Dodaj do ulubionych

Dziecko moglo zyc

13.06.03, 06:05
" Dziecko mogło żyć

Piątek, 13 czerwca 2003r.

Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Północ skierowała do Sądu Rejonowego akt
oskarżenia przeciwko Reginie G., lekarzowi anestezjologowi. Postawiono jej
zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci trzyletniego Gracjana M. we wrześniu
ubiegłego roku.

Dzisiaj mija dziewięć miesięcy od śmierci chłopca. Gracjan trafił do
Prywatnego Centrum Medycznego "Medic" w bydgoskim Fordonie 13 września
ubiegłego roku. Miał zostać poddany niegroźnemu (w założeniu) zabiegowi
chirurgicznemu. Niestety, Gracjan nie wybudził się z narkozy po operacji.
Zmarł pomimo akcji reanimacyjnej.

Prokuratura, która wszczęła śledztwo w sprawie śmierci chłopca, powołała dwa
niezależne zespoły biegłych. Pierwszy, z Zakładu Medycyny Sądowej Akademii
Medycznej w Bydgoszczy orzekł, że przyczyną zgonu dziecka mógł być wstrząs
uczuleniowy. Zespół biegłych z Łodzi, a więc niezwiązany z bydgoskim
środowiskiem medycznym, wśród prawdopodobnych przyczyn wskazał błąd w sztuce
lekarskiej. Polegał on na niewystarczająej obserwacji pacjenta po zabiegu
operacyjnym. Niepokojące objawy nie zostały w porę dostrzeżone i na pomoc
chłopcu było już za późno. Nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia, a w
rezultacie - zgon. Biegli uznali, że dziecko mogłoby żyć, gdyby obserwację
przeprowadzono należycie.

Obowiązek ten spoczywał na lekarzu anestezjologowi. Podczas operacji Gracjana
M. była nim Regina G. Prokuratura postawiła jej zarzut nieumyślnego
spowodowania śmierci. Kobieta nie przyznała się do winy. Grozi jej od trzech
miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

Prokuratura skierowała już do sądu akt oskarżenia w tej sprawie. Proces
rozpocznie się niebawem w bydgoskim Sądzie Rejonowym. Jak usłyszeliśmy w
prokuraturze, rodzice dziecka wyrazili chęć występowania w procesie w
charakterze oskarżycieli posiłkowych.

jar - Express Bydgoski "


Obserwuj wątek
    • radca ojciec zmarlego Gracjana na PIKIECIE w Toruniu 20.09.03, 16:55

      Pikieta ofiar błędów lekarskich

      Jacek Hołub 19-09-2003, ostatnia aktualizacja 19-09-2003 19:07

      Kilkadziesiąt ofiar błędów i zaniedbań medyków pikietowało w piątek aulę UMK, w
      której obradowali uczestnicy krajowego zjazdu lekarzy. - Protestujemy przeciwko
      zawodowej zmowie medyków, dzięki której czują się bezkarni - mówili.

      Na pikietę zjechało ponad 30 osób z całego kraju. Część z nich trzymała
      fotografię swoich nieżyjących bliskich. Wszyscy stanęli przed wejściem do
      uniwersyteckiej auli - w której trwały obrady nadzwyczajnego zjazdu lekarzy - i
      rozwinęli transparenty: "Żądamy od lekarzy - etyki, moralności; izb lekarskich,
      prokuratur, sądów - sprawiedliwości", "Polska państwem prawa?".

      - Chcę zaprotestować przeciwko zawodowej zmowie medyków, dzięki której czują
      się bezkarni - mówi Bogusława Gadowska z Warszawy, którą w związku z
      nietrafioną diagnozą złamania kości łokciowej i uszkodzenia nerwu czeka seria
      operacji.

      Grzegorz Mróz z Bydgoszczy przywiózł zdjęcie swego synka - Gracjana. Rok temu
      niespełna trzyletni chłopiec miał prosty zabieg usunięcia stulejki w prywatnej
      klinice medycznej. Dziecko nie obudziło się z narkozy. - Później dowiedzieliśmy
      się, że była to wina anestezjolog, która zaniedbała swoje obowiązki i wyszła
      sobie na kawę - mówi. - Lekarka ma postawiony zarzut nieumyślnego spowodowania
      śmierci. Od tego czasu pięć razy zmieniła pracę. Ile osób musi uśmiercić, żeby
      ktoś na to zareagował?

      Stanisław Szejnwald z Wrocławia trzymał fotografię uśmiechniętej dziewczyny: -
      Jesienią zeszłego roku poszliśmy z nią na zabieg w znieczuleniu u stomatologa -
      opowiada. - Po 15 minutach już nie żyła. Lekarze do dziś nie przyznają się do
      winy i czują się bezkarni.

      Załamany ojciec dopiero po śmierci córki dowiedział się, że gabinet działał
      nielegalnie. Lekarze nie mieli kwalifikacji do znieczuleń poza szpitalem,
      pracowali na sprzęcie niewiadomego pochodzenia, a duża część używanych przez
      nich leków była przeterminowana. Gabinet działa nadal.

      Stefan Drobiński z Grupy przyjechał, żeby poskarżyć się na błąd lekarza z
      grudziądzkiego pogotowia. Twierdzi, że medyk doprowadził do uduszenia jego
      chorej na astmę, 21-letniej córki.

      Protestujący zachowywali się spokojnie. Po jakimś czasie wyszedł do nich
      uczestnik zjazdu, dr Zbigniew Majchrzak - zastępca naczelnego rzecznika
      odpowiedzialności zawodowej lekarzy. "


      -radca
    • polynomial Re: Dziecko moglo zyc 20.09.03, 18:21
      Ale jak to jest? Rzeczywiście nie ma żadnej instytucji egzekwującej błędy w
      sztuce lekarskiej?

      Polynomial-C

      p.s. Jestem w tym temacie, mimo śledzenia kilku Twoich wątków, zupełnym
      laikiem. Nie mniej mierzi mnie tzw. półświatek lekarski.
      Miałem w rodzinie (dalszej) przypadek wzięcia łapówki na opercje, przez
      profesora (!) AMB. Operacja się udała, pacjent zmarł.
      • radca Re: Dziecko moglo zyc 20.09.03, 19:46
        polynomial napisał:

        > Ale jak to jest? Rzeczywiście nie ma żadnej instytucji egzekwującej błędy w
        > sztuce lekarskiej?

        - teoretycznie niby jest, ale w praktyce - to nie ma .
        Istnieje cos takiego jak IZBA LEKARSKA ,ale to mozna idealnie porownac
        do IZBY RZEMIESLNICZEJ.

        IZBA RZEMIESLNICZA istniala za czasow komunistycznych w PRL-u. Czy istnieje
        jeszcze dzisiaj ? T ego dokladnie nie wiem. Lecz pamietam,ze po zmianie ustroju
        to narzekano w CECHU RZEMIOSL BUDOWLANO-DRZEWNYCH,ze nie ma juz obowiazku
        nalezenia do Cechu itd.itd.

        Wracajac do tego porownania IZBY LEKARSKIEJ oraz IZBY RZEMIESLNICZEJ z dawnego
        okresu.IZBA RZEMIESLNICZA miala sluzyc rzemieslnikom czyli swoim ludziom.
        Byly w niej rozne komisje i grupy.

        Jesli byly jakies SKARGI na rzemieslnikow - to rozpatrywano je w takiej IZBIE
        RZEMIESLNICZEJ.Problem polegal jednak na tym,ze czlonkowie takiej komisji -
        to byli rowniez rzemieslnicy i to kumle po fachu.Znali sie prawie wszyscy
        posrednio lub bezposrednio.

        Nigdy ne slyszalem,aby rzemieslnikowi cos sie stalo w wyniku skargi lub skarg.
        Tak zalatwiano zawsze sprawe, aby klienta uspokoic lub udobruchac.

        OK.... to bylo RZEMIOSLO i roznie wtamtych czasach bywalo.Braki materialowe
        na Rynku lub braki srodkow transportu lub paliw.URZEDY SKARBOWE rowniez nie
        zawsze byly przychylne rzemioslu.

        Wracajac do tych IZB LEKARSKICH; to mozna smialo i otwarcie powiedziec :
        IZBY LEKARSKIE sa powolane po to,aby SLUZYLY LEKARZOM.

        RZECZNIK PRAW PACJENTA rowniez nie jest w stanie nic pomoc.Sa to tylko takie
        dzialania troche po publike i dotycza pewnych wyjasnien lub odpowiedzi na
        SKARGE,aby zadowolic jakakolwiek odpowiedzia.

        Poszkodowanym i pokrzywdzonym pozostaje w takim wypadku raczej PROKURATURA.
        Lecz znowu nalezy spojrzec na rozmaite powiazania w danym miescie lub miasteczku
        na srodowisko PRAWNICZE i LEKARSKIE.

        Pozostaja pokrzywdzonym tylko MEDIA.Wolne i niezalezne MEDIA.

        i oczywiscie NADZIEJA, nadzieja- ze kiedys sie to wszystko zmieni.

        pozdrawiam
        radca


        > Polynomial-C
        >
        > p.s. Jestem w tym temacie, mimo śledzenia kilku Twoich wątków, zupełnym
        > laikiem. Nie mniej mierzi mnie tzw. półświatek lekarski.
        > Miałem w rodzinie (dalszej) przypadek wzięcia łapówki na opercje, przez
        > profesora (!) AMB. Operacja się udała, pacjent zmarł.

        - ja sie orientuje w tym temacie i to bardzo dokladnie

        pozdr.
        radca
        • radca Nowelizacja KODEKSU ETYKI LEKARSKIEJ 20.09.03, 19:58
          " Lekarze zmienili artykuł dotyczący relacji pomiędzy lekarzami i zachowania
          się w przypadku dostrzeżenia przez lekarza błędu popełnionego przez innego
          lekarza. Zgłoszona pierwotnie propozycja, według wybitnych znawców prawa
          medycznego prof. Mirosława Nesterowicza i prof. Mariana Filara, dążyła do
          umocnienia źle pojętej solidarności zawodowej. Jej autorzy chcieli wykreślić
          zdanie, że poinformowanie izby lekarskiej o dostrzeżonym błędzie nie godzi w
          zasady solidarności społecznej. Ostatecznie do tego nie doszło.

          Obecnie uchwalony kodeks nakazuje lekarzom okazywanie sobie wzajemnego szacunku
          i zaleca "szczególną ostrożność" w formułowaniu opinii o działalności innego
          lekarza. W przypadku dostrzeżenia błędu lekarz ma poinformować o nim przede
          wszystkim autora błędu, natomiast jeśli ta interwencja okaże się nieskuteczna
          lub błąd powoduje poważną szkodę, lekarz ma obowiązek poinformowania o nim izbę
          lekarską. Kodeks zawiera też nakaz podjęcia działania dla odwrócenia skutków
          błędu. "

          - okazuje sie,ze jeszcze gorzej bedzie dla osob pokrzywdzonych przez lekarzy

          radca

          ps. " kruk krukowi oka nie wykole "
          • radca Re: Nowelizacja KODEKSU ETYKI LEKARSKIEJ 22.02.04, 13:47
            Jakos ucichla sprawa smierci 3 letniego Gracjana.Proces zostal utajniony -
            wiec jest to juz pierwszy krok - do zakulisowych dzialan obrony oskarzonej.

            radca

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka