bart_lex
14.06.06, 09:22
Wtorek, 13 czerwca, godz. 7:10. Na sąsiedniej posesji pojawiają się trzy
traktory uzbrojone w kosiarki i zaczynają rżnąć trawę na pełnych obrotach.
Huk wyrywa mnie ze snu. Kląłem przez jakiś czas, ale mi przeszło. Trawka
przycięta, a ja z nudów pojawiłem się w pracy ponad godzinę wcześniej.
Środa, 14 czerwca, godz. 7:15. 5. facetów uzbrojonych w te małe, przeokrutnie
pierdzące "golarki" zaczyna dokaszać to, czego dnia poprzedniego nie zdołały
zrobić traktory.
Qrwa, czy jak nie jestem robolem i nie podbijam karty na zakładzie o 6:00, to
znaczy, że nie pracuję?!!! Czy takich przycięć nie można robić później?!!!
Dajcie się ludziom wyspać i z usmiechem zacząć kolejny dzień!