Łi spik inglisz very słabo

27.03.09, 10:52
"Moja załoga i tak mówi po angielsku lepiej niż obcokrajowcy po polsku"
cieniutki to argument panie Prezesie, oj cieniutki. Czy to naprawdę problem
wziąć kilka lekcji dla załogi, przecież komunikaty są z reguły stałe.
Proponuje chociażby jakieś ściągi, gotowce przygotować.
I niech Pan nie mówi że nie wstyd.

Puki co mamy rodem z Misia: "Passenger Stanislaw Paluch, please contact
blueule bleul bleuul.... Thank You".

A moze lepiej gotować gar ziemniaków dla załogi ;)
    • krysmat Łi spik inglisz very słabo 27.03.09, 10:54
      Ciekawe czy pan Austriak czepia sie tez personelu w samolotach i ich
      angielskiego??No tam to dopiero jest masakra. Cos nie chce mi sie
      wierzyc ze tak prostacko prezes portu odpowiedzial. A tak w ogole
      czy wyborczej brakuje tematow do pisania. W tym tygodniu to juz
      istna nagonka na PLB.
    • powoy Re: Łi spik inglisz very słabo 27.03.09, 11:04
      Jedni maja problem z angielskim, inni "puki" co , z polskim...
      • raff1322 Re: Łi spik inglisz very słabo 27.03.09, 11:48
        No, wygląda na to że Wybiórcza naprawdę nie ma już o czym pisać w naszym mieście.
        • pensioner63 W Wiedniu jest tylko niemiecki 28.03.09, 13:05
          Niech pan Austriak poprawi informację na lotnisku w Wiedniu zamiast czepiać się
          lotniska w Bydgoszczy. Gdy pierwszy i jedyny raz w życiu przyleciałem do Wiednia
          to wszystkie napisy na lotnisku były tylko po niemiecku. Na szczęście policjant
          mówił po angielsku i mi pomógł.
          • brutus36 Re: W Wiedniu jest tylko niemiecki 28.03.09, 21:49
            > W Wiedniu jest tylko niemiecki

            No i bardzo dobrze! Wiedeń to Austria, czyli DEUTSCHER SPRACHRAUM.

            (Trzeba było lecieć do np. Birmingham. Szczyt bezczelności - leci do
            Wiednia, a nie zna niemieckiego).

            Von der Maas bis an die Memel,
            Von der Etsch bis an den Belt
            • mistrzu_2 Re: W Wiedniu jest tylko niemiecki 29.03.09, 03:07
              Już dwukrotnie to mnie spotkało.
              Lecę sobie spokojnie z "Luftwaffe" z USA do Polski z przesiadką w Monachium.
              Panienka przy odprawie zaczyna szczebiotać do mnie po niemiecku, czyli w języku
              którego używali gdy mordowali mojego dziadka w Oświęcimiu. Moje krótkie "I don't
              speak German" szczęśliwie załatwiło sprawę.

    • bylemwanglii "The fly to London" (latać do Londyn) 27.03.09, 13:13
      "The fly to London" to nie "latać do Londyn" tylko "Mucha do londynu" jak już
      czepialscy...
    • andy125 Łi spik inglisz very słabo 27.03.09, 13:43
      Jezeli tekst pana prezesa to prawda,to powinno sie takiemu panu podziekowac,to
      po pierwsze,a po drugie,wiem teraz dlaczego bydgoskie lotnisko nie moze sie
      oderwac od ziemi.Kompromitacja.
      • lew131313 Coś tu nie gra 27.03.09, 14:16
        Mam wrażenie, że coś w tym artykule jednak nie gra. Wygląda jakby był pisany "na
        zamówienie". Wielokrotnie korzystam z bydgoskiego lotniska, słyszałem również
        owe zapowiedzi i mogę powiedzieć, że aż tak źle z nimi jak w tym artykule w GW
        to nie jest. Na pewno nie!
        Owszem, nie zawsze są podawane w perfekcyjnym angielskim i niestety zbyt
        wyraźnie (rzecz do poprawy, koniecznie!), ale te przykłady w powyższym artykule
        to zwykłe bzdury. Już nie wspominając o tym, że i sama GW podejmując się
        "tłumaczenia" przytoczonych wyrażeń popełnia takie błędy, że wystawia sobie
        jeszcze gorsze świadectwo niż rzekoma wina osób zapowiadających. Artykuł jest
        żałosny, jedynie woda na młyn dla zadeklarowanych krytykantów. Wstyd.
        A tak na marginesie; Panowie Redaktorzy, posłuchajcie sobie podobnych zapowiedzi
        w wielu innych portach lotniczych na świecie, to dopiero zobaczycie co to
        prawdziwy bełkot. Na przykład na lotniskach w Chinach (nawet w Hong Kongu!),
        gdzie zrozumieć zapowiedzi w ogóle się nie da.
        • nroht Re: Coś tu nie gra 28.03.09, 13:50
          no i co z tego, że gdzieś jest gorzej? równamy w dół? jak wszyscy chodzą w
          obsranych gaciach to ty też będziesz tak chodzić?
      • krysmat Re: Łi spik inglisz very słabo 27.03.09, 17:48
        andy125 napisała:

        > Jezeli tekst pana prezesa to prawda,to powinno sie takiemu panu
        podziekowac,to
        > po pierwsze,a po drugie,wiem teraz dlaczego bydgoskie lotnisko nie
        moze sie
        > oderwac od ziemi.Kompromitacja.

        Czlowieku to Ty sie nie kompromituj z tym odrywaniem lotniska od
        ziemi
        • rewski56 Re: Łi spik inglisz very słabo 27.03.09, 22:09
          Brakuje jeszcze tylko dopisania przy istniejącej informacji o nieczynnym
          tarasie widokowym o najbliższym czynnym takowym w Poznaniu albo Gdańsku i Misia
          można kręcić powtórnie.Kluski są jak wcześniej napisano używane na bieżąco....
          • kell99 Re: Łi spik inglisz very słabo 28.03.09, 00:46
            A potrzebne sa te zapowiedzi? Sporo lotnisk obywa sie bez jakichkolwiek bazujac
            na info wyswietlanym na monitorach i tez sie da. A poza tym, na te kilka lotow
            na krzyz mozna nagrac zapowiedzi i tez po problemie.

            Takie szukanie dziury w calym.
            • funia81 Re: Łi spik inglisz very słabo 28.03.09, 17:19
              > Sporo lotnisk obywa sie bez jakichkolwiek bazujac
              > na info wyswietlanym na monitorach i tez sie da.

              ??? Sporo? Na przyklad?
              • kell99 Re: Łi spik inglisz very słabo 29.03.09, 00:21
                funia81 napisał:

                > > Sporo lotnisk obywa sie bez jakichkolwiek bazujac
                > > na info wyswietlanym na monitorach i tez sie da.
                >
                > ??? Sporo? Na przyklad?

                Np duze lotniska w Pn Ameryce i o ile dobrze pamietam to nie ma tez na Heathrow
                w Londynie. Sa monitory, a przy samym wejsciu do samolotu to zapowiedzi sa juz
                prowadzone przez obsluge przewoznika/samolotu.
                Dlatego tez na Okeciu czlowiek czuje sie troche jak na dworcu Centralnym ;)
    • funkenschlag Re: Łi spik inglisz very słabo 28.03.09, 00:55
      Na Ławicy w Poznaniu pracuje chłopak w informacji, który mówi całkiem dobrze po angielsku. Jakie lotnisko, taki angielski pracowników...
    • brutus36 Brawo Wojtkowiak! 28.03.09, 11:40
      "Poza tym ci obcokrajowcy pewnie nie znają nawet w połowie tak
      dobrze języka polskiego, jak moi ludzie znają angielski"

      Bardzo dobra riposta! Tu jest POLSKA, a nie Wielka Brytania, i nikt
      nie ma obowiązku mówić superpoprawnie po angielsku. Zamiast walczyć
      o zanglicyzowanie świata, co niektórzy Polacy ochoczo czynią,
      bierzmy przykład z innych krajów Europy, np. Francji czy Włoch. Te
      wielkie narody nie mają fioła na punkcie języka angielskiego;
      nieznajomość angielszczyzny nad Sekwaną i Tybrem nie jest żadnym
      obciachem.

      Poza tym, zwykły szacunek dla danego kraju wymaga, by jadąc doń choć
      trochę poznać jego język. Jeśli obcokrajowcy nie zadają sobie tego
      trudu, to ich sprawa i ich kłopoty.
      • krysmat Re: Brawo Wojtkowiak! 28.03.09, 12:05
        No to jak ktos ma jeszcze watpliwosci po co powstal ten artykul to
        tytul a torunskiej wybiorczej powinien rozwiac watpliwosci. No
        przeciez wszystko co bydgoskie a nie wspanialotorunskie mozna
        potraktowac tak
        miasta.gazeta.pl/torun/1,35576,6435562,Lotnisko_u_sasiadow__Li_spik_inglisz_wery_slabo.html
        No jak kumacie juz
      • votek dokladnie zakompleksieni dziennikarze wybiorczej 28.03.09, 14:21
        dokladnie zakompleksieni dziennikarze wybiorczej kolejny raz
        probuja "zakompleksic" Polakow, wiele podrozuje i w innych krajach
        wcale nie jest lepiej (francja, wlochy, hiszpania, nie wspomne juz o
        akcencie,) tulko czekam kiedy znowu wybiorcza zacznie gnebic
        kasjerki pkp za nie znaja angielskiego
      • funia81 Re: Brawo Wojtkowiak! 28.03.09, 17:21
        > nieznajomość angielszczyzny nad Sekwaną i Tybrem nie jest żadnym
        > obciachem.

        Ale na Fiumicino komunikaty po angielsku sa calkiem zrozumiale. Przeciez artykul
        nie jest o tym, ze sie cudzoziemiec z kwiaciarka czy rolnikiem nie dogadal... To
        JEST kompromitacja.
      • funia81 Re: Brawo Wojtkowiak! 28.03.09, 17:22
        > Poza tym, zwykły szacunek dla danego kraju wymaga, by jadąc doń choć
        > trochę poznać jego język.

        Jaaasne... Byles kiedys na urlopie w Tajlandii? W Egipcie? W Turcji? Takie
        wybralam proste, popularne miejsca przeznaczenia... Jak tam twoj
        tajski/arabski/turecki?
        • brutus36 spokojnie funia 28.03.09, 21:39
          funia81 napisał:

          > Byles kiedys na urlopie w Tajlandii? W Egipcie? W Turcji? Takie
          > wybralam proste, popularne miejsca przeznaczenia... Jak tam twoj
          > tajski/arabski/turecki?

          Spokojnie funia. To, o czym mówisz, nie jest żadnym podróżowaniem,
          lecz zaledwie turystyką masową, wykupieniem usługi w biurze
          turystycznym. Jest to impreza zorganizowana, gdzie generalnie nie ma
          potrzeby znać żadnego języka (przelot, nocleg, wyżywienie, jakieś
          proste rozrywki wchodzą w zakres oferty).

          Kolejna rzecz. Wbrew przekonaniu większości Polaków angielski nie
          wszędzie króluje. Dla przykładu kraje Maghrebu (Afryka Północna) są
          francuskojęzyczne, Ameryka Łacińska mówi po hiszpańsku, a
          gigantyczne obszary byłego ZSRR - po rosyjsku. Kiedyś
          niemiecojęzyczna była Europa Środkowa, ślady czego wciąż mocno widać
          np. na Węgrzech czy w Chorwacji. Tak że spokojnie z tym angielskim,
          zwłaszcza w EUROPIE.

          Co do samej Turcji. Znacznie lepiej niż po angielsku można się tam
          porozumiewać po niemiecku (w czym nie ma nic dziwnego).

          Tajlandia & Egipt. Ja podróżuję indywidualnie i po EUROPIE. Oferty
          biur turystycznych, naszpikowane różnymi Tajlandiami czy Egiptami,
          nie interesują mnie kompletnie. Gdybym się jednak wybierał do tych
          krajów podszkoliłbym się z tego języka EUROPEJSKIEGO, który tam
          dominuje. Jak już powiedziałem, dla przykładu w Tunezji jest to
          francuski (w mniejszym stopniu także włoski), w Egipcie zaś i
          Tajlandii, z tego co wiem, jest to język angielski.
        • p_a_m Re: Brawo Wojtkowiak! 29.03.09, 15:30
          Ta, a w tym artykule jest napisane że skarży się turysta.
          Gość raz w tygodniu będący w Polsce i to w sprawach biznesowych powinien nauczyć
          się polskiego.

          A za granicę jadę na wycieczki grupowe z opiekunem grupy i znajomość języka nie
          jest mi potrzebna (co najwyżej poczytam sobie trochę o kulturze danego kraju).
    • stefano.stefan Nie o to chodzi! 28.03.09, 12:18
      Ja też Aj spik inglisz very słabo - więc wypowiem się po polsku.
      Każdy, kto przyjeżdża (czy przylatuje) do Bydgoszczy - jest GOŚCIEM,
      a ludzie powołani i opłacani za to, że go przyjmują, powinni się
      starać, by wyniósł stąd jak najmilsze wrażenia. Choćby tylko
      dlatego, że ci goście zostawiają tu swoje pieniądze - więc oby ich
      było jak najwięcej.
      Jeżeli Jego Wysokość Pan Prezes tego nie rozumie i pozwala sobie na
      wypowiedzi typu "przyjeżdżają tu i się wymądrzają" (tak jest
      napisane!) - to nie jest on człowiekiem na właściwym miejscu.
      Ale nie skreślajmy go zbyt pochopnie. Jego opinia "Rozumiem, gdyby
      toalety były zapchane, nie było papieru" wskazuje, że coś jednak
      kuma, więc może sprawdziłby się lepiej jako prezes miejskich
      szaletów.
      • pensioner63 Czepianie się drobiazgów 28.03.09, 13:16
        I am writing in English now and I am happy about it! Nie zgadzam się, że "I'm
        repeating .." jest błędem. Ona była aktualnie powtarzająca zapowiedź. Jest to
        czepianie się niuansów gramatycznych.

        Jeśli ktoś lata samolotem to musi wykazać odrobinę inteligencji i kojarzenia.
        Wprawdzie w samolocie stewardessa przypilnuje czy pas jest zapięty ale na
        lotnisku potrzeba trochę orientacji. Nawet "Fly to London" czyli "Mucha do
        Londynu" jest dla mnie całkowicie zrozumiała. Nawet mały Kazio wie, że mucha nie
        doleci do Londynu, a więc chodzi tu flight (lot) tylko bezdźwięczna głoska "t"
        na końcu słowa "flight" nie dotarła do słuchacza.
        • lukot Re: Czepianie się drobiazgów 28.03.09, 13:40
          Trudno mi uwierzyć, że Irlandczyk umiera ze śmiechu lub zażenowania akurat przy
          "I'm repeating". Faktycznie w tym kontekście "rozkładów jazdy" stosuje się "I
          repeat", ale "I'm repeating" można sobie wygooglować choćby na stronach BBC,
          więc chyba nie warto tej pani zapowiadającej "fly" ścinać głowy za złe użycie
          czasu?
        • krysmat Re: Czepianie się drobiazgów 28.03.09, 14:22
          pensioner63 napisał:

          > I am writing in English now and I am happy about it! Nie zgadzam
          się, że "I'm
          > repeating .." jest błędem. Ona była aktualnie powtarzająca
          zapowiedź. Jest to
          > czepianie się niuansów gramatycznych.
          >
          > Jeśli ktoś lata samolotem to musi wykazać odrobinę inteligencji i
          kojarzenia.
          > Wprawdzie w samolocie stewardessa przypilnuje czy pas jest zapięty
          ale na
          > lotnisku potrzeba trochę orientacji. Nawet "Fly to London"
          czyli "Mucha do
          > Londynu" jest dla mnie całkowicie zrozumiała. Nawet mały Kazio
          wie, że mucha ni
          > e
          > doleci do Londynu, a więc chodzi tu flight (lot) tylko
          bezdźwięczna głoska "t"
          > na końcu słowa "flight" nie dotarła do słuchacza.
          Racja i co do austriaka to raczej slabo u niego z j angielskim
          skoro nie potrafi rozroznic abo usluczec roznicy fly od flight nie
          wspomne juz o jakims mysleniu to zapewne dla niego za trudne.
          Ciekawe jak usluszal by takie zdanie i zakumal o co chodzi; Jezus
          love us.
    • arczello Łi spik inglisz very słabo 28.03.09, 13:23
      Jak to jest - firmy które ogłaszają wakaty podają kosmiczne wymagania - 3
      języki biegle, 5 lat doświadczenia, 2 fakultety, wiek do 25 lat itp. A
      jednocześnie w większości z tych firm pracują miernoty, które nie potrafią
      wysłać emaila, nie potrafią sklecić podstawowego zdania po angielsku. I sam
      sobie odpowiadam - siła znajomości
    • adam111115 Łi spik inglisz very słabo 28.03.09, 13:29
      Co za idioci pracują w transporcie w Polsce. Ten Pan Prezes z tekstem "Moja
      załoga i tak mówi po angielsku lepiej niż obcokrajowcy po polsku" wpisuje się na
      listę kretynów zaraz po rzeczniku PKP który na pytanie co mają robić
      obcokrajowcy na Dworcu Centralnym w Wawie gdy jest zmiana peronu, a nie ma tego
      info po angielsku, powiedział że powinni iść za tłumem :-)
    • jana51 Łi spik inglisz very słabo 28.03.09, 13:42
      Prawdę mówiąc wisi mi jak kilo kitu na agrafce, czy jakiś Austiak
      rozumie panienkę zapowiadającą odloty w Bydgoszczy albo innym Dolnym
      Pierdziszewie, ale przy okazji tego dziennikarskiego bzdeta
      przypomniał mi się jeden z najlepszych grepsów filmowych jakie w
      życiu widziałem.
      Otóż facet ucieka przed gangsterami z balu kostiumowego na lotnisko
      w przebraniu koguta. Dopada okienka kasowego i histerycznie krzyczy:
      Chcę lecieć do Nowego Jorku!
      Na co typowy Anglik po drugiej stronie szyby odpowiada po dobrej
      chwili z klasyczną flegmą: Sir - ośmielam się stwierdzić, że to
      dosyć daleko....
    • nroht Łi spik inglisz very słabo 28.03.09, 13:47
      powiem tak - wypowiedź pana "prezesa" świadczy o tym, że jest debilem i
      powinien być natychmiast zwolniony.
    • xolaptop Troche dystansu prosze. 28.03.09, 13:50
      Ludzie, nabierzcie troche dystansu. Pracuje przez 5 dni w tygodniu caly czas w
      jezyku obcym, m.in. z dziewczyna ze Szwajcarii i bynajmniej nie stanowi dla niej
      problemu czytanie francuskiego podrecznika do nauki jezyka polskiego i uczenie
      sie jezyka kraju, w ktorym przebywa.
      Odwiedzilem wile krajow, jednak tylko w Polsce spotkalem sie z mania jezyka
      angielskiego. Tylko w naszym kraju istnieje kasta, ktora wyklucza spolecznie
      ludzi nie znajacych dobrze tego obcego jezyka. Zastanowcie sie nad soba i
      zacznijcie patrzec na swiat z dystansem. Wiekszosc spoleczenstw na ziemi to
      potrafi, wiec mysle, ze i wam sie to uda.
      • fast_sraka Re: Troche dystansu prosze. 28.03.09, 16:31
        Brawo, brawo, brawo.Jesteś jedną z niewielu osób, które to
        widzą.Dystansu do siebie nie nabierzemy chyba nigdy.Zawsze będziemy
        nadętymi i nabuzowanymi ludźmi.To prawie tak jak za dawnych czasów
        PRL, gdy ktoś palił papierosy z "Pewexu" i miał spodnie Wrangler na
        tyłku, był lepszy od innych-w swoim mniemaniu oczywiście.
      • funia81 Re: Troche dystansu prosze. 28.03.09, 17:26
        Robisz z igly widly. Nie chodzi o zadne "wykluczenie spoleczne", tylko o to, ze
        pewne stanowiska wymagaja jednak kwalifikacji, a nie po prostu znajomosci. Ja
        rozumiem, ze w Polsce to ciagle novum, ale... tak jest po prostu lepiej.
    • malymiswawa Łi spik inglisz very słabo 28.03.09, 14:05
      To juz zenada zeby gazeta.pl gdzie nawet na glownej stronie zdarzaja sie powazne
      bledy... Gdzie redaktorzy maja problem z jezykiem polskim czepiala sie kogos, ze
      slabo zna angielski.

      Panowie/Panie "redaktorzy" poprawcie swoj polski to pogadamy. Ja np. wiem ze
      czasami robie bledy to mam na tyle przyzwoitosci, ze nie poprawiam innych i nie
      wytykam im ich potkniec jezykowych.
    • juryst Panie Prezesie 28.03.09, 14:12
      Do takiej pracy, tak jak już napisali powyżej Internauci, przyjmuje
      się ludzi kompetentnych. Dzisiaj na jedno takie stanowisko jest 30 i
      wiecej chętnych z dobrą znajomością języka. Pana wyjaśnienia są
      żenujace i nieodpowiedzialne. To są wyjaśnienia Kalego. Warto
      przyjrzeć się kto jest zatrudnony na tych stanowiskach. Na dobry
      wizerunek Bydgoszczy pracuje dużo ludzi i nie jest to jakaś prywata.
      Te pieniądze sa nas wszystkich.
    • ylemai wielojęzyczność 28.03.09, 14:20
      Polska to jest Unia Europejska, a nie USA. Tutaj w USA poza mniejszościami
      narodowymi nikt nie jest w stanie powiedzieć ani jednego słowa w języku innym
      niż angielski - choć wielu, podobno, uczyło się czegoś tam w colledge'u.

      Zatem niech się cieszą anglojęzyczni, że w ogóle ich język w Europie ktoś zna i
      łaskawie go w jakiejkolwiek formie używa.
      • cerebral.palsy Wielojęzyczność 28.03.09, 14:34
        Nawet tacy Szwedzi, zakochani w angielskim popełniają błedy. Na lotnisku Arlanda
        był ciekawy tekst na jednym z biur. Zwróciłem uwagę, że jest tam kilka błędów,
        natychmmiast zdjęli i za napisanie nowego zafundowali mi naprawde dobry obiad :)

        Na lotniskach w Niemczech aż się roi od błędów w angielskim, np nagminne OPENED
        10:00-18:00 (!!!)
        Ale zwrócić Niemcom uwagę to gorzej niż nadepnąć na odcisk.

        Chociaż, w pewnym 4-gwiazdkowym hotelu zwróciłem uwagę na na fatalne błędy
        gramatyczne w holu, restauracji i basenie. Napisałem poprawnie i wynagrodzili mi
        to darmowym noclegiem w apartamencie, kolacja, śniadanie, masaże, basen,, itp...
        :)))
    • adasko Łi spik inglisz very słabo-ale byc rodzina szefa 28.03.09, 14:22
      Nie wiem z czego wielka afera, siostrzenicy też trzeba wybaczać, niech się
      dziewucha uczy bo zdolna, a że ludzie którzy potrafią mówić nie mają wujków,
      ciotek, itp. na odpowiednich stanowiskach to ich wina. Niektórzy wysoko lecą,
      nie dzięki skrzydłom, lecz plecom.
    • ichmordy Łi spik inglisz very słabo 28.03.09, 14:26
      Do takiej roboty Tusk nadaje sie bo zna Englisz.
      www.youtube.com/watch?v=teAk8iTrMzg
      Łelkom pasandżels na Dworcu Centralnym ...hahaha
    • stanislaw32 Łi spik inglisz very słabo 28.03.09, 14:53
      Zauwazylem ze w Polsce ludzie bardzo czepiaja sie nawet drobnych bledow w
      znajomosci jezyka angielskiego u innych.
      Owszem na pewno nalezy sie starac aby osoby mowiace publicznie po angielsku
      znaly go jak najlepiej ale tez jak ktos juz powyzej wspomnial subtelne bledy
      ktory tutaj najwyrazniej wynikaja raczej z faktu ze jakas literka zostala
      niedopowiedziana a moze niedoslyszana nie jest wielkim wstydem.
      Native speakerzy powinni miec wiecej zrozumienia dla osob mowiacych w obcym
      jezyku i jesli sa na poziomie to takie zrozumienie maja.
      Mysle ze osoby czepiajace sie takich rzeczy to osoby z kompleksami.
      To najzupelniej naturalne ze w obcym jezyku mowi sie z obcym akcentem i jesli
      nie zaczelo sie nauki w dziecinstwie zyjac w danym kraju, ten akcent jest ZAWSZE
      slyszalny i zawsze nieco smieszny.
      Wiemy o tym doskonale sluchajac nawet dobrze znajacych jezyk polski
      obcokrajowcow. Takim osobom zawsze zdarzyc sie moga wpadki i raczej ich
      wysmiewanie jest rzecza wstydliwa.
      Dodam ze jestem wykladowca na angielskojezycznym uniwersytecie a poprzednio
      bylem na niemieckojezycznym.
      Raz owszem bylem zazenowany nieznajomoscia jezyka ale u polskiej Konsul w LA.
      Miala do przeczytania tekst napisany przez kogos i nie potrafila go przeczytac
      najwyrazniej nie znajac co trudniejszych slow. W takiej sytuacji bylo mi troche
      wstyd.
      • cerebral.palsy Engrish !!!! 28.03.09, 14:56
        obejrzyjcie sobie tę stronę. "Pęc" ze śmiechu można :)))
        www.engrish.com/
    • exxon "I'm repeating" - w Google 36 mln cytatow 28.03.09, 14:55
      to jak to jest z tym, ze w angielskim sie takiego zwrotu "nie
      uzywa"? :)))
      • billy.the.kid Re: "I'm repeating" - w Google 36 mln cytatow 28.03.09, 15:11
        oj ludkopwie. rozmawiamy o pracownikach którzy biorą pieniądze za
        ZNAJOMOŚC JĘZYKA.
      • funia81 Re: "I'm repeating" - w Google 36 mln cytatow 28.03.09, 17:30
        W tym kontekscie sie nie uzywa i juz. To tak, jakby polska zapowiadczka zamiast
        "Powtarzam" mowila "Powtórzę"; byloby to zrozumiale, ale smieszne. Oczywiscie
        analogia nie jest dokladna, ale chyba wystarczajaca. A spikerzy na lotnisku
        biora kase m.in. za ZNAJOMOSC ANGIELSKIEGO. Wiec powinni go znac.
    • mlemanczyk Łi spik inglisz very słabo 28.03.09, 15:28
      Gdy 2-3 lata temu byłem w Rzymie na międzynarodowym lotnisku, jego obsługa
      ledwo dukała po angielsku. Były kłopoty nawet z zamówieniem jedzenia. A gdzie
      Bydgoszcz do Rzymu. lol
      • mistrzu_2 Re: Łi spik inglisz very słabo 28.03.09, 15:34
        Przypomina mi to taki autentyczny dialog sprzed około 20 lat.
        Księgarnia „Wzorcowa” w PkiN w Warszawie.
        Stojący przede mną w kolejce klient pyta się kasjerki: Do you speak English?
        Na co ona kiwa potakująco głową i opowiada: Tak, ale o co chodzi?
        On pyta znowu: Do you speak English?
        Ona ponownie: Tak, ale o co chodzi?
        On : Polish – Swedish dictionary?
        Ona: wskazuje na regał ze słownikami.
        Czyli jak się chce to jednak można się dogadać.
    • mttw Łi spik inglisz very słabo 28.03.09, 17:16
      Olać tą spikerkę która faktycznie musi z głowy wymyśłać komunikaty
      czasami :-), ale czy ktoś widział stronę lotniska w języku
      angielskim? Kto to tłumaczył? Nie stać ich żeby opłacić tłumacza?
    • funia81 Łi spik inglisz very słabo 28.03.09, 17:16
      > Rozumiem, gdyby toalety były zapchane, nie było papieru. Ale żalić
      > się z powodu niewyraźnych komunikatów? Czepianie się - ucina.

      Znaczy sie, kibel dziala - szafa gra. Klient powinien sie cieszyc, ze w ramach
      oszczednosci nie musi biegac do wygodki obok terminalu. A ze moze nie
      zrozumiec, skad odleci jego samolot i o ktorej... No, to juz jest czepianie sie.
      • rozczarowana-torunianka Re: Łi spik inglisz very słabo 28.03.09, 17:29
        a podobno tylu absolwentów szkół wyższych zna bardzo dobrze języki obce.
        • gollum10 Re: Łi spik inglisz very słabo 29.03.09, 14:13
          rozczarowana-torunianka napisała:

          > a podobno tylu absolwentów szkół wyższych zna bardzo dobrze języki obce.

          A torunianka chyba jednak tym razem nie za bardzo rozczarowana? Artykuł pojawił
          się też w Gazecie Wyb. Toruń (ciekawe po co, przecież toruńczyków nie interesują
          bydgoskie sprawy.....). Jest teraz namiętnie komentowany przez toruńczyków,
          którzy z wielką satysfakcją pastwią się nad naszym lotniskiem....
          • rozczarowana-torunianka Re: Łi spik inglisz very słabo 29.03.09, 21:15
            a torunianka owszem rozczarowana polityką personalną, nie tylko na lotnisku w
            Bydgoszczy, ale wszędzie, gdzie zamiast kompetencji przeważają inne "atrybuty"
            decydujące o zatrudnieniu.
            • wilhelm_zdobywca Re: Łi spik inglisz very słabo 30.03.09, 16:07
              a jakie to "atrybuty " koleżanka ma na myśli??
              • rozczarowana-torunianka Re: Łi spik inglisz very słabo 31.03.09, 00:15
                no różne takie, o których wieść gminna szeroko się niesie:)
                Może to m.in. być właściwość rzeczy nieoddzielna od jej istoty, jak chociażby
                znajomość tego czy owego o czymś decydującego;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja