Gość: maniek
IP: *.brda.net
14.02.05, 16:47
Tam gdzie chodzi o duże pieniądze, firmy takie jak bydgoska PESA są
dyskryminowane
Przetarg na tramwaje dla Warszawy znowu budzi wątpliwości, podobnie, jak
ten na stołeczne pociągi. Czy w zamówieniach publicznych gra się niezbyt
czysto?
Bydgoska Pesa Pojazdy Szyprzegrała kolejny, czwarty już, przetarg na
dostawę 30 tramwajów dla Warszawy o łącznej wartości ok. 60 mln zł.
Do czterech razy sztuka
Pierwsze dwa unieważniono, gdyż oferty nie spełniały wymogów
specyfikacji. Trzeci, który Pesa wygrała, też unieważniono, bo informacja o
przetargu nie trafiła do Urzędu Oficjalnych Publikacji Wspólnot Europejskich.
Ogłoszono czwarty. Tym razem najlepszą ofertę zaproponowała Fabryka Pojazdów
Szynowych Cegielski z Poznania. - Bardzo obniżyli cenę - mówi Jerzy Ko, szef
projektu w bydgoskiej Pesie. - Nasza, choć wyższa od poznańskiej, jest
najniższa, jaką mogliśmy zaproponować nie zmniejszając bezpieczeństwa tram
Protest
Ale i ten przetarg nie jest do końca rozstrzygnięty. MPKŁodzi
oprotestowało jego wynik, nie zgadzając się z odrzuceniem ich oferty. - Ta
oferta nie spełniała wymogów określonych w specyfikacji - wyjaśnia Małgorzata
Przy, rzecznik prasowy Tramwajów Warszawskich. - Odrzuciliśmy zatem protest
MPK, które teraz zwróciło się do prezesa Urzędu Zamówień Publicznych.
Dyskryminacja
Wokół przetargów rodzi się coraz więcej wątpliwości. Choć prawo zabrania
dyskryminacji wybranych podmiotów gospodarczych, to sytuacje takie się
zdarzają. - Do przetargu na pociągi dla kolei mazowieckich, wartości około
225 mln zł, mogą przystąpić tylko te firmy, które wyprodukowały przynajmniej
30 takich pojazdów - mówi Tomasz Zabo, prezes Pesy. - Taki warunek postawiły
tamtejsze władze samorządowe, eliminując wszystkie polskie firmy. Nie mają
one bowiem takiego doświadczenia w branży, jak zagraniczne koncerny. Nie ma
to jednak nic wspólnego z jakością produktu.
Urząd Zamówień Publicznych nie zaprzecza, że zdarzają się przetargi,
które przygotowane są tak, by preferować określone podmioty. - Niektóre
odwołania wykonawców, wskazujące na tendencyjne określenie warunków
przetargu, okazują się słuszne - powiedziała nam Anita Wich, rzecznik prasowy
UZP. - Jeśli zdaniem uczestników przetargu naruszono zasadę równego
traktowania oferentów, a zamawiający nie zgadza się ze skargą, to protest
należy skierować do prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. Powołujemy arbitrów,
którzy rozstrzygają taką sprawę.
Tak też zrobiła Pesa. - Arbitrzy przyznali nam rację, ale co z tego,
skoro popełnili błąd, nakazując poprawić w specyfikacji warunki przetargu, a
nie - jak każe prawo - unieważnić go - mówi Zaboklicki. - Teraz sprawę
skierowaliśmy do Sądu Okręgowego w Warszawie. Zobaczymy, jak się to skończy.