Gość: AsiaR
IP: *.*
24.02.02, 11:56
Przez pomyłkę wysłałam bez tekstu.Postanowiłam. Mój synek kończy za 2 tygodnie roczek. To już dla mnie najwyższy czas żeby oduczyć go podjadania w nocy. Karmie go piersią i do tej pory budził mnie regularnie co półtora- dwie godziny, tak, że w ciągu nocy zrobiło się tego koło 5 razy. Dla mnie koszmar. Przywykłam juz do niego, bo szybko zasypiał, ale...Przecież nie może tak trwać aż do zakończenia karmienia piersią, jak sugeruje wiele mam!Mam mocne postanowienie nie ulegania jego zachciankom. Minęły dwie noce bez "cyca". W tym czasie budził sie tylko po 2 razy. Najgorszy był pierwszy, bo Bartuś płakał strasznie przez półtorej godziny. Razem z mężem nosiliśmy go na rękach, tuliliśmy i uspokajaliśmy. Przerwy w płaczu tylko na chwilę, aż się zmęczył i zasnął. Serca nam krwawiły, ale wytrwalismy.Dotej pory usypiał tylko ssąc pierś. A tu dzisiejszej nocy po około godzinnym marudzeniu (ale już nie rozpaczliwym krzyku!), zasnął sam głaskany przeze mnie po pleckach.Tak samo wczoraj wieczorem- tylko najedzeniu się z piersi odwrócił się i leżał i słuchał jak mu śpiewam kołysanki, a po kilku minutach usnął.Oczywiście zdaję sobie sprawę,że przede mną wiele jeszcze pobudek, aby przytulić rozżaloną pociechę, ale PIERWSZE KOTY ZA PŁOTY!!! Jakoś musimy dać radę. Dodam tylko, że nie oznacza to, że odstawiam go od piersi. Nadal zamierzam go karmić rano i wieczorem.Łącząc się w bólu z wszystkimi matkami, które też przez to przechodzą, serdecznie pozdrawiam. Trzymajcie kciuki!