Dodaj do ulubionych

dedykuję mojemu synkowi Julkowi

09.05.06, 09:05
Mój synek, Julian urodził się 28 kwietnia o godz.10 30 przez cięcie
cesarskie. Był małym uparciuchem bo do końca ciąży siedział w brzuszku głowką
do góry, cały czas przytulony do serduszka mamy. Przerósł swojego braciszka
Franka (2,5lat) przy urodzeniu. Miał 3670 g i 58 cm. Dostał najwyższą "notę"
10 punktów w skali apgar. Około godz.20 pielęgniarka która od jakiegoś czasu
zaglądała co chwilę na salę, zabrała Julka. Już mi go nie przyniesiono
spowrotem. o 22 świat mi się zawalił, okazało sie że Julek urodził się z
bardzo powazną wadą serduszka, został na odziale intensywnej terapii, mój ból
w sercu był przeogromny i pełno myśli jak to możliwe? przeciez tyle badań?
tylu lekarzy robiło mi usg w ciąży w tym usg doopelerowskie. Rano synek
pojechał do Warszawy do centrum zdrowia dziecka, mój mąż go odprowadził do
karetki a za 3 godz. był już w pociągu do Warszawy. Jeszcze parę godzin temu
nie mieliśmy dwóch synków na świecie teraz nasze serca były już podzielone na
dwa serduszka.Dowiedziałam się ze mój malutki synek miał wadę tak bardzo
żadką (1/200 przypadków). Po trzech dniach wypisałam się ze szpitala i
pojechałam do mojej kruszynki i męża który jak lew walczył o swojego synka,
siedział z nim na intensywnej terapii jak tylko lekarze mu pozwolili, mówił
cały czas do niego, modlił się, i poruszył dosłownie całą ziemie zbierając
informacje i kontakty żeby tylko pomóc Julkowi.
Julek żył 8 dni, przebył dwie bardzo ciężkie i długie operacje zakończone
sukcesem, ale był juz bardzo słaby i zmęczony, dał nam jeszcze ogromną
nadzieję i po tej ostatniej operacji która trwała 9 godz. wrócił do nas. To
był pierwszy wieczór od pobytu w cenyrum kiedy na naszych twarzach powoli
zagościł uśmiech, powoli wracały plany na nasze życie we czwórkę, chodziliśmy
jakbyśmy unosili się w powietrzu ze szczęścia, to była nadzieja że to już
koniec niepewności , bólu i cierpienia. Zasneliśmy bardzo szybko była to
godz.23, żeby jak najszybciej się obudzić i iść do naszego serduszka i
powitać nowy lepszy dzień. w nocy o godz.24 30, zadzwonił telefon ze
szpitala...Nasz synek zasnął razem z nami po 23, chyba szczęśliwy bo udało mu
sie nas zobaczyć ostatni raz uśmiechniętych. Teraz jest wśród aniołków i
czówa nad swoim braciszkiem.
Próbujemy żyć dalej, mamy przecież jeszcze nasze drugie serduszko Frania.
Nie zadajemy sobie już pytań dlaczego?.....dlaczego my? za co? czy wogóle
istnieje bóg? a skoro istnieje, to co to za bóg? dlaczego pozwolił nam na
nadzieję a potem nam ją odebrał?
Ja na dzień dzisiejszy bym tylko krzyczała ze złości, bo łez mi już zabrakło,
jestem zła na siebie, że nie doceniałam każdej chwili kiedy miałam go jeszcze
przy sobie, że nie mogłam się ruszyć po porodzie, że zasnełam a powinnam
patrzec sie na niego , mówić, przytulać. Zazdroszczę wszystkim którzy mogli
go trzymać na rękach, zazdroszczę mężowi który przebrał jego pierwszą kupkę.
Nie tak miało być.....miałam ci krok po kroku pokazać świat...mam ci tyle do
powiedzenia....
Juleczku twoje serduszko na zawsze ma miejsce w moim sercu.....kocham cię

mama
Obserwuj wątek
    • luca28 Re: dedykuję mojemu synkowi Julkowi 09.05.06, 09:16
      brak mi słów popłakałam sie
    • kaya77 Re: dedykuję mojemu synkowi Julkowi 09.05.06, 09:50





      ja też płaczę

    • andzina Re: dedykuję mojemu synkowi Julkowi 09.05.06, 10:22
      nie znajduję słów pociechy... (*)
    • mamami5 Re: dedykuję mojemu synkowi Julkowi 09.05.06, 12:10
      Tak bardzo mi przykro, nie potrafie pocieszyć...współczuję Wam bardzo...łzy same
      mi płyną...tak jesteśmy bezradni my -rodzice, medycyna też...Bardzo mi
      przykro...musicie jakoś żyć dalej, nie wiem co napisać...przepraszam. Z naszym
      syneczkiem tez było kiepskawo na początku i pamietam jak dziś co czułam patrząc
      na to małe, wątłe ciałko podłączone do kroplówek, antybiotyki, wkłuwania do
      żyłek. Boże, jak wtedy sie bałam o jego życie...ale my wygraliśmy te walkę.Też
      zadawałm sobie setki pytań, dalczego my itd. do tej pory nie mam na nie
      odpowiedzi.Wy też raczej nie znajdziecie.Brak mi słow...
    • mama_idalki (*) przytulam... 09.05.06, 12:39

    • jusiadyk Re: dedykuję mojemu synkowi Julkowi 09.05.06, 14:42
      Przeczytałam to ok. 11 i musiałam "przetrawić" zanim Ci odpisuję. Niestety,
      chyba prawie wcale nie możemy Ci pomóc. Jedyne co to możemy zapewnić o wielkim
      ciepłu, które ku Tobie kierujemy, o modlitwie. Jeśli w jakiś sposób mogłybyśmy
      Ci pomóc nie wahaj się o tym napisać czy na tym forum czy do którejś konkretnej
      mamy. Prawie 2 lata temu śmierć 2 bliżniaczek spotkała moich znajomych ze
      Szczecina. Wiem, że pomogło im trochę forum "chore dziecko, strata dziecka" na
      e-Mama. Wielkie ciepło kieruję w stronę Ciebie, męża, drugiego synka i całej
      Twojej Rodziny. Nie ma odpowiedzi na Twoje pytania ale może to odejście było
      lepsze dla Julka? Malutki synek mojego kolegi z pracy będzie miał pod koniec
      maja operację na serce też w Warszawie. Teraz bardzo się męczy oddychaniem,
      jedzeniem, wszystkim. Nie wiem co jeszcze mogę Ci napisać.
    • jusiadyk apel o modlitwę 09.05.06, 14:55
      W sytuacji opisanej przez julekz prawie nic nie możemy pomóc. Ale..."tam gdzie
      dwóch lub trzech zgodnie prosić o coś będzie w imię moje tam i Ja jestem pośród
      nich". Proszę te z nas, które sa chrześcijankami o zgodną modlitwę o ukojenie
      dla julekz i jej Rodziny. Pomódlmy się, każda u siebie ale w tym samym
      momencie: od dziś do niedzieli codziennie o 22.00. Dzieci powinny już spać,
      powinno udać nam się znaleźć 2 minuty, żeby poprosić Boga o pomoc dla julekz.
      Nie mam zamiaru uprawia tu żadnej indoktrynacji ale jak inaczej możemy pomóc? A
      często przekonywałam się, że moja modlitwa jest skuteczna.
      • hania.robus Re: apel o modlitwę 09.05.06, 15:44
        (*)
        • katarynka_s Re: apel o modlitwę 09.05.06, 16:12
          Łzy mi płyną i ciarki po ciele przechodzą, nie wiem co napisac.
          Bądźcie dzielni (*)
    • mapi75 Re: dedykuję mojemu synkowi Julkowi 10.05.06, 21:32
      rycze jak bóbr, moj mąż też, serce sie kraja, trzymaj sie dzielna mamusiu, trzymaj, tylko Franiu, czas i modlitwa .... jestesmy z Tobą myślami
    • fodrossi Re: dedykuję mojemu synkowi Julkowi 11.05.06, 20:50
      Przeczytałam Waszą historię...Ja też siedem lat temu urodziłam synka z wadą
      serca-maleństwo żyło tylko pięć dni.Byłam po cc nie chciano mnie wypisać ze
      szpitala,już nie zdążyłam zobaczyć go żywego..Tak bardzo bolało..
      Po niecałym roku urodziłam drugiego,zdrowego synka,a lada dzień na świecie
      pojawi się mój trzeci chłopiec.Boję się...
      • meg251 Re: dedykuję mojemu synkowi Julkowi 15.05.06, 09:05
        (*)
        :(((((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka