Gość: Kamil
IP: *.visp.energis.pl
11.12.02, 23:35
Na codzien studiuje w Poznaniu.W zeszly weekend przyjechalem do rodzinnego
miasta Bydgoszczy z dwoma kolegami z Poznania, chcialem pokazac ze Bydgoszcz
nie jest az taka dziura - jak mowia niektorzy.Pochodzilismy po klubach a
nastepnie wypadalo cos zjesc wiec zabralem ich do "Starego Portu" Po wejsciu
przybiegl do nas kelner i powiedzial(wydarl sie) ze nie ma miejsc.. - ale
byly moze zajete dwa stoliki. Nastepnie powiedzial ze sa rezerwacje - wiec
stwierdzilismy ze pojdziemy gdzies indziej, ale za nami stal starszy pan z
pania i slyszac ze nie ma miejsc potwierdzil to na glos swojej towarzyszce.
Po woli zaczelismy wszyscy wychodzic az tu nagle kelner na caly glos - dla
pana jest zawsze miejsce... Przykro mi to mowic, ale bylem zaskoczony. Do
restauracji chodze rzadko ale mysle ze tak sie nie powinno traktowac
klientow. Moze ten pan byl znany w Bydg i to ze przyjechal Mercedesem
zawazylo na tym ze dla niego bylo miejsce a dla nas nie! ALe przed lokalem
nie bylo tabliczki typu - "wejscie tylko dla znanych i bogatych"
Niestety przyznalem kumplom ze do Poznania nam jeszcze wiele brakuje
Pozdrawiam Kamil...