Gość: gem
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.11.04, 17:25
KONFLIKT. Spór zbiorowy w bydgoskim Szpitalu Wojewódzkim - Bunt w Bizielu
Związki zawodowe Szpitala Wojewódzkiego im. Biziela w Bydgoszczy domagają się
wypłaty zaległych podwyżek i zaprzestania mobbingu wobec pracowników.
Żądania wobec dyrekcji związkowcy opisali w 11 punktach. Andrzej Motuk,
dyrektor szpitala większość z nich uważa za bezzasadne i oparte na
niesprawdzonych informacjach.
Najwięcej zarzutów dotyczy pieniędzy, które należą się pracownikom, a których
szpital nie wypłaca. - Część z nas nie dostaje gwarantowanej ustawą podwyżki,
wielu zarabia poniżej średniej krajowej, tymczasem niektórym osobom dyrekcja
podwyższyła kontrakty - mówią związkowcy. - Nie tworzy się funduszu
socjalnego, za ZUS też nie płacą. To wbrew prawu. Pracownicy skarżą się
również na mobbing. - Dyrektor zagroził, że nie będzie płacił podwyżek tym,
którzy poszli po nie do sądu.
Dyrektor Andrzej Motuk odpiera ataki załogi: - Wydaliśmy już 10 milionów zł
na zaległości. Zostało jeszcze pięć. Z ZUS mamy umowę i spłacamy należności w
ratach. Mobbingu zaś nie stosuję. A że z wypłatą podwyżki czekam na wyrok
sądowy, to chyba naturalne.
Związki żądają również wyjaśnienia zakulisowej prywatyzacji laboratorium
szpitalnego i zwiększenia kontraktu dla prywatnego oddziału urologii
działającego na terenie placówki. Zdaniem dyrekcji, to bezpodstawne zarzuty
oparte na plotkach. - Na historie wyssane z palca nie będę odpowiadał - mówi
Andrzej Motuk.
Jeśli dyrekcja nie dogada się ze związkami, w szpitalu może nawet dojść do
strajku. - Wszystkie moje decyzje są zgodne z prawem, jeśli to się nie
podoba, mogę ustąpić ze stanowiska - mówi Motuk.