bri
10.10.06, 10:01
Wkurzona jestem i muszę coś napisać, żeby się trochę uspokoić. Córka nam
choruje i z tego powodu mam zwiększony kontakt z lekarzami, co mnie
doprowadza do szału.
Miała zapalenie uszu i gardła. Zaczęło się jakieś dwa tygodnie temu. Wzięła
już dwa silne antybiotyki Augmentin i Klacid. Zapelenie z uszek zeszło ale za
to zaczęła gorączkować i cały czas ma kaszel i zielny obrzydliwy katar. W
niedziele pani doktor, która ją badała stwierdziła, że jest całkiem zdrowa i
że to przez zęby. Niestety jakoś nasza obserwacja tego nie potwierdza - miała
wysoką gorączkę przez całą niedzielę i poniedziałek. Dzisiaj rano mąż znowu
poszedł z nią do lekarza. Pani doktor powiedziała, że to prawdopodobnie przez
ząbki i zapisała jej Bactrim, który przecież też jest lekiem działającym
podobnie jak antybiotyk. Mała ma już wylewik pod oczkiem po antybiotyku
(opinia pani doktor). Mimo, że mąż nalegał, żeby zrobić najpierw jakieś
badania pani doktor od siedmiu boleści stwierdziła, że to niepotrzebne i że
nie wypisze żadnych skierowań. Kazała jej dawać znowu masę różnych lekarstw.
Normalnie otrują mi dziecko - kto by zniósł tyle chemii codziennie. To już do
jasnej cholery trzeci tydzień kiedy ona ma z rana wypijać ok. 30 ml różnych
lekarstw. W dodatku nie wiadomo na co bo pani doktor nie uważa za stosowne
tego sprawdzić. Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!!!!!!!!!!