ka_zet
03.02.07, 21:43
Zweryfikowanie reszty informacji da podobne efekty, ale nie mam zamiaru się
tak wysilać tylko po to, żeby wykazywać oszołomstwo kilku niezdolnych do
dyskusji buców. Przy okazji wykażę jak wyglądają ich tzw. źródła.
HISTORIA 1920-1939
"Tak więc Toruń posiadał więcej nowoczesnej zabudowy wielorodzinnej,
podczas, gdy w Bydgoszczy dominowała zabudowa jednorodzinna, nadająca miastu
prowincjonalny charakter podmiejski."
Manipulacja. Warto wiedzieć, że dla autorów b-t.pl dzielnice willowe mają
"prowincjonalny charakter podmiejski".
Ilustracja do akapitu o mieszkaniach:
bydgoszcz-torun.pl/duze/154.htm
Artykuł zapewne z lat Wielkiego Kryzysu, opisujący życie bezrobotnych.
Podpis paszkwilantów: "ówczesne gazety o sytuacji mieszkaniowej w
Bydgoszczy". Kłamstwo i manipulacja.
"Nie znaleźliśmy ani jednej wypowiedzi o konieczności czy planach tworzenia
jakiejkolwiek szkoły wyższej w Bydgoszczy[...]"
a na końcu tegoż akapitu
"Bydgoszczy udało się jednak doprowadzić do powstania Instytutu Gospodarstwa
Wiejskiego."
Komentarz co do spójności chyba zbędny, prawda?
"Przy takiej strukturze społecznej zrozumiały wydaje się brak instytucji czy
inicjatyw kulturalnych, jednak tylko marazmem elit i obojętnością nisko
wykształconych Bydgoszczan wytłumaczyć można brak wielu inwestycji miejskich.
Dla przykładu – Bydgoszcz, większa nawet od Torunia, posiadająca znaczne,
bogate zakłady, miała tylko 3 linie tramwajowe, podczas gdy Toruń – pięć.
Toruń posiadał 5 stacji kolejowych, gdy Bydgoszcz tylko jedną. Z Bydgoszczy
wychodziły 4 drogi krajowe (Z Torunia – 5), jedna wojewódzka (z Torunia - 2),
6 linii kolejowych (z Torunia – 8)."
Nad tym akapitem warto zatrzymać się na dłużej, ponieważ jest typowym dla tego
paszkwilu zjawiskiem - zawiera bezczelne kłamstwa, selektywny dobór faktów i
"obiektywny" komentarz dotyczący nieistniejących zjawisk. Sieci tramwajowe są
porównane przy użyciu nie liczby wagonów, przewożonych pasażerów, długości
torów tramwajowych, bilansu przedsiębiorstwa, obsługiwanego procentu
powierzchni miasta czy jakiegokolwiek innego parametru który mógłby nam
powiedzieć cokolwiek sensownego, tylko na przykładzie czysto
techniczno-organizacyjnej cechy która z wymienionymi sprawami nie ma nic
wspólnego. W tym momencie drobny szczegół że nie istniał taki moment w
historii międzywojennej kiedy Toruń miał 5 linii a Bydgoszcz 3 wydaje się mało
istotny. Ta sama tzw. logika jest zastosowana przy wymienianiu dworców
kolejowych (zniknęło gdzieś Łęgnowo czy Kapuściska Towarowe a w Toruniu rangę
dworców uzyskały zwykłe przystanki). Autorzy w swojej dbałości o fakty
wrzucili też wszystkie linie kolejowe do jednego wora (znowu myląc się przy
liczeniu) za to starannie rozbili drogi (znacznie mniej istotne w gospodarce
międzywojennej) na kategorie. Transport wodny za to został pominięty
całkowicie, ponieważ inaczej trzeba by się zająknąć o tym jak ważnym węzłem
wodnym była w tym okresie Bydgoszcz.
Ilustracja:
bydgoszcz-torun.pl/duze/155.htm
Tu też typowe dla tego paszkwilu zjawisko: próba przedstawienia
ogólnokrajowego zjawiska (w tym przypadku - bezrobocia spowodowanego kryzysem)
- jako czegoś specyficznego dla Bydgoszczy.
"Przedwojenne władze bardzo obawiały się wszelkich objawów komunistycznych
sympatii, mocno w Bydgoszczy zakorzenionych."
"Toruń był miastem inteligencji, mieszczaństwa i mocnej prawicy, Bydgoszcz –
miastem pierwszych przemysłowców, silnej lewicy i budzącego się
socjalistycznego proletariatu."
Oczywiste kłamstwo, mające na celu przygotowanie gruntu pod fałszywą tezę
"czerwona Bydgoszcz zawdzięcza wszystko komunistom". Zarówno Bydgoszcz jak i
Toruń miały przed wojną bardzo podobny, nacjonalistyczno-endecki klimat.
Potwierdzają to zarówno wyniki wyborów jak i charakter prasy wydawanej w tych
miastach.
Tu jeszcze cofnę się na chwilę do drugiej kłamliwej tezy o braku polskości w
Bydgoszczy, bo tak mi pasuje chronologicznie. W dziale 1795-1920 znajduje się
taka oto perełka:
"Słabiej zakorzeniona w Bydgoszczy polskość ujawniała się też w okresach
późniejszych. W czasie II wojny światowej w Bydgoszczy ukazało się tylko jedno
pismo podziemne (Na Starzy Ziemi Polskiej), podczas gdy w Toruniu – aż siedem
(m.in. Polska Podziemna, Słowo Polskie, Tu mówi Londyn, Za Naszą i waszą
Wolność)."
Dla autorów jak widać najistotniejszym wyznacznikiem polskości w latach
drugiej wojny światowej jest wydawanie gazetek. Nie postawa obrońców
Bydgoszczy wynagrodzona krwawą niedzielą, nie liczba akcji podziemia, nie jego
dokonania (w tym takie jak rozpracowanie V-1 przez bydgoską grupę operacyjną
AK). Liczba gazetek. Wyjątkowo żałosne.
HISTORIA 1945-1975
"W 1945 roku mieliśmy w regionie następującą sytuację: silnie prawicowy Toruń,
z mocną inteligencją i mieszczaństwem oraz robotniczą i proletariacką, by nie
rzec „czerwoną” Bydgoszcz. Kojarząc te dwa fakty z informacją, że
robotniczo-chłopski sojusz PKWN właśnie wjeżdżał na sowieckich czołgach z
czerwonymi gwiazdami do Polski, wynik rywalizacji obu miast o prymat w
regionie był chyba przesądzony."
O, właśnie o tym wspominałem. To się fachowo nazywa "straw man argument", albo
po polsku "walenie w chochoła".
"Graficznym przedstawieniem zapowiadającym działania nowej stolicy Bydgoszczy
jest mapka, ukazująca znacznie mniejszą obszarowo Bydgoszcz, z mniejszą
ilością dróg, linii kolejowych czy dworców, ale za to z dużą, dwukrotnie
podkreśloną nazwą Bydgoszcz."
Oczywiste kłamstwo. Infrastrukturę już pomijając, Bydgoszcz od co najmniej
1920 jest nieprzerwanie większa powierzchniowo od Torunia.
"Początkowo w 1945 stolica miala pozostac w Toruniu, ze względu na tradycje i
zaplecze." "Decyzja o zmianie zapadła dopiero w marcu 1945."
Bydgoszcz wyzwolono 26 stycznia, Toruń 1 lutego, a decyzja zapadła "dopiero" w
marcu. Ciekawe widzenie kalendarza. Decyzja zresztą zapadłą 22 lutego.
"Przeniesienie siedziby województwa do Bydgoszczy nie ma precedensu w
najnowszej historii Polski. Nie ma ono umocowania w żadnym dekrecie lub ustawie."
Kłamstwo. Oczywiście że ma precedensy, tworząc PRL tysiące decyzji napisano na
kolanie czy wręcz nie zapisywano ich w ogóle. Dowodami są chociażby wygrywane
obecnie procesy o zwrot nieprawnie odebranych (niezgodnie z ówcześnie
obowiązującym prawem!) nieruchomości. Kolejna próba przedstawienia zjawiska
ogólnokrajowego jako wyłącznie bydgoskiego.
"Decyzje szczegółowe zapadały jednak w Bydgoszczy. Dla celów rekonstrukcji
powołano w bydgoskim Urzędzie Wojewódzkim dwie firmy budowlane. Część środków
finansowych przyznano innym, istniejącym przedsiębiorstwom. W tych czasach
jednak, gdy brakowało cegieł, cementu, a nawet piasku, to nie pieniądze były
najważniejsze, lecz tzw. „moce przerobowe”. Decyzją bydgoskiego Urzędu
Wojewódzkiego rozpoczęto w Bydgoszczy, Nakle, Świeciu, Inowrocławiu i całym
regionie ogromny front robót. Celowo zaangażowano prawie wszystkie moce
przerobowe. W efekcie Toruń z racji braku „mocy przerobowych” oddał w 1974 do
Warszawy prawie 70% przydzielonych i niewykorzystanych funduszy.
Zrekonstruowano jedynie ulicę Rabiańską, Kopernika, św. Ducha i Piekary. Firmy
powołane do renowacji starówki toruńskiej budowały drogi, chodniki, tynkowały
budynki w całym województwie."
Można by podać jakieś pół strzępku dowodu, prawda? Z braku tego zmuszony
jestem to potraktować jako kolejną próbę zapisania patologii epoki
gierkowskiej na konto Bydgoszczy.
"Unaocznieniem roli Bydgoszczy jako centrum „dbającego” o interesy całego
regionu była zamiana w 1950 roku nazwy z Województwa Pomorskiego na
Województwo Bydgoskie. Ca