basia
30.05.04, 22:12
nikt do tej pory na ten temat nie pisał? albo wyszukiwarka zepsuta.Wydaje mi
się, że temat trochę odgrzewany.
Film znałam tylko z zajawek. Właściwie, to miałam zacząć od książki. Zdążyłam
przeczytać 30 stron,kiedy gość mnie odwiedził razem z filmem na płycie.No to
obejrzałam.
Film zaczełam oglądać od początku ze skupieniem i tak było już do końca.
Tylko, nie wiem dlaczego coś mnie drażniło....Nie bardzo wiedziałam co.Nie
miałam się do czego doczepić. Nic konkretnego nie mogę filmowi zarzucić.Film
mi się podobał.Nawet bardzo.
I w końcu udało mi się zdefiniować ten dyskomfort.Zawiodłam się, że Zielona
mila zbyt namacalnie/dosłownie traktuje cuda. Po prostu oczekiwałam dramatu z
podtekstem.Wolałabym poczuć zapach kawy, a nie tę kawę zobaczyć.
Prościej, myślałam, że będzie do coś w stylu Skazani na Shawshank.