Dodaj do ulubionych

Moja i żony przygoda z ZUS-em & & #35 8211; w odcinkach

IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 10.02.03, 12:27
PROLOG :

Na początku grudnia ub.r. urodził mi się syn . Żona natychmiast po powrocie
ze szpitala zaczęła telofonicznie załatwiać sprawy urzedowe ,a następnie mnie
jako posłańca delegować z róznymi niezbędnymi papierzyskami .
Na początku do swojej firmy.
Dodam tylko ,ze wcześniej żona wykonała dwa telefony z pytaniami ,co
potrzebne, do ZUS-u. Wcześniej kilka razy sprawdzała wątpliwości związane z
zatrudnieniem -na parę miesięcy przed porodem.

Już wtedy dowiedziała się na czym polega prorodzinna polityka tego
złodziejskiego kraju . Zrezygnowano z zasiłku porodowego (ok 300
złotych ) .Podstawą obliczania 4 miesięcznego zasiłku macierzyńskiego (przez
cztery miesiące zasiłek ten zastępuje wypłatę ) jest goła pensja . (Kiedyś
zasiłek wypłacano przez 6 miesięcy . Rząd unał jednak ,ze kobiety powinny
zasuwać ,a nie opieprzać się w domach bez sensu karmiąc piersią) .

Ból zatrudnienia polega na tym ,ze by w ogóle ciągnąć działalność firmy
zatrudniają na minimum i wypłacają albo premie ,albo rozpisują umowy o
dzieło .Żona gołej pensji otrzymywała w tamtym roku 760 złotych ,czyli
minimum. To ułamek faktycznej miesięcznej pensji .
ZUS nie ma ochoty zaglądać w premie i umowy .Zresztą banki to samo .
I wiecie co do k....wy nędzy jest zabawne ? Że ten sam ZUS przy przyznawaniu
zasiłku rodzinnego (gdy w rodzinie za mało pieniążków na jedną osobę ) za
zarobki uznaje wszystkie dochody . Ukrycie jakiejś umowy o dzieło do zbrodnia
na tym pojebanym kraju !!!
Żeby było jeszcze śmieszniej to taki zasiłek wynosi ok 30 złotych . To by
znaczyło ,ze gdybym był bezrobotnym (jednym z 12 % ) musielibyśmy wyżyć za
830 złotych miesięcznie !!!!

Można przyjąć ,ze to wina żony ,że się zgadza na takie,zatrudnienie ,ale
wyborem jest tylko bezrobocie w obecnej sytuacji . Firmy myślą jak nie
zdechnąć ,a nie jak inwestować i się rozwijać .

Jeżeli są tu jakieś nieścisłości to wynikają z wprowadzenia nas w błąd przez
ZUS.


A teraz najlepsze...
Obserwuj wątek
    • Gość: atomski Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em -w odcinkach IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 10.02.03, 12:30
      ROZWINIĘCIE TEMATU :

      Żona nie pochodzi z Bydgoszczy ,a małego miasta na Podlasiu . I to
      najważniejszy powód (pośreni i bezpośredni ) , który spowodował ,ze na dzień
      dziiejszy 10 .02 .2003 zona z ZUS- nie otrzymała ani grosza . Syn oglada sobie
      świat dwa miesiące i parę dni.
      Po kolei .
      Firma żony (bydgoska ) , po uprzednich konsultacjach z ZUS-em dostarczyła
      komplet dokumentacji ok 10 grudnia ub.r.
      Około 10 stycznia ub.r. do domu rodzinnego żony dotarł list z placówki w małym
      miescie na Podlasiu (małe 400 km stąd ).
      Brzmiał mniej więcej tak : Bardzo chętnie zaczniemy pani wypłacać
      pieniażki ,tylko ,ze od 1 stycznia 2003 roku minimalna stawka to 800 złotych i
      dlatego prosimy o przedłozenie umowy o pracę z poprzedniej firmy.
      By przyspieszyć procedurę prosimy o podanie nr konta ,pieniażki będą przesyłane
      na pani konto .
      Żona by założyć konto musiałaby wyjsć z domu . W styczniu było dość zimno . Co
      z dzieckiem ?
      Nawet uwspólnić mojego konta nie mogłem bez udziału zony . Zdecydowaliśmy się
      na Inteligo . Szybko poszło . Kurier dostarczył umowę ,kartę do domciu . W
      międzyczasie przyszła z Białegostoku potrzebna dokumentacja dotycząca
      poprzedniej pracy .
      Tak uzbrojony ruszyłem dołozyć papierów na ulicę Świętej Trójcy . W bardzo złym
      nastroju zaczłąem od niemałej zjebki . Mój pech ( i tej pani )polegał na
      tym ,ze na dole w sali są panie pierwszego kontaktu ,które nic nie wiedzą .One
      tylko przyjmują dokumenty i stemplują . Uspokoiwszy się poznałem dzięki tej
      pani -z grubsza -czasoprzestrzeń ZUS-u . I tak papier z dołu trafia na górę .
      Tam leży tydzień czekając na zaopiniowanie i dołaczenie do wcześniej
      dokumentacji .Potem jest odsyłany na samą górę do kierownika i tam lezy
      tydzień ,może dłużej czekając na ostateczna weryfikację.
      Stamtąd jest przesyłane do placówki w małym miasteczku na Podlasiu ,gdzie
      również dojrzewa około tygodnia , aż doczeka się przesłania na adres . Poczta
      potrzebuje na przesyłkę ok 4 dni z Kujaw na Podlasie i jeszcze kilka z Podlasia
      na Podlasie.
      Żona powaznie już wkurzona zaczęła monitować środkowe piętra w hierarchii ZUS –
      u . Nawet dwa razy w tygodniu.
      Okazało się,że umowa z białostockiej firmy usatysfakcjonowała ZUS .
      Najśmieszniejsze ,że tam oficjalne zarobki żony na pól etatu wynosiły 400
      złotych . Słownie :czterysta złotych . Tymczasem kręcili nosem na 760 złotych z
      bydgoskiej firmy ,ze za mało . Paranoja !!!!!!!

      Ostatnio cyrki pojawiły się przy numerze konta na które ZUS ma wpłacać
      pieniażki .
      (wolny zapis rozmów )
      Żona pyta : Czy pieniążki już wysłane ?
      ZUS – Jeszcze nie ponieważ numer konta bez kreseczek miedzy cyferkami .
      Komputer nie przyjmuje.
      Żona – to prosze się nauczyć ,przedciez teraz takie konta zakładają.
      ZUS –poprosze informatyków .

      Mija tydzień –to dziś – od tamtej rozmowy
      Dowiedziałem się ,ze ten system numerów kont działa od roku i nie powinien
      dziwić ZUS-u .

      Żona dziś pyta – Czy pieniażki wysłane na konto ?
      ZUS – pieniazki zostały wysłane do miasteczka na Podlasiu ,ponieważ nie
      mieliśmy potwierdzenia od pani ,ze to pani konto .
      Żona –Jak to ? Napisałam oświadczenie ,ze to moje konto .Dokładnie takie jak
      chcieliście .
      ZUS – Tak ale to za mało ,potrzeba ksero umowy z bankiem .
      Żona – Dlaczego nikt mi nie powiedział do tej pory ??????
      ZUS – Nie wiem.
      • Gość: atomski Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em -w odcinkach IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 10.02.03, 12:31
        EPILOG ?

        Tak naprawdę to epilogu brak .

        Czyli jesteśmy na etapie ,że pieniążki idą na Podlasie . Za kilka dni dotrą .
        Potem poleżą ,zostaną zweryfikowane i podesłane Poczcie,a ta zapuka do drzwi
        rodziców żony małe 400 kilometrów stąd . Może zaczniemy robić zakłady czy
        zdążą do końca miesiąca ??
        A może nie planują zdążyć przed skończeniem się urlopu macierzyńskiego ?
        Głupizna w tym ZUS-ie okrutna . Ale to poza . Myslę ,ze to wyrafiowana taktyka .

        Jeżeli pojawiły się tu jakieś nieścisłości prawne ,coś źle opisałem ,to również
        będzie to wynikiem wprowadzenia nas w błąd przez instytucję ZUS .
        Jestem na tyle wkurzony ,ze gotowym upublicznić przypadek ,dane osobowe i
        dobrać się do skóry tym urzędasom .
        (czeka mnie tylko jeszcze rozmowa z żoną )
        Niestety nie wiem ,czy w świetle prawa można się do czegoś przyczepić .Może w
        tym kraju to normalne działanie i nie ma posmaku absurdu ? Tylko ja się tak
        głupio dziwię ?
        Czy możemy wystąpić do ZUS o odsetki i na jakiej podstawie prawnej ?

        Jak można im przytrzeć nosa ???

        Konkluzja : Wszyscy ,którzy planują dzieci powinni o tym zapomnieć .Dziecko
        samo w sobie nie jest drogie .
        100 złotych na Pampersy miesięcznie to nie wydatek . To Państwo Polskie
        powoduje ,ze dziecko jest jak kara .
        System świadczeń socjalnych ,beczelnosć ZUS –u .
        Na dziecku miesięcznie moja żona „traci” (nawet gdyby dostała w końcu wypłatę z
        ZUS-u ) ok. 1500 złotych . Przez cztery miesiące – miniumum 6 tysiecy.
        Zasiłek rodzinny od państwa za te cztery miesiące wyniósłby ...
        120 złotych : ))))))))))))))))

        Jezeli dodać teraz pęd za karierą młodych , gniewnych trzydziestolatków i
        trzydziestolatek –nie dziwota ,ze porodówki w Polsce pustkami świecą .Nie da
        się ukryć ,ze macierzyństwo karierze i rozwojowi zawodowemu nie służy.
        Czeka nas państwo emerytów ,a w końcu zaleją nas Arabowie .
        Amen .

        • lokator Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em -w odcinkach 10.02.03, 12:39
          A najgorsze jest to, że nie ma znaczenia czy wybiera się SLD, AWS, czy inną
          pseudoprawicową (z tych większych) partię. Wszyscy potrzebują pieniędzy i
          etatów dla swoich. Człowiek się nie liczy.
      • Gość: polonus spojrz na to z innej strony :) IP: 198.138.227.* 10.02.03, 20:56
        napisze krotko, gratuluje syna!!!
        wszyscy moi znajomi plodza same corki (jakies fatum), wiec nie narzekaj i tak
        jestes do przodu :),
        masz szanse wychowac audiofila
        • ivica Re: spojrz na to z innej strony :) 11.02.03, 00:41
          Gość portalu: polonus napisał(a):




          > napisze krotko, gratuluje syna!!!


          > wszyscy moi znajomi plodza same corki (jakies fatum),
          wiec nie narzekaj i tak


          > jestes do przodu :),




          czemu tak mówisz córeczka fajna sprawa :-))




          A swoja droga to ten cały ZUS wraz z KRUS-em nalezało by
          podlac benzyna, spalic, zapieczetowac i postawic tablice
          ostrzegawcze o zakazie wkraczania na pogorzelisko pod
          groza narychmiatowej frateryzacji :-)))


        • ivica Re: spojrz na to z innej strony :) 11.02.03, 00:42
          a propos jak latorosl sie nazywa???
          • Gość: polonus Re: spojrz na to z innej strony :) IP: 198.138.227.* 11.02.03, 15:04
            ivica napisała:

            > a propos jak latorosl sie nazywa???
            pewnie tak samo jak ojciec :)

            co do corek nie mowilem ze sa "zle" tylko ze co syn to syn,
            co ja ci bede tlumaczyl ...

            • Gość: Fore Do polonusa IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 12.02.03, 07:35
              Gość portalu: polonus napisał(a):


              >
              > co do corek nie mowilem ze sa "zle" tylko ze co syn to syn,
              > co ja ci bede tlumaczyl ...


              polonus, jak ...
              a co ja ci bede tlumaczyc.....
    • Gość: Ted® Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em IP: *.cytanet.com.cy 10.02.03, 14:29
      Zasiłki te wypłaca się nie później jednak niż w ciągu 30
      dni od daty złożenia dokumentów niezbędnych do
      stwierdzenia uprawnień do zasiłków.
      2. Jeżeli płatnik składek nie wypłacił zasiłku w
      terminie, o którym mowa w ust. 1, jest on obowiązany do
      wypłaty odsetek od tego zasiłku w wysokości i na zasadach
      określonych w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych.


      30 dni od daty zlozenia KOMPLETU dokumentow

      podstawy zasilkow oraz zasady ich wyplaty ustala sejm RP
    • Gość: Lila Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em & & & #35 35 8 IP: *.TELE.NET 10.02.03, 16:49
      A moja pewna znajoma (22 lata),ktora nigdy nie pracowala, po urodzeniu dziecka
      otrzymuje zasilek macierzynski.Oczywiscie trzeba bylo co nieco pobiegac i dac w
      lape i juz sprawa zalatwiona.
      • Gość: atomski Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.03, 18:34
        do Teda:

        W tym terminie ZUS wystosował pismo ,ze nie zostały spełnione warunki i ze
        trzeba uzupełnić o dodatkowe zaświadczenie pracy . To wymyslone pierdoły ,ale
        mają powód by odesłac nasze zażalenie .

        Do Lili :

        Tymczasem gdyby zdarzyła się osoba uczciwa ,która miałaby męża bezrobotnego ,to
        umarliby z głodu zanim ZUS zdecydowałby się wypłacić świadczenie .Pomijam teraz
        jego wysokośc w złotówkach . Chodzi o sam fakt ,ze w naszym przypadku nic nie
        wskazuje na to by pieniążki znalazły się na koncie żony w terminie do trzech
        miesięcy od momentu urodzin dziecka i niecałych trzech miesięcy od momentu
        złozenia pełnej (wg ówczesnych deklaracji ZUS )dokumentacji .
        Co jesli ZUS przesyła teraz na Podlasie następnego pisma iz brakuje mu np
        układu gwiadz z dnia urodzin dziecka -nie pieniążki ? Taka ciuciubabka moze
        trwać latami .
        Czy jest na to bat ?
        Chętnie bym wykorzystał.
        • Gość: Fore Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 10.02.03, 21:37
          Po pierwsze: nie cierpię słowa "pieniążki". Ale rozumiem, że to ironicznie;)
          Po drugie: narodzinach mego dziecięcia ZUS bez jakiegokolwiek wstępu zajął mi
          pieniądze ze zwrotu podatku. Bo nie płaciłam składek. Inna zupełnie rzecz, że
          nie musiałam- ale to juz ZUS-u nie obchodziło. Po tygodniach telefonicznych
          wyjaśnień, także zje... z mojej strony - podobna sytuacja - niemowle w domu i
          ja, uskuteczniająca hot-line.
          Po skardze pisemnej po misiącu (albo i dwóch - jużnie pamiętam) ZUS łaskawie
          zdecydowła się oddać moje pieniądze. Historia ma wiele smaczków, także i taki,
          że pani z ZUS-u nie była w stanie sprawdzić moich składek w ZUS-ie firmy w
          Trójmieście. Na moje rozpaczliwe i lekko histeryczne prośby ( wzmianki o dość
          kosztownym systemie komputerowym, który zakupili) oraz wszelkie potrzebne
          dokumenty ( informację, o tym, jakie dokumenty są potzrebne uzyskuje się
          zazwyczaj po 2-3 tygodniach hot-line lub wizyt w ZUS-ie i zawsze trzeba z tym
          dotrzeć zonajmniej do kierownika/dyrektora czegoś tam) pani z ZUS-u z
          rozbrajająca szczerością informowała mnie, że nie mam sie rzucać, bo ich system
          nie do końca działa.
          Po odzyskaniu pieniędzy nie było żadnych przeprosin z a ich ewidentną pomyłkę.
          Ja natomiast byłam szczęśliwa , ze pieniądze w ogóle udało mi się odzyskać i na
          tyle zmęczona walką z głupotą, że machnęłam ręką i zajęłam się moim dzieckiem;)
          Po trzecie: to nie jest chyba kwestia pociągnięcia paru urzędasów - to chyba
          była by potzrebna zmaina mentalności. Albo jakaś, sorry za wyrażenie,
          oczywiście metaforyczne - atomówka.
          Po czwarte: po tej całej aferze z podziwem patrzę na prywatnych
          przedsiębiorców;)
          Po piąte i najważniejsze: niech się dobrze chowa to Twoje dziecię, wbrew
          polityce prorodzinnej naszego państwa.
          • Gość: atomski Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.03, 23:18
            Dzięki ,Fore : )

            Mnie się zdaję, że tą urzędniczą mentalność można zmienić .Terapią
            szokową .Potrzebny jest do tego pierwszy przypadek prawny ,jakiś precedens .
            Nie wiem ,czy w sprawie ociągania się ZUS-u bywały już pozwy ,które kończyły
            się źle dla ZUS-u .
            Mam wrażenie ,ze ta machina traktuje swoich klientów z góry ,myśląc ,ze nic im
            nie grozi :
            „A mam dziś słaby dzień ,zamiast świadczenia zafunduję dziś klientom 100 pism o
            uzupełnienie dokumentów .”
            Należy tej instytucji zrobić taki zimny prysznic jaki prawnicy urządzili
            Zarządom Dróg Publicznych .
            Kiedyś drogowcy mieli w dupie ,czy ktoś się zabije na ich dziurze ,czy tylko
            zniszczy zawieszenie . Rozpoczęła się jednak nagonka . Ludzie zaczęli zasypywać
            sądy pozwami i ostatecznie pojawiły się pierwsze wyroki skazujące winnego –
            Zarząd Dróg Publicznych .
            Z czasem procedurę usprawniono ,ułatwiono .Wiadomo co trzeba zrobić jak
            samochód się rozklei na jakiej dziurze . I co ?
            Efekt jest taki ,ze chłopaki w pomarańczowych kaftanikach smołują ,lepią z
            takim wigorem ,ze miło popatrzeć : )))
            (inna sprawa ,ze nadal ten asfalt robią ze smarków i za miesiąc dziura i tak
            będzie ).

            Trzeba kopa ZUS-owi . Czy ktoś się spotkał ,zna przypadek ,kiedy wygrał klient
            ZUS –u ,nie ZUS ?

          • Gość: Zenon Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em IP: *.mex.mescomp.pl 11.02.03, 18:30
            > Po czwarte: po tej całej aferze z podziwem patrzę na prywatnych
            > przedsiębiorców;)
            Dzięki wielkie Fore!!
    • Gość: Ted® Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em IP: *.cytanet.com.cy 10.02.03, 23:44
      z zusem jest prawie w permanentnym zwarciu, mimo to w tym
      wypadku nie do konca masz racje
      -podstawa naliczania zasilku wynika z zarobkow od ktorych
      zostaly oplacone skladki, jesli sie unika zusu umowami o
      dzielo to skutek jest taki, ze podstawa jest niska
      -zus jest zobligowany przepisami i musi naliczyc zasilek
      od faktycznych dochodow z min. 6 miesiecy, a poniewaz
      malzonka nie miala 6 miesiecznej historii musieli uzupelnic
      -platnikiem lub posrednikiem (jesli maly) powinien byc
      pracodawca, bo to on zna sytuacje pracownika- panienka z
      okienka udzieli ci informacji ogolnej, nie jest w stanie
      przewidziec wszystkich niuansow
      -jesli masz komplet dokumentow ktore nie budza
      podejrzenia o probe wyludzenia (zdarza sie) to mimo, ze
      zdarzaja sie typowo biurokratyczne przepychanki,
      najczesciej mieszcza sie w czasie
      -jesli zlozyles komplet dokumentow a mimo to cie zwodza
      to pisz, najpierw skarge, potem wezwanie, a dopiero po
      tym sad (nie wiem jak to jest procentowo ale zus
      przegrywa w sadzie bardzo wiele spraw)
      • Gość: atomski Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.03, 23:53
        W kierunku ZUS-u wykonano cztery razy to samo pytanie .dwa razy firma. Dwa razy
        zona:
        -Jak długo trzeba być zatrudnionym by otrzymać zasiłek macierzyński ?

        Odpowiedź ZUS -u -czterokrotnie :

        Przynajmniej miesiąc .
        Żona przepracowała 4,5 miesiąca i wczesniej pare na umowę ,ale składki były
        odprowadzane systematycznie .

        Następnie cztery razy padło zapytanie o komplet wymaganych papierów w przypadku
        przepracowania tego minimalnego miesiąca .
        I nic nadzwyczajnego pytanie nie wykazało .
        • Gość: ggo Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em IP: *.bydg.pdi.net 11.02.03, 15:24
          a ja poznałe swoją żonę w zusie
          • lokator Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em 11.02.03, 16:36
            Ba! Ze mną jest jeszcze gorzej (a może lepiej). Moja żona a ZUSie pracuje.

            I ma dość tej kurewskiej roboty, gdzie wszyscy wieszają na nich psy za to, że:
            - Sejm w grudniu wprowadzał poprawki do ustawy, która miała obowiązywać od
            stycznia, w związku z tym Prokom nie był w stanie się przygotować, a do tego to
            co zdążył zrobić, zrobił źle
            - nauczyciel Alot (AWS) postanowił, że skoro jest komputeryzacja, to można od
            razu przestać prowadzić dokumentację papierową
            - na stanowiskach dyrektorów ZUSów lądują swoi ludzie, którzy tyle mają
            wspólnego z ubezpieczeniami, co woda z ogniem (Sapalski - o nim myślę)
            - w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku premier Piotr Jaroszewicz
            włączył budżet ZUSu do budżetu państwa, żeby ratować ten drugi
            - przez dziesięć lat (po 1989) żadna ekipa nie chciała tego gówna ruszyć, a jak
            już znaleźli się tacy mądrzy to od razu wywalili Cztery Wielkie Reformy, z
            których żadna nie została przeprowadzona z sukcesem
            - kolejni szefowie ZUSu ograniczają zatrudnienie przy zwiększającej się liczbie
            spraw do rozpatrzenia i przy coraz bardziej niewydolnej strukturze
            organizacyjnej
            - ZUS miał w swoim życiu fazę rozwoju, w której w każdej mieścinie powstawało
            wielkie gmaszysko z marmurami jako siedziba władców ludzkiej doli i niedoli
            - połowa chorób to symulowanie i oszustwa

            Szczęśliwi są ci, którzy nie domyślają się, że do dna mamy jeszcze spory
            kawałek drogi (a kierunek naszego lotu się nie zmienia). Szczęśliwi są ci,
            którzy myślą, że najgorsze co może być - jest teraz.
            • Gość: Ted® Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em IP: *.cytanet.com.cy 11.02.03, 16:44
              wlasnie probuje zasugerowac atomskiemu zeby sie tak nie
              denerwowal bo a nuz trafi na zone lokatora
              ale latwo radzic z boku, zwlaszcza jak sie nie zna zony
              lokatora
              • Gość: atomski Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.03, 00:33
                moja żona wytłumaczyła mi dziś ,ze ta pani to robi dla naszego dobra : ))
                ona ma misję i postanowiła z własnej inicjatywy pomóc .
                chodzi o to ,ze owe 760 złociszy ,to ZUS może wypłacac bez łaski .
                pani uznała ,ze skoro od 1 stycznia 2003 roku ZUS ma minimumalną stawkę 800
                złotych ,to moze pomóc żonie.to była jej oddolna inicjatywa .
                czyli po to jej było to poprzednie zaświadczenie z pracy : )))

                na dzień dzisiejszy mam taki bajzel w głowie ,ze nie chce mi się już mysleć .
                chciała dobrze ,mało tego fajnie ,ze w ogóle pomyslała ,by pomóc -tylko ,ze w
                jednym ,może dwóch przypadkach na dziesięć ,to skończyłoby się śmiercią głodową
                rodziny .

              • lokator Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em 13.02.03, 22:43
                Gość portalu: Ted® napisał(a):

                > wlasnie probuje zasugerowac atomskiemu zeby sie tak nie
                > denerwowal bo a nuz trafi na zone lokatora
                > ale latwo radzic z boku, zwlaszcza jak sie nie zna zony
                > lokatora
                Nie jest tak źle. Moja żona ma dość tej roboty (instytucji), a nie petentów.
                • Gość: atomski Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 14.02.03, 11:50
                  Dziś- z okazji św Walentego prawdopodobnie-trafiły na nasze konto pieniązki.
                  C
                  zy jest tu jakiś pan matematyki ? Wg ZUS -u :

                  2 x 800 złotych = 1000 złotych

                  inaczej :

                  800 złotych + 800 złotych = 1000 złotych.

                  -czy ktoś jest w stanie zazanjomić z algorytmem jakim posłużyła się
                  ta "szanowna" instytucja ?
                  • Gość: Ted® Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em IP: *.in-addr.btopenworld.com 14.02.03, 12:54
                    800 - 18,71%(zus)=`650
                    650 - 19%(podatek)=`526
                    526x2=1053

                    cnu
                    • Gość: atomski Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 14.02.03, 13:25
                      tak ,to już nasze gapiostwo ,ale ZUS nie zrobił nic by uświadomić nas wcześniej
                      (moja zona pytała ile będzi edostawać ,oni widac podawali kwote brutto ).
                      dopiero na koncie podesłane drobniaki nam kazały wyjaśnić po raz setny
                      wątpliwosci : )))))))

                      co za jaja . hmm -czyli straty na dziecku są jeszcze wieksze .

                      przepraszam .czy ktoś chce kupic dziecko ?
                      -jest płci męskiej .ma na imię Bartosz (ktoś chyba pytał wyżej ) .dorodny .
                      niecałe trzy miesiące . udzielam rocznej gwarancji . w ramach promocji dołacze
                      paczkę Pampersów .łóżeczko ,i ciuszki .
                      • Gość: atomski Re: Moja i żony przygoda z ZUS-em IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.03, 00:48
                        nikt ?
                        przeciez ból porodu odpada . wiadomo ,ze z nienajgorszego domu (łoj ,a jak
                        jestem w błędzie ? ) .fajny wypasiony kolo .kupy robi rzadko i tylko
                        pachnące .tylko sie usmiecha i wcale nie płacze .tanio opchnę .
                        jakiś rowerek dorzucę .



                        p.s.
                        mam jeszcze watpliwiosci w kwestii formalnej . zona zarabia tak naprawdę (stała
                        pensja ) ok 1200 złotych .760 to jest na rękę -netto.reszte zabierają podatki i
                        własnie ZUS . To zanczy ,ze ZUS bierze podwójnie ?
                        W te klocki jestem zupełnie ni ekumaty .Uprasza się o anielską cierpliwosc : )
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka