nawet nie domyslal, ze chcemy go uzyc do naszych wyzszych
      celow. Jakich celow?

      Naiwni co nie znaja mechanizmow historii, mysla zazwyczaj ze panstwo rozpada
      sie rownomiernie od srodka. Nieprawda! Pobiezne nawet studia procesow
      rewolucyjnych w swiecie udowadniaja, ze ostatnia pada w systemie wladzy na
      posterunku tajna policja. Malo tego, tajna policja moze byc nawet kreatorem
      przemian, na czym nie zawsze sama dobrze wychodzi. Przyklad: Lawrentij Beria,
      jego projekt de-kolchozowania Sowietow po smierci Stalina i przykry koniec
      jako tarcza strzelnicza, przywiazany do deski, na sposob mongolski.
      Warto pamietac aksjomat systemu komunistycznego: KGB i satelickie odpowiedniki
      tej organizacji pracowaly zawsze najlepiej. Malo tego, niektorzy obserwatorzy
      twierdza nawet, ze to jedyne organizacje systemu jakie pracowaly dobrze. Tak
      wiec nie jest mi trudno wyobrazic sobie, ze polski Fouche -czyli nasz kochany
      general Czeslaw Kiszczak- chcial dobrze, promowal zmiany i ludzi co ten system
      zmienia. A ze wyszlo, jak zawsze to przeciez nie jego to przeciez wina.

      Wracajac do meritum sprawy, owych pieciu minut dla miasta Bydgoszczy, ktore
      zatrzesly Polska w Marcu 1981 r, sprawily ze sam wielki Lech Walesa musial tu
      sciagnac a cala Polska dech zaparla pytajac: wejda Sowieci czy nie wejda? -
      musze przyznac, ze niewiele mam tu do powiedzenia. Zadzwonilem do Szpitala
      Wojewodzkiego gdzie Jasiu, niczym nabab jakis rezydowal otoczony zwiazkowa
      straza. Rozmawialem z Wielkim Pobitym i przekonalem sie, ze zyje, calkiem nie
      uszkodzony na umysle. To mi wystarczylo, zreszta wokol wydarzen weszyli juz
      prawdziwi zawodowcy z prasy Zachodu. Nie pamietam abym wtedy dawal jakies
      komunikaty do prasy. To juz minelo, posady komentatorow polskojezycznych w
      mediach juz byly opanowane przez "naszych". Okres gdy mnie pytano o zdanie w
      jakies lokalnej gazecie, juz minal. Kryzys spowodowany wypadkami bydgoskimi
      przeminal nadzwyczaj szybko, zreszta w tamtym czasie Polska niczym okret
      pijany w filmie Rejs, zataczala sie od zakretu do zakretu. Jesli odczulem cos
      niepisanego, w raportach z linii polskiego frontu w the Times oraz innych
      powaznych gazetach to pewna nutka zalu, ze ci Polacy nie wyciagneli niczym
      przyslowiowa malpa z bajki , goracych kasztanow z ognia ktore my pozniej
      moglibysmy tu schrupac.

      Prawde powiedziawszy, w chwili tych waszych najwyzszych emocji, ja odczuwalem
      pewna ulge. Ze jestem daleko, ze nie jestem tam z wami. Zastanawiam sie dzis
      co bylbym wtedy zrobil? Bylbym oczywiscie u boku Janka, tez wzialbym po ryju
      od ubecji. To byloby nieuniknione. No dobrze ale co potem? Otoz, po
      przeanalizowaniu sytuacji, po zadaniu sobie zasadniczego pytania- Co bardziej
      wazne? Zab Rulewskiego czy Polska? - ja mysle, tak z reka na sercu, ze pewnie
      poszedlbym do UB i zdradzil.
      • swiniopas6 Re: Senator Rulewski znowu w łapach milicjantów 20.03.10, 09:36
        a oto ponizej zakonczenie bo sie nie miescilo wyzej, podaje ku
        pozytkowi mlodziezy. Niechaj wiedza mlodzi studiujac zyciorysy
        swoich bohaterow, owych Bolkow, Jasiow i innych, ze zycie czesto
        rozmijalo sie z tym co pozostalo na papierze.

        na sercu, ze pewnie poszedlbym do UB i zdradzil.

        Klamac potrafi byle idiota. Ja klamac nie musze, nie potrafie i nie
        mam takiej
        potrzeby.
        Rulewski i jego dzisiejsi akolyci wywodza sie z kujawskiego plebsu.
        Jako tacy
        nie maja poczucia Historii, oni ja moga tworzyc ale jej bagazu
        jeszcze nie
        nosza. Ja, wprost przeciwnie. Jestem naznaczony Historii pietnem a
        takze
        Krzyzem Katynskim, herbem i wojennymi dokonaniami rodzicow. Niech mi
        tu Janek
        wybaczy, jesli mu tego nigdy nie mowilem ale przeciez gdy on wchodzil
        pomiedzy
        cudowne meble gdanskie, obraz w zlotych ramach, biblioteke pelna
        starodrukow
        germanskich i francuskich to chyba czuc byl powinien, ze nie jest w
        zwyczajnym
        drobnomieszczanskim bydgoskim domiszczu. A gdy go towarzyszka .Anna
        uczyla po
        nocach jak logicznie wywodzic swe mysli przed tlumem to chyba
        rozumial, ze
        trybunem ludu nie zostaje sie, ot tak, na pstrykniecie palca?
        Tak wiec moj stosunek do slawetnych "wydarzen bydgoskich" byl co
        najmniej
        ambiwalentny.
        Wowczas i dzisiaj takze.

        Krzysztof R Robak

        PS. Znajac realia moge oczekiwac, ze powyzszy tekst wyladuje w koszu,
        nie
        spelnia oczekiwan. Dlatego umieszczam go w ogonodostepnej sieci.
        Dolaczam
        pare obrazkow,
        w tym polecam uwadze "Jak hartowala sie Stal" , na 6 lat przed
        wspomnanymi
        wydarzeniami. Nie wygladalismy wowczas na starych wiezniow czy
        rewolucjonistow.
        Pozory myla.
    • walburga Senator Rulewski znowu w łapach milicjantów 20.03.10, 15:48
      jak widać wystarczy raz dostać lekko w mordę i zapłakać przed TV i już
      tylko za to można męczyć się potem jako senator
      • thomas-3 Re: Senator Rulewski znowu w łapach milicjantów 20.03.10, 16:05
        To przedstawienie jest tylko zenada i swiadczy o poziomie organizatorow i Rulewskiego. Janek dostal przed laty w zeby i od tego czasu glowa jego nie pracuje najlepiej. Moze trzeba jeszcze raz ale tak porzadnie!!
        • kuromiot1 Żenada i wstyd 20.03.10, 16:49
          utracił całkowicie mój szacunek po swoich ostatnich "błyskotliwych"
          antybydgoskich wystąpieniach, a odgrzewanie obicia z utraconą koronką na zębie
          już mu nie POMOŻE.
          Źle się stało ,że na niego głosowałem ( a ze mną cała rodzina) miał być bydgoski
          głos w PO a wyszedł toruński lobbysta Dombrowicza.
          i do tego obrońca wąchacza Piesiewicza - WSTYD.




    • jagrudz Senator Rulewski znowu w łapach milicjantów 21.03.10, 00:14
      No wielki bochater, dlatego musiał zostać senatorem i nadal
      trzeba go reklamować, bo przed wyborami zapomieliby o nim.
    • swiniopas6 Towarzysz General: refleksje nad filmem 21.03.10, 05:26
      Rulewski jest rowniez poniekad ofiara Jaruzelskiego mimo ze chronologicznie rzecz biorac, zaliczyl swoj Pierwszy Upadek
      na swej Drodze Krzyzowej nieco wczesniej, pod marszalkiem Spychalskim i generalem sowieckim Owczynnikowem(WAT). Mam tu dla niego moje uwagi na temat filmu historycznego o Jaruzelskim. Film ten dopiero teraz dostepny jest w internecie, uwagi zamiescilem na emigranckiej sciepie, "najlepszej polskiej grupie dyskusyjnej o Zydach" - stad tematyczne skrzywienie.
      Deling wrote:
      >
      > Tez ogladnalem, mocny ladunek emocjonalny i niezla podbudowa faktologiczna.
      > Nie dziwie sie, ze film wzbudza u pewnych elemntow okreslone reakcje. Trudno
      > bowiem obojetnie patrzec na upadajacy "image" swego "idola"-zdrajcy ,
      > postawiony pod pregierzem i skonfrontowany z historycznymi faktami.
      > Zgadzam sie w zupelnosci za Panskim ostatnim zdaniem na temat Michnika,
      > ktoremu wyraznie pomylily sie kategorie honoru i zdrady.
      Nie bede odpowiadal Bobrowczukowi bo jego mozna tylko kopnac jak purchawke-
      ale koledze tak odpowiem:

      * Czasy srodkowego Jaruzelskiego doskonale pamietam bo bylem wtedy podchorazym.
      Nie dopatrzylem sie nigdzie plk dypl Czeslawa Piotrowskiego, jego osobistego kolezki-
      no, byc moze w jakims ulamku sekundy widzialem. Dla mnie to wazne bo facet wyrzucal mnie
      z uczelni i zjebal osobiscie gdy sie zglosilem do niego z raportem. Tow Plk byl wtedy na przechowaniu
      w WAM, jako glowny politruk. Sprawa podchorazego Robaka jakos mu nie zaszkodzila(a byl maly huczek,
      skoro Glos Robotniczy w Lodzi wspomnial o mnie jesienia piszac o koferencji sprawozdawczej w PZPR
      na WAMie- wiem bo czytalem o sobie w wiezieniu lodzkim). Czesio P. wyjechal na studia generalskie do Moskwy w 1969
      i juz jako general mordowal gornikow na Slasku w wojnie jaruzelskiej. Tak sie wykuwaly kariery ekipy WRON.

      * Odzydzanie LWP bylo tam nader popularne co wiem po prostu z podsluchiwania kadry. Marszalek Spychalski
      byl uwazany za Zyda i mowiono o nim z pogarda per Moniek. Ciekawe kto propagowal takie plotki skoro to oczywista
      nieprawda: Spychalski mial brata, wysoko postawionego AK-owca i zadnym Zydem nie byl. Z uczelni poznikali z dnia na dzien
      koledzy semickiego pochodzenia, czesto majacy wujkow pulkownikow w sztabie generalnym. (WAM byl uczelnia przesiaknieta nepotyzmem).
      Nam, podchorazym to nie przeszkadzalo. Nie tylko dlatego, ze mlody nie rozumie, ze on sam moze byc nastepna ofiara ale glownie
      dlatego, ze uczelniani Zydzi to bywaly na ogol male, ohydne fenotypowo typki. Jakies pokurcze, w musztardowkach za okulary- kto takiego
      przyjal w ogole na studia? Wiadomo kto- sam widzialem jak odrzucono w procesie wstepnej eliminacji chlopcow fizycznie normalnych
      a pozostala niezla przygarsc takich felernych. Z zadnym sie nie znalem ani nie przyjaznilem bo byli na ogol o pietro wyzej, w innym plutonie kadrowym

      * Wojna 6-dniowa Izraela byla dla mnie i moich kolegow rewelacja. Pamietam, ze zawiesilem sobie mapke wojskowa na tablicy przy lozku, dyskutowalem
      z kolegami z druzyny. Bylismy pelni podziwu dla IDF a arabami gardzilismy. Nie przelozylo sie to jednak jakos na sympatie dla uczelnianych Zydow.
      Mlody minister Jaruzelski oprawial swoich Zydow w W-wie rowniez calkowicie poza nasza swiadomoscia. Podstawa swiadomosci podchorazego
      byl ohydny szmatlawiec, Zolnierz Wolnosci, przymusowo subskrybowany ze skromnego zoldu. Juz sam fakt, ze dyzurny czesto wolal, roznoszac ta bibule: Papier Toaletowy na korytarzu! - o czyms swiadczy. Ja sam dokupowalem w miare liberalne Zycie Warszawy i sluchalem ukradkiem RWE na malym radyjku.
      Z filmu widac jednak, ze Jaruzelski w tym czasie poczynal sobie ostro. Nie mial skrupulow moralnych gdy zniszczyl tych dwoch pulkownikow- Zydow, ktorzy
      ulatwili mu kiedys kariere. W ogole tak sobie mysle, ze z filmu wynika jedna prawda: Wojciech Jaruzelski byl ludzkim kaleka, czlowiekiem na wskros zsowietyzowanym. Gietki kregoslup partyjny, zadania wykonywal nadzwyczaj sprawnie. Dla podwladnych surowy, wymagajacy dowodca.
      Czyli po prostu taki maly marszalek Zukow co dla poklasku swych panow rzuci bez zmruzenia oka na smierc tysiace swoich zolnierzy.

      Jesli porownac tego czlowieka do generalow polskich na Zachodzie: Maczka, Sosabowskiego, Sulika- ludzi, ktorych wojsko kochalo- to ja nie sadze by
      zolnierze LWP, zgrupowani gdzies na wspolnym cmentarzu, chcieli dzis przyjac Wojciecha Jaruzelskiego do swego grona.

      fatso

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka