Dodaj do ulubionych

Walka o parki bez psich odchodów

IP: *.iweb.pl 16.03.04, 08:05
a co z odchodami na chodnikach?? Idąc prze centrum Bydgoszczy trzeba uważać
jak na polu minowym!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: ja Re: Walka o parki bez psich odchodów IP: 212.122.214.* 16.03.04, 08:41
      a co z chodnikami?!!!
      to kpina,ze o obowiązkach właściceli psów bedą uprzejmnie informować
      tabliczki!!! najskuteczniejsze byłoby nie przypominanie, ale egzekwowanie prawa!
      ogromny park na Leśnym nie dość,że jest pełen psich odchodów, to na dodatek
      jest dla dzieci zwyczajnie niebezpieczny, gdy chca pobiegać ze względu na hordy
      pospuszczanych ze smyczy psów.
      Ja nie rozumiem - psy staly sie ważniejsze od ludzi?
    • Gość: egoist Re: Walka o parki bez psich odchodów IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 16.03.04, 08:41
      Nie maja kurwa politycy czym sie zajmowac tlko wydawaniem naszych pieniedzy na
      woreczki do psiego gowna. Niech zobacza jakie oni maja " gówno " u siebie w
      papierach i jakie " gówno " robia nacodzien - no bo nie ma co sie oszukiwac ze
      jacys wybitni to oni nie sa . Moze zorganizujemy akcje zachecania mieszkancow
      Bydgoszczy do sprzatania kupek swoich pupilkow . Proponuje zeby symboliczne
      kilka kup sprzatnal pan prezydent miasta . I kazdy polityk albo znany gosc
      ktory przyjedzie do Bydg. bedzie sprzatal symboliczna ilosc. W Hollywood maja
      aleje gwiazd a u nas bedzie np. pojemnik z kupami zebranymi przez pana Leszka
      M.
      • Gość: elewato Re: Walka o parki bez psich odchodów IP: *.cossw.pl / 213.77.41.* 16.03.04, 19:29
        Walka a mentalnością ludzi trzymających psy srające wszędzie gdzie popadnie
        jest z góry skazana na fiasko!! Dres z dobermanem, paniusia z pudlem i dziadek
        z pikusiem za nic nie będą zasuwać z folią i łopatą za obsrańcem - bo to w tym
        karaju ne mieści się nikomu w tępej zaściankowej głowie. Dzieciaki tarzające
        się w gównach, przechodnie wcierający ekskrementy w najlepsze dywany, turyści
        zmuszeni do oglądania głownych ulic miasta na podobieństwo gospodarstwa
        agroturystycznego połączonego ze średniowiecznym ściekiem jeszcze długo będą
        stanowić oczywistości w tym zdegenerowanym kraju.
        • Gość: mikimaus Re: Walka o parki bez psich odchodów IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.04, 22:52
          ...dawno, dawno temu, kiedy pojawiły się samochody i potrzeba szybkiego i
          wygodnego przemieszczania się wybudowano drogi. Jeszcze dawniej temu, kiedy
          człowiekowi zachciało się mieć dach nad głową powstały domy. Niedawno, kiedy
          rozwinął się sport potrzebę przeznaczenia specjalnych obiektów zrealizowano w
          postaci budowy boisk, placów, stadionów itp. Również niedawno, kiedy bardzo
          rozwinęła się motoryzacja i potrzeba parkowania samochodów tam, gdzie tylko
          można budowano parkingi zaspokajając potrzebę mieszkańców. W ostatnich latach
          wzrosła liczba zwierząt domowych - takie zjawisko społeczne. Pojawiła się
          potrzeba zapewnienia terenu do załatwiania potrzeb fizjologicznych, bo jedna
          sąsiadka z drugą zbyt długo przesiadują w oknie na parapecie i widok
          załatwiających się psów im się nie podoba. Wzrosła też liczba psów dużych -
          wymagających ruchu (jego brak objawić się może poprzez wypaczenie psychiki,
          choroby itp). Pojawiła się więc potrzeba stworzenia wybiegów bezpiecznych dla
          otoczenia. Właściciele psów płacą podatki - coraz większe - i jakoś żadna z
          tych potrzeb nie została zaspokojona. Pamiętajcie Państwo, że miasto żyje z
          ludzi, ale też miasto musi tym ludziom służyć - w ramach jakiegoś kompromisu
          każdemu. Pieniądze z podatku od posiadania zwierząt domowych są przeznaczane na
          inne cele - można by rzec defraudowane (chociaż te inne cele są na pewno zbożne)
          Radzę się dobrze zastanowić, czy można bezkarnie zabierać, żądać i zakazywać
          nie dając nic w zamian. Jeżeli osoby nie posiadające zwierząt domowych chcą
          mieć porządek to widocznie muszą się opodatkować od faktu ich nie posiadania.
          Wtedy będzie sprawiedliwie.
          • Gość: tyciarek Re: Walka o parki bez psich odchodów IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.g.INTELINK.pl 17.03.04, 11:55
            jaki piekny wywód.
            to szanownej pani(?) mikimaus proponuję wymagac od miasta by myło jej zęby.
            w końcu miasto jest dla ludzi, nie ludzie dla miasta,prawda ?
            (zupełnie inna sprawa,ze zgadzam się iż faktycznie miasto ma słuzyc ludziom,
            a nie psom- kosztem ludzi).

            jak sie wybrało mieszkanie w centrum miasta i nie ma ochoty zasuwac do lasu ze
            zwierzem, to sie nie kupuje owczarka podhalańskiego tylko rybki !!!!







            • Gość: mikimaus Re: Walka o parki bez psich odchodów IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.04, 19:18
              Mistrzu "tyciarek"
              1. Pewnie, że piękny wywód
              2. Mickey Mouse u Disneya był "chłopem", a u Machulskiego w "Seksmisji"
              Kopernik była kobietą.
              3. Co do zróżnicowania podatku względem dzielnicy - to się zgadzam - w Centrum
              nie ma miejsca na wybiegi i psie odchody nie powinny szpecić starówki. Tu
              podatek można podnieść. Miałem na myśli osiedla, na których stworzenie takich
              skwerów jest pożądane, możliwe i tanie (około 15 złotych za metr kwadratowy -
              przygotowanie podłoża, nawiezienie ziemi, obsianie trawą i pierwsze skoszenie -
              wg cen rynkowych). W Fordonie, na Wyżynach i innych nie powinno stanowić to
              problemu, a pieniądze z podatku trafiłyby na odpowiedni cel. Jak napisałem,
              zawsze to jakiś kompromis. Wychodzący na wybiegi nie przeszkadzaliby tym,
              którzy nie lubią patrzeć na załatwianie się zwierząt (nie ładnie jest
              podglądać).
              4. Co do służebności miasta wobec ludzi i odwrotnie: Na Wyżynach brakuje
              parkingów, szczególnie na B-4. Idąc Twoim tokiem myślenia, powinienem teraz
              zadzwonić po Straż Miejską i zażądać wystawienia mandatów karnych kilkuset
              kierowcom za łamanie przepisów (W Szczecinie nawet tak zrobiono) - tylko po co?
              Czy to rozwiąże problem? Zakazać posiadania samochodów, psów, dzieci, bo grają
              w piłkę przed blokiem i hałasują i czego jeszcze? Miasto to wspólnota -
              wzajemne tolerowanie się nawzajem, ale też nie wchodzenie sobie w drogę. Jak
              ktoś pragnie pełnej wolności to przeprowadza się na wieś. Jest takich dużo,
              coraz więcej.
              • Gość: tyciarek Re: Walka o parki bez psich odchodów IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 17.03.04, 20:01
                > Mistrzu "tyciarek"
                -senk ju :-)

                > 1. Pewnie, że piękny wywód.
                -tak. troche zagmatwany,ale pikny :-)

                > 2. Mickey Mouse u Disneya był "chłopem", a u Machulskiego w "Seksmisji"
                > Kopernik była kobietą.
                -sugerujesz,ze jestes chłopcem. wybacz.

                > 3. Co do zróżnicowania podatku względem dzielnicy - to się zgadzam - w
                Centrum nie ma miejsca na wybiegi i psie odchody nie powinny szpecić starówki.
                -bomba.

                >Miałem na myśli osiedla, na których stworzenie takich
                > skwerów jest pożądane, możliwe i tanie (około 15 złotych za metr kwadratowy -
                > przygotowanie podłoża, nawiezienie ziemi, obsianie trawą i pierwsze
                skoszenie - wg cen rynkowych). W Fordonie, na Wyżynach i innych nie powinno
                stanowić to problemu, a pieniądze z podatku trafiłyby na odpowiedni cel. Jak
                napisałem, zawsze to jakiś kompromis.

                - a widzisz. wydawac by sie mogło,ze w Fordonie to takie oczywiste.Tyle lasów
                wokół.nic dodatkowo nawet nie trzeba organizowac.
                a wiesz jak wyglada spacer z psem przecietnego fordoniaka ?
                wariant 1.
                otworzenie drzwi mieszkania,otworzenie drzwi wiatrołapu i heja psina leci do
                najbliższego skrawka trawki i strzela kupę na poł osiedla.
                trzy machnięcia ogonkiem i własciciel daje sygnały,ze czas wracać.

                wariant 2.

                pan z pieskiem na smyczy odchodzi od swojego bloku i puszcza psinke na innym
                skrawku trawki. w 99% przypadków na miedzyblokowym placu zabaw.
                trzy machniecia ogonkiem pieska i powrót do domu.

                nie bywam na osiedlowych (fordonskich)placach z dziecmi bo są zasrane przez psy
                (raz dziecko odkopało nawet psią kupę w piaskownicy).poza tym pełno w nich
                szkieł po piwnych imprach na swiezym powietrzu (ale to juz problem na inna
                historię).
                tak wiec w fordonie najblizsza okolica człowieka jest jeszcze lepiej zasrana
                jak w centrum.
                tylko psie fekalia "ukrywaja sie" czesciej w przyblokowych ogródkach,pasach
                zieleni.
                nie leżą tak ordynarnie na drodze człowieka,ale z pewnoscią jest duuuuzo więcej
                do odkrycia.

                no i co ja mam wiec powiedziec ?
                zeby przewietrzyc dzieci ładuje je w samochód i bujam sie
                albo do Ostromecka,albo Myslęcinka.
                czyli mnie narzucowno obowiązki posiadacza psa zasrywajacego plac zabaw.



                > 4. Co do służebności miasta wobec ludzi i odwrotnie: Na Wyżynach brakuje
                > parkingów, szczególnie na B-4. Idąc Twoim tokiem myślenia, powinienem teraz
                > zadzwonić po Straż Miejską i zażądać wystawienia mandatów karnych kilkuset
                > kierowcom za łamanie przepisów (W Szczecinie nawet tak zrobiono) - tylko po
                co?

                - 1. po to by udostępnić miejsce psu :-)
                2. tylko dzieki takiej konfidencji ten kraj moze wyjsc na prostą :-)

                p.s. w bydgoszczy takie rzeczy sie zdarzają nagminnie.nie trzeba zaraz zasuwac
                do szczecina.
                na starych Kapusciskach jest jeszcze mniej wolnych miejsc parkingowych niz na
                Wyzynach,a straż miejska jest tam częstym gosciem :-)


                > Czy to rozwiąże problem? Zakazać posiadania samochodów, psów, dzieci, bo
                grają w piłkę przed blokiem i hałasują i czego jeszcze? Miasto to wspólnota -
                > wzajemne tolerowanie się nawzajem, ale też nie wchodzenie sobie w drogę. Jak
                > ktoś pragnie pełnej wolności to przeprowadza się na wieś. Jest takich dużo,
                > coraz więcej.

                -no cóz. miec pretensje do projektantów osiedla,ze zostawli za mało miejsc
                parkingowych,ze w gównianym miejscu (sorry) zaprojektowali boisko do koszykówki
                i hałas.jak juz jest tak zle- szukac kompromisów,ale nie włazic bez pytania !

                wjezdzanie na trawniki autem na osiedlach oznacza łamanie przepisów,wpychanie
                sie komuś ze smierdzącą rurą wydechową pod same okno.
                po to sie robi parking 10 metrów od okien, by gosc nie wył pod twoim oknem tak
                blisko,ze mozesz sprawdzic na obrotomierzu czy ma juz 4 czy moze 5 tys obr/min.

                • Gość: mikimaus Re: Walka o parki bez psich odchodów IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.04, 20:34
                  Cóż, to jest naga prawda. Jeśli ktoś jest burakiem to ja nic nie poradzę -
                  nawet jeśli zrobić boisko dla psów pewnie znajdą się tacy, którzy z tej okazji
                  nie skorzystają. Ale czy to powód, by niczego nie zrobić? Ja wychodzę ze swoim
                  psem poza obręb ścisłej strefy zamieszkania - to niestety rzecz kultury
                  osobistej. Generalnie miałbyś rację, gdyby nie istniał podatek. Jestem
                  kierowcą, mam samochód, płacę podatki drogowe - oczekuję, że coś zrobią z
                  fatalnymi drogami - i co? Robią! Mało, ale w miarę możliwości robią, i to coraz
                  więcej. Jeżeli poszedłbyś do sklepu po jabłka, byłbyś zadowolony dostając
                  kapustę? - Na Twoim miejscu cieszyłbym się, bo ja płacąc za psa nie dostaję
                  nawet tej "kapusty"! Ja płacę! - Ja wymagam, a radni to olewają! Niech więc
                  zniosą ten podatek, bo pewnie wielu go i tak nie płaci. Może dobrze robią, bo
                  na olewanie odpowiadają olewaniem.
                  I nie będę też odpowiadał za buractwo tych, co pozwalają załatwiać się pupilom
                  na chodnikach, obok nich, czy na placach zabaw.
                  Inna sprawa: Na B-4 nie parkują na trawnikach, bo nie ma takiej możliwości -
                  trawniki są dopiero za chodnikami, ale parkują na ulicach tak gęsto, że jak
                  nadjeżdża np. karetka to nie ma jak podjechać. Nie życzę tam nikomu pożaru,
                  zawału czy innego nieszczęścia, bo szanse uratowania są z tego powodu nikłe.
                  Ostatnia rzecz: uzupełnienie do poprzedniej odpowiedzi - zęby nadal będę myć
                  samodzielnie. Pozdrawiam.:))
                  • Gość: tyciarek Re: Walka o parki bez psich odchodów IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.g.INTELINK.pl 17.03.04, 21:28
                    "Ja wymagam, a radni to olewają! Niech więc
                    zniosą ten podatek, bo pewnie wielu go i tak nie płaci. Może dobrze robią, bo
                    na olewanie odpowiadają olewaniem."

                    - chyba wszystko zalezy od tego na co idzie nałożony podatek:

                    a)rodzaj opłaty od luksusu ?
                    b)na służby porządkowe (powód niezły,ale słabo z wykonawstwem,bo one psich kup
                    nie sprzątają)
                    - Straż Miejska- na paliwo do scigania włascicieli psów bez miotełek :-)

                    inaczej rzecyzwiscie trzeba albo zniesc podatek,albo w zamian cos zrobic. tylko
                    co ?
                    zbudowac im (pieskom) sciezki,wyciągi wrecz,zeby nigdzie po drodze nie uroniły,
                    do psich zbiorowych wychodków ?
                    tylko gdzie cos takiego miałoby powstawać?
                    i jaka powierzchnie musiałoby zajmowac ?
                    no i na koniec jaki procent włascicieli psów by sie tam pofatygował ?


                    Nie życzę tam nikomu pożaru,
                    > zawału czy innego nieszczęścia, bo szanse uratowania są z tego powodu nikłe.
                    > Ostatnia rzecz: uzupełnienie do poprzedniej odpowiedzi - zęby nadal będę myć
                    > samodzielnie. Pozdrawiam.:))
                    • Gość: mikimaus Re: Walka o parki bez psich odchodów IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.04, 21:50
                      Powody całkiem słuszne, ale wynika z nich, że korzyść odczuliby wszyscy, także
                      nie posiadający psów:
                      1. To dla czystości ogólnej - dla wszystkich Straż goniłaby nieczystych
                      właścicieli nieczystych zwierząt
                      2. Podatek od luksusu - nie posiadający psów mieliby prawdopodobnie luksus
                      czystszego otoczenia.
                      Wniosek: Jeżeli korzyść jest obustronna, to wracam do propozycji opodatkowania
                      osób nie posiadających psów. Tu korzyść dodatkowa - może trochę tych bezdomnych
                      zwierząt by ubyło. Naprawdę będzie sprawiedliwiej.
                      Powierzchnia wybiegów: np. około 1000metrów kwadratowych przypadających na 10
                      hektarów zabudowanego osiedla. To nie dużo - boisko piłkarskie ma około 10 razy
                      więcej. Wyłącznie za pieniądze z tego podatku, by inni nie czuli się
                      wykorzystani. Kto by się pofatygował? ...Myślę, że jednak wielu. Kilka lat temu
                      dużo ludzi myło samochody brudząc okoliczne place. Ludzi to denerwowało. Kto
                      dziś myje samochód pod blokiem? U mnie na osiedlu już nikt. Przyzwyczajenia się
                      zmieniają. Trochę optymizmu i dobrej woli.
                      ...Czy naprawdę Koperniik była kobietą? ;)
          • Gość: TK Re: Walka o parki bez psich odchodów IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.04, 21:13
            Rozumiem to tak ,że wykonanie tej uchwały powoduje,że podatek od posiadania
            psa mam głęboko w ....kupie.
            Pozdrawiam.
            TK
    • Gość: QQQ Re: Walka o parki bez psich odchodów IP: *.visp.energis.pl 17.03.04, 11:26
      nie wierze w skutecznosc starzy miejskiej, sa zbyt leniwi i "slepi" ... czekaja
      do konca sluzby albo emerytury ..
      • Gość: tyciarek Re: Walka o parki bez psich odchodów IP: *.fordon.INTELINK.pl / *.n.INTELINK.pl 17.03.04, 12:08
        mysle,ze psy w centrum powinny byc opodatkowane z pięc razy lepiej jak teraz.
        straż miejska nie byłaby aż tak potrzebna :-)

        p.s.
        i ulgi podatkowe dla rodzin z centrum hodujących rybki.
        • Gość: mikimaus Re: Walka o parki bez psich odchodów IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.04, 21:01
          Zdecydowanie popieram. Wielkość ulgi wprost proporcjonalna do wagi ryby. Myślę
          o chodowli rekina, bo wieloryby to ssaki więc można się szybciej spodziewać
          jakiegoś podatku. Można wykorzystać nieużywane baseny, zadaszyć je, zrobić
          klimę... Może jakieś przejścia oszklone pod wodą dla publiki. Może zrobi się na
          tym jakiś biznes, lepszy od niedoszłego Aquaparku.
    • alab108 Re: Walka o parki bez psich odchodów 17.03.04, 14:43
      A tak na poważnie czy może ktoś mi wyjaśnić co się dzieje z pieniędzmi z tytulu
      podatku za psa? Może wziąć się za egzekwowanie tego podatku, chociaż obawiam
      się, że przybędzie wypędzonych z domów psów?
      • Gość: mikimaus Re: Walka o parki bez psich odchodów IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.04, 21:13
        To może Ci wyjaśnić np. Pani Felicja z Rady Miasta - jest kobietą zaangażowaną
        i z pewnością to wie, tylko podatnicy nie wiedzą - i nie wiedzą też dlaczego
        płacą i nie wiedzą dlaczego nie wiedzą.
    • Gość: Weron_ciau Re: Walka o parki bez psich odchodów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.04, 20:16
      A dlaczego najpierw w parkach ???!!! u MNIE NA PLACU NA UL UGORY KOŁO BLOKU
      JEST JESZCZE WIECEJ ODCHODÓW (CHYBA) . nA TRAWIE TO LEPIEJ NIE MÓWIC . ACHA JAK
      KTOS WIE TO ILE BEDZIE KOSZTOWC MANDAT ???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka