IP: 212.122.214.* 04.05.05, 20:20
heh czytam tu i czytam o nauczycielach z mojej szkoly...
moze oni nie są idealni.. no ale 2 najlepsze nauczycieki to 2 przyjaciołeczki
p.toczyska i p.formela, pierwsza nieźle szalona i zakręcona, ale jest
poprostu super:D:D uczy maty, druga fizyki (powiem ze nawet czaje) co do tego
ze p.szmelter jest wspaniala... hmm.. polemizowała bym.. ona jest tak lekko
mówiąc.. dwulicowa... ale uczy nawet nawet, moze potem ją docenie, dyrka
osobiscie nie lubie...
Obserwuj wątek
    • Gość: m.j. Re: 7lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 09:08
      hm... 7 jest the best :D nie ma lepszej szkoly.. :D jednak najlepsza
      nauczycielka jest p.Świątkowska.. :D naprawde swietnie uczy.. :D to sie nazywa
      nauczyciel z powolania :) , nigdy nie zapomne polskiego :)
    • this_time Re: 7lo 13.05.05, 18:42
      Gość portalu: lola napisał(a):
      >
      > p.toczyska (...) nieźle szalona i zakręcona, ale jest
      > poprostu super:D:D uczy maty
      >

      lola zgadzam sie p. Toczyska jest swietna <buhahaha> juz jak ją zobacze to mi
      sie humor poprawia <hehehe>
      • Gość: on Re: 7lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 23:32
        P. Toczyska jest boska i wogoole sympatyczna, a najlepszym nauczycielem jest p.
        Niespodziana, p. Swiątkowska i p.Guss też są fajne ;)
      • Gość: ==>TaCzMiMaNiAk<== Re: 7lo IP: 217.153.62.* 14.05.05, 23:34
        co wy w ogole wiecie o nauczycielach?? Przeciez wiadomo ze najlepszy jest
        Zbyszek Dylo. Jak go widze to moj swiat robi sie radosniejsze problemy znikaja
        a udaje sie w 7. niebo (w koncu 7LO);P
    • Gość: Adi Re: 7lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 23:47
      Ja jako juz absolwent mogę stwierdzić tylko, że do lepszej szkoły w Bydgoszczy
      trafić nie mogłem, tzn jest to szkoła umiejetnie łacząca dość wysoki poziom
      nauczania z najzwyklejszym w świecie luzem :) Nawet "Pan Generał" Wyszkowski
      jest tego żywym przykładem ;)
      Co do p. M. Toczyskiej to cóż mogę powiedziec - moja wychowawczyni, lepszej w
      szkole nie ma. Fakt, że sympatia do niej nie przychodzi od razu, najbardziej
      docenia się ją gdy juz trwają matury ;) I choć w 1 i 2 klasie potrafiła "spruć
      się" o byle co, to jednak zawsze zachowywała się w stosunku do nas bardzo "w
      porządku", zawsze broniła nas nawet gdy o tym nie wiedzieliśmy. Naprawde super
      z niej babka, widać, że uczy nie dlatego, że musi ale dlatego, że chce i praca
      z młodzieżą sprawia jej przyjemność.
      P. Formela - jakoś miałem zawsze szczęście do luźnych nauczycieli od fizyki i
      tym razem było podobnie ;)
      P. Shmelter - nic złego nie mogę powiedzieć, nadrobiła z nami (mat-inf) pół
      roku opóźnienia z programem, atmosfera na polskim - generalnie luźna, nawet gdy
      przysłowiowe "pałki" leciały hurtem :D
      Ogólnie wielu nauczycieli będę wspominał bardzo pozytywnie, choćażby p.
      Rozciszewską (przedsiębiorczość) czy p. Jaworska (j. angielski) O tych, których
      będę mniej pozytywnie myślał nie będę pisał ;) ale nie było ich wielu (ci co
      mnie znaja wiedzą o jakich dwóch nauczycieli mi chodzi ;P). Generalnie szkoła
      super polecam każdemu!!
      • Gość: no świr :P Re: 7lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 17:26
        "nawet gdy przysłowiowe "pałki" leciały hurtem :D"

        Adi, o jakie przysłowie chodzi? hehe


        Ja jestem bardzo zadowolony z tej szkoły. Napewno nie żałuję, że ją wybrałem.
        Tak jak napisał Adi, jest to szkoła z dość wysokim poziomem nauczania, w której
        panuje jednak miła atmosfera (no dobra... są dwa przedmioty, na których
        atmosfera była daleka od przyjemnej :P ale przynajmniej mamy co wspominać)
        Zdecydowaną większość nauczycieli będę wspominał bardzo miło, w szczególności
        p. M. Toczyską i p. M. Jawoską. W pamięci na długo pozostaną mi zawsze trafne
        komentarze p. M. Gramzy (nawet sobie część spisałem i lubię czasem je poczytać
        i powspominać :P). Zdecydowanie polecam tę szkołę, a w szczególności klasę o
        profilu mat-inf (z rozszerzoną fizyką :P)
    • Gość: Michał Re: 7lo IP: *.brda.net 19.08.05, 21:58
      7 LO. W 2005 roku opuściłem mury tej szkoły stając się osobą ze średnim
      wykształceniem :)
      Profil matematyczno-fizyczno-informatyczny :)

      Szkoła to jak wiadomo ludzie. Żadne słowa nie opiszą dokładnie ludzi którzy mnie
      uczyli przez trzy lata (zreformowane trzyletnie liceum). Niemniej postaram się
      napisać kilka słów o każdym z nich :) Moja ocena będzie cholernie subiektywna,
      ale taka ma być ;)

      1.
      Dyrektor- Janusz Kusociński
      Wyjątkowa osoba. Usposobiony bardzo łagodnie. Wprowadzał w szkole przyjazną
      atmosferę. Dba silnie o kulturę osobistą uczniów, nie znosi braku dobrego
      wychowania wśród uczniów ;) Jest bardzo przedsiębiorczy - wynajął plac
      manewrowy do nauki jazdy. Wynajął na wieczory i weekendy sale dla jakiejś
      wyższej szkoły wieczorowej. Dzięki temu szkoła była wyposażona w nowoczesny
      sprzęt komputerowy (choć był krótki okres, że były tylko dwa stare komputery ;)
      ) Wyremontował toalety, wstawił plastikowe okna, wyposażył pracownię chemiczną.
      Jest fanem futbolu, a dzięki temu, że w pobliżu jest stadion Zawiszy wiele zajęć
      wychowania fizycznego odbywało się na tym obiekcie (dość wspomnieć, że grała tam
      reprezentacja Polski z Irlandią a także lekkoatletyczne mistrzostwa świata dla
      młodzieży). Janusz należał do pierwszego rocznika, który opuścił 7LO, bodajże w
      '74 czy '80 ale mogę się mylić co do daty. Studiował geografię na UMK. Nie
      miałem z nim lekcji geografii, ale od kolegów z innych klas słyszałem, że jest
      dość wymagający :)

      2.
      Małgorzata Toczyska
      wychowawczyni :) ba! druga matka :)
      kiedy ja i moja klasa oswajaliśmy się ze szkołą, starsze roczniki ostrzegały nas
      przed ową osobą ;) Widać, że kobieta jest doświadczona w swym fachu i zawsze ma
      rację ;) ewentualnie zadanie było źle ułożone :D Starsze roczniki mówiły, że
      kosiła uczniów jak rolnik zboże. Zwykle po pierwszym roku odpadało 8-10 osób z
      mat-fizu :) Przez kolejne lata miała już spokój z tzw. głupkami ;)
      Z naszą klasą, klasą "i" było inaczej :) Wprawdzie była surowa i pamiętliwa, ale
      tylko na początku i tylko do niektórych osób. W gruncie zależało jej na nas. Nie
      chciała nikogo oblewać, ale koleżanka z ławki miała 267 godzin nieobecności w
      pierwszym roku- nie było wyboru :( Kilku osób nie lubiła zbytnio, ale inne, w
      tym mnie faworyzowała, zwłaszcza w trzeciej klasie :D
      Ma Ona swoją ukochaną salę- 25. Dawniej jej biurko stało na półmetrowym
      podwyższeniu, jednak obecnie został zlikwidowany. Przerwy spędzała zwykle w 3
      miejscach- w sali-było do niej tyle pytań po lekcji, że często nie mogła się od
      uczniów odpędzić :) 2.Korytarz na parterze- zawsze rozmawiała z którymś
      nauczycieli bądź uczniów i w końcu trzecie, najukochańsze miejsce- kantorek
      pomiędzy salą 22 a 23. Był on zdominowany przez nauczycieli fizyki i prof.
      Toczyską :) Wspaniałe miejsce, sam też wiąże z nim dobre wspomnienia :)
      Jej największa przyjaciółka, jeszcze z czasów studiów- Halina Formela (ale o
      niej za chwilę ;) ) Na matematyce można było ściągać co wielu wykorzystywało, mi
      się zdarzyło zaledwie kilka razy ;) Sprawdziany często były z zadań domowych, na
      przykład na sprawdzianie należało otworzyć podręcznik/zbiór zadań i zrobić
      zadania... heh- wprawdzie z tyłu książki były odpowiedzi, ale dla niej
      ważniejszy był tok rozumowania :/ Sprawdziany były bardzo bardzo często. W
      ostatniej klasie nawet 3 w tygodniu a kartkówki prawie codziennie ;) Do tego
      pytanie przy tablicy, pytanie z ławki, zadania domowe ;) nawet w ferie zimowe
      mieliśmy sprawdziany :( Ale dzięki temu klasa dużo się nauczyła i niemal
      wszyscy poszli na studia :D
      Teraz wiele osób z niekłamaną życzliwością wspomina prof. Toczyską. Należy Ona
      do nauczycieli "starej szkoły" co w moich oczach jest wielkim plusem. Zawsze
      można na nią liczyć. Można z nią porozmawiać o wielu, naprawdę wielu problemach.

      3.
      Halina Formela
      Druga wychowawczyni :)
      Pokłony i ucałowania pod jej adresem :)
      Od zawsze panował pogląd, że fizycy to dość nietuzinkowa grupa ludzi ;) Już w
      młodości wpojono mi, że to wybitnie uzdolnieni ludzie, tylko, że źle wybrali
      drogę swojej kariery :) Nie ukrywam sam też lubię fizykę, więc siłą rzeczy od
      razu polubiłem panią od fizyki ;) Jej domena to sala 22, choć w 23 też czuje
      sie dobrze ;) Widać, że jest to osoba niezwykła. Ma ogromny zasób wiedzy z
      fizyki. Zarówno teoretycznej jak i praktycznej. Chyba na żadnej lekcji nie
      przeprowadziliśmy tyle doświadczeń co właśnie na fizyce. Fizyka jest moim
      konikiem, ale reszta klasy miała ją raczej w poważaniu- coś niczym zło
      konieczne. Profesor Formela jest osobą bezkonfliktową. nie naśmiewa się (raczej
      ;) ) z uczniów, którzy piszą na sprawdzianach absolutne bzdury. Pomaga uczniom w
      doświadczeniach, ma dla nich czas po lekcjach. Organizuje kółko fizyczne a także
      opiekuje się miniprzedsiębiorstwami działającymi w firmie (wspomnę, że jedno z
      nich dostało się do finału ogólnopolskiego, w czym była właśnie jej duża
      zasługa). Ceni sobie profesjonalizm i systematyczną pracę :) sprawdziany według
      mnie należały do łatwych, bo często dawała wcześniej zbiór zadań (np 80) z
      którego później wybierała np 12. Mimo to zawsze na sprawdzianach były jedynki i
      dwóje :(
      Ma nietuzinkowy charakter (w pozytywnym tego słowa znaczeniu!) choć spotkałem
      się z opinią, że jest tak zwariowana jak w czasie studiów ;) Nawet nauczyciele
      traktują ją z przymrużeniem oka ;) ale Ona jest naprawdę w porządku :)
      Prowadziła przez 3 lata kółko fizyczne dla mojego rocznika :) Z łezką w oku
      pamiętam jak zimą, o godzinie 6:54 profesor spytała mnie czy chciałbym się napić
      herbatki. Na kółku przerabialiśmy dużo zadań z niezliczonej ilości książek, ale
      nie wszyscy byli zawsze obecni (prawda Jarek? ;) ) i nie zawsze przygotowani.

      4.
      Zofia Hawryluk ;)
      nauczycielka niemieckiego ;)
      Kobieta legenda :)
      Należała do starej gwardii nauczycieli i z tego co się wywiedziałem to jest
      związana ze szkołą od zawsze! Nie miała dzieci- szkoła była jej drugim domem.
      Sala 27 jej radością. Mnie uczyła niestety tylko przez rok, potem zachorowała.
      na raka. Mimo to czasem widzę, jak po osiedlu leśnym jeździ na rowerze z
      koszykiem pełnym kwiatów :D Była naczelnym kamerzystą szkoły. Filmowała także
      dla siebie, aby później wspominać szkołę. Nie przeszkadzało jej, że stała czasem
      z kamerą 2m przed dyrektorem kiedy on wygłaszał uroczystą przemowę ;) Pamiętam,
      że kiedy dowiedzieliśmy się, że odchodzi na pożegnanie brawa trwały kilkanaście
      minut, a dyrekcja specjalnie dla niej ustanowiła tytuł "przyjaciel 7LO", którzy
      od tej pory dostawali wszyscy nauczyciele, którzy szli na emeryturę.
      Pamiętam, że klasa nie lubiła zbytnio tej pani, doceniliśmy Ją dopiero kiedy
      odeszła i przydzielili nam nowego nauczyciela, prof. Gramzę (pozdro dla Pana
      Michała. szkoda, że po dwóch latach pana wylali :P ). Wracając do tematu, nasza
      klasa to umysły komputerowe, a więc związane ściśle z językiem angielskim. Z
      niemieckiego była dobra tylko jedna osoba, inne starały się nieco jej dorównać
      ;) Ja początkowo nie lubiłem pani Zofii, zwłaszcza po tym, kiedy przez pół
      godziny uczyła mnie jak należy kłaść akcent w słowie "stadtangecherichkeit"
      (czy jakoś tak;) ) Nigdy nie zapomnę tej lekcji ;( Z czasem zaczęło mi się
      podobać silne zaangażowanie tej osoby w naszą edukację- widać, że kobiecie
      zależało na nas. Tak- na starość zrobiła się przesadnie emocjonalna. W ciągu
      jednej lekcji mogła na nas krzyczeć a chwilę później chwalić za postępy w nauce
      :D Pamiętam jak pytała nas tzw wężykiem- osoba po osobie, ławka po ławce a na
      zakrętach mówiła zwykle "tu rzeka zakręca" :D
      Miała tez inne swoje powiedzonka :) np:
      "Palnął jak łysy o beton bez zastanowienia"
      "A pacze a pacze a nie widze, a winetu"

      5.
      Aleksandra Maciejka Szmelter
      Polonistka jakich ze świecą szukać!
      Uczyła moją klasę przez dwa ostatnie lata edukacji, przygotowywała do matury.
      Ona wiedziała wszystko z polskiego, wszystko! na pamięć!!!
      Przerabiamy na przykład współczesność. Najlepsi uczniowie przeczytali tylko
      kilka z lektur
      • Gość: korek Re: 7lo IP: *.telsten.com / *.telsten.com 22.04.06, 21:52
        KUSOCIŃSKI BYŁ SPORTOWCEM I ZMARŁ PRZED WOJNĄ!!!!!!!!!
    • Gość: MIchał Re: 7lo IP: *.brda.net 19.08.05, 21:59
      5.
      Aleksandra Maciejka Szmelter
      Polonistka jakich ze świecą szukać!
      Uczyła moją klasę przez dwa ostatnie lata edukacji, przygotowywała do matury.
      Ona wiedziała wszystko z polskiego, wszystko! na pamięć!!!
      Przerabiamy na przykład współczesność. Najlepsi uczniowie przeczytali tylko
      kilka z lektur o których Ona mówiła ;) Ona zaczyna cytować z pamięci utwory o
      których nie słyszeliśmy :/ cytuje OBSZERNE fragmenty np. "Mistrza i Małgorzaty",
      sprawnie łączy je wraz z cytatami z "Chłopów", poezji Morsztyna (barok), dalej
      wszystko składa w logiczny sposób z trenami Kochanowskiego, na koniec cytuje
      fragmenty apokalipsy a wszyscy w klasie szczęki zwieszone do ziemi! serio!
      Zdarza się jednak, że nie zna cytatu- otwiera daną książkę- nieważne jak grubą i
      tak się składa, że po 5-10 sekundach znajduje brakujące słowa. Ciągle nie wiem
      jak Ona to robi! Kiedyś wspominała, że chce się nauczyć "Dziady" na pamięć. W
      sumie to znała naprawdę wielkie fragmenty np. bagatela- kilkunastrostronnicowa
      "Wielka improwizacja" :D Nie kłamie. Ona ma mistrza!
      Sprawdziany były nieco schematyczne a o niezapowiedzianej kartkówce wiedziało
      się wcześniej ;) Niemniej często pracowaliśmy w grupach nad jakimiś projektami
      np "sztuka baroku" :P Czy ktoś z 3i pamięta lekcję w sali chemicznej, kiedy
      uczniowie tworzyli barokowe rzeźby ;) Atmosfera na lekcji bardzo przyjazna i
      sprzyjająca nauce- wiem jak to dziwnie brzmi!. Kompromitację stanowiły według
      mnie filmy, ale to tylko dlatego, że jakość sprzętu którym dysponowała szkoła
      odbiegała od stadnartów ZSRR ;P Ale ona uparcie puszczała filmy ;) Głupio
      nieco, że w całym roku szkolnym poświęciliśmy chyba dwie godziny na naukę o
      języku, ale w innych szkołach nie było lepiej więc to jest malutki minus ;)
      Tempo nauli było nieziemskie. Kobieta przejęła naszą klasę z półrocznym
      opóźnieniem a w ciągu zaledwie 2,5 lat udało jej się zniwelować tę różnicę do
      zera. Faworyzowała niektórych uczniów (tak jak każdy nauczyciel ;) ) a za innymi
      hmmm.... ale nie było to aż tak widoczne!
      "Uczmy się na dobrych pracach, Malwino, Twoja na pewno jest dobra- czytaj" :P
      albo słynny dialog:
      "Ona> Nie przeczytaliście lektury, ale tym razem nie wstawię wam jedynek"
      (sprawa tyczyła chyba 8 osób)
      "Kobi> Kobylarz przez RZ"
      wstawiła jedynki...
      albo "skoro Oni nie mieli zadania domowego tak jak ja, to dlaczego tylko ja mam
      dostać jedynkę a oni nie" <Szefka :P>
      Miała jeszcze jeden minus a może plus. Była wiecznie zabiegana, otaczał ją
      szeroki krąg uczniów. Z jednej strony było widać, że jest solidna, ambitna i
      obowiązkowa, ale z drugiej nie zawsze sobie z nimi radziła a przed maturą
      naprawdę trudno się było do niej dopchać :(


      6.
      Zbigniew Wyszkowski
      przepraszam- GENERAŁ WYSZKOWSKI ;)
      Stary, dojrzały porządny nauczyciel kształcony w dobrej "starej szkole". Posiada
      ogromną wiedzę, wie bardzo bardzo dużo, z historii oczywiście! Informacje nie
      zawsze przekazuje w sposób ciekawy ;) e- już okończyłem tą szkołę, więc mogę
      napisać to co myślę :P Na historii wiało nudą! Lekcje były do bólu szablonowe i
      okropnie nudne :( Na początku pytał. Pytania zawsze były dwa i zadawane od
      razu. Niektóre z nich były tak obszerne, że uczeń nie zapamiętał pierwszego
      zanim profesor zaczął mówić o następnym ;) Dostać piątkę z odpowiedzi z historii
      (zwłaszcza na mat-fizie) jest to rzecz u tego pana zupełnie niespotykana ;) W
      pierwszej klasie tylko jedna osoba dostała piątkę, przy czym cytowała aforyzmy
      łacińskie ;)
      Tajemnicą Polisznela jest, że konikiem generała jest sport (zwłaszcza piłka
      nożna). Jest wychowawcą wielu klas sportowych. Chodzi na niemal każdy mecz
      swojej klasy, także na mecze wyjazdowe. Z historyczną dokładnością pamięta
      przebiegi i wyniki ów spotkań.
      Ma też swoje małe "dziwactwo" ;) kiedy wpisze osoby z listy nieprzygotowanych,
      bierze tą kartkę. Chodząc po klasie powoli ją ugniata (czasem od razu, z pulpitu
      nauczycielskiego) a następnie z różnych odległości rzuca do kosza na śmiecie :D
      Z czasem klasa się do tego przyzwyczaiła i zaczęła mu gratulować trafień lub
      mówić w przypadku niepowodzeń, że np. z tego dystansu nie dało się trafić :D


      7
      prof. Jaworska ;)
      english is her passion :D
      Młoda wspaniała nauczycielka :) Kształciła się w 7LO i była jedną z najlepszych
      uczennic :) Teraz wróciła na "stare śmiecie". Wymagająca osoba, ale można się z
      nią dogadać. Widać, że ma jeszcze w sobie energię- praca nauczycielki nie
      zrobiła z niej pesymistki (co trafiło się wielu osobom ;) ). Nie naśmiewa się z
      gorszych uczniów, lecz stara się ich mobilizować. Jak już wspomniałem wymagająca
      osoba, dużo zadawała, a sprawdzianów ze słówek była prawdzia masa ;) Na
      szczęście mówi po polsku, co nie każdemu angliście się trafia i na szczęście
      lubiła moją grupę (klasę?). Wspominam ją (podobnie jak i moi koledzy) bardzo
      pozytywnie :) Była z moją klasą na większości jeśli nie na wszystkich
      wycieczkach klasowych, dość tolerancyjna osoba :D Przed maturą zawsze miała dla
      nas czas, nawet z najgłupszym pytaniem ;)


      8
      prof. Orylska :D :D :D
      religia oraz... "przygotowanie do życia w rodzinie"
      Myślałem kilka minut, żeby przywołać pozytywne i ciekawe wspomnienia z nią
      związane :D Bardzo ucuciowa kobieta... Dość emocjonalnie reaguje złe zachowanie
      uczniów- ale ten problem dotyczy wszystkich katechetów chyba ;) Wierzy w ideały
      - marzy jej się, że kiedyś będzie potrafiła wzbudzić dyscyplinę i respekt swoją
      postawą i zachowaniem :D Myśli, że skoro jest nauczycielką to jest 100x lepsza
      od innych i wszyscy powinni myśleć tak jak Ona... może trochę przesadzam, ale
      post to moje zdanie więc niech tak zostanie :P Pamiętam jak na jednym ze
      sprawdzianów ściągałem z katechizmu (od 1szej komunii świętej) Ona zapowiadała
      wcześniej, że wszystkie ściągi będą lądować w koszu ;) Ale miala dylemat, czy
      wyrzucić poświęconą ściągę do śmietnika :P Ale nie wyrzuciła. Fajnie śpiewała
      w kościele, tylko, że tak pięknie, że jedynie wybitne jednostki mogły się
      dostosować do jej tonacji :/
      Na długo zapamiętam dysputy o ojcu Rydzyku czy Glepmie :P Nawet mimo przyparcia
      ją do muru solidnymi argumentami Ona i tak broniła owych panów. W końcu dała za
      wygraną i powiedziała, że trzeba się za nich (zwłaszcza za Rydzyka) modlić :P LOL
      Ale przygotowanie do życia w rodzinie to było po prostu mistrzostwo :D Z tego
      co pamiętam, były tylko dwie lekcje a ja byłem tylko na jednej (dwie lekcje bo z
      całego rocznika zebrało się na tą lekcję mniej niż 8 osób heh ;) ) Na lekcji na
      której byłem, była mowa o różnicach między kobietami a mężczyznami (ale w sferze
      poglądow!) Ona uważa, że dziewczyny myślą odpowiedzialnie, przyszłościowo,
      szukają partnera na całe życie, przy czym przy wyborze kierują się jego
      intelektem, charakterem, osobowością, religijnością :D Natomiast o panach miała
      zupełne inne zdanie- bezmózgie dzikie stworzenia niższego rzędu, zrównane ze
      zwierzętami, przy czym ich życiowym celem był "kontakt cielesny" (Ona zawsze
      czerwieni się, gdy ktoś mówi "seks":P ) Mężczyzna w jej oczach skacze z kwiatka
      na kwiatek a kolejne obiekty wybiera kierując się tylko jej wyglądem
      zewnętrznym... ROTFL aż mnie zatkało, kiedy tego słuchałem :D
      Oczywiście uważała, że "kontak cielesny" należy zacząć dopiero po ślubie,
      najlepiej po 50-tce :D Ale to jest chyba podejście każdego katechety :D


      9
      prof. Rościszewska
      Geografia, podstawy przedsiębiorczości
      Bardzo sympatyczna osoba (IMO) Można się z nią bez problemu dogadać. Stoi po
      stronie ucznia, zwłaszcza, że nie jest jeszcze tak stara :D Potrafi nauczać w
      sposób ciekawy, jej wypowiedzi są obfite w przykłady z życia. Wszystko to co
      mówiła bez problemu ja i wielu kolegów w locie łapaliśmy. Dzięki niej nie
      straszne nam są pojęcia popyt, podaż, inflacja.
      Ciekawą zabawą było "zakładanie" firmy. W dwuosobowych teamach mieliśmy utworzyć
      spółkę (cywilną). trza było chodzić po urzędach i pobierać druki (wnioski o NIP,
      REGON, PIT...) Cały dzień na tym zleciał, al
    • Gość: MIchał Re: 7lo IP: *.brda.net 19.08.05, 22:01
      ale jaka była potem satysfakcja, że potrafię założyć firmę!
      Ma też swoją wadę! (ale kto nie ma wad niech pierwszy rzuci kamień;) ) Często na
      lekcjach wspominała PRL. Widać, że wyraźnie nie lubia epoki kilometrowych
      kolejek i pustych półek :D
      Prowadzi zajęcia dodatkowe z geografii dla maturzystów. Ma wielkie notatki i
      wielką wiedzę i potrafi ją przekazać ;)

      10
      JADWIGA /pani Jadzia/
      W szkole jest powszechnie wiadome, że jak dyrektora nie ma tydzień to nikt może
      tego nie zauważyć. Natomiast brak pani Jadzi powoduje wielki chaos organizacyjny
      w szkole! Jadzia ma na sobie tyle obowiązków, że często jest bardziej zabiegana
      niż maratończycy. Opiekuje się szatnią, kserokopiarką, kuchnią, sprząta. A co
      najważniejsze jest niezmierzoną optymistką ;) przychodzi do szkoły jako
      pierwsza, wychodzi niemal ostatnia, a mimo to nie przypominam sobie by narzekała
      na swoją pracę. Zawsze uśmiechnięta i rozmowna. A co dla mnie najważniejsze -
      pozwalała zostawiać mi rower w szatni :) Wielki plus jej za to +


      11
      Krystyna Papuzińska
      :) Doszły mnie słuchy, że jej mąż jej filozofem, to częściowo tłumaczy jej
      życiową postawę ;) Może to była po prostu wina naszej klasy, że Ona po prostu
      nas olewała :P Podobno w klasach humanistycznych czasem nawet starała się
      prowadzić lekcje :P Wiadomo, że na stu nauczycieli trafi się jeden taki jak Ona
      :D Można więc powiedzieć, że Pani Krystyna jest wyjątkowa :P Była szczęśliwa
      tylko wtedy, gdy wystawiała uczniom kolejne jedynki, dowodziła im całkowitej
      niewiedzy z danego tematu. Ciekawym pomysłem były prasówki. Należało przygotować
      po jedej wiadomości (z każdego dnia) z kraju lub ze świata z ciągu trzech-
      czterech ostatnich dni. Należało też uzasadnić dlaczego uważa się to wydarzenie
      za najważniejsze ;) Pamiętam jak kolega (Czerniak:P) opowiadał o trzęsieniu
      ziemi, bo magma w skorupie ziemskiej przesunęła się bliżej wnętrza ziemi :P
      Porównał to do tancerki na lodzie, która składa ręce do pirueta :D LOL A
      wydarzenie było dla niego ważne, bo doba wydłużyła się przez ten manewr o
      bodajże 0,00000000000000000000000001 sek :D
      słynny cytat:
      "wydarzenia zza świata przedstawi...."


      12
      Siwaszewicz (wuef)
      Uczył mnie tylko rok (później często wpadał na zastępstwa). Pamiętam pierwszą
      lekcję. Wszyscy pięknie przebrani, w nowiutkich dresikach, trampach itd.
      wchodzimy na salę gimnastyczną z zamiarem ostrego treningu. A Siwy ustawił trzy
      duże ławki w podkowę i całą godzinę tłumaczył nam o co chodzi w wychowaniu
      fizycznym :D Człowiek, którego po prostu nie da się przegadać :P Chcemy zagrać
      w siatkówkę- On robi nam lekcję teoretyczną, następnie dwie godziny treningu z
      partnerem, a dopiero później ewentualna gra... Ogólnie bardzo sympatyczny
      człowiek, tylko, że mu się usta nie zamykają :P Jak szliśmy na siłownię On za
      każdym razem opisywał każde urządzenie, pokazywał jak ćwiczyć, w końcu opowiadał
      o swoim bujnym życiu i licznych przygodach :/ Oczywiście dokładnie znał każdą
      osobę pracującą na pobliskim stadionie Zawiszy, ale to plus, bo wiedział, kiedy
      będzie boisko czy bieżnia wolne :D

      13.
      Michał Gramza ;)
      :D
      Szanowny Pan Profesor Michał Gramza ma szerokie grono oddanych przyjaciół.
      Niektórzy z nich pracują w gazecie wyborczej i mają możliwość do decydowania o
      tym, które posty skreślić z (tego) forum ;)
      ---
      W związku z powyższym przymrużcie oko na prawdę zawartą poniżej ;)
      ---
      Pan Profesor zawsze przychodził na lekcję dobrze przygotowany
      Pan Profesor nigdy się nie spóźniał
      Pan Profesor nigdy nie naśmiewał się z uczniów
      Pan Profesor nie dzielił uczniów na lepszych i gorszych
      Pan Profesor traktował wszystkich sprawiedliwie
      Pan Profesor uczył systematycznie i z zaangażowaniem
      Pan Profesor nie uważał, że wie więcej i lepiej niż autorzy podręcznika
      Pan Profesor nie uważał uczniów za debili i kompletnych idiotów
      Pan Profesor nie uważał, że "należy skończyć z fikcją nauczania niemieckiego w
      tej szkole" :D
      Pan Profesor nie szpanował nigdy swym (jak go nigdy oczywiście nie nazywał)
      "wypasionym telefonem"
      Pan Profesor przez dwa lata nauczył nas tabelki czasowników nieregularnych
      Pan Profesor nie został wyrzucony przez szkołę






    • Gość: Michał Re: 7lo IP: *.brda.net 19.08.05, 22:03
      Tak się rozpisałem, że ten post podzielono na 4 :P
      No ale pisałem całą noc więc było warto :P

      Kudłaty.





      • Gość: no ja :P Re: 7lo IP: *.brda.net 21.08.05, 20:07
        koniec i bomba a kto czytał ten trąba :P
      • Gość: kalina Re: 7lo IP: *.tvgawex.pl 21.08.05, 21:22
        a gdzie sie dostales na studia jesli mozna wiedziec?bo jezeli na uczelnie
        bydgoskie to raczej kiepsko
    • Gość: Art tkd Re: 7lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 22:33
      Co do wypowiedzi kolegi Michałą , musze przyznać mu troszke racji. Lecz jednak
      nie wszyscy nauczyciele wyglądają tak samo w oczach "tych drugich";) Np. pani
      profesor Szmelter..przez jednych uwazana za chodzący ideał, almanach polskiej
      literatury, przez drugich za chodzącą upierdliwość w spudnicy , gnębiącą
      ciagłymi pytaniami i z olbrzymią przyjemnością uprawiajacą grządkę pod
      odowiednimi do tego celu miejscami w dzienniku.(mowa to uczywiście o kolejnych
      jedynkach :D ) Co do M.Gramzy...mimo że lekcje czasem prowadził bardzo
      chaotycznie, nie mniej jednak on to właśnie najbardziej przypadł mi do gustu z
      grona nauczycielskiego.Co do M. Toczyskiej..to ani ona ani ja nie przepadaliśmy
      za sobą i raczej oboje o tym wiedizelismy, jednak jeśli zdażył się jakiś
      problem, starała się zawsze pomagać i wstawaić się nie tylko za mnie ale i za
      wilu których znam. Atmosfera w szkole ogólnie rzecz biorąc, można i rzec nawet
      przyzwoita i nudzić się tam nikt nie będzie.
      • Gość: no ja :P Re: 7lo IP: *.brda.net 21.08.05, 21:56
        Kolega Artur, jakby to profesor Szmelter powiedziała "Duby smalone bredzi"

        Wydaje mi się, że On się podkochiwał w prof. Gramzie, stąd ta nieskrywana
        sympatia :D
        • Gość: guśka Re: 7lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.05, 13:21
          heh czy nikt tu nie wspomnial o pani B.??mowie o slynnej Ewie Bahorskiej,ktora
          juz niestety w tym roku poszla na emeryture,ale tylko dzieki niej zdalismy
          mature z polaka!!to byla nauczycielka z powolania dopiero!dla niej wszyscy
          mogli zrobic wszystko:)dyło zawsze komus dopieprzal,chyba leci na chłopców,ale
          jest ok;)kołecka to wogóle porażka,byłam w hist-prawnej i wiedzialam z II wojny
          wiecej niz ona:D Zbyszek z Wyszkowa byl ok szczegolnie jak mu ząb kiedys wypadl
          lol :D...dyrek czyli Tweety strasznie "co to nie ja"...a reszta ogolnie w
          porzo :D:D
          • Gość: D.F. Re: 7lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.05, 13:30
            Ranking:
            1.Tutak- j. polski (najlepsza polonistka) pseudo. 2TAC
            2.Rościszewska- geografia (najsympatyczniejsza)
            3.Kutyła- infa (ogromne poczucie humoru)
            4.Siewaszewicz-WF (na luzie)
            5.Dzięciołowska- infa (świetne wycieczki)
            6.Papuzińska- WOS (zwałowa)
            7.Laskowska- WOK (roztrzepana)<emerytura>
            8.Ścieszyńska- chemia <emerytura>
            9.Szulc- francuski (lubi uczniów)
            10.Guziałek- matma (ogromne chęci żeby nas czegoś nauczyć)
            11.Formela- fizyka (za zadania na sprawdzian na kartce)
            12.Biesiada- anglik (za 10 n-ek)
            i oczywiście Pani JADZIA- nasza odlotowa szatniarka!
            • Gość: McMike Re: 7lo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.05, 22:58
              no fakt prof. Rosciszewska spox, Kutyła to jest koles ze ho..ho.. :), Wojtas
              Siewaszewicz tez agent, Jowita - klasa sama w sobie, Janek - nasz Dyrektor -
              porządny człowiek, Kasia Południak też fajna - ogolnie mówiąc jes paru
              prawdziwych nauczycieli w tej szkole
    • Gość: tomek Re: 7lo IP: *.brda.net 02.09.05, 23:32

      Pewnie nie wszyscy absolwenci wiedzą, że nasza szkoła ma swoją www
      oto i jej adres

      7liceum.neostrada.pl/index.html
      • Gość: kalina Re: 7lo IP: *.tvgawex.pl 05.09.05, 07:43
        hej.jestem w pierwszej klasie VII LO.piszcie jakich macie nauczycieli i jak
        wrazenia.wydaje mi sie ze powinno byc spoko.pozdro
    • Gość: złośliwy Re: 7lo IP: *.brda.net 09.10.05, 22:09
      up :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka