Gość: magda
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.09.04, 16:16
Korupcja na studiach (Wyborcza wczoraj): Prokuratura nie postawi zarzutów
studentom Akademii Bydgoskiej, którzy kupili egzaminy. Przed sądem stanie
tylko skorumpowany wykładowca
W maju tego roku bydgoska prokuratura postawiła zarzut łapownictwa
Kazimierzowi W., 58-letniemu wykładowcy AB. Doktor z wydziału pedagogiki i
psychologii brał pieniądze od zaocznych studentów pedagogiki. Podczas sesji
zimowej cztery grupy zapłaciły mu blisko 4 tys. zł. Koperty z pieniędzmi żacy
wkładali między indeksy.
Sprawa wyszła na jaw, bo jeden ze studentów targany wyrzutami sumienia
powiedział o wszystkim policji, a sam wykładowca podczas przesłuchania
przyznał się do winy. Prokuratura pisze już akt oskarżenia przeciwko
doktorowi. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.
Odpowiedzialność karna groziła także studentom. - Starostowie roku, którzy
wręczali łapówki, a później powiadomili o tym policję, kiedy ta jeszcze nic
nie wiedziała o korupcji na uczelni, mogą skorzystać z dobrodziejstwa
niekaralności - informuje Jan Bednarek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w
Bydgoszczy.
Doktor W. już nie uczy w akademii. Tuż po zatrzymaniu rektor prof. Adam
Marcinkowski zawiesił wykładowcę w czynnościach nauczycielskich, wszczęto
postępowanie dyscyplinarne. - Jeśli stawiane zarzuty się potwierdzą, pan
rektor oczekuje tylko jednej decyzji - zwolnienia z pracy podejrzanego
wykładowcy. Komisja musi się także zastanowić, co zrobić ze studentami,
którzy kupili egzaminy. Na razie nie ma mowy o powtórnym egzaminie - mówi
Mariusz Zawodniak, rzecznik akademii.