Gość: kapitan_zbik
IP: *.hipernet.ras.pl
02.04.03, 19:44
Przejażdzka jaką funduje bydgoski MZK swoim pasażerom Ikarusami nie zastapi
mi zaden rollercoster w wesołym miasteczku. Najwięcej ruin marki Ikarus (made
by Hungary in 1989) telepie się na linii 52 oraz 79. Po wyjściu z tego pudła
człowiek jest na wpół głuchy, upojony spalinami (jesli kierowc raczy włączyć
ogrzewanie)z wytrzęsionymi wnętrznościami. Cena biletu jest jedną z
najwyzszych w kraju, a w zamian mam szansę wylosować kurs, ktory akurat
wypadł. A jeśli juz nawet przyjedzie, to człowiek sobie nie pośpi w nim,
ponieważ "ciszę" zakłoca chrupanie rdzy zjadajacej blachę. Zastanawiam sie
jaki mechanik dopuszcza te wraki do ruchu i jaka tragedia musi się wydarzyć
(odpukac)żeby je wycofano.Pozdrawiam wszystkich przymusowych pasazerów.