unsatisfied6
07.06.04, 09:00
jeden emeryt podpatrzył drugiego jak tamten wraca z rybek i kupił sobie
wędkę . zapłacił za wędkowanie i łowi rybki . cągle główkuje jak
łowić rybki w naszym kraju . wraca z drobnicą do domu i mysli .
może nie ta przynęta , może gdzie indziej lepiej biorą , może
brak doświadczenia . czyta czasopisma wędkarskie i kombinuje
a rybek z połowów ciągle tyle samo .
tych dwóch emerytów spotkało się na przyjęciu . pierwszy zaopatrzył
organizatorów w kilka wędzonych wegorzy , kilka sandaczy i szczupaków .
resztę z tego co złowił obdarował rodzinę i za odpowiednią kwotę
rozparcelował wśród zaopatrujących się u niego znajomych . ten
drugi zrezygnował z wędkowania , kupuje rybki od rybaków -
to mu się bardziej opłaci niż wędkowanie .
patrzę na nich dwóch i myślę , jak to ich "szczęście" w łowieniu rybek
ma się do biznesu . oczywiście , pierwszego na kłusowaniu nie złapałem ,
ale w cuda nie wierzę . gdzie by nie łowił , jak trzeba węgorza , to kilka
złapie , a i przy okazji sandacza lub szczupaka . lecz nigdy nie widziałem
by przy mnie ktoś niezłą sztukę wyciągnął na legalną wędkę ( tylko w tv ) .