Gość: kicikoci
IP: 10.10.70.*
19.08.01, 14:11
Uczyć sę trzeba choćby od diabła - mówił Włodzimierz Iljicz Lenin, na dowód, że żadne dobre wzorce
nie są hańbą.
Kierując się tą dewizą klasyka, proponuję zaadoptować genialny wątek puszczony na forum
poznańskim: piszmy powieść!!! Wspólnymi siłami!!!
Każdy chętny forumowicz dopisuje kolejny akapit tekstu, tak jak mu w duszy gra - z tych naszych
rozstrzelonych pomysłów na fabułę powstanie pewni coś zakręconego! Nie bądźmy gorsi od
sąsiadów z Pyrlandii !
Ponieważ na każdym zebraniu musi być tak, że ktoś zaczyna pierwszy... no to ja piszę pierwszy akapit:
------------------------
W. otworzył oczy, kiedy słońce było już na tyle wysoko, że wdzierało się do pokoju przez szczelinę
między okiennymi storami. Wściekły spojrzał w stronę budzika, ale westchnął tylko gdy dostrzegł, że
leży on przewrócony przez poduszkę, którą najwyraźniej sam w niego cisnął przed trzema godzinami...
- Wykończą mnie te nocne rajdy na dziewczyny - wymamrotał i zwlekł się z łóżka. W łazience chwilę
postał przed lustrem patrząc w nie z wyraźną dezaprobatą. Podrapał się po porastającej twarz
szczecinie, potem - drugą ręką - podrapał się w pośladek i wreszcie sięgnął do kurka z wodą. Z kranu
rozległ się ściszony, odległy bulgot, ale woda nie popłynęła. Zaskoczony postukał w chromowaną
rurkę - bez efektu. Zaraz, zaraz - był efekt: z kranu wysypało się nieco ziarenek piasku i wypełzł
niepewnie mały, czarny pajączek.
- Nooo, coś takiego - mruknął nieco już poruszony tym W. wyszedł z łazienki wciąż niepewny co teraz
robić: wyjść na miasto i poszukać wody, czy jeszcze... odpocząć po obudzeniu.
Doszedł do korytarzyka, z którego w prawo skręcić mógł do wyjścia, a w lewo do living-roomu.
Zdecydował się na...
Kto napisze ciąg dalszy??????
Wasz kicikoci