radca
20.08.04, 13:16
http://bydgoszcz.naszemiasto.pl/wydarzenia/393932.html
" Skok przez romański mur
Piątek, 20 sierpnia 2004r.
Czy wiceprezydent Bydgoszczy Maciej O. przyjął łapówkę? Nie można przecież
wykluczyć, że oskarżenie jest fałszywe i ktoś próbuje wyrównać z byłym
wojewódzkim konserwatorem zabytków stare rachunki. Jest prawdopodobne, iż
donos pochodzi zza krat, ale i w takim przypadku sam fakt, że do dania
łapówki przyznaje się aresztant, o niczym nie świadczy. Różne są sposoby
ratowania własnej skóry. Maciej O. do przyjęcia łapówki się nie przyznaje.
Nie wiemy, jaki materiał dowodowy zebrali funkcjonariusze Centralnego Biura
Śledczego, nie wiemy, jak oceni go sąd. Dopiero proces odsłoni prawdę.
Zatrzymanie Macieja O. dla wszystkich było szokiem. Także my, dziennikarze,
znaliśmy go jako człowieka z pasją, uczynnego i niezwykle towarzyskiego.
Prezydent Konstanty Dombrowicz ocenia go jako człowieka o czystych rękach.
Pierwsze mało pochlebne opinie o byłym wojewódzkim konserwatorze zabytków
pojawiły się u schyłku jego kadencji. Najpierw wyrzucił dyscyplinarnie z
pracy obecnego wicewojewodę Arkadiusza Horonziaka, potem, gdy ten awansował
na wojewódzki fotel, Maciej O. sam zrezygnował z funkcji. To, co dzisiaj
prezydent Dombrowicz nazywa oficjalnie "prasową nagonką na swojego zastępcę",
zaczęło się po opublikowaniu raportu NIK. Ujawniał on nieprawidłowości przy
realizacji programu "Polonia Romanica - 1000 lat Zjazdu Gnieźnieńskiego". Na
prace konserwatorskie zespołu klasztornego w Mogilnie i romańskich świątyń w
Strzelnie wydano w latach 2000 - 2001 8,6 mln. .
NIK nagonił?
Trudno nazwać "nagonką" negatywną ocenę, jaką wystawiła Maciejowi O.,
odpowiedzialnemu wówczas za prawidłowe wydatkowanie budżetowych środków -
bydgoska delegatury NIK. Nierzetelne rozliczanie zadań - to pierwszy zarzut.
NIK podaje przykład z 2000 r: 178 tys. zł wypłacono za badania archeologiczno-
architektoniczne kościoła św. Trójcy w Strzelnie na podstawie
tzw. "kalkulacji wynikowej", pod którą podpisał się jedynie wykonawca. Nie
było kosztorysu (ani wstępnego, ani końcowego) robót. Podobnie rozliczono
kolejne 184 tys. zł. na badania zespołów klasztornych w Strzelnie i Mogilnie
w 2001 r.
Kontrolerzy zauważyli też, że z przeznaczonych na konserwację zabytków
budżetowych pieniędzy co najmniej 345 tys. zł wydano bezprawnie, m.in. w 2000
r, na instalacje wodno-kanalizacyjne (w tym wyposażenie łazienek),
elektryczne (wraz z lampami), na budowę szybu windy, przyłączy energii, gazu,
wody, c.o. oraz podłóg. Kolejne 350 tys. zł przeznaczono m.in. na
nagłośnienie oraz budowę budynku gospodarczego z dwoma garażami, łazienką
oraz przepompownią ścieków w 2001 r.
NIK stwierdziła, że również prace konserwatorskie prowadzone były
niewłaściwie. Zwłaszcza w kościele Św. Trójcy w Strzelnie, gdzie stwierdzono
przebarwienia na odnowionych ścianach i nawach, zawilgocenia, odpadanie farby
i tynku. Nawet kontrolerzy - laicy zauważyli, że w kościele tym zainstalowano
metalowe schody, które "konstrukcyjnie i kolorystycznie nie harmonizowały z
romańskim wnętrzem".
Zosia Samosia
Można by spekulować, że negatywna opinia nie dotyczy samego Macieja O., gdyby
nie pewien dokument:
"12 października 2000 r (w obecności Iwony B.) przeprowadziłam rozmowę z
Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków Maciejem O., w sprawie prowadzenia prac
konserwatorsko-budowlanych w Strzelnie i Mogilnie w ramach programu Polonia
Romanika. Podniosłam w szczególności fakt, że delegatura Służby Ochrony
Zabytków w Bydgoszczy od sierpnia br. jest faktycznie odsunięta od tej
sprawy. Tym samym nie może przyjąć na siebie odpowiedzialności za
prawidłowość działania. Pan O. stwierdził, że są to działania priorytetowe,
które będzie prowadził osobiście i delegatura tą problematyką zajmować się
nie musi" Tej treści "notatkę służbową" podpisały kierownik Olga R. oraz
zastępca bydgoskiej delegatury SOZ - Iwona B.
Dlaczego Maciej O. osobiście przejął nadzór nad tymi pracami? Dlaczego
czynności konserwatorsko-budowlane przy tej klasie zabytków powierzył
bydgoskiemu Przedsiębiorstwu Uprzemysłowionego Budownictwa Rolniczego?
Dlaczego raz w roli inwestora zastępczego, innym razem wykonawcy występowała
bydgoska firma "Ju Kons- Pol", której prezesował Jarosław Urbańczyk
(wojewódzki konserwator zabytków w latach 1989 - 91)? Skądinąd przyjaciel
Macieja O. Niektórzy pamiętają, że przy Jezuickiej (tu, gdzie była siedziba
konserwatora zabytków ) miała przez jakiś czas siedzibę firma Urbańczyka.
Podobno ADM wypowiedziała jej siedzibę, bo nie otrzymała czynszu.
Dziś Jarosław Urbańczyk sam prezesuje ADM.Tej starej sprawy - twierdzi - nie
pamięta, musiałby sięgnąć do dokumentów. Pytany o "Ju Kons-Pol" oznajmia, że
sprawa od dwóch lat go nie dotyczy. Firma jest własnością jego żony,a on ma z
nią (od lat dziesięciu) rozdzielność majątkową. W ubiegłym roku ratuszowe
władze powołały Urbańczyka na prezesa Bydgoskiego Towarzystwa Budownictwa
Społecznego.
Nowy szef zapowiedział prawdziwy boom budowlany w centrum Bydgoszczy. Ale na
razie boomu nie ma.
Nie chce konserwator, zrobi... "rolnik"
W roku 2000 inwestorem zastępczym robót w Strzelnie i Mogilnie była firma
pana Urbańczyka "Ju Kons-Pol" . W 2001 r. nastąpiła mała zmiana. "Ju Kons-
Pol" został wykonawcą robót w Strzelnie. Opłacało się. Na roboty budowlano-
konserwatorskie w zespole romańskim przeznaczono z budżetowych środków na
konserwację zabytków prawie 2 mln zł. "Ju Kons-Pol" jako inwestor
zastępczy "kasował" jedynie 1,5 proc. od wartości (netto) wykonanych prac.
Częściowym podwykonawcą budowlano-konserwatorskich prac została bydgoska
firma wyspecjalizowana w budowach dla rolnictwa.
Przedsiębiorstwo Uprzemysłowionego Budownictwa Rolniczego. Również w 2001 r,
PUBR zostało wykonawcą robót w zespole klasztornym w Mogilnie. Bez przetargu.
Tuż po tym, gdy kontrakt wypowiedziała inwestorowi (był nim wówczas "Ju Kons -
Pol" ) konserwatorska firma z Torunia "Dompol". Jej prezes Jerzy Przedpełski
do dziś jest wstrząśnięty " nietypowym" nadzorem nad cennymi zabytkami
Mogilna.
Doświadczył tego na własnej skórze. Pamięta, jak odkopali romański mur,
prawdziwą perłę, której nie wolno niszczyć. A jemu kazano. Projekt
przewidywał, żeby wykuto w nim otwory. Zaplanowano tu bowiem... piwnice.
Uznał też, że źle zbadano teren, na którym zaplanowano dobudowanie skrzydła.
Stare fundamenty należałoby rozebrać, bo nie nadają się pod starą
konstrukcję. Nie zgadzał się na zalanie ich betonem, co jego następcy podobno
zrobili.
- Domagałem się od wojewódzkiego konserwatora Macieja O. - wspomina - decyzji
na piśmie. Nie dostałem. Oczekiwano, że wykonawca sam poniesie
odpowiedzialność. To znaczy, nie będzie myślał, tylko realizował projekt.
Odmówiłem, zrezygnowałem z kontraktu, choć była to ogromna kwota. Nie chcieli
mi zapłacić za dotychczas wykonane prace, moja firma miała kłopoty. Oddaliśmy
sprawę do sądu. Wygraliśmy. Odzyskaliśmy 270 tys. zł.
Prezes "Dompolu" pamięta, że kiedy "zdawał" budowę - na miejscu był już
przedstawiciel PUBR, firmy która przejęła budowę i nie marudziła.
Błędy i zniszczenia
W Strzelnie, gdzie kontrola NIK zakwestionowała jakość prac konserwatorskich,
wykonywanych przez "Ju Kons - Pol" oraz karygodny dobór schodów, nadzór
inwestorski pełniła łódzka firma "Invest - Serwice". Jej pełnomocnik
Eugeniusz Tyc ma świadomość, że błędy trzeba naprawić.- Mam jednak problemy z
wyegzekwowaniem tych prac od "Ju Kons- Pol - u". Umawiam się na spotkania,
telefonuję i otrzymuję pisma, że mam rozmawiać z ich prawnikiem panem Sz.
Ostatnią taką rozmowę przeprowadziłem telefonicznie 4 sierpnia. Mam też
problem w związku z pracami, które ta firma wykonuje w Pałacu Poznańskich w
Łodzi.
Świadomości, że własne błędy się naprawia, nie ma prezes Urbańczyk. Wie, że
prokuratura umorzyła postępowanie z donosu ob