09.03.06, 11:22
Karambol z udziałem ponad 20 samochodów sparaliżował w środę ruch na szosie z
Torunia do Inowrocławia. Zginęły dwie osoby. Wszystko przez mgłę.

Koszmar dla kierowców zaczął się po minięciu tablic z napisem Suchatówka. Na
nasłonecznionej od rana trasie w jednej chwili staje przed nimi biała jak
mleko kurtyna. To mgła, która kawałek dalej ogranicza widoczność do 30-50 metrów.

Ruch jednak trwa. Jest krótko po 7. Na przystanku w Michałowie, dwa kilometry
za Suchatówką, zatrzymuje się gimbus. Ma zabrać dzieci do szkoły w pobliskim
Gniewkowie. Nie ma zatoczki, więc wóz staje na jezdni. Za chwilę 26 siedzących
w nim osób czuje potworne szarpnięcie. - Wszyscy polecieliśmy do przodu, bo
krzesła zaczęły się łamać - relacjonuje 14-latek, który zajmował ostatni
fotel. - Za oknami nic nie było widać. Wszyscy spanikowali.

Dopiero po chwili kierowca i pasażerowie zorientowali się, że uderzył w nich
tir. Jak się okazuje później, nie tylko on. Przed tirem jechało cinquecento.
30-letni Rafał G. wiózł do przedszkola swojego synka, sześcioletniego Kacpra.
Auto zostało wciągnięte pod ciężarówkę. Jej szofer, nie chcąc staranować
autokaru, zjechał na lewy pas i zmielił kołami osobowy pojazd, który na
dodatek się zapalił. - Byłem 50 metrów od tego wszystkiego, ale przez mgłę nie
było nawet widać ognia - mówi Wojciech Kontowicz, który akurat nadjechał z
przeciwka autobusem PKS. - Ledwo wyhamowałem.

Nie udało się to wielu innym kierowcom. Na rozbite auta wpadł opel vectra, a
inny tir nie chcąc ich staranować, uciekł do rowu. W wóz Kontowicza też
uderzył opel i tak to już się działo co kilkaset metrów na całym odcinku od
Suchatówki do Gniewkowa. Jeśli ktoś jechał więcej niż 30 km/h, nie miał szans,
by wyhamować przed autami w korku. - Wpadłem swoim peugeotem na drzewo, by nie
staranować furgonetki - mówi Marcin Zaręba z Torunia. - Rozstawiliśmy na
szosie cztery trójkąty ostrzegawcze, ale wszystkie zostały rozjechane.

Policja ustaliła, że w wypadku, w którym zginęli obaj pasażerowie cinquecento,
brało udział pięć samochodów, a między Gniewkowem i Suchatówką doszło jeszcze
do ośmiu kolizji z 19 autami. Wśród nich był policyjny radiowóz. Na szczęście
nikt w nich poważniej nie ucierpiał.
miasta.gazeta.pl/torun/1,35576,3201395.html
Obserwuj wątek
    • scania81 [*] 23.03.06, 20:00
      ... gdyby kierowca tira, który uderzył w cinqecento miał zapięte pasy, i nie
      wyleciał przez szybę, też prawdopodobnie by zginął, a kierowca drugiego tira,
      tego, który wjechał do rowu widząc co jest przed nim, uratował życie wszystkich
      tych dzieci z gimbusa, bo wepchnąłby palącego się liaza właśnie na autobus...
      ofiar mogło być o wiele więcej..
      najgorsze, że z górki nie było widać, że na dole jest mgła, szadź na drodze, no
      bo kto by się tego spodziewał przy mrozie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka