Gość: Polonus
IP: *.cvx.algx.net
29.09.04, 12:38
Do zajęcia się ruchem oporu w latach 1948-51 zostały przy życiu tylko
nastolatki, które w powojennym okresie wybijania żołnierzy AK, NSZ-u i WiN-u
były w wieku najwyżej lat 14.
Zakonspirowane organizacje młodzieży działały w miastach. Składały się prawie
całkowicie z uczniów szkół średnich, którzy schodzili się na tradycyjne
zbiórki harcerskie i śpiewy przy ognisku w lesie niezależnie od
zbiórek „czerwonego harcerstwa” Icka Kordbluma (ps. Jacek Kuroń).
Mówiąc patetycznie: „Na scenę historii weszli najmłodsi, bohaterscy następcy
Orląt Lwowskich i harcerzy Szarych Szeregów.” )*
Nie powstrzymały ich aresztowania, brutalne, wyrafinowane śledztwa
preparowane przez żydowskich psychologów i wieloletnie wyroki. W miejsce
jednych aresztowanych następni podejmowali konspiracyjną działalność i nie
brakowało kolejnych „kamieni na szaniec”.
W regionie bydgoskim działała np. „Szarotka” i „Powrót”. )**
„Szarotkę” utworzyli harcerze szkół średnich w Solcu Kujawskim jesienią 1949
roku.
„Powrót”, składający się z młodzieży gimnazjalnej i pracującej zawodowo,
powstał w Kcyni pod koniec 1949.
Ich ambicją była „walka o niepodległość”.
Chlopcy i dziewczęta chwycili się srodków, jakie mieli dostępne w „domu
niewoli”, np.:
- pisali i kolportowali antyreżimowe ulotki, napisy i plakaty;
- zrywali portrety Cyrankiewicza, Roli-Żymirskiego, Stalina, „gazetki
ścienne” i dekoracje zawieszane z okazji rocznic reżimowych w szkołach,
zakładach i w witrynach sklepowych;
- zerwali czerwoną flagę z budynku komitetu partyjnego (w r. 49?);
- obtłukli młotkiem wypukłe napisy na betonowym pomniku radzieckich
wyzwolicieli przy Placu Wolności w Bydgoszczy;
- wybili okna auli szkoły hotelarstwa przy ul. Dlugiej w Bydgoszczy podczas
akademii 1-majowej (w r. 49?);
Liczyli na to, że stopniowo rozszerzy się ruch oporu i Polacy zorganizują się
do wyzwolenia.
Nie poruszyli jednak indolentnych mas narodu, które dopiero w trzy lata po
śmierci Stalina, w 1956 roku, odważyły się na „wypadki poznańskie” i o wiele
później na „Polski Październik”.
UB bardzo szybko wyszpiegowało konspiratorow i już w połowie stycznia 1950
roku aresztowało większość należących do „Szarotki” i „Powrotu”.
Proces członków „Powrotu” odbył się 20 i 21 marca 1950 w Rejonowym Sądzie
Wojskowym w Bydgoszczy przy ul. Jagiellońskiej 1.
Skazano dwunastu. Wyroki od 5 do 13 lat więzienia były złośliwie
niewspółmierne i ostentacyjnie wysokie, zważywszy, że ideowi zapaleńcy
porwali się na „władzę ludową” z gołymi rękami i byli nieletni, a do
ich „wrogiej działalności” zabrali się z naiwnym dyletanctwem, czyli
stanowili niebezpieczeństwo dla „władzy ludowej” tylko z powodu jej
zbrodniczego uzurpatorstwa, czyli jej panicznego strachu przed prawdą, która
była z ich winy zapalnym tabu.
Sędzia Jęcznyk „zasądził” Bydgoskie Nastolatki pomimo tego, że one nie były
uzbrojone i nigdy nie wystąpiły z akcją zbrojną, a więc de facto nie
podlegały sądowi wojskowemu.
Prawo swobodnego kolportowania ulotek i plakatów zawarowane było demokracją
opiewaną nawet przez tekst konstytucji stalinowskiej PRL-u. Zatem - gdyby
istniały swobody obywatelskie w demokracji „żydokomuny” - oskarżenia tych
Nastolatków winne były być rozpatrywane według właściwości przez Wydział
Karny Sądu Powiatowego i to tylko w kwestii czy rozprowadzanie ich materiałów
propagandowych naruszyło przepisy porządkowe miasta.
Skoro Nastolatki naklejały afisze na tramwajach, tablicach ogloszeniowych,
budynkach komunalnych czy państwowych, to Prokuratora Powiatowa przy Nowym
Rynku w Bydgoszczy, np. prokurator Białecki, winna była skierować akty
oskarżenia do Wydziału Karnego Sądu Powiatowego przy Wałach Jagiellońskich o
naruszenie przepisów porzadkowych miasta, a co najwyżej przepisów
stalinowskiego Małego Kodeksu Karnego (stosowanego w sądach bezprawnie na
podstawie okólnika i dekretu Rotenschwanza, vel Bieruta).
Natomiast prokuratorzy z Nowego Rynku, m.in. Białecki, przekazali sprawy do
Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Sportowej 1, gdzie
np. oficer śledczy(!), Żyd Stanisław Urbaniak, sporządził naciągane akty
oskarżenia o „czyny przewidziane w art. 87 w zw. z art. 86 par.2 KKWP”:
„Oskarżony czynił przygotowania do zmiany w drodze przemocy instniejącego
ustroju Państwa Polskiego w ten sposób, że wspólnie z innymi rozpowszechniał
ulotki o treści antypaństwowej”.
Jakkolwiek „oskarżony” nie posiadał, nie użył ani nie miał zamiaru użyć
broni, a co najmniej nie zostało to jemu udowodnione inaczej jak tylko przez
nadprzyrodzone czytanie jego myśli przez oficerów śledczych UB i sędziego
sądu wojskowego.
W wielu domach znajdowały się pistolety i nie pasująca do nich amunicja,
granaty i materiały wybuchowe pozostałe po przejściu frontu sowiecko-
niemieckiego i posiadanie ich faktycznie nie oznaczało - a już na pewno nie
w sądzie - „chęci obalenia rządu PRL przemocą” nawet w kontekście
kolportowania ulotek. Chłopcy bawili się zapalaniem prochu z patron, które
walały się na ulicach i w najróżniejszych zakamarkach w mieście. Niejednego
zabiło, niejednemu urwało palce. Jeszcze w latach 60-tych leżały
nieuprzątnięte niewypały i zginęli chłopcy nad Notecią, którzy bawili się
granatami.
Te zardzewiałe, niezdatne do użycia, zwłaszcza bez amunicji, sztuki broni
znalezione u „oskarżonych” użyto do pomówienia, że „oskarżony”:
„czynił przygotowania do zmiany w drodze przemocy istniejącego ustroju
Państwa Polskiego w ten sposób, że wspólnie z innymi oskarżonymi kolportowali
i rozpowszechniali ulotki o treści antypaństwowej oraz planowali zdobycie
większej ilości broni palnej i dokonywanie napadów na funkcjunariuszy M.O.”
Akty oskarżenia napisane i podpisane przez oficerów śledczych WUBP
zatwierdzał naczelnik WUBP (nie prokurator) anonimowo nieczytelnym podpisem
pod słowami: „Zagadzam się”.
Sędzia Jęcznyk przypisał księdzu wikaremu z Kcyni, Czesławowi
Wojciechowskemu, „duchowy patronat” i za ten swój wymysł skazał go na 13 lat
więzienia. Sędzia nie został ukarany po 1989 roku. Przypuszczalnie ukrył się
zagranicą jak jemu podobni winni „mordów sądowych” Wolińska w Anglii, czy
Szechter, brat Michnika, w Szwecji.
Żydzi, którzy popełnili „morderstwa sądowe” na oficerach Armii Krajowej:
Amons
Aspis
Azarkiewicz
Drochomirecki
Feldman
Frenkiel
Graff
Hochberg
Karczmarz
Karliner
Karpiński
Mertz
Milcyn
Ligęza
Lityński
Skulbaczewski
Świątkowski
Szechter
Widaj
Wizelberg
Wnorowski
Wolińska
Woźniesieński.
Kto wie których straconych i uwięzionych ma na sumieniu Jęcznyk, ten niechaj
tutaj to zgłosi.
Jęcznyk mieszkał w śródmieściu Bydgoszczy. Jeżeli on jeszcze żyje, to czy nie
powinien on zawisnąć na latarni? Kto wie gdzie jest obecnie jego rodzina, czy
zajmuje stanowiska we władzach, lub sektorze sprawiedliwości w sitwie
komuchów?
Olga Umławska, która organizację założyła, została „zasądzona” na 10 lat
więzienia.
Proces „Szarotki” odbył się w tym samym sądzie wojskowym 20 sierpnia 1950
roku.
Osiem nastolatków skazano na więzienie od 5 do 10 lat.
Nie stanęła przed sądem maloletnia druhna Danuta Mrzyk zamęczona przez
żydowskiego oprawcę: za ciche kolędowanie w celi więzienia w Fordonie w
wieczór wigilijny 1949 zastępca Sekretarza KM PZPR w Bydgoszczy (Żyd, który
powrócił z Sowietów, dokąd uciekł w 1939 roku zamiast bronić swojej ojczyzny
jako obywatel polski) kazał zamknąć ją w lodowatym karcerze na całą noc. Tam