swistaczynka
23.02.02, 19:56
Ostatnio pojawiło się dużo kawałow o samolotach. Znam kilka, ale może znacie
lepsze. Robimy wymianę?
Leci samolot z ludźmi na pokładzie (no w sumie dziwne, żeby leciał bez...) W
pewnym momencie z głośnika rozlega się głos, który prosi osoby znajdujące się
na pokładzie, żeby spojrzały w lewe okno "proszę nie panikować, ale widzą
państwo przed sobą jak płonie nam lewy silnik, teraz proszę spojrzeć w prawe
okno - z tej stronie płonie nam prawe skrzydło. Proszę zachować spokój i raz
jeszcze spojrzeć w lewe okna, czy widzą państwo jezioro pod sobą? a tą żółtą
plamkę na nim? Jeśli tak, to świetnie mówił do was pilot z żółtej łodzi
ratunkowej na jeziorze słonym...' Jak mi to Olivka opowiedziała na religii, to
w pierwszej ławce (tak to jest jak się przychodzi 15 minut po dzwonku;-)
dostałyśmy takiej głupawki, że ksiądz zdegustowany powiedział, że on w tych
warunkach prowadzić lekcji nie może. A nieco wcześniej był jeszcze inny:
Leci samolot i wpadł w turbulencje. Pilot ogłosił przez głośniki, że ktoś musi
się poświęcić i wyskoczyć. Zgłosił się Amerykanin, przeleciał wszystkie
blondynki, wypił całą Whisky i wyskoczył z okrzykiem "God bless America!" Ale
samolot nie odzyskał sterowności i potrzebny był kolejny ochotnik. Zgłosił się
Francuz, przeleciał wszystkie brunetki, wypił całe wino i wyskoczył z
okrzykiem "Vive La France" (Allons enfants de la patrie, le jour de gloire est
arrive, contre nous de la tiraneire...) Ale samolot w dalszym ciągu nie
odzyskał sterowności. Zgłosił się Polak, wypił cały alkohol, przeleciał
wszystkie kobiety i z okrzykiem "Niech żyje Mozambik" wyrzucił Murzyna...
Czekam!