radca 10.08.03, 21:02 " Szpital z Sercem " ... ech marzenie. radca Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
radca Akcja 10.08.03, 21:09 " Mam nadzieję, że wasza akcja coś zmieni. Że sytuacja rodziców zatroskanych o los swojego dziecka w szpitalu ulegnie poprawie, chociaż nie wierzę w cuda. " - cytat z wypowiedzi ojca dziecka. Ja jednak jestem " dobrej mysli " i wierze,ze bedzie coraz lepiej.Musi byc coraz lepiej i to od nas rowniez wiele zalezy. Milczeniem i biernym przygladanien sie na ZLO - niczego nie zmienimy.Wierze,ze dzieki GAZECIE , miesieczniku "DZIECKO" oraz TELEKOMUNIKACJI POLSKIEJ - jak i wszystkich Ludzi Dobrej Woli - bedzie coraz lepiej. radca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Akcja IP: *.gostynin.sdi.tpnet.pl 10.08.03, 21:29 radca napisał: > Ja jednak jestem " dobrej mysli " i wierze,ze bedzie coraz > lepiej.Musi byc coraz lepiej i to od nas rowniez wiele zalezy. > tiaaaa radco. napisz to na wielu forach, podaj namiary na siebie i wio:-))))) jak zwykle.ech. naiwnosc ludzka nie zna granic Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alicja Re: Akcja IP: 212.160.204.* 11.08.03, 12:28 Identyczna opinie moglabym wyglosic po pobycie mojej nowonarodzonej coreczki. Przyjecie na intensywna terapie oraz oddzial noworodkow na Chodkiewicza w 2000 roku okazalo sie horrorem. Dzieciaczki w inkubatorach lub lozeczkach po kilkoro w salach, ciasno, duszno, drewniane skrzypiace podlogi jak w rosyjskim hotelu, drewniane twarde krzesla (w sam raz dla matek ledwie siedzacych po porodzie), laskawa zgoda na karmienia o 9, 12, 15,18 i 21, wyganianie z sal po pol godzinie, przymusowe opuszczanie dzieci na noc po 21, zadnych niemalze mozliwosci dla ojcow z wyjatkiem kilkuminutowego popatrzenia przez szybke, wymogi co do przynoszenia wlasnych pampersow, chusteczek nasaczonych mleczkiem do cialek, notoryczny placz noworodkow, pozbawionych ciepla matek... Do tego samotny szloch matki przy rozstaniach z dzieckiem... Po dwoch seriach leczenia, przejscie z dwumies. coreczka do Biziela i tu coz? Nagle i lozko dla karmiacej matki, jakies zyczliwsze slowo od personelu... choc i tu mialabym sporo do zarzucenia... Jak najdalej od szpitali!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZOPEROWANA Re: Akcja 'Szpital z sercem' IP: mieszko.pl.u* 11.08.03, 13:57 radca napisał: > " Szpital z Sercem " ... ech marzenie. > > radca ------------- Nie marzenie Drogi Radco, tylko serial telewizyjny ;-) Ludziska w TV naogladaja sie takich milych, kompetentnych, troskiliwych naszych polskich doktorow w czystych wnetrzach, z czystymi raczkami bez lapowek w rekawie a potem jak przychodzi im trafic w realnosc szpitalna to oczy wielkie robia ze zdziwienia jakby im sie krzywda jakas stala. I ten SZPITAL Z SERCEM to jest ale z sercem do reanimacji lub przeszczepu (a juz nie chcialam uzywac terminow medycznych bo znow lowelas/holek czy tez jarcon itd oskarzy mnie o bycie lekarzem i to jeszcze plci meskiej) No i potem wszystko na ta biedna TV spada, ze niby klamie.... ...a przeciez nawet dziecko wie, ze tv pogrubia ;-) Pozdrawiam zdrowia zyczac do upadlego ZOPeROvANa Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: Akcja 'Szpital z sercem' ??? 11.08.03, 21:47 " Wszyscy oburzeni Poniedziałek, 11 sierpnia 2003r. Nasz Czytelnik zarzuca lekarzom z bydgoskiego szpitala im. Biziela, że przedwcześnie wypisali jego chorego syna z oddziału chirurgii dziecięcej. - To nieprawda. Fakty są zupełnie inne - słyszymy od lekarzy, którzy nie czują się winni. Ostatnio skontaktował się z nami zdenerwowany Czytelnik. - Po konsultacji z lekarzem ze szpitala klinicznego, w sobotę (2 sierpnia przyp. red.) dostarczyłem syna ze wstrząśnieniem mózgu do szpitala im. Biziela - mówi pan Piotr, ojciec chłopca. - Lekarz z izby przyjęć potwierdził diagnozę i skierował dziecko na oddział chirurgii dziecięcej. Tam zaczęło się leczenie chłopca, do którego nasz Czytelnik ma poważne zastrzeżenia. - Podczas rozmowy telefonicznej syn skarżył się na bóle głowy i wysoką temperaturę. Niestety, nikt z personelu nie wiedział, że dziecko ma gorączkę. Z oporami zmierzono mu temperaturę - twierdzi ojciec. Najbardziej jednak oburzyło go to, że po trzeciej dobie pobytu w szpitalu syn z objawami wstrząsu mózgu, gorączką 39,8 stopni i - jak twierdzi - anginą ropną został wypisany do domu. Ojciec sugeruje, że lekarze pozbyli się chorego dziecka ze szpitala. O opinię w tej sprawie poprosiliśmy lekarzy z oddziału chirurgii dziecięcej Szpitala Wojewódzkiego im. Biziela w Bydgoszczy. Zapewnili nas, że "było zupełnie inaczej". - Koledzy przyjęli dziecko w sobotę z urazem głowy, otarciami naskórka na plecach i podejrzeniem o wstrząśnienie mózgu. Okazało się, że wypadek miał miejsce trzy dni wcześniej. Chłopiec zjeżdżał z góry i doznał urazu - mówi dr n.med. Kazimierz Koziołkiewicz z oddziału chirurgii dziecięcej szpitala im. Biziela. Jednocześnie dziwi się, dlaczego ojciec zareagował na wypadek dziecka dopiero po trzech dniach. W szpitalu Biziela słyszymy, że chłopiec miał wykonaną diagnostykę i było leczony zgodnie regułami sztuki. - Po dwóch dniach pobytu na naszym oddziale dzieciak zaczął gorączkować i skarżyć się na bóle gardła - twierdzi dr. K. Koziołkiewicz. - Kolega dyżurny wysłał chłopca na konsultację laryngologiczną. U dziecka rozpoznano anginę. Na zalecenie laryngologa do leków włączono antybiotyk. Dziecko przyjmowało go u nas dwa dni. Po tym czasie chłopiec opuścił bowiem szpital. Przed wypisaniem z jego matką rozmawiała jedna z oddziałowych lekarek. - Powiedziała, że dziecko jest w siódmej dobie po urazie głowy, nie ma żadnych niepokojących objawów, że powikłaniem jest angina, którą leczymy antybiotykami - wyjaśnia dr Koziołkiewicz. Lekarze poinformowali matkę, że jeśli chce, może wziąć dziecko do domu na dalsze leczenie. Jeśli nie - chłopiec miał pozostać na oddziale. O tym wszystkim dowiedział się od lekarza prowadzącego salę chorych dzieci także ojciec chłopca. - Oczywiście dziecko chciało do domu. Matka też była tego zdania. - podkreśla dr Kazimierz Koziołkiewicz. - W tej sytuacji chłopiec został wypisany. S - Express Bydgoski " Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sunrise Re: Akcja 'Szpital z sercem' IP: 212.122.206.* 11.08.03, 22:47 widziałam oddział neurologii w szpitalu dziecięcym co prawda nie widziałam leżanek na oddziałach, ale rodziców z torbami tak, czyli nocowali tam, w kazdym pokoju łazienka lekarze kompetentni i uprzejmi (zero komentarzy na temat okropnej duchoty w jednej z sal, gdzie nocowali rodzice) i do tego opieka psychologiczna + rehabilitacja + świetlica z bardzo zaangażowaną świetliczanką (nie wiem jak zjedzeniem dla rodziców, ale czajniki na oknach widziałam) jeśli zdarzyłoby mi się tam wylądować z dzieckiem myślę, że nie narzekałabym nie wiem jak wygladają inne oddziały ten jest nowy i wyremontowany, ale chyba to czy szpital jest z sercem czy nie, nie zależy od wieku farby na ścianie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ??????????? Re: Akcja 'Szpital z sercem' IP: 212.122.206.* 12.08.03, 15:18 Odpowiedz Link Zgłoś