Gość: stef
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.10.04, 08:28
"Ja tylko chciałem pomóc matce kolegi" - tłumaczy "Expressowi" K.
Mikietyński.
Były naczelnik sekcji do walki z przestępczością gospodarczą KMP już nie
pracuje w policji. Sam złożył raport o zwolnienie. Wcześniej był zawieszony w
czynnościach, po słynnej akcji jego sekcji na stadionie "Chemika" w grudniu
ub. roku.
Dziś pytamy go o wydarzenia z listopada i grudnia ub. r.
- Czy wiedział pan, że matka naczelnika wydziału przestępstw gospodarczych
KWP Janusza Zielińskiego kupuje dom od oszustki, którą interesowała się
pańska sekcja?
- To niezupełnie tak. Prowadziliśmy czynności, dotyczące całej grupy
oszustów, a ta pani była tylko jedną z poszukiwanych listem gończym. Matka
Zielińskiego też była ofiarą Elżbiety W.
- Prawda jest taka, że list gończy wystawiono po pańskim odejściu z sekcji.
- Taki list nie powstaje od razu, my wdrożyliśmy procedurę poszukiwania tej
pani.
- A nie zawieszenia? Mam informację, że 12 listopada 2003 r, na dzień po
podpisaniu aktu notarialnego na sprzedaż kamienicy matce naczelnika
Zielińskiego, pan tę sprawę "zawiesił"?
- Nieprawda.
- Dlaczego zgodził się pan zostać pełnomocnikiem pani Zielińskiej w sprawach
dotyczących, zakupionej od oszustki kamienicy?
- To było pełnomocnictwo jednorazowe. Miałem zajrzeć do ksiąg wieczystych w
Nakle. Ja tylko chciałem pomóc mamie kolegi, która mieszka w Bydgoszczy.
- Dlaczego to pańska żona, a nie Zieliński lub jego matka pobiera czynsz od
lokatorów?
- To też przysługa dla kolegi. Lokatorzy nie mieli kont, Zielińscy mieszkają
w Bydgoszczy. Miało być dwa - trzy razy, niepotrzebnie się wydłużyło.
- Dlaczego w Nakle mówią, że to pańska kamienica?
- Różne rzeczy mi przypisują. Twierdzą, że to ja robiłem remont. Bzdury.
Nigdy bym za taką cenę takiego domku nie kupił. Nie jestem dyletantem.
- A może jest w kacie notarialnym inne nazwisko, bo policjant musi wykazywać
majątek?
- To nie moja kamienica, ktoś mnie w to wrabia.
- A gospodarstwo w Karnówku: 0,6 ha i dom kupił pan w 2002 r i też nie wpisał
do policyjnego "spowiednika".
- Nie wpisałem, bo to nieużytki i pomieszczenia gospodarcze warte najwyżej 4
tys. zł. Nie było takiej rubryki w ankiecie. Ale przełożeni o tym zakupie
wiedzieli.
- Komu pan powiedział?
- Już nie pamiętam.
- A co pan odpowiada tym, którzy uważają pana za nadzwyczaj bogatego i
zastanawiają się, jak policjanta z 3 tys. pensji na to stać?
- Mówię im, że jestem tuż po tych, którzy mają mieszkania własnościowe. Moje
mieszkanie w "szeregowcu" jest spółdzielcze, samochód kupiłem na raty no i te
nieużytki w Karnówku za 5 tys. zł. Oboje z żoną na to zapracowaliśmy.
- Czy satysfakcjonuje pana umorzenie sprawy "z braku danych dostatecznie
uzasadniających popełnienie przestępstwa". Tej, w której na ławie oskarżonych
zasiądzie wkrótce 3 pańskich podwładnych.
- Taka samo brzmiala podstawa umorzenia sprawy wobec inspektorów, którzy
robili akcję w mojej sekcji. A oni powinni być nieskazitelni.
Rozmawiała Grażyna Ostropolska
A Wyborcza tak go bronila!!! Prosze, jaka to jest obiektywna gazeta!