unsatisfied6
18.12.03, 13:18
1991 rok zatrudniam się do firmy prywatnej.
szybko jednak orientuję się , że są już bankrutem i zwalniam się
po kilku miesiącach .
mój argument był wyśmiany przez wszystkich znajomych , włącznie z rodziną .
dzisiaj ja mogę się śmiać , choc mi wcale nie do śmiechu .
widziałem ich w tv jak strajkują z powodu likwidacji firmy .
firmę zatrudniającą ok 10 000 ludzi zakupił "inwestor strategiczny"
za 600 000$ ( cena taniego domku jednorodzinnego w Szwajcarii ) .
podpisał umowę o zatrudnieniu na kilka lat ( 6 lub 7 ) .
firma zakupiła polską fabrykę nie po to , by w Polsce produkować
ale by zlikwidować konkurenta ( sami są producentami turbin ) .
od razu po kupnie produkcja firmy w Polsce spadła do ok. 10%
w porównaniu z rokiem poprzednim . pensje które musieli płacić
pracownikom "niby zatrudnionym" w firmie były nizsze niż
bezrobotne ich obywateli w Szwajcarii , których mogli zatrudnić
dostając nasze rynki zbytu i przejmujac sieć sprzedaży .