radca
10.05.03, 13:03
" PRAWO. Prokurator przedstawił zarzut lekarzowi
Za śmierć dziecka
Zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci przedstawiła wczoraj bydgoska
prokuratura anestezjologowi, który uczestniczył w operacji 3-letniego
chłopca. Mały pacjent nie wybudził się z narkozy.
Trzyletni Gracjan zmarł 13 września 2002 roku na stole operacyjnym w
Prywatnym Centrum Medycznym "Medic" w Bydgoszczy. Chłopiec nie wybudził się z
narkozy po - podobno prostym - zabiegu chirurgicznym. Akcja reanimacyjna
trwała ok. trzech godzin. Matka Gracjana - 24-letnia Justyna - rozpaczała: -
Oddałam w ręce lekarza zdrowe dziecko, dostałam martwe. Boję się, że lekarze
odpowiedzialni za śmierć mojego dziecka nigdy nie staną przed sądem. Czy jej
obawy są uzasadnione?
Kto zawinił?
Właściciel przychodni "Medic", doktor Marek Wawrzeńczyk, od początku sprawy
mówił: - Nie czujemy się winni. Dziwnie rozbieżne opinie lekarskie dotyczące
przyczyn zgonu chłopca dotarły też do prokuratury. Specjaliści z bydgoskiego
Zakładu Medycyny Sądowej twierdzili, że chłopiec umarł z powodu wstrząsu
uczuleniowego. W takiej sytuacji, winnych raczej by nie było. Natomiast
biegli, którzy nie są związani z bydgoskim środowiskiem lekarskim (Łódź),
uważają, że zawinił człowiek.
Zdaniem łódzkich lekarzy doszło podczas zabiegu do "błędu organizacyjnego",
ponieważ: "nasuwa się podejrzenie, że dziecko po zabiegu operacyjnym nie było
wystarczająco obserwowane i że nie dostrzeżono odpowiednio wcześniej
pogorszenia stanu zdrowia dziecka (...). Gdyby te objawy zaobserwowano
odpowiednio wcześnie i wdrożono odpowiednie procedury, to dziecko
najprawdopodobniej dałoby się uratować".
Lekarka nie dopatrzyła
Mając tak rozbieżne opinie, bydgoski prokurator postanowił przesłuchać
osobiście lekarzy i z Łodzi, i z Bydgoszczy. Jak można było się spodziewać,
bydgoscy biegli podtrzymali swoją wersję. Niedawno zakończyły się też
przesłuchania w Łodzi: - Łódzcy specjaliści bardzo dokładnie wyjaśnili nam,
dlaczego zakwestionowali przyczynę zgonu podaną przez lekarzy z Bydgoszczy -
mówi Jan Bednarek, rzecznik bydgoskiej prokuratury. - I to ich argumenty
przekonały prowadzącego sprawę. Wczoraj anestezjologowi przedstawiono zarzut
nieumyślnego spowodowania śmierci Gracjana M. - informuje. Zdaniem
prokuratury Regina G. po zakończeniu zabiegu nienależycie obserwowała
dziecko, które operowane było w znieczuleniu ogólnym i w porę nie dostrzegła
pogorszenia stanu zdrowia. Doprowadziło to do nagłego zatrzymania krążenia, a
w rezultacie do śmierci dziecka.
Anestezjolog nie przyznaje się do winy, pani doktor odmówiła też złożenia
wyjaśnień. Czy ta sprawa zakończy się aktem oskarżenia? Nie wiadomo. "
- donosi dzisiejsza "pomorska "
radca
ps. skladam wyrazy glebokiego wspolczucia rodzinie dziecka
oraz lacze sie w bolu z rodzicami.