brubeck
18.01.07, 21:43
Nie przekonuje mnie koncepcja teatru zaangażowanego społecznie. Teatr to
miejsce, gdzie aktor, słowo spotykają się z widzem. I na tym styku albo coś
się dzieje, albo nie. Dodawanie do spektakli "akcji" pozascenicznych ma tylko
taką zaletę, że ewentualnie odwróci uwagę od kiepskiego przedstawienia. Ale
nie o to przecież idzie. Marzy mi się teatr oparty nie na publicystyce, ale na
emocjach, na poezji. Taki, o jakim mówił niedawno w wywiadzie chyba dla
"Dziennika" Gustaw Holoubek.