nautile
26.07.05, 09:27
Rosną koszty utrzymania urzędników w Bydgoszczy.
A maleją w Toruniu.
Toruń należy do tych polskich miast, w których najmniej pieniędzy podatników
idzie na utrzymanie magistratu - wynika z najnowszego raportu Centrum Badań
Regionalnych. CBR porównało wydatki poszczególnych samorządów na utrzymanie
administracji.
Toruń znalazł się wśród 14 miast od 200 do 500 tys. mieszkańców. Centrum
badało wydatki w latach 2000-2004. Przez pierwsze trzy lata, z roku na rok,
aż do 2002 z kieszeni torunian na utrzymanie magistrackich urzędników władze
miasta wydawały coraz więcej. W 2000 r. były to 153 zł (w przeliczeniu na
jednego mieszkańca), rok później 157 zł, za to w 2002 już 162 zł.
Od 2003 roku koszty Urzędu Miasta maleją. Dwa lata temu było to 147 zł, rok
temu 138 zł.
Dla porównania Bydgoszcz od trzech lat wydaje na swoich urzędników po 164 zł.
Czyli 26 zł więcej niż my. Utrzymanie Urzedu Miasta na jednego obywatela jest
więc o 20% droższe niz w Toruniu.
Dobrze Toruń wypada też na tle innych dużych miast w Polsce. Wydają one na
administrację około 142-143 zł rocznie. To o 4 do 5 zł więcej niż u nas.
Tendencja ta ma się utrzymać. W tym roku bowiem z budżetu Torunia na
utrzymanie magistratu zostanie przeznaczone 24, 44 mln zł. To o 771,5 tys. zł
mniej niż rok temu i o 883,2 tys. zł mniej niż przed dwoma laty.
446 tys. zł prezydent Michał Zaleski zaoszczędził na płacach urzędników. Nic
dziwnego, skoro w ciągu dwóch lat zatrudnienie w magistracie zmalało o ponad
sto osób (z około 550 do 440). Udało się też, i to wyraźnie, ograniczyć
koszty telefonów, energii, materiałów biurowych. W 2002 roku miasto
przeznaczyło na ten cel jeszcze 4,1 mln zł, w tym roku jedynie, 3,69 mnl zł.
To zapewne efekt rezygnacji z wynajmowania budynków i skomasowania
magistrackich biur w kilku punktach. W 2002 roku wydziały rozrzucone były po
całym Toruniu, w 17 miejscach.