Dodaj do ulubionych

HANDLARZE SAMOCHODÓW - PSYCHOMANIPULACJA

IP: *.adsl.inetia.pl 28.09.05, 14:44
Moi drodzy podzielę się z Wami "wrażeniami" jakie miałam przy zamianie auta
za dopłatą w np. największym w regionie AUTO KOMISIE nazwijmy go np. „WRED”
np. w Bydgoszczy. Najpierw "wynegocjowaliśmy" kwotę za którą miało pójść w
rozliczeniu moje autko. Pomimo, że cena zaproponowana prze PANA (nazwijmy go
np. BRYSIU) była iście zbójecka to zależało mi na minimum formalności i
kłopotu i zgodziłam się na rozliczenie i dopłatę (do autka nowszego o kilka
lat) w wysokości kilkunastu tysięcy zł. Ustaliłam z "Panem BRYSIEM" że
przyjadę na drugi dzień z pieniędzmi i godzinę wcześniej zadzwonię aby przy
transakcji był księgowy PANA BRYSIA. Jak było uzgodnione tak zrobiłam...
Przyjeżdżam na drugi dzień z pieniędzmi wcześniej dzwoniąc: A tu PAN BRYSIU:
Niby załatwia zemną interes ale w trakcie załatwia z 20 innych spraw:
wychodzi - wraca - dzwoni – zagaduje, w końcu mówi: to Pani przejedzie się
autem i mój mechanik przejedzie się jeszcze raz na jazdę Pani autem... OK.
pojechaliśmy. Ale a po jeździe mówi: Wie Pani, przynajmniej jakieś pięćset
złotych to musi Pani dodać... ja mówię ale ja nie mam... chociaż PAN tak
zdarł z ceny mojego auta to chcę już załatwić interes i odjechać nowym. A on
na to, za raz, tylko załatwię sprawę... mniej więcej po godzinie wraca i
wreszcie do mnie mówi: Pani wpłaci zaliczkę i przyjedzie jutro. Ja na to:
SZANOWNY PANIE rozmawialiśmy 2 godziny temu i mówił Pan żeby przyjechać z
pieniędzmi... Pan RYSIU no wie Pani ale musi Pani dopłacić bo ten interes mi
się nie opłaca a ja Pani dorzucę opony zimowe. Ja na to zaskoczona: Jak to,
ustaliliśmy wczoraj, że ma być już ustalona kwota a moje auto Pan bierze
za .......... zł (choć najtańsza oferta w internecie za ten rocznik wynosiła
o pięć tysięcy drożej) te pięć tysięcy różnicy to miał być Pana zarobek. A
on: no tak ale to było wczoraj a dzisiaj są jeszcze do niego opony zimowe! A
ja na to: ale mi one nie potrzebne... a po drugie nie mam tyle... A ON to
Pani wpłaci zaliczkę i przyjedzie jutro... bo muszę porozmawiać z
właścicielem auta które Pani chce kupić. Myślę: wpłacę zaliczkę to nie mam
pewności czyją w ogóle odzyskam, więc mówię NIE albo robimy tą transakcję
zgodnie z umową albo nie... A ON: załatwia znowu inne sprawy, odchodzi,
przychodzi, zagaduje, rozmawia przez telefon, wreszcie po dłuższym czasie: NO
BOBRA wie PANI co, mogę Pani sprzedać, ale Pani mi da pieniądze a po fakturę
Pani sobie pojedzie do właściciela, tylko na fakturze będzie o kilka tysięcy
taniej... Myślę: Ach, to tak, nie dość, że na mnie zarabiasz ok. 5 tyś. to na
tamtym zarabiasz trzy i jeszcze nie chcesz być stroną w umowie: Mam ci dać
pieniądze do ręki a po dowód zakupu dopiero gdzieś jeździć do nieznanej mi
osoby, która może być równie zaskoczona tą sytuacją jak ja. Więc mówię: CHYBA
PAN ŻARTUJE, PAN BY MI DAŁ PIENIĄDZE i jechał w nieznane bez żadnego kwitu? A
on na to TROCHĘ ZAUFANIA TRZEBA MIEĆ jak się chce kupić samochód!!! JA
SPRZEDAŁEM KILKA TYSIĘCY SAMOCHODÓW I JAKOŚ NIKT NIE MIAŁ PRETENSJI!!!!!!
Myślę sobie: chyba sobie żarty stroi albo ma klientów za kompletnych głupków!
Więc mówię NIE nie chcę tak kombinować i jeździć do jakiegoś faceta!
Ostatecznie niech będzie te kilka tysięcy mniej na umowie niż zapłacę ale
załatwmy to już z Panem... Nie będę nigdzie jeździć! A ON na to: to muszę się
jeszcze zastanowić i zadzwonić do właściciela. Po kolejnej godzinie mówi: To
wie Pani możemy tak zrobić, ale my z tego samochodu który Pani chce,
odkręcimy te dodatki i dodatkowe wyposażenie... Ja na to: Chcę takie auto
jakie stoi aktualnie na placu i myślę szkoda tych czterech godzin stania i
zmarnowanego dnia... A ON: JEŚLI TAK TO NIE MA ROZMOWY!!! DO WIDZENIA!
KONIEC ROZMOWY! I zostawił mnie zaskoczoną, wściekłą, rozczarowaną, ...

Opisuje to wszystko aby ostrzec i wyczulić inne osoby: czasami może się
zdarzyć, że dopiero po powrocie do domu zdamy sobie sprawę jakiej manipulacji
zostawaliśmy poddawani przez handlarzy autami. Ja oprócz niesmaku, złości,
straconego czasu nie straciłam swoich pieniędzy. Ale mogłam dopiero po
powrocie do domu uświadomić sobie, że:
a) oddałam swoje auto kilka tysięcy taniej niż jest warte,
b) przepłaciłam za auto które kupiłam,
c) zgodziłam się na złamanie prawa i zaniżenie kwoty transakcji,
d) otrzymałam auto bez dodatkowego wyposażenia które miło będąc
wystawione do sprzedaży na placu...
e) ...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka