Dodaj do ulubionych

ale jestem happy

13.01.06, 07:55
po wielodniowych namowach męża wzięlam się za przeprowadzkę Darii do jej
własnego łóżeczka (spała w nim 6 miesięcy - potem dzinym zbiegiem
okolicznosci wylądowała u nas...). Stosowałam połączoną metodę "tracy-uśnij
wreszcie" (z przewagą Tracy). Płacz ogromniasty. Morduję się tak z
godzinę...wraca mężulek. Wystarczyło pięć minut płaczu i małżonek kazał
przerwać te katusze...stwierdził,że to bez sensu (Daria je dwa razy : o 2-
giej i 5 nad ranem)i dopóki karmię piersią to Mała powinna spać z nami , bo
ja się namorduję a wstaję o 5 do pracy...i kurde jestem zadowolona (z jednej
strony położyłabym się normalnie w łóżku, a nie jak jakaś pokręcona istota,
ale z drugiej strony uwielbiam się do niej przytulać jak zasypia - mam jej
tak mało w dzień...)

tak więc jest jak jest i buziuchna mi się uśmiecha od rana,
pozdrowionka
Obserwuj wątek
    • mooh Re: ale jestem happy 13.01.06, 08:04
      Nie ma to jak ciepłe małe łapki i pachnący mleczkiem oddech małego ludzika. A
      na samodzielność przyjdzie jeszcze czas.
      • wenus.z.willendorfu Re: ale jestem happy 13.01.06, 08:11
        a poza tym nic na siłę. ważne, że Wam obu odpowiada takie rozwiązanie smile
        • pampeliszka Re: ale jestem happy 13.01.06, 08:45
          ja mam tak samo, z jednej strony to mnie wkurza, ze mnie co chwile budzi, ale z
          drugiej, to przytulanie jest super...
      • ezrapound Ciepłe łapki 13.01.06, 12:46
        to jest to. Moja córeczka często ląduje w moim łóżku nad ranem, wtedy śpi
        trzymając mnie łapką za palec. Czysta słodycz. Chociaż mam tendencję do
        narzekania, już teraz wiem, że będę te chwile wspominać z dużym rozrzewnieniem.
    • jakw Re: ale jestem happy 13.01.06, 08:59
      O, to widzę, ze Twój m to nawet trochę większy "twardziel" niż mój - całe 5
      minut wytrzymał. Myślę, że jak oboje akceptujecie małą w waszym łóżku to nikomu
      się krzywda nie stanie.
    • cordata1 Re: ale jestem happy 13.01.06, 11:55
      ach... zdrowy rozsadek mowi aby ja esmitowac do swojego lozeczka, gdzie zasypia.
      ale kiedy zaplacze w nocy albo sie rozkopie i zmarznie zabieram ja do nas. spi
      tak rozkosznie i spokojnie wtedy, jest taka zadowolona...
      a ja... spie tylko na jednym boku ( ALE SPIE a nie stoje nad lozeczkiem i
      usypiam) i budze sie cala scierpnieta,,.. ale moze tego potrzebuje, jak
      powiedzialyscie na samodzielnosc bedzie czas.
      • agus8 Re: ale jestem happy 13.01.06, 12:06
        noo.. ja mam tak samo, tylko u nas jes w łóżku dopiero jak sie upomni, czyli
        kolo pólnocy...a co sie wierci....smile,o MATKO!!!ale jak tak patrze na niego w
        nocy, sliczny...oj sliczny...hii, niech ma chociaz rodzicow przez cala noc,
        skoro pol dnia spedza w złobkusmile
        • mmala6 Re: ale jestem happy 13.01.06, 13:06
          jak ja bym chciala zeby Matek chociaz przez chwile z nami polezal i sie
          poprzytulalsad(buuusad(za Chiny z nami nie zasnie.Nasza "wina", bo sami
          nauczylismy go spac w lozeczku jeszcze we wczesnym niemowlectwie.A nasze lozko
          sluzy mu tylko i wylacznie do wyglupow, skakania, turlania sie-rowniez po
          glowach zaspanych rodzicow.
          No ale przynajmniej nie musze go odzwyczajacwink
    • malwus Re: ale jestem happy 13.01.06, 19:23
      wlaśnie słodko i bez protestów usnęła w naszym łóżku...pewnie za kilka miesięcy
      napiszę post"ratunku jak wyrzucić ją z naszego legowiska" ale teraz jest
      cudownie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka