Gość: yanko
IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl
14.05.02, 21:26
Nie znosze filmow w wersji stereo w kinie, a juz kwadro i wiecej (jak w
multipleksach) doprowadza mnie do szalu. Dzwieki wydobywajace sie znienacka nie
wiadomo z ktorej strony przyprawiaja mnie o nerwowe drzenie, rozpraszaja i
utrudniaja odbior filmu. Jesli sa na dodatek gwaltowne, to reaguje najczesciej
przyspieszonym biciem serca. Czy to cholerstwo musi byc w kinie? Czy nie moze
byc jak dawniej, ze jest tylko mono? Ja wciaz nie moge sie do tego
przyzwyczaic. I sam juz nie wiem, czy jestem dziwakiem, czy moze sa tacy,
ktorzy maja podobne odczucia.