Gość: mamoń
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.06.05, 20:31
Miałem sen… I w tym śnie, zobaczyłem miasto. Miasto ogromne, ale nie
zatłoczone, miasto w zieleni, dające żyć przyrodzie, miasto żywe i
nowoczesne . Miasto dwóch lotnisk i dwóch uniwersytetów, miasto, w którym
bogata historia i majętna przyszłość żyją w symbiozie. Miasto budzące
respekt i zainteresowanie świata, miasto przyciągające ludzi i pieniądze.
Miasto dające prace, dające szansę.
Miasto połączone pasmem rzeki, wstęgami szos, liniami naziemno-podziemnej
kolei , szachownicą osiedli, obiektów handlowych, fabrycznych hal, biurowców,
hoteli i centrów kongresowych, wspaniałych parków rozrywki i parków leśnych,
ogrodów i terenów sportowo-rekreacyjnych.
Miasto najlepszych teatrów, filmowych festiwali i wystaw o światowej renomie.
Miasto szczytów gospodarczych i politycznych konwencji. Miasto nie górujące
nad regionem, lecz będące jego chlubą , źródłem dostatku i powodzenia. Miasto
Bydgosko-Toruńskie.
Obudziłem się…przez chwilę wodziłem nieprzytomnym wzrokiem. Wstałem, a trochę
później sięgnąłem po lokalne gazety , potem zajrzałem na bydgoskie i
toruńskie forum. I zacząłem się śmiać…Po co Bóg zsyła nam takie sny, jeśli
przyszłość jest w rękach skaczących sobie do gardła karłów, nie sięgających
wyobraźnią głębiej, niż ich własne kieszenie i dalej, niż progi ich
gabinetów? No po co?