Gość: EX
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.09.05, 09:35
Zachem popłynie na dno?
Związki zawodowe żądają głów prezesów i zmian personalnych w kierownictwie
firmy. Zarzucają im kunktatorstwo, kolesiostwo i ignorowanie krytyki.
Przedstawiciele Nafty Polskiej SA powiedzieli na ostatnim spotkaniu ze
związkowcami, że prywatyzacja jest „rzutem na taśmę przed bankructwem”.
Związki uważają, że sytuacja finansowa jest na tyle zła, że zagraża nawet
procesowi prywatyzacji. Obawiają się też, że restrukturyzacja pociągnie za
sobą zaprzestanie produkcji na niektórych oddziałach oraz zwolnienia.
- Działania naprawcze są niewystarczające - twierdzi Mieczysław Januszewski,
przewodniczący „Solidarności 80”. - Na zły stan zakładu wpływ miało fatalne
zarządzanie. Uważamy, że do ratowania firmy nie nadają się ludzie, którzy
dopuścili do takiej zapaści. Przesłaliśmy do Nafty Polskiej nasze uwagi i
czekamy na odpowiedź, która powinna nadejść w przyszłym tygodniu.
Tylko częściowo ze związkowcami z NSZZ „Solidarność” i „Solidarność 80”
zgadza się prezes Henryk Nierebiński.
- Jesteśmy w trudnej sytuacji. Gdy w 2003 roku mocno inwestowaliśmy, nikt nie
przypuszczał, że na rynku DTI - przychody z jego sprzedaży stanowią prawie
połowę przychodów zakładu - będzie taka nadwyżka jak obecnie. Zmierzamy
jednak ku prywatyzacji. Innej drogi nie ma, bo możliwości rozwoju jako zakład
państwowy wyczerpaliśmy. Najgorsze, co teraz może się przytrafić, to
niepokoje pracownicze.
Związkowcy boją się, że zakład nie powalczy o gwarancje pracownicze dla 1350
zatrudnionych.