Sytuacja z wczoraj.
Spacerujemy sobie po osiedlu. Nagle syn widzi bałwana. Pyta czy może go zburzyć. Ja pozwalam, bo czym innym jest bałwan niż kupą śniegu..? Nie był ogrodzony płotem.. Stał w strefie bezcłowej

Aż tu kobiecina lat 60+, krzycz, wali w okno, po prostu szaleje, drze się na nas.. bo to bałwan jej wnuczka czy podopiecznego O_o.
Hmmmm.. i tak dumam. Czyj jest bałwan?
I teraz:
a) bałwan jest tylko śniegiem, więc jest dobrem publicznym o ile jest na terenie publicznym
b) bałwan jest własnością budowniczego póki pozostaje on w najbliższej okolicy budowy i się nim/znim/obok bawi
c) bałwan jest własnością budowniczego NA ZAWSZE.. od listpada po marzec i nie wolno go dotykać, burzyć ani psom sikać nań.
d) ..
Ja rozumiem, że burzenie w oczach większości jest z założenia złe, ale jednak większość chłopców w wieku od 2 lat fascynuje się tym i nie może przestać (w wieku lat 4)...
Burzy oczywiście także te własne, te nasze i te bezpańskie.