hanalui
08.05.09, 00:14
Wiem ze juz bylo kilka watkow na ten temat bo przejzalam. Ale mam
watpliwosci: wlasnie przechodzimy ospe. Chyba lagodna bo gdyby nie
wysypka to zupelnie bym sie nie zorientowala, dziecko szaleje jak
opetane, apetyt niesamowity, latanie wlaczone na maxa.
Pozytywnie zszokowana jestem polskim lekarzem do ktorego sie udalam
ze po pierwsze zniechecal mnie do podawanie czegokolwiek i zachecal
do przeczekania, od razu zapowiedzial zebym przypadkiem nie
przegrzewala dziecka, nie zaniechala kapieli codziennych i co
najbardziej mnie zszokowalo - zalecil czeste przebywanie na dworze,
spacery ale omijanie duzych skupisk ludnosci (no ma sens). No i
teraz moja watpliwosc bo oczywiscie stosuje sie do zalecen, ale z
tymi spacerami...czy faktycznie od pierwszej krosty rowniez
wychodzicie jesli dziecko nie goraczkuje? Jaka bylaby wasza reakcja
jesli spotkalybyscie mame z zaospionym dzieckiem na spacerze?
Osobiscie mnie by taka mama nie przeszkadzala i dziecko rowniez bo
uwazam ze im wczesniej sie przechoruje tym lepiej, ale znam tez
takie mamy co nawet zasmarkane dziecko jest dla nich niedouszczalne.
Co wy na to?