malwus
13.01.06, 07:55
po wielodniowych namowach męża wzięlam się za przeprowadzkę Darii do jej
własnego łóżeczka (spała w nim 6 miesięcy - potem dzinym zbiegiem
okolicznosci wylądowała u nas...). Stosowałam połączoną metodę "tracy-uśnij
wreszcie" (z przewagą Tracy). Płacz ogromniasty. Morduję się tak z
godzinę...wraca mężulek. Wystarczyło pięć minut płaczu i małżonek kazał
przerwać te katusze...stwierdził,że to bez sensu (Daria je dwa razy : o 2-
giej i 5 nad ranem)i dopóki karmię piersią to Mała powinna spać z nami , bo
ja się namorduję a wstaję o 5 do pracy...i kurde jestem zadowolona (z jednej
strony położyłabym się normalnie w łóżku, a nie jak jakaś pokręcona istota,
ale z drugiej strony uwielbiam się do niej przytulać jak zasypia - mam jej
tak mało w dzień...)
tak więc jest jak jest i buziuchna mi się uśmiecha od rana,
pozdrowionka