wentyl77
01.02.11, 11:55
Jesteśmy nie tylko peryferią, ale i peryferią peryferii. To przykre, że dziesiąte miasto w Polsce ma mieszkańców, którzy nie identyfikują się z tym miastem. Patrzę na to i coraz częściej zadaję sobie pytanie - jaka jest Bydgoszcz dla młodego pokolenia, co może mu zaoferować (chodzi o perspektywy rozwoju, nie o konkretne gifty)?
A przede wszystkim - jaki rynek pracy mu pokazuje.?Niestety, rzeczywistość jest zła, a prognozy - jeszcze gorsze. Nie tylko zostajemy jako kraj daleko od reszty Europy, ale jako miasto "wleczemy się" w tyle peletonu Polski. Kim może być młody człowiek na tutejszym rynku pracy - który ma do wyboru albo zasuwanie na budowie na czarno, albo pracę ph - kusego psa, który ma naganiać klientów, którzy nie mają kasy, bo wszyscy jedziemy na tym samym wózku biedy, niemożności, inercji. A ci, którym się "udało" - jak opłakanie brzmi to słowo!!! - tak samo kręcą się w kółko jak biedacy, żałośnie pilnując świeżo zdobytej pozycji, bojąc się o przyszłość i perspektywy, których nie ma .
Z czym może identyfikować się tak naprawdę młody człowiek, ze sportem i stadionem (o który władze miasta i klub i kibice będą się żreć jeszcze najbliższe 100 lat), a może z operą (która jest piękna i ble ble, ale co z tego) a może w "bydgoską" Gazetą, która na pierwszej stronie promuje imprezy toruńskie i na kilometr pachnie piernikiem?
Niedobrze mi to wygląda, panowie...
Może mam spier... nastrój, ale tak mi się to przedstawia i jakoś nie chce inaczej. A wszelkie przesłąnki pokazują, że mam (niestety rację).
Więc jak to jest (proszę o szczerość)?
Odnieście się do tych słów, a może nie, właściwie mam to w d...
Musiałem się wygadać...