Dodaj do ulubionych

Domar, konkurencja a sabotaż

24.10.07, 18:27
Piszę w sprawie Domaru, w którym da się ostatnio zaobserwować
niepokojące zjawiska. Wszyscy wiedzą, kto jest głównym konkurentem
tej firmy na rynku bydgoskim, ale obawiam się, że nie wszyscy zdają
sobie sprawę, że konkurencja między tymi firmami dawno przekroczyła
wojnę cenową.

Nie mogę być na 100% pewny, ale jest wiele poszlak. Otóż moja
znajoma kupowała pralkę, w której stwierdziła (już po zakupie) wadę
programatora. Jakie było jej zdziwienie, gdy usłyszała od
sprzedawcy, że pralka nadaje się tylko do serwisu. Sam brak
propozycji wymiany sprzętu (lub zwrotu gotówki) nie wprawił ją w
zdziwienie. Można nawet zrozumieć (dziwne w/g mnie, dosyć wiernego
klienta) tłumaczenie sprzedawcy, że na miejscu nie ma podobnego
modelu. Największy problem tkwił w firmie dostawczej, której
pracownicy wykazywali dziwną (powtarzam, dziwną jak na standardy,
które do tej pory kultywowała firma) nonszalancję wobec żądań mojej
znajomej.

Jakimś cudem (unikając podbicia gwarancji) udało się jej zmienić
decyzję sprzedawcy o wysłaniu towaru do serwisu. Następnie usłyszała
od niego: "Proszę rozejrzeć się po naszych innych sklepach" - tak,
jakby firma nie miała zorganizowanego transportu dla klientów!
Jeszcze większe zdziwienie wywołały słowa pracownika zajmującego się
transportem, który po pierwsze sprawiał wrażenie pijanego, a po
drugie nie chciał udostępnić swego numeru telefonu. Było to bardzo
niecodzienne, bo do tej pory klient dostawał nawet 2 numery.

Ten sam pracownik obiecał, że zorganizuje transport, ale przy okazji
dodał uwagę, aby zadzwonić do niego w tych i tych godzinach (tak,
jakby do tej pory normą nie było dzwonienie firmy transportowej do
klienta).

Te wszystkie fakty wskazują, że obsługa w Domarze uległa dziwnej
odmianie; o ile wcześniej była "frontem do klienta", teraz robi się
wiele, by zniechęcić kupujących do kupowania. W erze wszechobecnej
konkurencji niektóre zachowania naprawdę zaskakują, przywodząc na
myśl celowe sabotowanie wewnątrz firmy przez "podkupionych ludzi".

Trudno też tłumaczyć wszystkie te poszlaki brakiem organizacji,
która dotąd była bez zarzutu, lub zrzucać winę na firmę zewnętrzną
(której trudno do tego stopnia nadzorować pracowników). Proszę o
opinie, spostrzeżenia i uwagi, czy też zaobserwowaliście podobne
zjawiska. Bo opinia mojej znajomej, której ufam (i podkreślam to
wyraźnie), zaniepokoiła mnie do tego stopnia, że założyłem ten wątek.

------------------
www.stolicakomiksu.boo.pl
Obserwuj wątek
    • bob.x Re: Domar, konkurencja a sabotaż 25.10.07, 11:34
      zmiana podejscia domoru do klienta zaczela sie juz dawno .....
      kiedys upusty przy platnosci gotowka byly norma ..... jakiej pol
      roku temu przymierzajac sie do zakupu sprzetu za ok 1000
      zl .....spytalem sie kierownika sali o wielkosci upustu i
      uslyszalem .....0...bo on o tym decyduje i ma kaprys ze mi go nie
      udzieli.....
      nie trudno zgadnac ze od tej chwili ...nic nie kupuje i nie kupie w
      domarze
    • kakuba Re: Domar, konkurencja a sabotaż 26.10.07, 13:03
      rok temu chcieliśmy kupić pralkę
      zrobiliśmy oczywiście zwiad po wszystkich sklepach bydgoskich
      wszędzie pytaliśmy o najnowsze i raczej zaawansowane modele
      w Domarze usłyszeliśmy że oni to mają wyprzedaż starych modeli
      (takich, które stoją u nich na ekspozycji od kilku lat!) a nowych
      nie mają wcale!!!
      i sprzedawca podpowiedział uprzejmie że jak szukamy czegoś droższego
      to on proponuje pojechac do sklepu konkurencji... (tu wymienił
      nazwę) co też zrobiliśmy ;-)
      konkurencja zyskała 2000 zł a Domar stracił nas jako klientów na
      zawsze ;-)
      telewizora w tym roku szukalismy juz tylko u konkurencji, do Domaru
      nawet nie zajrzeliśmy ;-)
      oby tak dalej chłopaki ;-)
      też mielismy uczucie, że ktoś tam chyba robi sabotaż ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka