radca
28.04.05, 18:36
info.onet.pl/1089312,11,item.html
"
Sąd o łódzkim pogotowiu: Jak "gang Olsena"
Oskarżony były lekarz łódzkiego pogotowia Janusz K., przyznał przed sądem,
że nie powinien pracować w pogotowiu w zakresie ratownictwa medycznego, bo
się na tym nie znał.
Mężczyzna, który podejrzany jest również o branie pieniędzy od zakładów
pogrzebowych, nie przyznaje się do winy.
"Nie miałem odpowiedniej wiedzy i doświadczenia do pracy w pogotowiu
ratunkowym. Nie powinienem się tym zajmować. Nie znałem się na udzielaniu
pomocy pacjentom w warunkach pogotowia ratunkowego" - wyjaśniał w śledztwie
Janusz K. i potwierdził to w czwartek przed łódzkim sądem okręgowym na
kolejnej rozprawie w procesie dotyczącym tzw. afery łowców skór. K., który
jest ginekologiem, mówił, że ponad 2 lata pracował w ratownictwie medycznym
bez odpowiedniego przeszkolenia.
Lekarz przyznał, że miał problemy z przypadkami kardiologicznymi, udarami i
utratami przytomności u pacjentów. Utrzymuje, że myślał o odejściu z
pogotowia, ale nie zrobił tego, bo było to jego jedyne źródło utrzymania.
Janusz K. utrzymuje, że nigdy w swojej pracy zawodowej nie używał leku
zwiotczającego mięśnie - pavulonu - i był nawet zdziwiony, że zespoły
wypadkowe w pogotowiu miały ten lek. W śledztwie mówił też, że po czasie
doszedł do wniosku, że lekarze w pogotowiu nie byli najważniejsi, a rządy
sprawował tam średni personel medyczny, m.in. sanitariusze.
K. odmówił składania wyjaśnień, zastrzegając, że będzie odpowiadał tylko na
pytania obrońcy, choć - jak się okazało - na niektóre pytania sądu też
odpowiadał. Sąd odczytywał jego wyjaśnienia ze śledztwa, omawiając m.in.
karty wyjazdowe w przypadkach, w których prokuratura zarzuciła mu narażenie
dziesięciu pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i
nieumyślne doprowadzenie ich do śmierci.
Prokuratura zarzuca mu, że w niektórych przypadkach nie przeprowadził akcji
reanimacyjnej bądź podał niewłaściwe leki, które powodowały zatrzymanie
krążenia. W jednym z przypadków podał adrenalinę pacjentowi przed
zatrzymaniem akcji serca. W śledztwie wyjaśnił, że nie wiedział wtedy, że
może to spowodować migotanie komór serca i zatrzymanie krążenia; w innym
przypadku po podaniu przez niego innego leku też nastąpiło zatrzymanie
krążenia u pacjenta.
Sąd pytał K. o pracę zespołu wyjazdowego, w którym jeździł on m.in. z
oskarżonym w tej sprawie o cztery zabójstwa sanitariuszem Andrzejem N. Lekarz
mówił, że N. był alkoholikiem i nie dbał o porządek w karetce. Wraz z innymi
lekarzami - jak utrzymuje - chciał, by przeniesiono go z zespołu.
"Sanitariusz pije i jest bałaganiarzem, lekarz nie zna się na ratownictwie
medycznym - to wyglądało jak »gang Olsena« (tytuł duńskiego filmu o trzech
nieudacznikach)" - skomentował wyjaśnienia oskarżonego sąd.
W śledztwie K. utrzymywał, że dokumentację lekarską wypełniała rzetelnie
zgodnie z prawdą. Przed sądem mówił natomiast, że pewnie działania, takie np.
jak podawanie tlenu nie były przez niego opisywane.
W piątek składanie wyjaśnień ma rozpocząć ostatni z oskarżonych b. lekarz
pogotowia 33-letni Paweł W., któremu prokuratura zarzuca m.in. narażenie
czterech pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i
nieumyślne doprowadzenie ich do śmierci.
Obok dwóch byłych lekarzy na ławie oskarżenia zasiada także dwóch b.
sanitariuszy pogotowia oskarżonych o zabójstwo w sumie pięciu pacjentów,
którym mieli podać pavulon. Cała czwórka jest też oskarżona o przyjęcie w
ciągu kilku lat od 12 do ponad 70 tys. zł od firm pogrzebowych w zamian za
informacje o zgonach pacjentów. Sanitariuszom grozi kara od 12 lat więzienia
do dożywocia, a lekarzom - do 10 lat więzienia.
W styczniu 2002 r. "Gazeta Wyborcza" i Radio Łódź ujawniły, że w łódzkim
pogotowiu handlowano informacjami o zgonach, a być może też celowo zabijano
pacjentów. Media podały, że istnieją poszlaki, iż niektórym chorym podawano
lek zwiotczający mięśnie, co powodowało śmierć pacjentów.
Prokuratura zapowiada kolejne akty oskarżenia w tej sprawie. Główne wątki
śledztwa dotyczą korupcji oraz pozbawiania życia pacjentów poprzez stosowanie
niewłaściwej terapii medycznej lub niewłaściwych leków. W wątku korupcyjnym
podejrzanych jest 41 osób - pracowników pogotowia oraz pracowników i
właścicieli zakładów pogrzebowych; w drugim wątku - czterech lekarzy, którym
dotąd zarzucono popełnienie 26 przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu. "