Dodaj do ulubionych

PRACA w wakacje

27.07.03, 17:31
Ciekawe jak obecnie wygladaja mozliwosci zarobienia sobie w czasie wakacji -
lub jak kto woli " na wakacje " ?

Moze ukaze tutaj - jak to wygladalo " za moich czasow " ?

Mozliwosci bylo bardzo wiele np.

- " ZAKLADY OWOCOWO-WARZYWNE w Fordonie tzw. " WINIARNIA "
Bardzo wielu ludzi ( cale rodziny niekiedy ) - dorosli, dzieci i mlodziez
chodzilo obierac truskawki.Zbierano cale stosy kobialek - by nastepnie
ustawic na wadze oraz zarejestrowac to pod nazwiskiem dostawcy.
Pieniadze odbieralo sie co jakis czas w KASIE firmy.

- " KOLITURA " - tak sie potocznie nazywalo prace w lesie.Byly roboty rozne -
od lekkich - po ciezszych. Konskie muchy gryzly bez litosci.Upaly dawaly
znac o sobie.Lecz gdy nadszedl czwartek - o wszystkim sie zapominalo .
W czwartki placono - "tygodniowke ".

- "TARTAK " - tam rowniez mozna bylo dostac sie do pewnych prac sezonowych.

- " PRACA U BAMBRA " ( to taka potoczna nazwa ) oczywiscie chodzi tutaj
o pewne prace sezonowe u " gospodarzy " na wsi.

- praca u Ogrodnika - rowniez wiele prac sezonowych.

- sprzedawanie na ulicy pomidorow, ogorkow i owocow

- sprzedawanie " wody gazowanej " , napelnianie " syfonow " oraz praca
w " WYTWORNI WOD GAZOWANYCH " np. przy produkcji ORANZADY.

- praca przy robotach polowych np. ZNIWACH, WYKOPKACH itp.

Zarabialo sie wtedy niewiele, ale zarobienie kazdych pieniedzy - sprawialo
ogromna satysfakcje.Mozliwosci dorobienia sobie w czasie Wakacji byly - i to
bez wielkich problemow.

Dzisiaj.... abo te mozliwosci sie zmniejszyly ?
albo wymagania bardziej wzrosly ?

radca
Obserwuj wątek
    • elodia Re: PRACA w wakacje 28.07.03, 00:49
      Ja kiedyś dorabiałam na OHP , Pakość - " ZAKLADY OWOCOWO-WARZYWNE , oprócz
      zarobionych pieniędzy dorobiłam się na prawie dziesięć lat wstrętu do tego typu
      przetworów - jadłam tylko domowe :) Teraz mam nadzieję , że jest lepiej a
      zresztą staram się o tym nie myśleć :)
      • radca Re: PRACA w wakacje 28.07.03, 16:31
        Pamietam , jak niektorzy zatrudniali sie na Wakacje do MPO - na " smieciarki ".
        Podobno mozna bylo zarobic wtedy - "niezla kase ".

        Miesiac popracowal i mial nastepny miesiac wspaniale wakacje nad jeziorem
        lub morzem.

        Ciekawe... czy dzisiaj za miesiac takiej sezonowej pracy w Zakladzie
        Oczyszczania - mozna sobie spedzic Wakacje nad morzem lub jeziorem ?
        no i... czy istnieja jeszcze takie mozliwosci " dorobienia sobie " ?

        radca
        • Gość: wojt Re: PRACA w wakacje IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.03, 22:22
          To juz nie te czasy , mało kto pracuje u gospodarza bo zbiór truskawek itp. nie
          opłaca sie po prostu a krzyż przy tym boli-gospodarze mówia ze z braku chętnych
          do zbiórki maja powazbe kłopoty , a zakłady w naszym Fordonie to piękna
          przeszłość takie dobre wyroby tam robiono dostali nawet w latach
          90 -tych symbol teraz Polska i zaraz potem upadli nic im to godło nie dało...
          • radca Re: PRACA w wakacje 29.07.03, 00:27
            Gość portalu: wojt napisał(a):

            > To juz nie te czasy , mało kto pracuje u gospodarza bo zbiór truskawek itp.
            > nie opłaca sie po prostu a krzyż przy tym boli-gospodarze mówia ze z braku
            > chętnych do zbiórki maja powazbe kłopoty , a zakłady w naszym Fordonie to
            > piękna przeszłość takie dobre wyroby tam robiono dostali nawet w latach
            > 90 -tych symbol teraz Polska i zaraz potem upadli nic im to godło nie dało...

            - rowniez do prac sezonowych mozna bylo sie "najac " u Ogrodnika.

            ale wracajac jeszcze do tej " WINIARNI " - czyli ZAKLADOW OWOCOWO-WARZYWNYCH
            w Fordonie...

            Na sloikach bylo napisane duzymi literami ; " FORDON " .To byla piekna promocja
            tego malego miasteczka nad Wisla.Sloiki z roznymi przetworstwami byly
            sprzedawane na terenie calej Polski. " FORDON " - byl widoczny w calym Kraju.

            Jako ciekawostke moge dodac,ze harcerze wyjedzajacy na OBOZY HARCERSKIE -
            otrzymywaly w darze od " WINIARNI " - bardzo wiele przetworow - jako
            " DAR OD FIRMY " .

            Rowniez " PAPIERNIA " - Zaklady Papiernicze w Fordonie - pomagaly jak mogly .

            " WINIARNIA " - moglaby istniec do dzisiaj.Czesto zadaje sobie pytanie ;
            jak to jest, ze w naszym Ukochanym Kraju nie wspiera sie firm z tradycjami ?

            radca

          • genuine44 Re: PRACA w wakacje 29.07.03, 02:29
            W Fordonie bylem lata temu na czynie spolecznym. (mlodzi, wiecie co to czyn
            spoleczny?) Kiedy zobaczylem jak jeden z pracownikow splunal
            niedopalkiem "Sporta" do beczki z przerobionymi owocami przeznaczonymi na
            dzem, przestalem jesc dzem.

            Ot i moje wspomnienia z fordonskiej "winiarni".
            • elodia Re: PRACA w wakacje 29.07.03, 02:37

              jest gg ?
              Kropla miłości znaczy więcej niż ocean rozumu.

              Blaise Pascal
              • genuine44 Re: PRACA w wakacje 29.07.03, 02:39

                > jest gg ?
                > Kropla miłości znaczy więcej niż ocean rozumu.

                jest, tyle, ze nie dziala :) . walcze z nim i sadze, ze pokonam go jeszcze
                dzisiaj.

                pozdrawiam
                >
                > Blaise Pascal
                • elodia Re: PRACA w wakacje 29.07.03, 02:46
                  oki , to do jutra :)))))))))))))))))))))))))))
                  • elodia Re: PRACA w wakacje 29.07.03, 02:50
                    Pamiętaj żeby do kogos napisać musisz najpierw wpisać jego numer bo inaczej nie
                    pogadasz:) to pa:)
    • Gość: zonc jupiiiii (ntxt) IP: *.awacom.pl 29.07.03, 23:38
      • radca OSTRZEZENIE 30.07.03, 00:11
        dzisiejsza " pomorska " donosi ;


        " Nabici w truskawki

        Ponad sto osób oszukało dwóch mężczyzn, którzy proponowali mieszkańcom Fordonu
        zatrudnienie na plantacji truskawek w Niemczech.

        Oszuści działali w "biurze" przy ulicy Brzechwy 12. Przyjmowali chętnych do
        zrywania truskawek od kwietnia br. - Żaden z zainteresowanych nie wyjechał.
        Każdy otrzymał pocztą bezwartościową przesyłkę, za którą musiał zapłacić
        pięćdziesiąt siedem złotych - mówi nadkom. Sławomir Machaliński , komendant
        Komisariatu Policji Bydgoszcz-Fordon.

        Do tej pory do stróżów prawa zgłosiło się kilka poszkodowanych osób. Policjanci
        proszą o kontakt wszystkich, którzy mieli styczność z oszustami. Zainteresowani
        powinni stawić się w jednostce przy ul. Wyzwolenia 122 lub zadzwonić pod nr
        tel. 328-58-35. "

        radca


        • radca Praca dla malolata 05.08.03, 19:40
          " Praca dla małolata

          Wtorek, 5 sierpnia 2003r.

          Zarabiają na nowe ciuchy, wyposażenie do komputera, wyjazdy wakacyjne, naukę,
          kursy językowe. Psychologowie są zgodni - młodzi ludzie powinni nauczyć się
          szanować pieniądze, a nic nie uczy tego lepiej jak samodzielne zarobkowanie.
          Jednak każda forma aktywności na rynku pracy podejmowana przez najmłodszych,
          powinna być ściśle kontrolowana przez rodziców. Pozwoli to zaoszczędzić dziecku
          rozczarowań związanych z jego pierwszym pracodawcą. - Kiedyś byłam wielką
          orędowniczką pracy dzieci i młodzieży, teraz mój entuzjazm opadł. Powodem
          zmiany nastawienia jest to, co dzieje się na rynku pracy.

          Poznałam wielu młodych ludzi, którzy w dobrej wierze podjęli pracę i zostali
          oszukani przez swojego pracodawcę, bo nie wypłacał im pieniędzy. To nie są
          dobre doświadczenia dla młodzieży, dlatego zalecam rodzicom, których pociechy
          idą do pracy, żeby monitorowali to co się dzieje z ich dzieckiem. Jeśli
          istnieje taka konieczność, niech nawet interweniują w jego imieniu - radzi
          psycholog Danuta Rominkiewicz - Peczarska.

          Młodzi, którzy wkraczają na rynek pracy, wiele się uczą - dobrego i złego.
          Niestety, ostatnio więcej tego drugiego. Pracodawcy, którzy nie wywiązują się
          ze swoich zobowiązań finansowych są dla młodzieży przykładem cwaniactwa i
          wyzysku - z takim kapitałem młody człowiek wchodzi w życie, jeśli miał
          nieszczęście trafić "pod skrzydła" nieuczciwego przedsiębiorcy. A tych na rynku
          nie brakuje, wystarczy prześledzić ogłoszenia prasowe.

          Uwaga, szwindel!

          Postanowiłam sprawdzić kilka ofert pracy, znalezionych w codziennej prasie. Pod
          hasłami: "Młodzież - sierpień" i "Praca wakacyjna" kryła się najprawdopodobniej
          akwizycja. Obie panie, które przyjmowały zgłoszenia, telefoniczne nie chciały
          wyjaśnić o jaki rodzaj pracy chodzi. W tym drugim wypadku, kiedy zaczęłam
          nalegać, żeby wyjaśniono mi co będę robiła - rozmówczyni odłożyła słuchawkę. W
          Państwowej Inspekcji Pracy dowiedzieliśmy się, że przed każdym podpisaniem
          umowy należy dokładnie przeczytać dokument, który pracodawca nam podsuwa.

          - Podpis ma moc prawną i jeśli go składamy, musimy liczyć się ze wszystkimi
          konsekwencjami, jakie z tego wynikają - przypominają pracownicy PIP w
          Bydgoszczy.

          Jeśli ktoś podejmuje pracę tylko na wakacje, najczęściej nie zależy mu na
          podpisaniu jakiejkolwiek umowy, w każdym innym wypadku przed podpisaniem
          dokumentu, lepiej poradzić się doświadczonego opiekuna bądź rodzica. Młodzież
          szukająca pracy dorywczej, nie kolidującej z kontynuacją nauki, nie może liczyć
          na Powiatowy Urząd Pracy. Tutaj pomoc znajdują tylko dorosłe osoby bezrobotne.
          Pozostaje więc Ochotniczy Hufiec Pracy i własna inicjatywa. Tej ostatniej
          młodzieży nie brakuje.

          Przedsiębiorczy chłopak

          Rafał Poreda od roku sprzedaje gazety. Zarabia w ten sposób na szkołę, opłaty
          za komórkę, czasami udaje mu się nawet wspomóc domowy budżet. Pieniądze dostaje
          za każdą sprzedaną gazetę. - Ten rodzaj wynagrodzenia wymaga wielkiej
          motywacji. Trzeba sprzedać maksymalnie dużo, żeby "wyjść na swoje" - mówi. Rok
          pracy "w zawodzie" zrobił swoje. Rafał wie, jaką taktykę zastosować, żeby
          przyciągnąć klienta.

          - Bez względu na nastró,j trzeba być uśmiechniętym i pogodnym. Zwykle zagaduję
          klienta na temat pogody, albo pytam o plany na dzień. Jeśli okazuje się, że
          człowiek wybiera się na działkę, polecam kupno gazety. Nawet za miastem warto
          wiedzieć, co dzieje się w Bydgoszczy. Tym bardziej trzeba być na bieżąco z
          informacjami, kiedy zostaje się w mieście. Ta taktyka, byle nie natrętna,
          dobrze się sprawdza - twierdzi Rafał.

          W czerwcu nasz rozmówca zarobił 220 złotych, ale na początek dobre i takie
          dochody. Rafał za dwa lata kończy szkołę średnią. Do tego czasu zamierza
          pracować w branży "gazeciarskiej", później rozejrzy się za innym zajęciem.
          Robert w tym roku skończył gimnazjum. W wakacje chciałby pracować, żeby kupić
          nieco markowych ciuchów. W liceum chce, oprócz nauki, zabłysnąć jeszcze dobrym
          wyglądem.

          - W tym roku nie udało mi się "zahaczyć" do zbioru owoców, ale sierpień
          prawdopodobnie spędzę w firmie mojego przyszłego szwagra. Będę zajmował się
          pakowaniem plakatów i ulotek reklamowych. Na grafice komputerowej, niestety,
          się nie znam, więc w zasadniczych pracach, wykonywanych przez firmę nie mogę
          uczestniczyć, ale jako obserwator też chyba trochę zyskam - mówi. Krzysztof
          Buczek kilka dni temu skończył osiemnaście lat. Mieszka w jednej z
          podbydgoskich wsi. Pochodzi z wielodzietnej rodziny i żeby kontynuować naukę,
          musi sam na siebie zarabiać.

          - Jestem człowiekiem pracującym i żadnej pracy się nie boję - deklaruje
          młodzieniec, parafrazując słowa Ireny Kwiatkowskiej - Nawet nie potrafię
          określić dolnej granicy wieku, kiedy zacząłem pracować. Najpierw mama zabierała
          mnie z sobą do zbioru wiśni, truskawek i innych owoców, później, gdy nabrałem
          już nieco masy, zacząłem zatrudniać się przy żniwach.

          Krzysztof jest wysoki, szczupły i umięśniony, wygląda na ponad dwadzieścia
          lat. - Jestem silny, ale młody, więc gospodarze uważali, że mogą płacić mi
          mniej niż dorosłym robotnikom. Jakiś czas godziłem się z tą sytuacją, ale w
          końcu powiedziałem basta. I teraz dostaję normalne pieniądze, czyli około 35 -
          40 złotych na dzień, czasami nawet więcej, w zależności od tego, ile godzin
          pracuję. W ciągu roku szkolnego młodzieniec sprzedaje złom. Za kilogram puszek
          aluminiowych otrzymuje ponad dwa złote.

          Poszukiwane dziewczyny

          Od kilku lat na ulicach miasta można spotkać tzw. "ulotkarzy". Są to zwykle
          młode dziewczęta, które zatrudnia się na kilka dni. Ich zadaniem jest
          rozdawanie ulotek przechodniom. Foldery reklamują konkretny produkt, wycieczkę,
          kurs językowy bądź klub, kawiarnię czy nawet księgarnię. Pracodawca, który
          przyjmuje młodych ludzi do takiej pracy, najczęściej podpisuje z nimi umowę o
          dzieło. W trakcie wykonywania obowiązków, młodzież jest sprawdzana, tzn. ktoś z
          firmy dyskretnie przygląda się młodocianym pracownikom, czy ci rzetelnie
          wykonują swoje obowiązki - nie wyrzucają np. ulotek do kosza. Zarówno przy
          rozdawaniu ulotek, jak i obsłudze imprez handlowych i bankietów, najchętniej
          zatrudniane są dziewczyny.

          Dagmara kilka lat pracowała jako hostessa. Bardzo sobie chwali to zajęcie. -
          Wypłaty była uzależnione od firm dla których akurat pracowałam. Najwięcej
          płaciły koncerny tytoniowe i alkoholowe. Jeśli wyjeżdżałam do klubu na kilka
          godzin dziennie, udawało mi się zarobić nawet 50 złotych,
          miesięcznie "wyciągałam" w ten sposób około 1.500 złotych.

          Dziewczyna przyznaje, że nie jest to, wbrew pozorom, łatwa praca. Wymaga dobrej
          prezencji i dużej odporności fizycznej oraz psychicznej. Kilka godzin na
          wysokich obcasach, z "przyklejonym" uśmiechem do twarzy - męczy i to bardzo. -
          Przy tej pracy trzeba wyćwiczyć w sobie cierpliwość i takt. Nie należy narzucać
          się klientowi, ale trzeba na tyle zgrabnie zagadywać, żeby zwrócił uwagę na
          prezentowany produkt. Uprzejmość i grzeczność, to podstawowe atuty dobrej
          hostessy - twierdzi Dagmara.

          Czas na najmłodszych

          W najgorszej sytuacji są dzieci, oficjalnie nikt nie przyznaje się do ich
          zatrudniania. Te mieszkające na wsi radzą sobie same. Zarabiają na sprzedaży
          jagód, malin, grzybów. Z zebranym towarem jeżdżą do sąsiadów, najczęściej udaje
          się im wszystko sprzedać. Za litr jagód, w pierwszym ich wysypie, można było
          zarobić pięć złotych. To dużo więcej, niż pracując na akord w gospodarstwie
          ogrodniczo - warzywniczym. Na dodatek w tych ostatnich najmłodsi mają marne
          szanse na znalezienie pracy.

          W gospodarstwie ogrodniczym państwa Golz pracują studenci i uczniowie szkół
          ogrodniczych w ramach praktyk uczniowskich. W kolejnych dwóch gospodarstwach
          przy ulicy Żmudzkiej i Siedleckiej dzieci w ogóle nie są przyjmowane do pracy.
          Z kolei w gospodarstwie ogrodniczym pana Weckwertha zatrudnienie znajdzie tylko
          dwoje jego dzieci. Prac

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka