unsatisfied6
29.09.06, 10:50
ubrane w słowa i wielkie hasła i ładnie zapakowane "g..no w pazłotku" .
to jeden z elementów "new order" ( nowego porządku ) . palcem nie trzeba
ruszyć by zarobić np na szamponie - wystarczy nazwa i zarabia się
może mnie niż na orginale ale za nic - inni zrobią "szampon" , opakowanie
i sprzedaż a zawsze kilka groszy wpadnie za "orginał" . a na czym polska
gospodarka traci, kupując "orginał" ? na własnym potencjale tworzenia
orginalnego wysokiej jakości produktu .
pijemy "Heineken" a płacimy za Heineken - dwa różna gatunki piwa , używamy
szamopnu "clear" a płacimy za clear - dwa różna gatunki szamponu , kupujemy
"addidas" a płacimy za addidas - dwa różne gatunki produktu .
Korzybski dokonał ponad 60 lat eksperymentu - poczęstował studentów
biszkopcikami , a później pokazał im opakowanie na którym było napisane
że to jedzenie dla psów - większość wymiotowała , choć napradę biszkopciki
nie były dla psów i dobrej marki .
można oczywiście zrobić odwrotnie - wlać byle jakie piwo do ładnego opakowania
a większość pewnie stwierdzi , że konsumuje coś dobrego i będzie skłonna
zapłacić więcej za "dobre piwo" i nie kupi "gorszego" piwa polskiej marki
płacąc za piwo produkowane w np Polsce + "marka" nie mającą nic wspólnego
z marką .
im gorszy produkt , tym lepiej zapakowany - niegdyś samo opakowanie
papierosów było ozdobą naszych domów na słomiance . za ozdobę służyły
puszki po coca-coli . nie pakuje się mleka w tak atrakcyjne butelki jak
alkohole . jabłuszka nie owija się pazłotko jak mało wartościowe słodycze .
tak długo Polska będzie biedna , jak nie będzie produkować orginalnych
produktów i jak długo produkt "markowy" będzie stanowił barierę rozwoju
potencjału tworzenia marki . polska kiełbasa nie ma już ani smaku
polskiej kiełbasy ani jej jakości . Żywiec , który mógł konkurować
z czeskim piwem , teraz może tylko konkurować z "markowym" piwem .
nie mam nic przeciwko markowemu produktowi - napiłbym się Heinekena a nie
"Heinekena" . różnica jest taka jak muzyka na żywo a muzyka z odtwarzacza -
"marka" tworzy bariery potencjału produktywności i twórczości własnej .