arnold17
01.05.03, 21:16
- Już przed wojną w Bydgoszczy, Tomaszowie, Łodzi stosunki narodowe były
bardzo napięte. Z chwilą wybuchu wojny zaczynają się poszukiwania szpiegów,
internowania. Do wybuchu paniki, zamieszek, linczów wystarczy jedna iskra. 3
września w Bydgoszczy grupki Selbstschutzu zaczęły strzelać do polskich
żołnierzy, policjantów i ludności cywilnej. Wojsko, wspomagane przez
uzbrojonych ochotników cywilnych, szybko zlikwidowało dywersantów. Według
historyków polskich zginęło podczas walk lub zostało rozstrzelanych na mocy
prawa wojennego nieco ponad stu Niemców. Zdaniem historyków niemieckich -
wielekroć więcej. Po wkroczeniu do miasta 5 września Niemcy wzięli krwawy
odwet. Prof. Włodzimierz Jastrzębski ocenia, że do połowy listopada zabito
ok. 1500 Polaków. Niemieckie sądy wydawały jednak wyroki śmierci za "krwawą
niedzielę" jeszcze w latach 40.
Kwestia Niemców zabitych w czasie kampanii wrześniowej odgrywała dużą rolę w
propagandzie niemieckiej. Zginęło ich ok. 5 tys. - łącznie z tymi, którzy
polegli w walce i w czasie bombardowań albo po internowaniu zostali wysłani
na Wschód i tam zaginęli. Propaganda niemiecka podwyższyła tę liczbę do ponad
50 tys.
www1.gazeta.pl/kraj/1,34310,138792.html