Gość: Pasażer
IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl
09.03.02, 23:09
Jestem zmuszony złożyć za Waszym pośrednictwem skargę na jednego z pracowników
MZK Bydgoszcz.
Skłoniło mnie do tego jego skandaliczne zachowanie. Różne rzeczy widzialem już
w autobusach i tramwajach, ale to czego byłem świadkiem w ubiegły piatek to po
prostu rozpacz.
Chodzi o tramwaj linii numer "4" , o numerze bocznym 350 i 351, odjeżdżający z
pętli na Glinkach 8.03.2002 ok. godziny 7.40
Motorniczy tegoż tramwaju (wąsaty brunet ok. pięćdziesiątki) to chyba jakis
psychopata. To co wyprawial w czasie jazdy wprawiało w zdumienie wszystkich
pasażerów: skrzyżowania przejeżdżał na czerwonym świetle, omal nie staranował
kilku samochodów, na kierowców tych pojazdów miotał obelgi nie nadające się do
powtórzenia (słyszalne w całym wagonie) i dodawał sobie odwagi wygrażając im
pięścią.
Na jednym z przystanków jakiś pasażer zapukał w szybę zamkniętych drzwi koło
motorniczego prosząc o otwarcie. Drzwi oczywiscie nie zostaly otwarte, za to
pasażer został poczęstowany stekiem wyzwisk spośród których "palant" i "debil"
to najłagodniejsze. Oczywiście lista byłaby by pewnie dłuższa, ale na szczęście
po kilku przystankach z ulgą opuściłem pojazd.
Rozumiem, że praca motorniczego jest bardzo stresująca, ale myślę, że obecnie w
Bydgoszczy znalazłoby się co najmniej kilku chętnych na taką pracę. Może
bardziej by się do niej nadawali? Moim zdaniem tym panem powinien zająć się
czym prędzej zakładowy psycholog, a najlepiej psychiatra. Wkrótce może bowiem
naprawdę dojść do nieszczęścia.