Dodaj do ulubionych

Ach, te pieluchy

09.08.16, 15:11
I na mnie przyszła pora, by ponarzekać na problemy z odpieluchowaniem tongue_out Synek ma 2 lata i 4 miesiące. Zaczęliśmy już w czerwcu, najpierw bieganie w majtkach tylko u babci na podwórku. Teraz coraz częściej zakładam również w domu, chyba, że jest wyraźny sprzeciw (a jest coraz rzadziej). Rzadko wola, trzeba raczej przypominać. I tu jest moja pierwsza wątpliwość, bo wydaje mi się, że powinien sam sygnalizować (a nie ciągłe "chcesz siusiu?"). Nie mam jednak pomysłu, jak to zmienić.

Największy problem mam z kupą. Nie ma szans, żeby zrobić na ubikację ani na nocnik. Synek w ogóle raczej gardzi nocnikiem, woli nakładkę (nocnik jest dobry u babci i myślimy, żeby sobie kupić taki sam. Rzeczywiście może być wygodniejszy, jest dłuższy, no i w ulubionym kolorze małego). Młody potrzebuje prywatności, zawsze chowa się w kącie, bawi klockami i krzyczy, że mamusia ma nie wchodzić. Proponowałam, że mu zostawię tam nocnik, że posadzę na ubikacji i wyjdę - histeria. Odpuściłam zatem i zakładam mu pieluchę, jak prosi. Aktualnie układ jest taki, że do spania na noc i na drzemkę jest pielucha (chociaż moim zdaniem budzi się już z suchą), później majtki, a na kupę znów zakładamy pieluchę. Namówiłam go za to, żeby robił tę kupę w łazience i działa dobrze: zapala sobie światło, wchodzi tam, ja mu nie przeszkadzam, później mnie woła. Mam taki pomysł, żeby za jakiś czas go namówić, żeby w tej pieluszce kucnął nad nocnikiem albo usiadł na ubikacji, a później w końcu ją zdjąć. Nie wiem, czy się uda. Może jednak lepiej kupić jakiś ekstra nocnik, no nie wiem, w autka? tongue_out

Wiem wiem, nie jestem jedyna. Znalazłam tu sporo wątków "kupa tylko w pieluchę", ale żadnych konkretnych porad, tylko komentarze "mojemu przeszło, jak miał cztery lata" wink Wolałabym jednak wcześniej. Jeśli ktoś zatem miał takie doświadczenia i udało mi się sensownie to rozwiązać to będę wdzięczna za podzielenie się radą.
Obserwuj wątek
    • amiralka Re: Ach, te pieluchy 09.08.16, 17:15
      Czyli jednak się spieszyszwink We Fr pediatrzy dają taką radę: na nocnik najpierw klasc pieluche. U nas takiego pb nie bylo wiec nie wiem czy sie sprawdza. Inny pediatra nazywa taka pieluche na kupke- miękkim nocniczkiem. I radzi absolutnie nie wywierac presji na dziecko.
      Ja mam takie pomysly: kazda pieluche z kupka rytualnue oprozniac razem do toalety. My mowilismy zawsze do widzenia kupko, Twoje miejsce jest w toaleciewink Zaraz potem synek sie odpieluchowal (czy raczej zaczal uzywac nocnika). Moze to kontrowersyjne, bo podobno to przeraza wiele dzieci, ze ich kupka tak znika ale u nas to dzialalo.
      Druga rzecz: nie wiem czy sie przy nim zalatwiasz, ale to ponoć też może pomóc. Informujesz, że robisz nr 2 i to się tak odczarowuje i banalizuje dziecku. Trzecia: nie wiem jak go czyscisz po zalatwieniu potrzwby w pieluche, u nas bylo mycie pupy pod kranem i synek tego w pewnym momencie przestal lubic. Powtarzalam wiec, ze tak trzeba jesli kupka ląduje w pieluszce, za to w przypadku nocnika wystarczy tylko wytrzeć dobrze i nie trzeba dokonywać az takih ablucji (nie dziala jesli mieszkasz w Azjiwink To go motywowalo.
      A najbardziej radzę akceptować i czekać. Z tego co pamiętam dopiero nie dawno zaczął ten proces, nir ma się co spieszyć, na pewno minie szybciej niż soę spodziewasz.
      • jemanja Re: Ach, te pieluchy 10.08.16, 13:07
        No nie wiem, staram się podchodzić do tego na luzie i nie spieszyć, ale może z boku to inaczej jednak wygląda wink

        Z tym miękkim nocnikiem to niezłe, zaczęłam tak mówić. I rzeczywiście razem opróżniamy tą pieluchę (jak się da tongue_out), synkowi to nie przeszkadza. I na razie bez pudła mówi, kiedy chce (tyle dobrze, że to kontroluje), prosi o pieluchę, idzie do wc, tam się załatwia, przychodzi i idziemy razem do łazienki. "Pa kupko" też się zdarza mówić, bo tak mówił bohater "Nocnika nad nocnikami" wink

        Widzisz, tu mi się coś "otworzyło". Bo ja kiedyś często się się załatwiałam przy małym - przychodził po prostu do łazienki i tyle - a teraz jakoś tak przestałam. Mąż się zawsze zamykał, ja niby nie, ale zazwyczaj szłam, jak synek się bawił, zajmował sam sobą. Jak wołał, to go słyszałam. A teraz zaczęłam go informować, że gdzie idę gdyby mnie szukał, może to mu też jakoś "oswoi" temat. Drzwi do łazienki nie zamykam.

        Niedawno i nie ma pośpiechu, do przedszkola pójdzie w przyszłym roku big_grin Sama się zastanawiałam, czy nie za wcześnie mu zaczęłam zakładać majtki tak "na stałe". Z drugiej strony nie protestuje, sam czasem pyta o te majtki, pieluchy po spaniu suche. Tyle, że sam nie zawoła no i czasami np. po całej nocy są nerwy, jak zaproponuję ubikację. Ale spokojnie. Udało nam się "unormalnić" wpadki, bo mały się strasznie denerwował, płakał i krzyczał. Wrażliwiec z niego po prostu. Teraz, jak parę razy powiedziałam spokojnie, że nic się nie stało, przebrałam, posprzątałam i poszliśmy się bawić, jest lepiej. Denerwuje się trochę, ale nie wszczyna takiego alarmu i widzę, że niepokój jest mniejszy. Zresztą i wpadek prawie nie ma.
      • baba_za_kolkiem Re: Ach, te pieluchy 11.08.16, 08:54
        U nas fobia na temat kupy również była, i mam wrażenie, że synek JESZCZE ją przepracowuje (pieluchę zdjęliśmy całkowicie 20 czerwca).
        I obiema rękami podepnę się pod stwierdzenia i rady Amiralki.
        U nas wszystko podobnie było.
        Z czasów jeszcze pieluszkowych: chowanie się za meblami, pod stołem, za firanką. ie wolno było mu zaglądać, przeszkadzać, wstydził się, wyganiał lub uciekał w inny kąt, lub wstrzymywał. I tego wstrzymywania właśnie najbardziej się bałam, dlatego postanowiłam, że w sprawie kupy pójdziemy na wszystko, c będzie syn chciał, byle oswoić temat bardzo ostrożnie.
        Pierwsze da tygodnie kupa po staremu (w schowkach, za firanką, za lodówką itd.), do majtek. Każdorazowa propozycja zrobienia do nocnika / bardzo delikatna, jeśli nie chciał - OK, żaden problem. Kiedy zdejmowałam mu majtki, wyskakiwał z nich jak oparzony, krzyczał niemal, żeby nie dotknąć kupą nogi, jeśli tak się zdarzyło wpadał w panikę i musiałam szybko wycierać i myć. Kupę wyrzucałam do toalety, zawsze oswajając temat np. "witamy kupko, musimy się pożegnać, papa kupko, siup do toalety, płyń sobie". Syn zaglądał jak kupa odpływa, spuszczał wode i krzyczał żeby umyć toaletę.
        Kiedy ja robiłam do toalety, tez przychodził, pytał i zaglądał. Wiem, ze to niesmaczne, ale wiedziałam że mus się oswoić z tematem. Czytaliśmy też Nocnik nad nocnikami.
        Potem przełom, zgodził się zrobić do nocnika. (po dwóch tygodniach). Po tym jak zrobił, wstał spojrzał i niemal się rozpłakał, rzucił i się na szyję, jednocześnie sprawdzał w panice czy nogi czyste smile I znów: witamy kupko! Papa kupko itd.
        Potem z trzy tygodnie to było na zmianę, raz tu raz tu, przy czym zauważyłam, że twardsze szły do nocnika, rzadkich nawet nie próbował.
        Za każdy nocnik brawa i chwalenie.
        Potem udało się zrobić na WC, brawa, chwalenie jaka piękna kupinka, jak się super udało.
        I spłukiwanie - super atrakcja.
        Teraz już robi tylko na WC, ale nadal muszę wychodzić, inaczej nie zrobi. Musi być sam, innych wygania.
        I kiedy już zdawałoby się że temat mamy załatwiony, nastąpił znów kryzys, mianowicie syn wstał z toalety, broda się trzęsie, podkowa, łzy w oczach a syn mówi: Mama, ja mam tam dziule! Kupa tam wychodzi z dziuly! Przerażony smile
        Także nadal na ten temat rozmyśla.
        Powiedziałam z uśmiechem, że oczywiście, że mamy dziurkę do robienia kupki, że on też ma, jak Boluś (z nocnika nad nocnikami). I znów czytaliśmy książeczkę.
        Także, obecnie jesteśmy na etapie że woła i robi do WC, ale nadal zagląda z lekkim strachem, jak wygląda ta kupa i czy toaleta jest czysta, czy trzeba umyć.
        Dociera do niego, że to jest jego "produkt" i że wychodzi z niego i musi się z tym oswoić.
        Z tego co widzę wśród znajomych i nawet tu na forum, takie obrzydzenie i strach to częste zjawisko. Dziecko musi ten temat oswoić. Absolutnie nie wolno mówić, że kupa jest paskudna, że fe, że okropna, ja zawsze mówię "jaka piękna kupinka!".
        • jemanja Re: Ach, te pieluchy 12.08.16, 16:12
          Dzięki za tę wypowiedź, widzę, że nie tylko ja mam problemy. Nocnik nad nocnikami mam, ale na razie nie pomaga. No ale staram się to od początku robić tak, jak Ty i amiralka, powoli i bez naciskania.

          Dzisiaj wróciliśmy do pieluchy. Początek był fajny: mały nie protestował, jak mu się zakładało majtki, wręcz sam się ich domagał, chętnie szedł do wc na siusiu, jak wymyśliłam, że kupa do pieluchy w łazience to przez trzy dni przychodził, prosił o pieluchę, potem szedł do łazienki się w tę pieluchę załatwić. A teraz dwa dni z rzędu wypadek w majtki i tragedia. Nie umiał jakoś powiedzieć, żeby mu pieluchę założyć i chociaż starałam się, żeby jak najdelikatniej z nim postępować - zdenerwował się strasznie. Dzisiaj po opróżnieniu majtek do toalety, pożegnaniu się z kupką i umyciu pupy zaczął mówić, że on nie robi kupy i nie musi. Opowiadałam, że wszyscy robią, że tata, że kotek, że dzisiaj akurat widział, jak robi mama, a on, że nie, nie musi. No wystraszyłam się, że będzie wstrzymywał. Prosił o pieluchę i mu ją założyłam. Jestem trochę w kropce, bo widzę, że chyba przegapiłam dobry moment na zdjęcie tej pieluchy i nie wiem, czy próbować dalej, czy odpuścić na razie zupełnie? Presją ze strony otoczenia (a jest taka) się nie przejmuję, ale może mały się przejmuje? Temat ciągle wraca wśród dorosłych na placu zabaw, dziadkom zdarza się pytać, jak tam, może powinnam ich też trochę utemperować i w ogóle na razie zamknąć temat.
          • amiralka Re: Ach, te pieluchy 12.08.16, 19:28
            Dokladnie. Jak ktos porusza temat, to powiedz z usmiechem, ze kontrola zwieraczy to intymna sprawa Twojego syna. I tyle. I nie martw sie.
            • amiralka Re: Ach, te pieluchy 12.08.16, 19:54
              Cd: Nie wierze w to "przegapienie" momentu, raczej Twoj syn jest po prostu malutki. I wrażliwy w tym temacie. Takie regresy się bardzo często zdarzają dziecku - najpierw frajda z nowej umiejętności, a potem: o nie! Kjut pisała chyba że tak było z jej synkiem, z moim na pewno. Po etapie fascynacji nocnikiem i książek okolo tematu, po etapie praktycznej czystości przyszlo - nie nocnik!!!!! I lanie w majty jak wlezie, bez zadnej reakcji. Bez slowa wrocilam do pieluchy. Az do pewnego momentu, jak w podrozy (!!)zaczal chodzic do toalety w kazdym kibelku. Na nowo zglaszac potrzebe kupki i robic siusiu na zawolanie. Wtedy definitywnie sciagnelam pieluche - rytualnie oddalismy ostatnia paczke mlodszemu koledze.Tylko juz go nie "wysadzam", bo bardzo zle znosi presje, albo mowi albo coz... konsekwencja w postaci mokrych nozek jest dla niego bardzo przykrawink
              Coz, tak juz jest z dziecmi - rozwijaja sie jak w sinusoidzie. Czesto nowa umiejtnosc czyli nowy krok w strone dorastania staje sie nagle przytlaczajacy. I wtedy regres - trzeba na to pozwolic dziecku, pokazac ze takiego "dzidziusia" tez kochamy i akceptujemy, nie tylko tego "duzego", ktoremu bijemy brawo. Im bezpieczniej sie poczuja, tym sprawniej wroca na ten dalszy etap. Dodatkowo sprawa kontroli zalatwiania sie jest naprawde intymna i drazliwa - im mniej presji tym lepiej. Jak Twoj synek ma "problem" jakis na punkcie tej kupki, to nie przekonuj, tylko powiedz po prostu: dobrze, nie musisz robić tej kupki, jak nie chcesz to nie musisz. Nie pokazuj mu tego jako jakiejs nieuchronnosci czy koniecznosci, bo wtedy moze blokowac faktycznie. Lepiej podejsc na lekko i z humorem - juz nigdy wiecej nie zrobisz kupki? Aha! - Nigdy nigdy? Hm, okej... - Na moje dziecko tylko taki rozmowy dzialaja i wzmacniają jeog sprzeciwu czy uporu (zaraz potem idzie robic to czego odmawialwink
              Tak wieęc odpuść, przeczekaj, akceptuj, ale bądź czujna. Za jakiś miesiąc spróbuj delikatnie, może z jakiejś innej stronywink Nie czekalabym jednak az syn sam poprosi o oddanie pieluchy i zacznie sie kontrolowac bez tzw wpadek

              • amiralka Re: Ach, te pieluchy 12.08.16, 19:56
                *a moje dziecko tylko taki rozmowy dzialaja i NIE wzmacniają jeog sprzeciwu
                • jemanja Re: Ach, te pieluchy 15.08.16, 14:56
                  Pewnie masz rację, zresztą już niejeden regres przeżyliśmy. Możliwe, że sama się za bardzo zestresowałam tym odpieluchowaniem i synek to wyczuł. Chciałam to zrobić dobrze, żeby się nie denerwował no i wyszło odwrotnie tongue_out

                  Odpuszczenie tematu często działa cuda, tak było z jedzeniem warzyw, z braniem prysznica, z wieloma rzeczami. Co ciekawe od paru dni zakładam małemu pieluchę, jak tylko o to poprosi, nie namawiam na majtki i nie pytam, czy chce siusiu i nagle sam prosi o majtki i sam mówi, że chce do łazienki. Tylko dwie wpadki były, w tym jedna na pół śpiąco (tuż po przebudzeniu) i spodziewana (bo dziecię usnęło w majtkach i nie przebierałam, żeby nie obudzić. Wydaje mi się, że podczas snu już nie siusia, ale właśnie jak jest taki półprzytomny). Zobaczymy, jak się sytuacja rozwinie, na razie nie poruszam tematu kupki bo obawiam się, że się tym jednak stresuje i wstrzymuje, a bardzo bym nie chciała, żeby to robił. Śpi w pieluszce, potem woła na ubikację, jak mamy się ubrać to pytam, czy pielucha czy majtki i jak pielucha to zakładam pieluchę. Jak są wpadki to oczywiście lajcik, sprzątamy, nic się nie stało, zdarza się. I pilnuję, żeby nie zamykać drzwi do łazienki, parę razy przyszedł mnie obserwować big_grin Może jak minie parę tygodni i zobaczę, że na pewno jest sucho po spaniu zaproponuję rezygnację z pieluch.
                  • amiralka Re: Ach, te pieluchy 16.08.16, 14:39
                    U nas bardzo szybko maluch zaczal kontrolowac sie tuz po snie, az bylam zdziwiona. Ale ponoc wiele dzieci zaklada jeszcze dlugo pieluche do spania wiec tym sie nie martw. Fajnie ze synek znow sam chce do toalety. Odpieluchowanie wg mnie to wlasnie taki proces, nie jestem za tymi metodami 3dniowymi czy co gorsza jednosniowymi, bo i takie sie stosuje.Im bardziej sie szanuje indywidualny rozwoj dziecka, jego tempo, tym dla niego lepiejsmile
                    • jemanja Re: Ach, te pieluchy 18.08.16, 14:03
                      Pieluchą do spania się nie martwię. Widzę, że jak wstaje to jest sucha, ale rozespany (co ciekawe, tylko po drzemce, po nocy nie ma problemu) się w nią załatwia i ok, dojrzeje kiedyś i do tego.

                      Ja też uważam, że to ma być proces. Chociaż przyznam, że się negatywnie nakręciłam - chyba za dużo forum czytam tongue_out Naczytałam się czterolatkach robiących kupę w pieluchę i zaczęłam panikować. Bo taka prawda, że synek cały proces już nieźle kontroluje, tylko się go jakoś boi, wstydzi, wstrzymuje. No, ale starałam się jak mogłam, wczoraj nawet siedzieliśmy, za młodego zgodą, w łazience - on na nocniku, ja mu czytałam książeczki. Przeszedł przez to wszystko dzień bez załatwiania grubszej potrzeby, co było bardzo stresujące. Znów zaczęłam się zastanawiać, czy wszystko robię dobrze, może go zestresowałam, bo ewidentnie wstrzymał, tak, siak. A dzisiaj pierwsza jaskółka: kupka do ubikacji wink Nie wiadomo, kiedy się powtórzy, no ale mały już zobaczył, że się da i że to nie boli. Zaczęłam wierzyć, że może jutro, może za miesiąc albo za parę, ale się odpieluchuje i to pewnie jeszcze w tym roku. Także Twoje, Amiralka, i Baby_za_kolkiem rady bardzo pomogły.

                      Ja się regresów nie boję, boję się braku progresu. W ogóle zaczął mnie zapewniać, że "kupa nie śmierdzi!" po jej zrobieniu, więc jednak ewidentnie się kiedyś nasłuchał i zapamiętał.
    • stara-a-naiwna Re: Ach, te pieluchy 09.08.16, 21:18
      dla syna atrakcyjny do sikania jest [pisuar
      my mamy taki "zwykły" ale sa też takie z wiatraczkiem
      sprzedajemy.pl/pisuar-dla-dziecka-nowy-nr35874577
      moze być atrakcyjne (no i nie ma opcji, ze sie siusiak krzywo ułożył i poleciało po majtkach)

      a z pielucha i kupą nie pomogę - u nas zaskoczyło do razu

      podobno - mówienie, ze kupa śmierdzi, jest fe powoduje, ze dziecko ma większa niechęć do załatwiania się do nocnika
      • jemanja Re: Ach, te pieluchy 10.08.16, 13:07
        Hmm, u nas się tak nie mówiło, ale nie ręczę, że któraś babcia przy przebieraniu nie rzucała takimi tekstami. Może sobie zapamiętał?
        • stara-a-naiwna Re: Ach, te pieluchy 10.08.16, 20:15
          według mnie nie musiało być wprost do niego
          tylko np. że zamknij drzwo od wc bo śmierdzi
          wdepłeś w kupę i sierdzi
          albo... ojejku cos jest w pieluszce to sierdząca kupa

          • jemanja Re: Ach, te pieluchy 18.08.16, 14:04
            Nasłuchał się ewidentnie. Teraz jak zrobi to zapewnia, że "kupa nie śmierdzi", więc skądś to się musiało wziąć. Zapewniam, że nie śmierdzi i że kupka jest jak najbardziej ok wink
    • kluska77 Re: Ach, te pieluchy 11.08.16, 01:38
      Też wolałam, żeby poszło wcześniej, ale nie poszło. Przynajmniej ominęły nas zaparcia nawykowe, bo jak dziecię dojrzało, to do wszystkiego naraz. No nic, tak bywa. Cierpliwości życzę, młody w końcu załapie. U nas w końcu sprawdziły się prezenty motywacyjne, ale zastosowałam to będąc niejako pod ścianą. Koniec końców jak młoda wszystko załatwi samodzielnie jak trzeba, otrzymuje "prezent". Naklejka, wafelek i tak dalej. To najgorsza z możliwych metod, ale że wszystko inne przerobiliśmy z zerowym efektem (a bywało, że pogorszyliśmy sprawę), postanowiłam złamać własne zasady w tym przypadku. Mówi się trudno, pewne rzeczy trzeba przewalczyć i już. Oprócz tego jest mnóstwo innych rytuałów, oglądanie bajek z bohaterami, które się nie stresują korzystaniem z toalety (dla dziewczynek jest gra z Elsą w toalecie, dla chłopców też coś z pewnością jest, unisex znalazłam w japońskiej otchłani internetu zwanej kreskówką Anpanman i klockami, które mają też kibelek, na jutubku jest taka bajka, w której bohater robi kupę do nocnika, robi się ping i ta kupa zamienia się w zabawkę). Dużo rozmów, dużo pokazywania na własnym przykładzie, bawienie się zabawkami w korzystanie z toalety i tak dalej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka