waloo
11.03.09, 22:41
Młoda i ładna dziewczyna przyjeżdża na wieś do swojej babci na wakacje. Już pierwszego wieczora spotkała się ze swoim dawnym chłopakiem, którego oczywiście zaprasza do swojej sypialni na noc.
Dawno się nie widzieli, więc... wiadomo - stara miłość nie rdzewieje.
Pech jednak chce, że stęskniona za dawno nie oglądaną wnusią babcia przychodzi do jej pokoiku na poddaszu na pogaduchy, ale... w najmniej pożądanym momencie, kiedy młodzi... no cóż.
Spanikowana wnuczka zamyka więc swego chłopaka w szafie a sama, nie zdążywszy się ubrać, pospiesznie powraca do łóżka, gdzie oczywiście babcia zastaje ją w "ubiorze Ewy".
Dziwi się zatem; wnusiu, chcesz się przeziębić? Dlaczego śpisz nago?
A wnuczka na to; "Ja nie jestem goła, to specjalny "ubiór ekologiczny", którego nie widać - ot, takie czasy babciu. Nowoczesność, a jednocześnie... sex appeal, no nie?"
Babcia grzecznie się wycofała, ale dało jej to do myślenia, oj dało; "a może by tak tą "nowoczesną ekologią" zaskoczyć dziadka? Wszak my już dość długo... nic "tego, tego". Może go to nieco zachęci?"
Czeka więc na swojego leciwego małżonka w "stroju Ewy", a gdy ten na jej widok omal nie zemdlał, wykrzykując; dlaczego leżysz na naguska?!", od razu mu wyjaśniła, że to specjalny "ubiór ekologiczny", który... itd, itp..." (Oczekując oczywiście właściwej dziadkowej reakcji)
Ale dziadek na to; "dlaczego więc ten ubiór jest... niewyprasowany?"