Dodaj do ulubionych

argumenty za jedynakiem?

19.04.06, 11:28
zainspirowana wątkiem z dołu postanowiłam podzielić się czymś i przy okazji
spytać: ostatnio byłam u znajomych i dyskusja zeszła na posiadanie dzieci. Ja
mam jedno i nie wiem, czy chcę mieć więcej, bo na razie to jedno zupełnie mi
wystarcza smile, ale moi znajomi chcą mieć więcej i dziewczyna już się
spodziewa kolejnych (bliźniaki). No i fajnie. W pewnym momencie ja mówię, że
nie wiem, czy planuję kolejne dzieci, za co oczywiśie zostałam wyklęta i pan
domu mówi do mnie: "jeśli myślisz, że zapewnisz sama wszystkie więzi, które
daje posiadanie rodzeństwa, to się grubo mylisz, pozbawiasz swojego
dzidziusia czegoś bardzo ważnego przez swój egoizm". I dalej w tym stylu.
Pani domu dodała, że ona nie wyobraża sobie życia bez swojej siostry. Bardzo
fajnie. Ja też sobie nie wyobrażam bez swojej, ale na tym nie buduję
światopoglądu. I tu moje pytanie do dziewczyn, które chcą mieć jedno dzeicko:
jakie macie argumenty poza "to nie twoja sprawa" dla pytających, dlaczego
tylko jedno?
Od razu zaznaczam, że dziękuję w tym poście mamom, które uważają, że
tylko "pełna chata" i polski model dwa plus dwa.
Pozdrawiam, Karolina
Obserwuj wątek
    • peresia Re: argumenty za jedynakiem? 19.04.06, 11:48
      Witaj!
      Mam dwa argumenty za jednym dzieckiem:
      1. Względy finansowe. Za te pieniądze, które teraz zarabiamy możemy zapewnić
      naszemu dziecku wszystko co potrzebuje na średnim poziomie. Gdyby jednak nasza
      sytuacja finansowa w krótkim czasie się poprawiła, to może zdecydowalibyśmy się
      na drugie dziecko.
      2. Nasz wiek. Ja mam lat 35, mój mąż 47.

      Niedawno przerobiłam z koleżanką (wysokie zarobki, duży dom, o wiele młodsza)
      podobną rozmowę. Usłyszałam, że nie może zrozumieć moich argumentów.
      Odpowiedziałam, że też nie mogę zrozumieć tego, że ona nie rozumie.

      Tak na marginesie: sama jestem jedynaczką. Moja mama tuż po moim urodzeniu
      zachorowała na stwardnienie rozsiane, więc z wiadomych względów nie mogła mieć
      więcej dzieci. Wiele osób niestety też nie potrafiło tego zrozumieć.

      Pozdrawiam!

    • maretina Re: argumenty za jedynakiem? 19.04.06, 11:50
      mam dwa.
      1) zeby nie obnizac stopy zyciowej dziecka, zeby miec na cholerny angielski,
      karate czy cos tam innego.. a potem na studia.
      2) bo moje uczucia macierzynskie na razie sa w pelni zaspokojone i nie moge
      miec kolejnego dzieckatylko z uwagi na rozsadek.
      sadze, ze za jakies 1.5 roku zdecyduje sie na drugie dziecko....mam andzieje,
      ze pieniazki na to pozwola.
      • laicrist Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 07:07
        Ja tez mam dwa smile

        1) kobieta powinna mieć tyle dzieci, ile
        chce - sąsiadka może mieć nawet 10. ja od
        czasu, jak posiadam synka nie chcę mieć
        dwójki, ani trójki, chcę to jedno, które
        mam - jednego jedynaka o imieniu Andrzej,
        który we wrześniu pójdzie do szkoły smile)
        (pieniążki tu akurat roli nie grają
        - na dwoej, troje też by starczyło tongue_out)

        2) w moim przypadku to czas wolny - kiedy
        Misio mój był mały nie miałam na nic czasu,
        a teraz ma 7 lat i jest cudowym chłopcem,
        wie czego chce, sam już sobie śniadanie robi,
        jest wspaniałym towarzyszem wypraw w góry i
        nad morze - przebywanie w towarzystwie synka
        to dla mnie duża satysfakcja, jestem szczęśliwa,
        że go mam i że jest jak jest smile a wiadomo, że
        DOBRA MAMA TO SZCZĘŚLIWA MAMA smile)))))))))
        a mama, która ma cudowne dziecko i odrobinę
        czasu dla siebie to już mega-szczęśliwa mama smile
      • marta_125 Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 13:48
        Tylko nie wiem czy Twoje uczucia macierzyńskie to wszystko. A uczucia
        dziecka??? To nie ważne? Pewnie jesteś jedynaczką...
        Nie zrozumiesz pewnych rzeczy nigdy. Posiadanie rodzeństwa jest ważniejsze niż
        Angielski, karate i studia. A co z dzieckiem za 40 lat? Będzie miało studia i
        karate i Bóg wie co, ale zostanie samo na świecie?
        • maretina Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 13:58
          nie jestem jedynaczka.mam brata, ktorego bardzo kocham. natomiast nie uwazam,
          ze musze byc po raz drugi mama. jezeli finanse mi na to pozwola, to MOZE. nie
          zamierzam byc klientka mopsu ani kupowac dziecku ciuchow w szmateksie. karate i
          angielski bardzo doslownie przyjelas do wiadomowsci, to byla metafora. pod te
          dwie rzeczy mozesz podstawic co innego.wiem co bedzie z kajtkiem za 40 lat
          jezeli nie dam mu mozliwosci dobrego wykrztalcenia: bedzie zyl w biedzie i byc
          moze z zasilku dla bezrobotnych. nie sztuka naprodukowac dzieci. sztuka je
          wyzywic, wyksztalcic i zapewnic im zycie na dobrym poziomie( dobry to jest
          synonim luksusu, tylko normalnosci, ktora wciaz w polsce jest wytykana palcami.
          lepiej miec gromade dzieci i liczyc na paczki z zagranicy).
          poza tym, zeby dziecko bylo szczesliwe, musi byc upragnione. na sile sie
          zmieniac nie bede. nie kazda mama musi miec przy swojej kiecy gromade dzieci.
          sa kobiety, ktorym starczy jedno dziecie i juz.
          a wracajac do nieszczesnego angielskiego: znajdz dobra prace bez umiejetnosci w
          tej dziedzinie.... powodzenia!
          • maretina pomylka w poscie 20.04.06, 14:01
            miao byc: dobry to nie jest synonim luksusu. przepraszam.
          • bazantarnia1 Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 21:31
            Popieram w 100% tę wypowiedź, uważam dokładnie tak samo.
          • kira_koslin Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 23:46
            AMEN! popieram!
          • mika_p Re: argumenty za jedynakiem? 21.04.06, 16:20
            Dziękuję uprzejmie. Własnie sie dowiedziałam, ze mój osmioletni syn jest
            dzieckiem nieszczesliwym, bo nie był upragniony. Gratuluje teorii, Maretina,
            teraz kazdy kto pochodzi z wpadki powinien sie rzucic z mostu.
            • maretina Re: argumenty za jedynakiem? 21.04.06, 17:26
              mika_p napisała:

              > Dziękuję uprzejmie. Własnie sie dowiedziałam, ze mój osmioletni syn jest
              > dzieckiem nieszczesliwym, bo nie był upragniony. Gratuluje teorii, Maretina,
              > teraz kazdy kto pochodzi z wpadki powinien sie rzucic z mostu.
              >
              a gdzie ja sugerowalam, ze dzieci z wpadki sa gorsze? wiem, ze lubisz sie mnie
              czepiac, ale przeginasz!
              • mika_p Re: argumenty za jedynakiem? 21.04.06, 19:03
                Owszem. Napisałaś wprost:
                "zeby dziecko bylo szczesliwe, musi byc upragnione"
                Ja się nie czepiam, tylko czytam uwaznie, co napisałaś.

                Prosta logika zdań.
                Uczyli cie logiki w szkole? Bo mnie tak.
                "Jesli dziecko nie jest upragnione (czyli na przykłąd z wpadki), to nie jest
                szczęsliwe. "
                Taki jest sens twojej wypowiedzi.
                • maretina Re: argumenty za jedynakiem? 21.04.06, 20:16
                  nie widze elementow wykluczajacyh szczescie z faktu bycia w ciza z wpadki(
                  wpadka to cos z zaskoczenia, cos nieplanowanego, ale na pewno nie jest to
                  synonimem nieszczescia ale na pewno nie wyklucza sytuacji cieszenia sie z
                  takiej niespodzianki)...kajtek jest wpadkowy. mialam sie o niego starac ciut
                  pozniej.
                  chodzilo mi o sytuacje, w ktorej kytos nie pragnie dziecka, ale powoluje je na
                  swiat, bo tak wypada, zeby pierworodne nie bylo jedynakiem.
                  to mialam na mysli. wystarczylo zapytac, a nie pierniczyc zlosliwe farmazony
                  szanowana miko.
                  co do logiki: mialam, ale widze,ze Ty nie.za to musialas byc super z uogolnien
                  i opacznego rozumowania.
                  • mika_p Re: argumenty za jedynakiem? 21.04.06, 21:57
                    A zauważyłas słowo "musi" w zdaniu, które cytowałam? "musi być upragnione",
                    warunek konioeczny szczęścia dziecka. ergo, brak upragnienia implikuje
                    nieszczęśliwość. Nie uogólniam, czytam uważnie.
                    Porownuję z wlasną sytuacją i wychodzi mi, ze wg twojje teorii moj syn jest
                    nieszczęsliwy, bo nie był dzieckiem upragnionym wymarzonym wyczekanym. Po
                    prostu sie zaprosił na swiat.
                    • maretina Re: argumenty za jedynakiem? 22.04.06, 10:38
                      nie chce mi sie z Toba gadac, powiem ci jedno. mimo swojej "doskonalosci" nie
                      zauwazylas, ze post, ktory mi wytykasz palcem pisalam,we WLASNYM nie ?Twoim
                      imieniu. mam w glebokim powazaniu skad sie biora Twoje dzieci, nie interesuje
                      mnie czy sie o nie staralas czy tez wpadlas. nie to bylo istota mojej
                      wypowiedzi.to bylo moje zdanie na temat jedynactwa i nic Ci do tego. Ty nie
                      zyjesz wg moich zasad a ja na szczescie nie zyje wg Twoich.
                      nic tez nie poradze, ze nie przyjmujesz dowiadomosci mojego wyjasnienia i nadal
                      uparcie usilujesz wmoiwc mi, ze mialam co innego na mysli niz bylo faktycznie.
                      To Twoj problem. nie czuje sie w obowiazku udowadniac Ci czegokolwiek. przyjmij
                      moje zdanie do wiadomosci i tyle.
                  • mika_p I jeszcze jedno. 21.04.06, 21:59
                    mika_p 21.04.06, 19:03
                    " Uczyli cie logiki w szkole? Bo mnie tak. "

                    maretina 21.04.06, 20:16
                    " co do logiki: mialam, ale widze,ze Ty nie "

                    Tak wygląda dyskutowanie z tobą...
                    • maretina Re: I jeszcze jedno. 22.04.06, 10:40
                      z Toba tak samo nie widzisz? czepianie sie to podstawa. na dodatek
                      obszczekujesz mnie za to, ze mysle inaczej. to nie Twoja sprawa jak zyje.zajmij
                      sie swoim zyciem. cudze zostaw w spokoju.
                • magda_2409 Re: argumenty za jedynakiem? 25.04.06, 09:38
                  oj Mika, przeciez logika zero-jedynkowa zbyt proste rozumowanie w takich
                  sprawach...
          • malaga1975 Re: argumenty za jedynakiem? 23.04.06, 15:35
            a tobie sie udało z tym wykrztałceniem znalezc prace?
        • panna_gosia Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 21:56
          straszne! Ja jestem jedynaczką! Do tej pory myślałam, że moje życie jest
          szczęśliwe, nigdy nie płakałam nad tym, że nie mam rodzeństwa, ale twoj post
          uswiadomił mi, jak bardzo się myliłam! Mój światopogtląd legł w gruzach.
          Przecież to nieważne, że rodzice mnie kochają, że poświęcili mi kawał swojego
          życia i zapewnili byt na wystarczającym poziomie. Liczy się tylko to, że nie
          zrobili mi braciszka/siostrzyczki! Co za egoiści, w dodatku jedynacy! To pewnie
          dlatego, jedynacy to przecież są gorsi ludzie, bo tylu rzeczy nie zrozumieją..
          To nic, że mam przyjaciół, chłopaka, i mnórstwo wujków, ciotek, pociotków i
          kuzynów. Przecież każdy szanujący się jedynak za 40 lat już dawno nie będzie
          utrzymywał z takimi kontaktów. Normalni ludzie oczywiście utrzymują kontakt
          tylko ze swoim rodzeństwem. Ale taki biedny bez siostry i braciszka zostaje sam
          jak palec.. Ach! Idę się pociąć. A później powiem moim rodzicom, jaką straszną
          krzywdę mi wyrządili przez swój egoizm! Jak mogli! Ot!

          Marta, jesteś szczęśliwą posiadaczką rodzeństwa? To świetnie. Cieszę się z
          twojego szczęścia. Ale radzę ci na przyszłość nie uszczęśliwiać innych na siłę.
          To oczywiste, że ja jako jednynaczka nigdy nie zrozumiem, jak to jest miec
          rodzeństwo. Ale jeszcze trudniej mi zrozumieć, dlaczego z góry zakładasz, że ja,
          jako jedynaczka, zostałam jakoś szczególnie pokrzywdzona? Wybacz, ja się tak nie
          czuję. I nie czuję też potrzeby, żeby ktokolwiek się bawił w adwokata, wmawiając
          mi krzywde i oskarżając (oraz obrazając) moich rodziców (tak, moich! przecież
          oni też nie zdecydowali się na drugie dziecko!), nazywając ich egoistami. Jesteś
          może wszechwiedząca, że wiesz, co inni czują, co dla nich dobre? Chyba raczej
          nie? Wiec bardzo cię proszę, nie wypowiadaj się w cudzym imieniu. Zwłaszcza w
          imieniu osób, których nigdy nie poznałaś, o których istnieniu nawet nie wiesz,
          czyli w imieniu milionów jedynaków, którzy jakimś (niezrozumiałym dla ciebie)
          sposobem są szczęśliwi.
          • marta_125 Re: argumenty za jedynakiem? 21.04.06, 13:28
            gdybyś miała rodzeństwo to byś wiedziała że wyrażanie swoich myśli to nie
            krzywdzenie ani obrażanie innych. Niestety jako jedynaczka nie miałaś okazji
            uczestniczyć w dyskusjach z osobami które mają inne zdanie niż Ty. Nie miałaś
            okazji poznać co to kompromis itp. Bardzo mi przykro że tak osobiście podeszłaś
            do mojej wypowiedzi...
            • panna_gosia Re: argumenty za jedynakiem? 21.04.06, 14:45
              Bo przecież będąc jedynaczką jestem odizolowana od reszty ludzi i w ogóle nie
              uczestniczę w życiu społecznym, prawda? Swiat i stosunki międzyludzkienie kończą
              się na rodzeństwie. Czy z grupą przyjaciół, czy rodziną, nie można dyskutować?
              Zawierać kompromisów? Rodzeństwo ma na to wyłączność? Poza tym zdeje się ze
              słowo egoista ma znaczenie pejoratywne. A jeśli kogoś sie negatywnie określa
              mając za podstawę tylko jeden post, a oprócz tego nic sie o tym kimś nie wie, to
              jest to obraza. A przynajmniej rażąca niesprawiedliwośc. O moich rodzicach i
              autorce wątku wiesz tyle, że zdecydowali się na jedno dziecko. Czy z twojej
              wypowiedzi nie dało się odczytac przesłania "wszyscy którzy chca miec tylko
              jedno dziecko są egoistami, a ich dzieci są niepełnowartościowe"? Bo je to tak
              odebrałam i pewnie nie tylko ja. Z resztą sama to potwierdziłaś, pisząc "ty jako
              jedynaczka nie miałaś okazji tego i tamtego" A przepraszam, skad to wiesz? Też z
              mojego posta? Wywnioskowałaś z niego ze jako jedynaczka siedziałam sama w domu a
              rodzice we wszystkim mi potakiwali? A poźniej jak poszłam do szkoły to też mi
              potakiwali, więc nie musiałam uczyć się dyskutowania ani kompromisów? Kompromis,
              to byłby gdybyś przynajmniej powiedziała MOIM ZDANIEM dziecko które nie ma
              rodzeństwa MOZE czuć sie pokrzywdzone. Czyli właśnie wyraziła swoje zdanie a nie
              głosiła swoją jedyną prawdę, a jeśli ktoś myśli inaczej to jest egoistą.
              Dlaczego wypowiadasz się za dziecko karlajn222 (czyli właściwie wszystkich
              jedynakow)? Skąd wiesz, czy jego uczucia zostaną zranione, czy bedzie cierpieć
              bo nie ma brata/siostry? Nie wiesz. I dziwi mnie, że piszesz o dyskusji, a sama
              nie potrafisz przyjąć do wiadomości, że nie wszyscy bez rodzenstia mają być
              smutnymi, samotnymi odludkami bez umiąjetności zycia w społeczeństwie. Widocznie
              ty też wielu rzeczy nigdy nie zrozumiesz.
              • panna_gosia Re: argumenty za jedynakiem? 21.04.06, 14:56
                Swoją drogą przepraszam, ze cię tak atakuję, ale aż mnie skręciło na takie
                wmawianie dzieciom, o których się nic nie wie strasznego nieszczęscia, a ich
                rodzicom egoizmu... ale dalej postaram się mówic spokojniej suspicious
              • marta_125 Re: argumenty za jedynakiem? 21.04.06, 15:57
                I własnie to jest argument. Chyba tylko jedynak tak reaguje...
                Nic dodać nic ująć.
                • panna_gosia Re: argumenty za jedynakiem? 23.04.06, 11:13
                  Nie wiem co ci sie nie podoba w moich argumentach. Z reszta niewazne. Pozdrawiam
                  i na przyszlosc zycze mniej stereotypowego myslenia, a wiecej otwartosci
            • edytafg1 Re: argumenty za jedynakiem? 21.04.06, 15:57
              Marta -tzreba bylo dopisac jeszcze "jestes gupia, wspolczuje twojemu mezowi,
              dziecku i zmowie za was modlitwe "
              smile))))))))))))))))
            • maretina Re: argumenty za jedynakiem? 21.04.06, 17:18
              marta_125 napisała:

              > gdybyś miała rodzeństwo to byś wiedziała że wyrażanie swoich myśli to nie
              > krzywdzenie ani obrażanie innych. Niestety jako jedynaczka nie miałaś okazji
              > uczestniczyć w dyskusjach z osobami które mają inne zdanie niż Ty. Nie miałaś
              > okazji poznać co to kompromis itp. Bardzo mi przykro że tak osobiście
              podeszłaś
              >
              > do mojej wypowiedzi...
              lecz sie. naprawde.
            • tooz Do marta125 24.04.06, 13:46
              Dziewczyno co ty pie...@#@??? Trzeba sie leczyc z takiego podejscia...Skad ty
              mozesz wiedziec czy ktos nie mial okazji uczestniczyc w dyskusjach z osobami o
              odmiennych pogladach?Kazdy mial!I nie musi miec brata zeby umiec dyskutowac z
              ludzmi i poznawac znaczenie kompromisow.Mysl troche...Przeciez na swiecie sa
              rozni ludzie i zarowno niejedynak jak i jedynak moze okazac sie egoista. Nic
              nie zalezy w 100% od posiadania rodzenstwa.Sugerujesz ze jak ktos jest
              jedynakiem to znaczy ze nie wie co to kompromis?W glowe sie puknij...Analogia
              do twojego rozumowania:kazdy kto jest Polakiem jest pijakiem...Tragedia...
        • antidotumm Re: argumenty za jedynakiem? 21.04.06, 13:30
          Nigdy nie odczuwalam braku rodzenstwa. A moj maz ma 3 rodzenstwa i kontakt
          emocjonalny zerowy.

          marta_125 napisała:

          > Tylko nie wiem czy Twoje uczucia macierzyńskie to wszystko. A uczucia
          > dziecka??? To nie ważne? Pewnie jesteś jedynaczką...
          > Nie zrozumiesz pewnych rzeczy nigdy. Posiadanie rodzeństwa jest ważniejsze niż
          > Angielski, karate i studia. A co z dzieckiem za 40 lat? Będzie miało studia i
          > karate i Bóg wie co, ale zostanie samo na świecie?
        • edytafg1 Re: argumenty za jedynakiem? 21.04.06, 15:54
          Marta -tzreba bylo dopisac jeszcze "jestes gupia, wspolczuje twojemu mezowi,
          dziecku i zmowie za was modlitwe "
          smile))))))))))))))))
        • kasia_ia Re: argumenty za jedynakiem? 23.04.06, 17:43
          a ja mam siostrę i nigdy się nam nie układało... więc nie jest tak, że z
          rodzeństwem zawsze jest lepiej
        • tooz Dla niejedynakow apropo uczuc jedynaka(marta_125) 24.04.06, 13:35
          Marta_125...nad jedna rzecza sie zastanowcie...Moze i ona nie zrozumie pewnych
          rzeczy nigdy takich jak posiadanie rodzenstwa ale wezcie pod uwage ze wy nie
          zrozumiecie nigdy jak to jest byc jedynakiem. Wiec nie zakladajcie od razu ze
          posiadanie rodzenstwa jest lepsze niz jego nieposiadanie, poniewaz i jedna i
          druga sytuacja ma swoje dobre i zle strony. Uwierzcie, ze bycie jedynakiem nie
          jest jednak takie zle i rodzice wcale mnie nie skrzywdzili-wrecz sie ciesze ze
          nie mialem rodzenstwa i naprawde nie mam przez to zadnych problemow a juz na
          pewno nie jestem egoista(nie tylko moja opinia)smile
        • lmblmb Lepiej jest mieć i być niż mieć brata i nie mieć 26.04.06, 12:48
          > Posiadanie rodzeństwa jest ważniejsze niż Angielski, karate i studia.

          Na świecie jest pełno normalnych i biednych. Jak popatrzysz na bogatych, to są
          wśród nich same świry. To takie typowo polskie: bogactwo nieistotne, ważne żeby
          się dobrze bawić.

          Osobiście mam siostrę, ale nie utrzymuję z nią kontaktów - z wyboru. No i co?
          Lepiej byłoby nie mieć siostry i być bogatszym.

          > A co z dzieckiem za 40 lat? Będzie miało studia i
          > karate i Bóg wie co, ale zostanie samo na świecie?

          Mówisz, że do czterdzistki już się rozwiedzie? To jakas pesymistka jesteś.
    • melka_x Re: argumenty za jedynakiem? 19.04.06, 12:22
      Podobno jedynacy są bardziej twórczy i odpowiedzialnismile
      • tigrissimo Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 20:34
        Znam takiego jedynaka. Twórczy to on jest, ale z odpowiedzialnością gorzej wink
    • cynamonka6 Re: argumenty za jedynakiem? 19.04.06, 12:33
      Mam dwoje dzieciaczków. Częściowo bo tak chciałam a częściowo bo mój młodszy
      synek podjął taką całkowicie suwerenną decyzję nie konsultowaną ze swoimi
      starymi. I fajnie! Jestem zadowolona. Ale była bym też zadowolona gdybym
      poprzestała na jednym. Też było by fajnie! Piszę bo nie chcę zakładać kolejnego
      wątku dla tych, którzy uważają, że to fajnie mieć jedno, dwoje i więcej dzieci.
      Najważniejsze, żebyśmy się z tym czuli szczęśliwi. A już argumenty w stylu:
      jedynaki częściej mają problemy z psychiką, rodzeństwo jest bardziej
      odpowiedzialne są całkowicie bez sensu. Można wychować odpowiedzialnego
      jedynaka i gromadkę dzieci przyprawić o problemy emocjonalne. Nie pozwólcie aby
      ktoś oceniał was przez pryzmat swoich poglądów. Niech spadają z dobrymi radami.
    • saskiaplus1 Re: argumenty za jedynakiem? 19.04.06, 12:36
      A po co Ci takie argumenty? Ktoś, kto ma inne zdanie i tak nie da się nimi
      przekonać, bo są przekonujące tylko dla przekonanego.
      • ade1 Re: argumenty za jedynakiem? 19.04.06, 13:45
        matko kochana, nie ma logicznych argumentow; dla tego kto chce miec jedno
        dziecko fajnie jest miec jedynaka dla tego kto chce 2 fajnie miec 2, dla tego
        kto chce 3 fajnie ...itd,
        • yrte Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 10:17
          no więc ja podam argumenty przeciw jedynactwu.Sama mam jedynaka,mężczyznę(24
          lata)odpowiedzialnego,opiekuńczego,zdolnego,zaradnego itp.,który jednak
          chciałby mieć rodzeństwo.Zazdrości tym,którzy je mają.Ja też jestem jedynaczką
          i jaka to jest smutna sprawa nie mieć rodzeństwa przekonałam się po śmierci
          obojga moich Rodziców.Znajomi,którzy mają rodzeństwo nie są sami.Ich rodzina w
          jakiejś części(jeśli też już nie mają rodziców)istnieje nadal.Ja czuję
          samotność.Mąż jest dobry,ale pewna część życia odeszła wraz z rodzicami
          bezpowrotnie.Gdyby było rodzeństwo....
          • maretina Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 10:20
            mam kontrargument dla tej wypowiedzi. to, ze komus jest teraz smutno nie
            znaczy, ze jego rodzice powinni na sile miec kolejne dzieckosmile
            dzieci nie moga rzadzic rodzicami.
            • szpilki Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 19:00
              mam taka uwage - Twoje dziecko ma 7 miesięcy dopiero. Twój organizm jeszcze nie
              wrócił do równowagi po ciązy. Jak mały będzie maił coś koło 2 lat to odezwie
              sie ponownie instykt macierzyński i moze sie okazać że wiele argumentów
              podanych dzisiaj straci na ważności.

              Na dzień dzisiejszy nie chcesz dziecka.
              • maretina Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 21:13
                szpilki napisała:

                > mam taka uwage - Twoje dziecko ma 7 miesięcy dopiero. Twój organizm jeszcze
                nie
                >
                > wrócił do równowagi po ciązy. Jak mały będzie maił coś koło 2 lat to odezwie
                > sie ponownie instykt macierzyński i moze sie okazać że wiele argumentów
                > podanych dzisiaj straci na ważności.
                >
                > Na dzień dzisiejszy nie chcesz dziecka.
                alez nie przecze. napisalam wczesniej, ze moze sie zdecyduje. na pewno nie
                podejme tej decyzji w oparciu o sam instynkt. mam tez rozum, uwazam, ze
                powinnam sie z nim liczyc. checi a mozliwosci to niestety w nazym kraju
                najczesciej dwie odmienne kwestie.
          • ajida Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 16:12
            kiedys słyszałam taki argument- nie chcę wiecej dzieci bo miałam ciężki poród
            na samą myśl o porodzie robi mi się słabo - no cóż trochę mnie to zdziwilo ale
            bywa i tak. Jestem mamą 5 letniego jedynego syna, chyba bo podświadomie bardzo
            chciałabym mieć drugie dziecko zresztą moj synek kiedyś przychodząc z
            przedszkola zapytał mnie" Mamao a z kim ja będę jak wy umrzecie ?" - troche
            mnie to zmroziło i to pytanie powraca ja bumerang ale teraz nie jest dobry dla
            mnie czas na następne dziecko- pytanie czy wogóle będzie? w tym kraju chyba
            nigdy nie będzie odpowiedniego czasu nawet becikowe tego nie zmieni.pozdrawiam
          • nitka991 Re: argumenty za jedynakiem? 25.04.06, 09:22
            Moja przyjaciółka jest jedynaczką,jej mąż też jedynak.Mama przyjacółki też
            jedynaczka.Mają też jednego synka,fajnego choć trochę urwisowatego
            sześciolatka.Przyjaciółka sama będąc jedynaczką,rozsądnie chce mieć więcej
            dzieci,na co słyszy argumenty męża w stylu,nie mamy kasy na dziecko,bo nowy
            dom,nowy samochód,wyjazdy,angielski,basen,karate itp.I zadaje mi pytanie:czy w
            takiej sytuacji nie jesteśmy egoistami,w taki sposób zrzucamy odpowiedzialność
            za opiekę nad starszymi rodzicami tylko na jedno dziecko (doświadcza tego jej
            mama),czy po stracie rodziców będzie ktoś równie bliski,czujący klimat rodziny
            kto zostanie przy naszym dziecku.
            Decyzja o ilości posiadanych dzieci należy do każdej pary i każdą trzeba
            uszanować,tylko może wcześniej rozważmy ile plusów i minusów ma posiadanie
            jedynaka czy też kilkorga dzieci.
    • ade1 Re: argumenty za jedynakiem? 19.04.06, 13:46
      a jak ktos wogole nie chce dzieci to dla niego 0 jest fajnie
    • b.bujak Re: argumenty za jedynakiem? 19.04.06, 14:07
      ja spokojnie odpowiadam, ze wszyscy nam kibicują i pytają o kolejne dzieci a
      nie raczą się zainteresować i pomóc przy naszym jednym; akurat rzeczywiscie
      jest u nas tak, ze babcie nie mają czasu ( czyt. ochoty ) dla swojego wnuka,
      czasem bardziej bezczelnie odpowiadamy, ze niby kiedy mamy się
      zająć "robieniem" drugiego dziecka, jak to, ktore mamy jest przy nas non stop
      • maretina Re: argumenty za jedynakiem? 19.04.06, 14:10
        rozumiem zmecze ie dzieckiem...ale pretensje do babc, ze wiedza od czego wnuk
        ma rodzicow sa dziwne.sama wiesz jak ciezko zajmowac sie dzieckiem... a dodaj
        sobie do tego wiek tesciow. oni swoje z dziecmi juz zaliczyli. teraz maja
        swiete prawo do odpoczynku a Ty z mezem jako rodzice musicie ciezar przyjac na
        siebie.
        nie lubie jak sie jezdzi po babciach i dziadkach dlatego, ze ma samemu ma sie
        dzieci i inni w ich wychowanie sie nie angazuja. to nie jest sprawiedliwe.
        • b.bujak Re: argumenty za jedynakiem? 19.04.06, 14:15
          ja im nie każę sie zajmowac moim dzieckiem, tylko mam taki argument, ze skoro
          nie odciążaja mnie w zajmowaniu sie dzieckiem, to niech pozwola, ze my, rodzice
          sami zadecydujemy, ile i kiedy bedziemy miec dzieci, bo to my i tylko my
          ponosimy tego konsekwencje
        • clio1979 Re: argumenty za jedynakiem? 19.04.06, 14:19
          Fajny ten Twój Kajtuś smile Maretina.
          ja na razie chcę mieć jedno, ale to może się zmienić.
          Moje argumenty :
          lenistwo w najwyższej postaci, niechęć do ciąży i porodu (ciąża męcząca,
          trudna, stresująca, a poród jeszcze gorszy), kiepskie warunki materialne (muszę
          pracować).
          Na razie w 3 osoby plus pies jest nam cudownie, a co potem - will seesmile
          • maretina dzieki clio:)/nt 19.04.06, 14:23

      • mmala6 Re: argumenty za jedynakiem? 19.04.06, 14:16
        ja chce miec drugie dziecko wiec nie napisze o sobie ale o kolezance, ktora ma
        corke 11 miesieczna i wdryga sie na mysl o kolejnym dziecku.Ona uwielbia swoja
        corke i swiata poza nia nie widzi ale bylo to dziecko niezaplanowane i jak sie
        okazalo, ze kolezanka jest w ciazy to nie chciala tego dziecka.Robila wszystko
        zeby ja starcic...
        Ona ma silne zaburzenia na tle psychicznym, nie daje sobie rady sama ze soba, ma
        beznadziejnego meza tyrana.Ledwo daje rade z jednym dzieckiem, nie poradzilaby
        sobie z nastpnym, ona nawet sie boi o tym myslec.Poza tym miala silna depresje
        po porodzie,a ze ma w ogole despresyjna osobowosc, wiec latwo sobie wyobrazic co
        sie dzialo po porodzie.

        Druga kolezanka, co ma 3 letnia corke nie widzi siebie w roli matki-strazniczki
        domowego ogniskawinkPo maciezynskim biegla od razu do pracy, zarabia niezle, jej
        maz jeszcze lepiej, kupili nowe auto, dom o drugim dziecku nie mysla bo 'jest im
        wygodnie tak jak jest'.Kolezanka nie chce byc znowu w ciazy, nie chce rodzic a
        potem znowu siedziec w domu.

        To sa jej slowa, nie komentuje tylko cytuje.
        • monia725 Re: argumenty za jedynakiem? 19.04.06, 14:48
          Ja napiszę dlaczego nie chcę mieć teraz drugiego dziecka (ale być może się mi
          zmieni):
          1. Wciąż pamiętam złe samopoczucie w ciąży
          2. Miałam duże problemy z karmieniem i przeżywałam traume w szpitalu, bo
          oczywiście żaden lekarz nie chciał się zgodzić na sztuczne dokarmienie, a
          dziecku spadała waga i krzyczyał bidulek w niebogłosy
          3. Później w domu będąc sama z małym ryczałam nie wiem czemu (depresja?)
          4. Wstaję każdej nocy, czasem się kłócimy o to z mężem
          5. Nie pamiętam jak to jest w kinie, czy na kolacji ze świecami w dobrej
          restauracji (brak czasu)
          6. Moje kochane dziecko jest bardzo absorbujące i non stop trzeba się nim
          zajmować, pod koniec takiego dnia nie wiem jak się nazywam. Przy dwójce takich
          maluszków chyba bym wykorkowała
          7. Stać nas teraz na pewne rzeczy i chciałabym utrzymać ten poziom zycia dając
          naszemu dziecku możliwość rozwoju i dobrego wykształcenia.
          8. Poza tym nie bedę zmieniac co 2 lata mieszkania na większe, a nie wyobrażam
          sobie życ na kupie
          • monia725 Re: argumenty za jedynakiem? 19.04.06, 15:08
            Aha i zapomniałam o jeszcze jednym, baaardzo waznym argumencie, dlaczego nie
            chcę mieć drugiego dziecka:
            wróciłam do pracy, z której nie wracam o godz. 15.00, lecz znacznie później i
            czuję się z tym nie najlepiej, bo martwię się, że zbyt mało czasu poświęcam
            dziecku. Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy musiałabym jeszcze odebrać jedno z
            przedszkola po drodze i dopiero wracać do domu do drugiego maleństwa ...
            wracałabym o 20.00
            • kczary Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 08:27
              Ja mam trochę nietypowy argument. Jestem jedynaczką. Mój chłopak ma starszego,
              totalnie niezaradnego, leniwego brata. Gdy patrzę, jak ich rodzice mówią:
              zabierz Jacka do kina, ugotuj cos Jackowi w weekend, rozstaw w mieszkaniu Jacka
              choinkę, to mi się niedobrze robi. Nie muszę oczywiście dodawać, że Jacek ma od
              nich nowe mieszkanie 2-pokojowe na Ursynowie, my zaś wynajmujemy kawalerkę (nie
              mówię Broń Boże, że JA chcę od nich choćby grosz, ale mój chłopak powinien,
              zwłaszcza że całe dorosłe życie dostarczał Jackowi: towarzystwa swoich kolegów,
              pomysłów na pracę, jedzenia, sprzątania, inicjatyw wyjścia z domu. I teraz
              właściwe. Nie da się uniknąć tego, że jedno z rodzeństwa będzie słabsze,
              gorsze. A ja, jako zwolenniczka totalnej sprawiedliwości nie wyobrażam sobie
              dawać moim dwojgu dzieciom choćby na jotę różnych rzeczy, różnej miłości itp.
              Więc będę miała jedno.
              • saskiaplus1 Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 08:39
                Heh, ale wymyśliłaś. "Nie da się uniknąć tego, że jedno z rodzeństwa będzie
                słabsze, gorsze" - rzeczywiście, świetna teoria. Mam brata - jest zupełnie
                inny, ale nie słabszy ani nie gorszy. Był taki okres, że dostawał od rodziców
                więcej wsparcia (finansowego) ale teraz radzi sobie lepiej niż ja i z kolei
                pomaga mi. Tak jest często w rodzinie, ale rodzice nas wychowali tak, że nikt
                sobie nawzajem nie wylicza każdego grosza i każdego przywileju. Drugi przykład
                na to, że jednak "da się uniknąć": mój mąż ma troje rodzeństwa, każde z nich
                jest zupełnie inną osobowością, ma inne zainteresowania i sposób na życie, ale
                żadne nie jest "słabsze, gorsze".
                To, że ktoś sobie źle wychował dzieci - jak na przykładzie rodziny Twojego
                chłopaka - nie jest argumentem potwierdzającym tezę, że nie da się ich wychować
                dobrze, bez względu na ilość. Sorry, ale argument jest nie tyle
                nieprzekonujący, co zupełnie chybiony.
              • justyna335 Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 09:36
                "Nie da się uniknąć tego, że jedno z rodzeństwa będzie słabsze,
                gorsze". Argument bardzo smieszny... A jesli to jedno jedyne dziecko przejmie
                te "słabsze i gorsze" cechy?? Kto mu rozstawi choinke w mieszkaniu i zabierze
                do kina.... Piszesz, ze jestes jedynaczką, więc nie możesz porównac swoich cech
                na tle rodzeństwa. Chociaż pewnie i tak przjęłas po przodkach wszystkie
                możliwie najlepsze cechy...
    • gosiekbia Re: argumenty za jedynakiem? 19.04.06, 15:01
      hm.! Poszukujesz argumentów, tylko ciekawe po co? Tzn . po co masz się komuś
      tłumaczyć ze swojej decyzji? Jeżeli ktoś szanuje Ciebie to powinien uszanować
      Twoją decyzję,a jeżeli nie szanuje Twojej decyzji to właśnie widzisz jak
      traktuje Ciebie. Sorka, troche "filozuje" ale tak to właśnie widzę . Sama mam
      na dzień dzisiejszy jedno dziecko i chciałabym następne za rok,lub dwa, a może
      potem..., ale nie wiem czy to się nie zmieni. A w kazdym bądź razie na pewno nie
      zachęci mnie do tego super becikowewink. To będzie decyzja moja i męża , anie
      super życzliwych . A tekst typu "jeśli myślisz, że zapewnisz sama wszystkie
      więzi, które
      > daje posiadanie rodzeństwa, to się grubo mylisz, pozbawiasz swojego
      > dzidziusia czegoś bardzo ważnego przez swój egoizm". jest wg mnie tak chory
      jak ten" fundując swojemu dziecku rodzeństwo pozbawiasz go pełnej miłosci
      ponieważ teraz bedziesz kochac więcej dzieci". Szkoda słow....
    • shamsa Re: argumenty za jedynakiem? 19.04.06, 15:58
      bo tak.
      bo chcesz miec jedno. dla mnie to argument koronny i nie do obalenia. Nie bedzie
      ci ktos mowil ile masz miec dzieci!
    • asia06 Re: argumenty za jedynakiem? 19.04.06, 16:41
      Akurat ostatnio polski model to dwa plus jedno smile
    • blueluna Re: argumenty za jedynakiem? 19.04.06, 21:26
      Dla mnie wystarczajacym argumentem jest to ze po prostu chce miec jedno dziecko
      i tyle.
      Bo taka wlasnie czuje potrzebe.
      Czesto jako argumentu uzywa sie faktu ze rodzenstwo jest takie wspaniale, nie
      dajac dziecku brata czy siostry okalecza sie go.
      Swietnie.
      Tyle ze wcale nie jest tak ze rodzenstwo to jedna wielka milosc.
      Bardo czesto w najlepszym razie jest to obojetnosc i drogi idace w roznych
      kierunkach.
      W gorszych - zawisc, nienawisc.
      Moi rodzice mieli z nami piekielko male, ze mna i moim bratem.
      Gdy bylismy dziecmi jawnie sie nienawidzilismy.
      Ciagle awantury, klotnie, zamachy.
      To nie byly braterskie przepychanki tylko walka na smierc i zycie.
      Czasem prawie doslownie - gdy np. na glowe mi spadal z szafy ciezki, glinaniy
      baranek.
      Albo moj brat napil sie plynu do mycia naczyn wlanego do butelki po napoju.
      Nie mam pojecia skad nam sie to bralo...
      Teraz sie kochamy bardzo smile
      Ale opamietanie przyszlo dopiero gdy moj brat przebil mnie (tym razem zupelnie
      nieswiadomie i przypadkiem) widlami podczas wakacji na wsi.
      Jakos nam sie wtedy odmienilo.
      Ja nie powiedzialam rodzicom (widly wbily mi sie w ramie, przeszly przez kosc
      na wylot), on sie czul winny.
      Od tego czasu jedno za drugim w ogien skoczy.
      Ale dziecinstwa to my braterskiego nie mielismy.
      Moja kolezanka ma dwojke dzieci i podobna syuacje, starszy organicznie
      nienawidzi mlodszego, jak byl mniejszy to potrafil wziac niemowlaka na rece i
      nim zrzucic - trzeba bylo go non stop pilnowac.
      U innych jest na odwrot - negatywne uczucia przychodza potem.

      Ja wole swojego synka, pomijajac swoje przekonania - nauczyc otwartosci,
      pozytywnego patrzenia na swiat - i jesli bedzie chcial - to sobie przyjaciela
      znajdzie.
      Wcale nie musze mu go urodzic.
      • lulu20 Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 09:02
        a ja w ogole na razie nie chce dzieci. Przynajmniej narazie. I ciagle wszyscy
        przyłażą i pytają kiedy maleństwo. A jak mowie ze narazie nie chce, to wielce
        niezadowoleni. Sami nawet ślubów sie boja, a mi dzieciaka wciskaja. Ludzie!
        Patrzcie na swoje zycie i nie oceniajcie decyzji innych. Kazdy ma swoja
        definicje szczesliwej rodziny (lub jej szczesliwego bnraku) i niech tak bedzie!
        • maretina Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 10:24
          lulu20 napisała:

          > a ja w ogole na razie nie chce dzieci. Przynajmniej narazie. I ciagle
          wszyscy
          > przyłażą i pytają kiedy maleństwo. A jak mowie ze narazie nie chce, to wielce
          > niezadowoleni. Sami nawet ślubów sie boja, a mi dzieciaka wciskaja. Ludzie!
          > Patrzcie na swoje zycie i nie oceniajcie decyzji innych. Kazdy ma swoja
          > definicje szczesliwej rodziny (lub jej szczesliwego bnraku) i niech tak
          bedzie!

          a co to ma do tematu watku?
          • lulu20 Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 22:28
            ma tyle, ze nie uwazam ze argumenty sa w ogole potrzebne. Ludzie nie powinni
            oczekiwac argumentacji, tylko szanowac cudze decyzje.I juz...
    • osmanthus Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 09:23
      OK, ja mam jedno - pozne, chciane, zaplanowane, kochane. Drugiego, nawet gdybym byla/gdybysmy
      byli mlodsi, raczej bym sobie nie zafundowala - nie jestem typem kobiety-matki kury, nie jestem
      zagorzala katoliczka a wreszcie nie sadze, zeby jedno dziecko bylo jakims strasznym zlem
      wyrzadzonym rodzinie i spoleczenstwu. Kazdy powinien miec tyle dzieci na ile ma ochote i na ile go
      stac (mowie o tzw krajach cywilizowanych) i nikt nie powinien sie do tego wtracac! Ja sama mam wsrod
      znajomych jedna rodzine z 6 dzieci, jedna z pieciorgiem, 3 z trojgiem, kilka z dwojgiem oraz kilka
      rodzin z jedynakami. Nikt sie nie skarzy, nikt nikogo nie poucza i wszyscy jakos prosperuja...
      Dodajmy, ze nie mieszkamy w Lechistanie ale w kraju, w ktorym vasectomy nie jest uwazana za
      ciezkie naruszenie ciala a wrecz odwrotnie, ten prosty i skuteczny zabieg jest w calosci pokrywany
      przez ubezpieczenie.
      • paesemio Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 09:49
        jedynak nie ma problemu z tzw. sprawami spadkowymi, w przypadku rodzeństwa
        dopiero się dzieje huragan jak umiera ojciec lub rodzice ,dopiero jest wojna .U
        mnie tak jest - brat jest silnym charakterem a ja niestety nie i wszystko
        zgarnia a ja nie mam sił i kasy ani z nikąd wsparcia by chodzić po sądach i
        dociekać swoich praw. Ce la vie!!
        • podyanty Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 09:53
          C'est la vie...
          • paesemio Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 09:55
            ok!!!!!!
            • anetka1606 Chuck Norris też był jedynakiem 20.04.06, 10:30
              jestem mamą zaplanowanego 7 latka.W ciązy czułam się bosko.Najgorsze nadeszło
              potem:byłam sama od rana do wieczora z płaczącym dzieckiem.Byłam załamana, no i
              mąż powtarzał mi: przeciez to ty chciałaś mieć dziecko....ale było minęło...nie
              chcę mieć 2 dziecka, bo jak myslę o okresie pieluchowo-smoczkowym, to mi
              wystarczy, poza tym nareszcie mam wolny czas, a juz niedługo młody będzie
              zostawał sam w domu i będę mogła chodzic do teatru i do kina...Najważniejsze
              jest to co ty chcesz, bo to ty nie będziesz spać po nocach, a nie znajomi czy
              nawet dziadkowie, którzy sa ostatnio bardzo przereklamowani, w ogóle na nich
              nie można liczyć.Uwielbiam mojego syna, a on uwielbia mnie i nie wyobrażam
              sobie, że mogłabym nagle zafundować mu braciszka...on chyba tez nie, choć małe
              dzieci lubi...Czasem warto byc egoistą, bo któż o ciebie lepiej zadba niz ty
              sama?Jedynaki sa fajne.
              • ssacrac Re: Chuck Norris też był jedynakiem 20.04.06, 12:13
                Podpisuje się pod tym postem dwoma rękoma, jestem jak najbardziej za.
              • starosta eee... 20.04.06, 16:54
                "Byłam załamana, no i mąż powtarzał mi: przeciez to ty chciałaś mieć
                dziecko...."
                Może nie powinienem oceniać bez poznaniia całej sytuacji ale powiem jedno:
                współczuję męża (za taką postawę).
                Decydując się an małżeństwo decyduje się równocześnie na rodzicielstwo
                (niekoniecznie od razu ale na pewno w dłuższej perspektywie. Małżeństwo mogące
                mieć dziecko/dzieci i świadomie rezygujące z posiadania choćy 1 dziecka to dla
                mnie pomyłka)
                BTW:Mam nadzieję, że sam będe lepszy-nasze pierwsze dziecko urodzi się w
                pażdzierniku.
    • alabama8 Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 10:29
      Pytanie o drugie dziecko zadawane przez krewnmych i sąsiadów to dyżurny temat
      jak się nie ma nic od powiedzenia.
      Moi sąsiedzi z dołu doprowadzają mnie tym do białej gorączki, kiedy Mały będzie
      miał braciszka smile ??? Mimo że wiedzą że mąż zostawił mnie jak Mały miał
      półtora roku, sąsiedzi twierdzą że "braciszek" scali małżeństwo. Jak dosadnie
      twierdzą - powinnam wziąść exa do wyrka i zrobić drugie dziecko , ha ha ha.
      Ale to mnie raczej bawi i skrycie załamuję ręce nad tymi ludźmi którzy twierdzą
      że żona powinna siedzieć w domu, pielić ogródek pod oknem w bloku i czekać na
      męża z obiadem. I tak robią. Żadnych gazet, książek, spacerów, tylko seriale i
      obiady.
    • milou8 rodzeństwo nie zawsze jest powodem do szczęścia 20.04.06, 10:52
      to chyba jest konkretny argument. jestem jedynaczką, ale mój mąż ma siostrę,
      która go po prostu nie lubi. niczym nie uzasadniona ciągła krytyka, ataki,
      zazdrość, uwagi poniżej pewnego poziomu. po co takie rodzeństwo?
      • saskiaplus1 Re: rodzeństwo nie zawsze jest powodem do szczęśc 20.04.06, 11:02
        Hm... To, że ktoś tam nie lubi swojego brata/siostry to słaby argument, bo
        powodów może być tysiąc - choćby taki, że rodzice nie dali sobie rady z
        wychowaniem dzieci. Jakby mieli jedno, też by sobie nie dali rady, tylko
        dziecko nie lubiłoby na przykład ich. Słaby argument.
    • gandalf711 Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 10:58
      tak
      pytanie kiedy będzie dziecko słyszeliśmy z żoną 10 lat
      teraz jest w ciąży
      ma spore problemy z kręgosłupem - możliwe że dużą część ciąży przeleży
      tak więć nie wiemy czy bedziemy mogli zdecydować się na drugie
      ta ciąża to mały cud a może wielki cud
      sam jestem jedynakiem i nie chciałbym mieć tylko jednego potomka..
      jednak dopiero czas pokaże, czy bedzie to możliwe
    • dorota751 "pochowali jedyne dziecko" i co dalej? 20.04.06, 11:43
      Ja mam jedno dziecko, na razie. Chcę mieć drugie, ale przyznam, że bardziej z
      egoizmu. Znam zbyt wiele przypadków - i osobiście i ze słysznie, że to właśnie
      jedno jedyne dziecko albo ciężko zachorowało i zmarło, albo zginęło w wypadku.
      Boję się, że i mnie mogłoby to spotkać i wtedy cały sens życia pryska - no bo
      dla kogo żyć jak nie dla dzieci i potem wnuków.
      DR
      • justas32 .............................. 20.04.06, 12:01
        Jedyny argument jest taki że dzieci nadają sens życiu. Ale do tej prawdy
        niestety trzeba dorosnąć. Im więcej dzieci tym ten sens większy. No, chyba że
        ktoś żyje tylko po to aby więcej (i lepiej) zjeść, pomieszkać, pozwiedzać,
        pojeździć lepszym samochodem. Pustka wychodzi dopiero w życiu starszym. Można
        się nią przejmować albo nie. I tyle.
        • gwiezdna.matylda Re: .............................. 20.04.06, 12:07
          justas32 napisała:

          > Jedyny argument jest taki że dzieci nadają sens życiu. Ale do tej prawdy
          > niestety trzeba dorosnąć. Im więcej dzieci tym ten sens większy. No, chyba że
          > ktoś żyje tylko po to aby więcej (i lepiej) zjeść, pomieszkać, pozwiedzać,
          > pojeździć lepszym samochodem. Pustka wychodzi dopiero w życiu starszym. Można
          > się nią przejmować albo nie. I tyle.

          W takim razie co z tymi którzy mieć dzieci nie mogą? Co im powiesz? Palnijcie
          sobie od razu w łeb bo wasze życie jest bez sensu?
          • samwieszkimjestem Czy jest na sali lekarz?! 25.04.06, 20:34
            Czy jest na sali lekarz?! Ludzie, czy nigdy nie słyszeliście o adopcji
            noworodków, albo niemowląt?!

            Czy naprawdę wierzycie w obiegowe opinie, że proces adopcyjny się ciągnie, a "z
            obcych genów nie wiadomo co wyrośnie"? A z własnych genów - to niby wiadomo? A
            ile jest opuszczonych rodziców, ile dzieci nie potrafi rozmawiać z rodzicami,
            odcina się od nich i vice versa? Czy to ma coś wspólnego z genami?

            Myślałam, że skoro wiekszość z nas jest katolikami, to ta większość rozumie, co
            jest najważniejsze w życiu. Najważniejsza jest miłość. Miłość bezwarunkowa,
            szczera, z głębi serca. Taka, która przenosi góry i uskrzydla.

            Jeśli uda mi się kiedyś adoptować dziecko, to nie będę go oszukiwać, że go sama
            urodziłam. Powiem mu, że urodziła go inna pani, ale nie mogła go pokochać tak,
            jak ja, ale troszczyła się o jego przyszłość, więc oddała go w moje ręce (a nie
            wyrzuciła na śmietnik - ale tego dziecku nie powiem). Bo ja go pokochałam. Nie
            liczy się, ile potomków zostawimy po sobie. Liczy się, ile zrobimy w czasie
            swojego życia. Czy damy komuś bezwarunkową miłość? Czy nauczymy kogoś żyć w
            miłości? Czy otrzymamy ją później zwielokrotnioną? Dzieci kochają zawsze, i
            mimo wszystko. Może powinnismy się tego od nich nauczyć. Wystarczy do tego
            jedno dziecko smile
        • marta_125 Re: .............................. 20.04.06, 14:16
          Racja!!! A Ci co chcą mieć jedno dziecko zobaczą za 20 lat kto jest górą!!
          Jedno dziecko pojedzie na święta do teściów, współmałżonek zostawi i w Boże
          Narodzenie przy jednej porcji karpia pożałują.
          Wtedy będą się rozkoszować swoim egoizmem.
          Albo jak już tak świetnie wykształcą potomka to on znajdzie drugą połówkę za
          oceanem i wyjedzie...
          Ale spoko przecież jest skype.
          Powodzenia egoiści.
          • maretina Re: .............................. 20.04.06, 14:20
            marta_125 napisała:

            > Racja!!! A Ci co chcą mieć jedno dziecko zobaczą za 20 lat kto jest górą!!
            > Jedno dziecko pojedzie na święta do teściów, współmałżonek zostawi i w Boże
            > Narodzenie przy jednej porcji karpia pożałują.
            > Wtedy będą się rozkoszować swoim egoizmem.
            > Albo jak już tak świetnie wykształcą potomka to on znajdzie drugą połówkę za
            > oceanem i wyjedzie...
            > Ale spoko przecież jest skype.
            > Powodzenia egoiści.
            mam nieodparte wrazenie, ze egoistami w tym watku sa ci, ktolrzy sprowadzaja na
            ten swiat dzieci z powodow, ktore bylas laskawa wyzej wymienic, a ktore ja
            zacytowalam.
            dzieci sprowadza sie an swiat z milosci, z potrzeby serca a nie dla karpia.
            nie boje sie momentu, w ktorym kajtek sie usamodzielni i pjdzie w swiat. bede
            miala czas dla siebie i meza. kocham kajtka nad zycie ale nie jest on jedyna
            trescia mojego zycia.mam wiele innych radosci i spraw, ktore niosa za soba
            satysfakcje i szczescie. moj maz tezsmile
            • marta_125 Re: .............................. 20.04.06, 14:34
              To wspaniale że masz ciekawe życie. Gratuluję. Jednak nie wiesz jak będziesz
              żyła za rok za 5 za 20 lat. Z biegiem czasu wartości się zmieniają. Być może za
              kilka lat będą Cię cieszyły inne rzeczy niż dziś... Sądzę że dziecko absorbuje
              do końca życia. Ta wartość nie ulega zmianie.
              A co do karpia - jestem zwolenniczką rodzinnych świąt i dużego zamieszania
              przez całe święta. Jakoś nigdy nie byłam sama w święta i zrobię wszystko żeby
              tak zostało.
              • monia725 Re: .............................. 20.04.06, 15:24
                Wiesz co marta, nawet jako moje jedyne dziecko wyjedzie za ocean i bedzie
                szczesliwe to dla mnie bedzie to tez szczescie. A ty sprawisz, ze dziecko
                zrezygnuje ze swojego szczescie bo zgrzybiala mamusia musi miec kompana przy
                karpiu!!!! Czyli u ciebie im wiecej dzieci, tym gorzej dla nich ....
              • maretina Re: .............................. 20.04.06, 19:30
                marta_125 napisała:

                > To wspaniale że masz ciekawe życie. Gratuluję. Jednak nie wiesz jak będziesz
                > żyła za rok za 5 za 20 lat.
                i bardzo dobrze, bo byloby nudno wszystko wiedziec. nie byloby sily sprawczej w
                postaci adrenaliny i checi dzialaniawink

                >Z biegiem czasu wartości się zmieniają. Być może za
                >
                > kilka lat będą Cię cieszyły inne rzeczy niż dziś... Sądzę że dziecko
                absorbuje
                > do końca życia. Ta wartość nie ulega zmianie.
                tak mowia toksyczne mamusie, ktore do konca zycia chca dyrygowac dzieckiem i
                zyc ukladaniem i planowaniem zycia swojej pociechy.

                > A co do karpia - jestem zwolenniczką rodzinnych świąt i dużego zamieszania
                > przez całe święta. Jakoś nigdy nie byłam sama w święta i zrobię wszystko żeby
                > tak zostało.
                ja tez lubie swieta i gwarantuje Ci, ze nawet jesli kiedys kajtek nie bedzie
                mogl ze mna i mezem byc na wigilii to plakac nie bede. nie bede tez sama. mam
                spora rodzine.
                • jakw Re: .............................. 25.04.06, 22:17
                  maretina napisała:
                  > mam spora rodzine.
                  >
                  No właśnie. Ale jeśli będą niemal same jedynaki to rodzina to będzie: 1
                  dziecko+2 rodziców+co najwyżej 4 dziadków. Zadnych cioć, wujków...
              • jdylag75 Re: .............................. 24.04.06, 14:56
                "Jednak nie wiesz jak będziesz żyła za rok za 5 za 20 lat." - akurat to jest
                argumentem przeciwko posiadaniu dzieci w ogóle, bo jak za 5 czy 20 lat będzie
                wojna/głód/dziecko-kryminalista/bezrobocie itd ?? to co wtedy?
                Nie masz też gwarancji, ze początkowo Twój pełen dzieci dom nie opustoszeje, bo
                całą np: trójka, piątka czy szóstka wyjedzie za ocean i nici z wspólnych świąt.
                Mam wrażenie, ze osoba, która ma ciekawe życe w wieku 20 lat, będzie takie
                miała do późnej starości - widać taki charakter. Ja nie chciałąbym żyć
                wyłącznie życiem moich dzieci, a po to żeby było ciekawiej na wszelki wypadek
                powołać ich na swiat kilkoro.
                Chcę jedynaka bo tak i mam smile)

          • tititaca Re: .............................. 21.04.06, 13:36
            Akurat ja, jedynaczka spedzem mnostwo czasu z mama. Sasiadka miala 6tke i
            wszystkie sie rozjechaly po swiecie.
            Ty masz argumenty jak z epoki lodowcowej.

            marta_125 napisała:

            > Racja!!! A Ci co chcą mieć jedno dziecko zobaczą za 20 lat kto jest górą!!
            > Jedno dziecko pojedzie na święta do teściów, współmałżonek zostawi i w Boże
            > Narodzenie przy jednej porcji karpia pożałują.
            > Wtedy będą się rozkoszować swoim egoizmem.
            > Albo jak już tak świetnie wykształcą potomka to on znajdzie drugą połówkę za
            > oceanem i wyjedzie...
            > Ale spoko przecież jest skype.
            > Powodzenia egoiści.
          • tooz Re: .............................. 25.04.06, 11:06
            Masz straszliwie na%$^%$ w glowie...Egoistka to ty jestes wnioskujac z twojej
            wypowiedzi:
            > Jedno dziecko pojedzie na święta do teściów, współmałżonek zostawi i w Boże
            > Narodzenie przy jednej porcji karpia pożałują.
            A tak bedziesz sie cieszyc bo sobie zrobilas 2 dziecko jako zastepczy dodatek
            dotrzymujacy towarzystwa i jedzace z toba porcje karpia. Bedzie z toba cale
            zycie i bedzie sie toba opiekowalo. A co bedzie jesli te 2 tez pojedzie na
            swieta do tesciow i znajdzie 2 polowke za oceanem?Zrobisz sobie 3,4,20? Czy te
            2 dziecko bedzie mialo obowiazek siedzenia dotrzymywania ci towarzystwa?
            Dziewczyno powtarzam ci lecz sie...Egoistko!
      • maretina Re: "pochowali jedyne dziecko" i co dalej? 20.04.06, 22:53
        dorota751 napisała:

        > Ja mam jedno dziecko, na razie. Chcę mieć drugie, ale przyznam, że bardziej z
        > egoizmu. Znam zbyt wiele przypadków - i osobiście i ze słysznie, że to
        właśnie
        > jedno jedyne dziecko albo ciężko zachorowało i zmarło, albo zginęło w
        wypadku.
        > Boję się, że i mnie mogłoby to spotkać i wtedy cały sens życia pryska - no bo
        > dla kogo żyć jak nie dla dzieci i potem wnuków.
        > DR
        pamietasz katastrofe w katowicach? byli tacy co pochowali kilkoro dzieci i
        wnuki.zycia nie da sie przewidziec i nie ma zabezpieczen przed wszystkim.
      • samwieszkimjestem Re: "pochowali jedyne dziecko" i co dalej? 25.04.06, 20:22
        To dosyć surrealistyczna obawa. Jakie jest prawdopodobieństwo pochowania
        własnego dziecka, jeśli dba się o jego bezpieczeństwo i urodziło się zdrowe?

        Przecież w razie ewentualnej śmierci można adoptować dziecko, a właśnie
        noworodki i niemowlęta najłatwiej adoptować! Dlaczego ludzie tak się boczą na
        adopcję?

        Moja mama wzięła kiedyś dziewczynkę z Domu Dziecka na święta, jak ja byłam w
        przedszkolu, i ona czytała mi bajki i była bardzo czysta i usłuchana, tylko
        smutna, niestety. Chciała ją brać częściej, ale głupiutka rodzinka się nie
        zgodziła. Wśród moich najbliższych sąsiasów dwie rodziny dokonały adopcji:
        jedna 3-miesięcznego niemowlęcia, druga - 8-mio miesięcznych bliźniaczek.
        Chowają się wspaniale, a jedna mała ma ruchy zupełnie jak matka "zastępcza" -
        czyli nie wszystko sprowadza się do genów!

        A więc wydaje mi się naprawdę irracjonalne, żeby płodzić drugie dziecko "na
        zapas". Jak również jest to brak szacunku do niego, i to jeszcze przed
        poczęciem!
        • jakw Re: "pochowali jedyne dziecko" i co dalej? 25.04.06, 21:16
          samwieszkimjestem napisała:



          > To dosyć surrealistyczna obawa. Jakie jest prawdopodobieństwo pochowania
          > własnego dziecka, jeśli dba się o jego bezpieczeństwo i urodziło się zdrowe?

          - Atak terrorystyczny? (szkoła w Biesłanie, metro w Londynie czy pociągi w Madrycie)
          - Wypadek autokaru wiozącego dzieciaki na szkolną wycieczkę? (np. maturzyści z
          Białegostoku w zeszłym roku)
          - Jakaś choroba czy wypadek - wcale tak dużo nie trzeba


          > Przecież w razie ewentualnej śmierci można adoptować dziecko, a właśnie
          > noworodki i niemowlęta najłatwiej adoptować!
          Tylko że jest jakieś ograniczenie na różnicę wieku m-y rodzicami a adoptowanym
          dzieckiem (chyba 40 lat), więc jak stracisz 20-letnie dziecko to pewnie
          niemowlaka nie dadzą na wychowanie. Zresztą czy byś miała wtedy siłę na
          zaczynanie wszystkiego od początku. A wychowywanie trochę starszego dziecka po
          przejściach na pewno nie jest łatwe.
          • peresia Re: "pochowali jedyne dziecko" i co dalej? 25.04.06, 21:41
            Równie dobrze (czego nie życzę), może Ci jutro spaść cegła na głowę. Nigdy nie
            wiadomo kto pierwszy...

            Mam nadzieję, że nie zaszczepisz tym pesymizmem swoich dzieci, bo nie będą
            miały lekko w życiu, pomimo towarzystwa w osobie brata lub siostry.
            • jakw Re: "pochowali jedyne dziecko" i co dalej? 25.04.06, 21:55
              Wiesz, mój mąż miał kiedyś brata - zginął mając 20 lat. Znam kobietę, której
              15-letni syn utopił się wskutek nieszczęśliwego wypadku. Sama stwierdziła, że
              dobrze że jednak ma jeszcze córkę.
              Więc mniemam, że prawdopodobieństwo straty jedynego dziecka jest jednak > 0,
              niezależnie od tego, jak będziesz o to dziecko dbała. I jest pewnie nawet
              większe niż to, że mi cegła spadnie jutro na głowę. Ja tam pod rusztowaniami nie
              łażę.
              • peresia Re: "pochowali jedyne dziecko" i co dalej? 25.04.06, 22:04
                Coś Ci powiem: moja jedyna córeczka jest z trzeciej ciąży, umarło mi dwoje
                dzieci, mimo to Twoje argumenty do mnie nie przemawiają.

                "Cegła" - to był tylko przykład, bo nikt nie ma patentu na wieczne zdrowie,
                życie i szczęście.
              • samwieszkimjestem Re: "pochowali jedyne dziecko" i co dalej? 25.04.06, 22:30
                Nie zmienia to faktu, że ludzie ci rozumują tak: "kto mi dotrzyma towarzystwa,
                jeśli pierwsze dziecko umrze przedwcześnie?". Więc dalej jest to egoizm.

                Która z Was chciałaby być kopią zapasową?
    • weronikarb Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 12:21
      Na każde pytanie kiedy drugie??
      Odpowiadam na ogół:
      - jak kochasz tak dzieci to sobie zrób
      - chyba że Ty/Wy je wychowacie
      - jestem za leniwa i nie chce mi się z drugim męczyć

      Prosto i na temat, a niech dana osoba mysli czy sobie z niej żartujesz czy
      mówisz poważnie
    • wuania Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 12:27
      hej ja jestem jedynaczką i jestem zupełnie normalna, nie jestem egoistka, nie
      mam problemów w budowaniu relacji z ludzmi, umiem sie dzielic. jedynak tak na
      prawde nie różni się od innych dzieci, może więcej musi udzwignąć jeśli rodzice
      przelewają na niego swoje oczekiwania ale jeśli jesteś mądrą osobą (zakładam,
      że tak) to ciesz sie swoim dzieckiem i relacją z nim.
      Jeśli nie czujesz potrzeby posiadania gromadki dzieciaków to Twoje prawo i nie
      daj się zaszczuć.
    • evamarija Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 12:45
      Asertywnosc. Kiedys slyszalam ze powinnam wyjsc za maz (ciagle i ciagle rozne
      ciocie), nie wyszlam do tej pory (ponad 30 lat) i nie jest to problem bo ukladam
      sobie zycie jak chce. Mama mojego chlopaka czasem suszy nam glowe o to, a my
      nic. Wiem jedno: ulegniemy, to potem bedzie o dziecku, a potem o drugim, a potem
      co jemy, gdzie mamy kurz itd. To Twoja sprawa i o tym nie chcesz rozmawiac.
      • dorota751 jeśli ktoś nie może mieć dzieci 20.04.06, 13:08
        to po to właśnie wymyślono adopcję. Jest mnóstwo dzieciaków które czekają na
        dom i kochających rodziców. Nie bronię ludzi którzy chcą mieć jedno czy więcej
        dzieci, to indywidualna sprawa. Sama też kiedyś nie chciałam mieć dzieci, ale
        mam i chcę jeszcze. Jak już wyżej napisałam, boję się utraty jedynego dziecka,
        boję się tego bólu który widziałam w oczach nie jednej matki.
        • maretina Re: jeśli ktoś nie może mieć dzieci 20.04.06, 21:57
          dorota751 napisała:

          > to po to właśnie wymyślono adopcję.

          nie nie poto. adopcja to nie jest substutut bilogicznego dziecka. to calkiem
          inna forma macierzynstwa. nie powinno sie dawac do adopcji dzieci ludziom,
          ktorzy biora je tylko dlatego, zeby wygladac na modelowa rodzine. adopacja to
          wychowywanie c u d z e g o dziecka. nie kazdy umie takie pokochac. zatem nie
          pisz bzdur, nie masz pojecia o czym piszesz. ludzie latami walcza o s w o j e
          dziecko.
          Jest mnóstwo dzieciaków które czekają na
          > dom i kochających rodziców. Nie bronię ludzi którzy chcą mieć jedno czy
          więcej
          > dzieci, to indywidualna sprawa. Sama też kiedyś nie chciałam mieć dzieci, ale
          > mam i chcę jeszcze. Jak już wyżej napisałam, boję się utraty jedynego
          dziecka,
          > boję się tego bólu który widziałam w oczach nie jednej matki.
          • samwieszkimjestem Re: jeśli ktoś nie może mieć dzieci 25.04.06, 23:26
            Jeśli nie potrafisz kochać dziecka, jeśli nie ma twoich genów, nie zostało
            przez Ciebie osobiście spłodzone, to bardzo Ci współczuję.

            Jak można nie kochać dziecka? Znam pewną czterolatkę, która rzeczywiście czasem
            jest męcząca (zwłaszcza jak jest moja kolej na bycie ulubioną ciocią), ale po
            prostu ją uwielbiam. I to nie dlatego, że się słodko uśmiecha czy coś takiego.
            To raczej smutne i chorowite dziecko. Tylko dlatego, że jest szczera i
            prawdziwa w swoim zachowaniu. Jak się cieszy, to doskonale widać, jak się
            smuci, też od razu można poznać. Lubi żeby ją masować po plecach i czesać moje
            włosy. Jest prawdziwa, nieskażona jeszcze dorastaniem i stereotypami. Dlatego,
            że jest dzieckiem, po prostu. Przebywam z nią zwykle po kilka dni z rzędu, więc
            proszę mi tu nie pisać, że cudze dzieci zawsze są fajne, bo trzy doby od rana
            do wieczora z dzieckiem to nie jest popołudniowa herbatka.

            Dlaczego trudniej pokochać dziecko adoptowane? Bo nie jest do Ciebie podobne?
            Pomyśl. Jest w szpitalu noworodek, którego matka zrzekła się swoich praw - a
            więc idealna sytuacja do szybkiej adopcji. Maluszek leży sam, pod opieką
            pielęgniarek, prawdopodobnie często płacze i niewiele je. Czy nie masz ochoty,
            widząc go, podejść i wziąść go na ręce, przytulić? Czy nie rodzi się w Tobie
            instynkt opiekuńczy wobec tej bezbronnej istoty? We mnie się budzi. I zdolna
            byłabym to dziecko pokochać.

            Podsumowując - wychowywanie dziecka urodzonego przez inną kobietę NIE JEST
            całkiem tożsame z wychowywaniem dziecka cudzego. Zależy też jak wcześnie
            nastąpiła adopcja. Jednak chodzi o to, że rodzic to osoba wprowadzająca dziecko
            w życie, pokazująca mu świat, ucząca go pewnych zasad i przekazująca SWOJEMU
            już dziecku swoje wartości. Inaczej, moja Panie, bylibyśmy zwierzętami.


            Mądry człowiek wie, czego nie wie. Głupi nie wie nawet tego, co wie.
    • mikams75 Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 13:20
      Dla mnie niezrozumiale sa wogole te wieczne dyskusje na temat posiadanego badz
      nie potomstwa. To decyzja malzenstwa a nie cioc i innych tzw. dobrych dusz.
      Sama dzieci nie mam i jestem notorycznie nagabywana, bo bo jak to tak?! Bywa to
      meczace i zdaje sobie sprawe, ze jesli w koncu urodze dziecko to otoczenie sie
      zapewne jednym nie zadowoli i bede miala dokladnie taka sama sytuacje jak ty
      teraz.
      Sama zastanawiamal sie, czy chcialabym 1 czy 2 i nadal nie wiem. Na razie
      doroslam do tego, zeby to nie bylo 0 ale i <3.
      Ja jestem jedynaczka, na wredna egoistke nie wyroslam, nic mi nie dolega z
      powodu braku rodzenstwa. Moja mama tez jest jedynaczka, bo jej ojciec zmarl
      wczesniej. Zawsze marzyla o rodzenstwie i bardzo chciala tez zebym ja nie byla
      jedynaczka. Niestety tatus okazal sie nieodpowiedzialny, a innego kandydata
      jakos nie bylo wiec nie mam rodzenstwa.
      Losy sie powtarzaja, wiec pewnie tez bede miala jedno smile


    • azonka1 Argumenty przeciw 20.04.06, 15:08
      Jestem dorosłą jedynaczką, rodzice nie chcieli mieć drugiego dzicka bo nie.
      Oboje maja po 2 rodzeństwa, a mnie wiecznie obciążaja, że nie mam dla nich
      czasu, a przeciez teraz ja mam rodzinę, pracę. Jak ich rodzice chorowali to
      dzwonili do rodzeństwa: przyjedź prosze, posiedź przy mamie bo ja muszę.... do
      lekarza, do urzędu, odsapnąć. Ja nie mam takiej szansy żeby mnie ktoś wsparł w
      chorobie rodziców. Na święta mój mąz składa się z siostra na upominki, a mi
      jest mi głupio bo nie będe im dawać tak drogich prezentów. Jak ich juz nie
      będzie, dzieci pouciekają, z rodzeństwem można spędzać czas. Moi rodzice tak
      robia, mi nie dali szansy. Teraz jest różnie, ale przyszłość mnie przeraża. Nie
      potrafię się kłucić ani tym bardziej godzić. Jedno dziecko CI wystarcza ..... .
      Czy wystarczy Ci do końca życia ..... . Ja ma dwójkę, nie dla siebie. Uwielbiam
      słuchać jak się bawia, czytają, biją. Sa i mam nadzieje będą przyjaciółmi, a
      nawet jeśli nie to zawsze będa wiedzieli, że gdzieś w świecie z całą pewnością
      jest ktoś do kogo będzie można się zwrócić nawet jak się znienawidzą.
    • inonnek Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 15:20
      hej
      ja mam również jedynaka, ma 10 lat
      póki co mój instynkt macierzyńskijest wyczerpany, kompletnie nie mam chęci na
      drugie dziecko, jestem ciekawa czy wogóle się obudzi znów
      też były pytania, życzenia i inne na temat drugiego bobasa ale teraz już ich nie ma
      a jak komus się zdarzy zapytać to mówię, żeby sobie sam zrobił i sam wychował
      jak ma potrzebę bo ja jej nie czuję smile
    • java84 Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 15:37
      a ja w ogole nie chce miec dzieci i niektorzy nie potrafia tego zrozumiec
      a ja nie chce i tyle
      sama jestem jedynaczka i uwazam, ze tak jest fajnie- od malego potrafilam sama
      sie soba zajac, wymyslalam rozne zabawy, bylam samodzielna i to procentuje w
      doroslym zyciu
      a jedynak wcale nie musi byc samolubny- byle rodzice go za bardzo nie
      rozpuscili...tylko tak troszeczkewink
      zreszta znam egoistycznych do bolu nie-jedynakow
      a kazdy powinien miec tyle dzieci, ile sam chce i nie kierowac sie opinia
      rodziny, znajomych, itp.
      • anette444 Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 16:38
        Mam koleżankę, która jest jedynaczką i wyszła też za jedynaka. Mają jedną córkę
        i więcej nie będzie. To dziecko nie ma cioć, wujków, kuzynów. Dziadkowie też
        się już wykruszają. W dodatku rodzice sie rozwiedli... A ze znajomymi sami
        wiecie jak jest - jest fajnie, ale człowieka rzuca w różne miejsca i dobrze
        jest mieć jakieś stałe punkty odniesienia. Jestem jak najdalsza od namawiania
        kogoś na drugie dziecko - sama długo zwlekałam z tą decyzją, ale może czasem
        warto wybiec trochę w przyszłość.
        • marta_125 Re: argumenty za jedynakiem? 21.04.06, 13:34
          nareszcie ktoś pisze coś fajnego. Widzę że na forum są sami nieszczęśliwi
          jedynacy... Może ten orgument ich przekona
          • antidotumm Re: argumenty za jedynakiem? 21.04.06, 13:40
            Jestem szczesliwa jedynaczka otoczona wiernymi przyjaciolki.
            Moj maz ma rodzenstwo, ktore jest mu calkowicie obce.
    • casie Re: argumenty za jedynakiem? 20.04.06, 17:34
      Naprawde nie rozumiem opinii tych, którzy posiadanie więcej niz jednego dziecka
      uważają za konieczne. Jesli ja jestem szczęśliwa mając jedne, to dlaczego któs
      usiłuje mi wmówic, że wcale nie jestem szczęśliwa i żle robie?Także argument, że
      dziecko będzie miało w przyszłości oparcie w rodzeństwie są lekko naciągane.
      Świetnie, jeśli tak będzie, ale zakłada się własne rodziny i różnie się układa.
      Sama jestem jedynaczką, a moja mama miała 2 rodzeństwa. Nie czuje się w żaden
      sposób poszkodowana. Drodzy wielbicielie większych rodzin proszę, nie mówcie mi
      jak mam życ, zatruwajcie życie swoim dzieciom jeśli już musicie komukolwieksmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka