unsatisfied6
11.10.04, 20:21
zdarzają się w rodzinie różne tragedie - np nieuleczalna choroba
członka rodziny . i co tu robić ? jeden lekarz specjalista twierdzi ,
że nic nie da się zrobić i zastosowanie kuracji może pogorszyć stan ,
a drugi twierdzi coś przeciwnego .
owszem , człowiek by się zdał na opinię tego drugiego - byle by mieć
jakąś szansę , ale z drugiej strony , ani jeden , ani drugi nie
podają diagnozy w ramach tego co się płaci w ubezpieczeniu zdrowotnym -
zapewne chory członek rodziny bez dodatkowych "prywatnych konsultacji"
czekałby z kilka miesięcy na miejsce w szpitalu . można byłoby
polegać na opinii tego drugiego , lecz skąd wiadomo , że widzi
realną szansę wyleczenia , czy widzi nastepne źródło z którego
można wyciągnąć kilka tysiaków - konsultacja to tylko wstępny koszt ,
starcza zaledwie na dobrą kolację przy świcach w reastauracji .
może chce wybrać się na wczasy z rodzinką - nikt z kręgu pracwoników
nie kryje , że ten nie tknie palcem pacjęta zanim się rodzina nie złoży
na kurację , mówią że wszyscy biorą , a ten szczególnie .
pomyślałem o znajomych z W-wy . niezwykle zamożni i stać ich na konsultacje
najlepszych fachowców . też im się zdarzyła przykrość w rodzinie . ano
ojciec miał raka . w ciągu miesiąca zszedł z tego świata . zanim jednak
zszedł przebył wiele operacji , amputacje itd z ciągłą nadzieją na
wstrzymanie rozwoju choroby - cóż w jego przypadku lepiej zapewne byłoby
gdyby rodzina takich funduszy nie miała , na które znajdzie się zawsze
jakiś fachowiec znajdujący metodę i szansę na wyleczenie i w rezultacie
pacjent przeszedł przez piekło zanim opuścił ten padół ziemski - nadawało
by się pewnie na program "usterka" .
piasałem niegdyś o Murzynie , który jako jedyny podał prawidłową
diagnozę - on myślał , i ja myślałem , że reszta się myliła .
a może się nie mylili , a po prostu nie mieli motywacji do tego
by się nie mylić .