nie wytrzymałam normalnie i klepnęłąm mojego syna po dupie. po pampersie
znaczy. wiem, że powinnam dostać ja babcia i dziadek oraz tata, ale dostał
kuba.
wył mi dzis niesłychanie, i było to wycie z serii "wyję bo chcę". wyszłzma z
nim na spacer po obfitym śniadaniu, spotkałam ciotkę wykorzystałam ją do
zakupu czapki dla syna -kolejnej

i zaszłam do niej na herbatkę. ponieważ
pora była obiadowa, zakupiłam również słoiczek ulubionej zupki celem
nakarmienia potomka. potomek wypił soczek, zuką wzgardził, nic to pomyślałam,
zjesz potem jak wstaniesz.
wyciągnęłam go od tej ciotki ok 15, zasnął momentalnie po czym po 40!
minutach snu obudził się z wilczym głodem w oczach. po drodze do domu
spróbowałam dac mu zupkę w parku. nie chciał zupki, picia, chrupek, wszystko
lądowało na ziemi, w dalszym ciągu głosno domagał się jedzenia. w dalszym
ciągu spokojna zaprowadziłam brzdyla do domu, nie pozwoliłam dziadkowi wyjąć
go z wózka bo przeciez idziemy jesć obiad, co zaowocowało jeszcze
głośniejszym wrzaskiem. zabrałam go na górę, mimo protestów dziadka, że
chętnie się z nim na dworze pobawi. a w domu:
zupa była be
kanapka była be
parówka była be
sok był be
chrupki były be
wył jak syrena okrętowa, domagał się natychmiastowego zniesienia na dół i
zobaczenia dziadka. połozył się na podłodze, i zaczał walić nogami w podłogę.
moja cierpliwośc się skończyła. dostał w tyłek, lekko co prawda ale dostał.
jeśc nadał nie chciał choć wrzeszczał z głodu dopiero butelka mleka w
dziobie uspokoiła go na tyle, że się najadł i zaczął na nowo rozrabiać. do
wieczora był jak anioł.
a ja zastanawiam się w którym momencie ppełniłam błąd. kiedy pozwoliłam na
zbyt wiele babci, dziadkowi, tacie, Kubusiowi. i sobie. co prawda mam właśnie
PMS, ale nie usprawiedliwia mnie to.
na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to że próbowałam wszelkich znanych mi
metod perswazji klaps był ukoronowaniem godzinnego wrzasku...
możecie mnie zlinczować